NIEŚMIERTELNOŚĆ I ŚWIAT, KTÓREGO NIE ZOBACZYMY (JENNIFER HUBERMAN: 'TRANSHUMANIZM. OD PRZODKÓW DO AWATARÓW')
A
A
A
Seks z maszynami i związki poliamoryczne, które decydują się na potomstwo posiadające geny wszystkich zainteresowanych? To dopiero początek. Później seks nie będzie już nikomu potrzebny, a sztuczne macice rozwiążą problem prokreacji, wyzwalając nas spod jarzma biologii. Jennifer Huberman w swojej książce „Transhumanizm. Od przodków do awatarów” konfrontuje czytelniczki i czytelników z wizjami entuzjastów technologii, którzy zainspirowani fantastyką naukową dążą do stworzenia społeczeństwa przyszłości.
Książka Huberman okazuje się nie tanią sensacją, a antropologiczną analizą społeczności transhumanistów, którzy wierzą, że tworzą fundament pod budowanie nowego świata, gdzie intensywne korzystanie z technologii będzie warunkowało nasze istnienie. Cel autorki stanowiło przybliżenie transhumanizmu jako ruchu społeczno-kulturowego i pokazanie młodemu pokoleniu nowoczesnej odsłony antropologii.
Do niedawna osoby ze środowiska humanistyki i nauk społecznych traktowały pewne wyobrażenia o głębokiej przyszłości jedynie jako science fiction, a potem powstał chatGPT. Pozwalam sobie lekko się naigrawać części środowiska akademickiego, które jest pełne sprzeczności w swoim podejściu do technologii, a takie książki jak wydana przez Huberman traktuje często z przymrużeniem oka. Dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość pokazuje, że to, co jeszcze niedawno uznawano za science fiction, staje się rzeczywistością, która zmienia trajektorię życia społecznego. Sama autorka nie jest jednak ani transhumanistką, ani wielką zwolenniczką zmian technologicznych, ingerujących w ludzką biologię. Jej podejście do postspołeczeństwa można nazwać sceptycznym. Huberman analizuje propozycje transhumanistów przez pryzmat antropologii i próbuje zmusić wszystkie osoby czytające do krytycznej refleksji o świecie, którego nie zdążymy zobaczyć.
Autorka w swojej książce odnosi się do wizji dotyczących świata przyszłych pokoleń, do funkcjonowania postspołeczeństwa, gdzie nie obowiązują dzisiejsze normy społeczne, a człowiek i maszyna stają się jednością.
Huberman jest badaczką, która w klarowny i krytyczny sposób prowadzi nas przez idee głoszone w środowisku technologicznych proroków. Dzięki temu dowiadujemy się, jak prekursorzy postspołeczeństwa wyobrażają sobie obfitość, pokrewieństwo, jaźń i pamięć o przodkach. Wnikliwa analiza autorki, okraszona licznymi cytatami, pozwala zajrzeć w świat tych, którzy dążą do stworzenia społeczeństwa wolnego od naturalnych ograniczeń, w tym śmierci. Huberman nie podziela jednak entuzjazmu transhumanistów, w każdym rozdziale jej książki znajdziemy sporą dawkę nieufności, która ma skłonić odbiorców i odbiorczynie do krytycznego spojrzenia na odważne wizje przyszłości. Czy to się udaje? Na pewno każda osoba czytająca tę książkę zostanie z wieloma refleksjami o tym, co nas czeka. Jednocześnie wyobrażenia transhumanistów są tak hipnotyzujące i ciekawe, że wpadanie w nadmierny sceptycyzm wydaje się konserwatywną próbą utrzymania status quo względem rozpadających się na naszych oczach norm społecznych.
Huberman przenosi osoby czytające do wielu zakątków, w tym ikonicznej Doliny Krzemowej, która jest kolebką najnowszych technologii. Na szczęście to niejedyny punkt odniesienia autorki, która sprawnie wyodrębnia różnice światopoglądowe w społeczności transhumanistów. Pozwala to czytelniczkom i czytelnikom prześledzić wizje przyszłości nie tylko z perspektywy miliarderów, ale też lewicowców, wśród których popularne jest modyfikowanie ciała w duchu DIY.
