PERFEKCJONIZM JAKO PROBLEM SYSTEMOWY (THOMAS CURRAN: 'PUŁAPKA PERFEKCJONIZMU. MOC NIEDOSKONAŁOŚCI W ŚWIECIE, KTÓRY CIĄGLE WYMAGA WIĘCEJ')
A
A
A
Miałem okazję już recenzować dwie publikacje dotyczące perfekcjonizmu („Perfekcyjni do bólu” Margaret Robinson Rutherford i „Perfekcjonizm” Sharon Martin), stąd też myślałem, że kwestie, których się dowiem z książki Thomasa Currana „Pułapka perfekcjonizmu”, specjalnie mnie nie zaskoczą. Zawsze jednak jestem ciekaw, czy istnieje jeszcze jakaś inna perspektywa na dany problem, dlatego też postanowiłem dać szansę tej publikacji. Muszę szczerze przyznać, że był to bardzo dobry ruch, ponieważ autor zdecydowanie wskazuje zupełnie nowy sposób rozumienia zjawiska perfekcjonizmu.
„Skażone jest społeczeństwo, nie my” – o systemowej perspektywie perfekcjonizmu
Curran jest profesorem psychologii społecznej w London School of Economics, który w swoich badaniach wskazał na nową przyczynę powstawania perfekcjonizmu. Wyniki tych dociekań dały mu rozgłos medialny, czego efekt stanowi również książka „Pułapka perfekcjonizmu”, gdzie popularyzuje zdobytą wiedzę. Twierdzeniem, które udało mu się w przekonujący sposób udowodnić, zawiera się w jednym zdaniu z początkowych stron książki: „Perfekcjonizm nie jest obsesją osobistą, tylko zdecydowanie kulturową” (s. 24). Psycholog społeczny widzi perfekcjonizm jako problem systemowy. Ludzie są codziennie programowani na bycie idealnymi, często nawet o tym nie wiedząc. Struktury społeczne i ekonomiczne, w których przyszło nam żyć, sprawiają, że zatracamy się poszukiwaniu doskonałości, co bywa dla nas wyniszczające. Badacz już we wstępie przyznaje się do tego, że jest perfekcjonistą, a także ma nadzieje, że jego praca stanie się „świadectwem pocieszenia, które jeden perfekcjonista przekazuje drugiemu” (s. 13).
Struktura i sposób prowadzenia narracji
Publikacja składa się z trzynastu rozdziałów podzielonych na cztery części: „Czym jest perfekcjonizm?”, „Co robi z nami perfekcjonizm?”, „Skąd bierze się perfekcjonizm?” i „Jak pogodzić się z niedoskonałością w krainie wystarczająco dobrego