Wyobraźnia technologiczna
Nikt nie ma już żadnych wątpliwości, że technologia zmienia życie całych społeczeństw, a każdy nowy wynalazek może być wyzwalający lub ograniczający, w zależności od tego, kto będzie miał nad nim władzę. Huberman pisze o władzy dość wylewnie, a większość jej wątpliwości oscyluje wokół tego zagadnienia. To jedne z najważniejszych wątków tej książki, które pozwalają przyjrzeć się bliżej tym, którzy nadają ton debacie o technologiach przyszłości. W interesie nas wszystkich jest dbałość, by najnowsze technologie, ale też wizje dalekiej przyszłości, obejmowały dążenie do dobrobytu i sprawiedliwości społecznej. Huberman przejrzyście nakreśla czytelniczkom i czytelnikom, kto w ruchu transhumanistycznym kieruje się poglądami neoliberalnymi, wolnorynkowymi i chce podtrzymywać obecny system, a kto chce jego zupełnego przebudowania, by społeczeństwa przyszłości były bliższe realizacji lewicowych ideałów.
Ziemska wieczność
Dużo miejsca w książce Huberman zajmują rozważania o nieśmiertelności i wyzwoleniu człowieka od umierania, które dzisiaj wydaje się doświadczeniem każdej jednostki. Transhumaniści uważają, że pokonanie śmierci jest kwestią czasu, a technologia albo pozwoli nam na znaczące wydłużenie życia, albo przenoszenie świadomości do świata cyfrowego, kiedy ciało nie będzie mogło dalej funkcjonować. Niektórzy są także zwolennikami wirtualnych klonów samych siebie, a także wytwarzania maszyn, wyposażonych w takie same poglądy i temperamenty jak użytkownicy.
Wszystkie pragnienia transhumanistów mają swoje odzwierciedlenie w antropologii, a Huberman w przenikliwy sposób pokazuje nam, że to, co wydaje się zupełną nowością, towarzyszy człowiekowi od zawsze. Zmienia się tylko forma, która jest dostosowana do poziomu zaawansowania technologicznego. Dążenia ludzkości pozostają te same.
Indywidualizacja
Huberman odkrywa przed osobami czytającymi również niebezpieczeństwa związane z rozwojem technologii przyszłości. Jednym z nich okazuje się nadmierna indywidualizacja, o której wspominają również transhumaniści. Niektórzy z przedstawicieli ruchu twierdzą, że izolacja i niechęć wobec kontaktów społecznych z osobami o innych poglądach będzie postępować. Możliwe, że w przyszłości staniemy się maksymalnie zindywidualizowanymi jednostkami, które żyją przez większość czasu w świecie cyfrowym, gdzie mają dostęp do niewyczerpanej ilości doznań i możliwości samorealizacji. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że relacje ze sztuczną inteligencją staną się dla nas atrakcyjniejsze, a później niemożliwe do odróżnienia od tych z innymi ludźmi. Ze względu na promowanie przez transhumanistów modyfikacji biologicznych, będziemy zmieniać własne ciała w dowolny sposób, a potem także wspomagać funkcjonowanie mózgów przez przyjmowanie konkretnych substancji, by móc przetwarzać choćby coraz więcej danych, bez poczucia przebodźcowania. W takim świecie dalszy zwrot ku wzmocnieniu indywidualizmu wydaje się czymś nieuniknionym.
Nie jest to wizja, która napawa optymizmem – a może dzieje się tak dlatego, że patrzę na nią przez pryzmat własnych doświadczeń? Z wieloma podobnymi pytaniami zostawiła mnie książka Huberman, którą uważam za lekturę pobudzającą intelektualnie.
„Transhumanizm. Od przodków do awatarów” już po kilku stronach sprawia, że umysł otwiera się na nowe refleksje. W zależności od osobistych poglądów mogą one wzbudzać różne emocje, od zwątpienia po nadzieję, która napędza również społeczność transhumanistów. Czytając o świecie, który czeka następne pokolenia, odczuwam zaciekawienie. Jestem pogodzona z tym, że nadchodzące zmiany technologiczne dla osób z mojego pokolenia będą coraz trudniejsze do zaakceptowania, co wywoła wiele napięć i konfliktów. Książka Huberman może pomóc każdemu zmierzyć się z nieuniknionymi zmianami, które nadchodzą coraz gwałtowniej. Autorka daje wszystkim czytającym możliwość zrozumienia, jakie zagrożenia niosą za sobą wizję transhumanistów. Jednak najważniejsze jest to, że Huberman pokazuje sieć połączeń pomiędzy daleką przeszłością ludzkości i jej wizjami bardzo odległej przyszłości.
Książka Huberman okazuje się nie tanią sensacją, a antropologiczną analizą społeczności transhumanistów, którzy wierzą, że tworzą fundament pod budowanie nowego świata, gdzie intensywne korzystanie z technologii będzie warunkowało nasze istnienie. Cel autorki stanowiło przybliżenie transhumanizmu jako ruchu społeczno-kulturowego i pokazanie młodemu pokoleniu nowoczesnej odsłony antropologii.
Do niedawna osoby ze środowiska humanistyki i nauk społecznych traktowały pewne wyobrażenia o głębokiej przyszłości jedynie jako science fiction, a potem powstał chatGPT. Pozwalam sobie lekko się naigrawać części środowiska akademickiego, które jest pełne sprzeczności w swoim podejściu do technologii, a takie książki jak wydana przez Huberman traktuje często z przymrużeniem oka. Dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość pokazuje, że to, co jeszcze niedawno uznawano za science fiction, staje się rzeczywistością, która zmienia trajektorię życia społecznego. Sama autorka nie jest jednak ani transhumanistką, ani wielką zwolenniczką zmian technologicznych, ingerujących w ludzką biologię. Jej podejście do postspołeczeństwa można nazwać sceptycznym. Huberman analizuje propozycje transhumanistów przez pryzmat antropologii i próbuje zmusić wszystkie osoby czytające do krytycznej refleksji o świecie, którego nie zdążymy zobaczyć.
Autorka w swojej książce odnosi się do wizji dotyczących świata przyszłych pokoleń, do funkcjonowania postspołeczeństwa, gdzie nie obowiązują dzisiejsze normy społeczne, a człowiek i maszyna stają się jednością.
Huberman jest badaczką, która w klarowny i krytyczny sposób prowadzi nas przez idee głoszone w środowisku technologicznych proroków. Dzięki temu dowiadujemy się, jak prekursorzy postspołeczeństwa wyobrażają sobie obfitość, pokrewieństwo, jaźń i pamięć o przodkach. Wnikliwa analiza autorki, okraszona licznymi cytatami, pozwala zajrzeć w świat tych, którzy dążą do stworzenia społeczeństwa wolnego od naturalnych ograniczeń, w tym śmierci. Huberman nie podziela jednak entuzjazmu transhumanistów, w każdym rozdziale jej książki znajdziemy sporą dawkę nieufności, która ma skłonić odbiorców i odbiorczynie do krytycznego spojrzenia na odważne wizje przyszłości. Czy to się udaje? Na pewno każda osoba czytająca tę książkę zostanie z wieloma refleksjami o tym, co nas czeka. Jednocześnie wyobrażenia transhumanistów są tak hipnotyzujące i ciekawe, że wpadanie w nadmierny sceptycyzm wydaje się konserwatywną próbą utrzymania status quo względem rozpadających się na naszych oczach norm społecznych.
Huberman przenosi osoby czytające do wielu zakątków, w tym ikonicznej Doliny Krzemowej, która jest kolebką najnowszych technologii. Na szczęście to niejedyny punkt odniesienia autorki, która sprawnie wyodrębnia różnice światopoglądowe w społeczności transhumanistów. Pozwala to czytelniczkom i czytelnikom prześledzić wizje przyszłości nie tylko z perspektywy miliarderów, ale też lewicowców, wśród których popularne jest modyfikowanie ciała w duchu DIY.
Wyobraźnia technologiczna
Nikt nie ma już żadnych wątpliwości, że technologia zmienia życie całych społeczeństw, a każdy nowy wynalazek może być wyzwalający lub ograniczający, w zależności od tego, kto będzie miał nad nim władzę. Huberman pisze o władzy dość wylewnie, a większość jej wątpliwości oscyluje wokół tego zagadnienia. To jedne z najważniejszych wątków tej książki, które pozwalają przyjrzeć się bliżej tym, którzy nadają ton debacie o technologiach przyszłości. W interesie nas wszystkich jest dbałość, by najnowsze technologie, ale też wizje dalekiej przyszłości, obejmowały dążenie do dobrobytu i sprawiedliwości społecznej. Huberman przejrzyście nakreśla czytelniczkom i czytelnikom, kto w ruchu transhumanistycznym kieruje się poglądami neoliberalnymi, wolnorynkowymi i chce podtrzymywać obecny system, a kto chce jego zupełnego przebudowania, by społeczeństwa przyszłości były bliższe realizacji lewicowych ideałów.
Ziemska wieczność
Dużo miejsca w książce Huberman zajmują rozważania o nieśmiertelności i wyzwoleniu człowieka od umierania, które dzisiaj wydaje się doświadczeniem każdej jednostki. Transhumaniści uważają, że pokonanie śmierci jest kwestią czasu, a technologia albo pozwoli nam na znaczące wydłużenie życia, albo przenoszenie świadomości do świata cyfrowego, kiedy ciało nie będzie mogło dalej funkcjonować. Niektórzy są także zwolennikami wirtualnych klonów samych siebie, a także wytwarzania maszyn, wyposażonych w takie same poglądy i temperamenty jak użytkownicy.
Wszystkie pragnienia transhumanistów mają swoje odzwierciedlenie w antropologii, a Huberman w przenikliwy sposób pokazuje nam, że to, co wydaje się zupełną nowością, towarzyszy człowiekowi od zawsze. Zmienia się tylko forma, która jest dostosowana do poziomu zaawansowania technologicznego. Dążenia ludzkości pozostają te same.
Indywidualizacja
Huberman odkrywa przed osobami czytającymi również niebezpieczeństwa związane z rozwojem technologii przyszłości. Jednym z nich okazuje się nadmierna indywidualizacja, o której wspominają również transhumaniści. Niektórzy z przedstawicieli ruchu twierdzą, że izolacja i niechęć wobec kontaktów społecznych z osobami o innych poglądach będzie postępować. Możliwe, że w przyszłości staniemy się maksymalnie zindywidualizowanymi jednostkami, które żyją przez większość czasu w świecie cyfrowym, gdzie mają dostęp do niewyczerpanej ilości doznań i możliwości samorealizacji. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że relacje ze sztuczną inteligencją staną się dla nas atrakcyjniejsze, a później niemożliwe do odróżnienia od tych z innymi ludźmi. Ze względu na promowanie przez transhumanistów modyfikacji biologicznych, będziemy zmieniać własne ciała w dowolny sposób, a potem także wspomagać funkcjonowanie mózgów przez przyjmowanie konkretnych substancji, by móc przetwarzać choćby coraz więcej danych, bez poczucia przebodźcowania. W takim świecie dalszy zwrot ku wzmocnieniu indywidualizmu wydaje się czymś nieuniknionym.
Nie jest to wizja, która napawa optymizmem – a może dzieje się tak dlatego, że patrzę na nią przez pryzmat własnych doświadczeń? Z wieloma podobnymi pytaniami zostawiła mnie książka Huberman, którą uważam za lekturę pobudzającą intelektualnie.
„Transhumanizm. Od przodków do awatarów” już po kilku stronach sprawia, że umysł otwiera się na nowe refleksje. W zależności od osobistych poglądów mogą one wzbudzać różne emocje, od zwątpienia po nadzieję, która napędza również społeczność transhumanistów. Czytając o świecie, który czeka następne pokolenia, odczuwam zaciekawienie. Jestem pogodzona z tym, że nadchodzące zmiany technologiczne dla osób z mojego pokolenia będą coraz trudniejsze do zaakceptowania, co wywoła wiele napięć i konfliktów. Książka Huberman może pomóc każdemu zmierzyć się z nieuniknionymi zmianami, które nadchodzą coraz gwałtowniej. Autorka daje wszystkim czytającym możliwość zrozumienia, jakie zagrożenia niosą za sobą wizję transhumanistów. Jednak najważniejsze jest to, że Huberman pokazuje sieć połączeń pomiędzy daleką przeszłością ludzkości i jej wizjami bardzo odległej przyszłości.
Jennifer Huberman: „Transhumanizm. Od przodków do awatarów”. Przeł. Tomasz Sieczkowski. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego. Łódź 2023 [seria: W Poszukiwaniu Idei XXI Wieku].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

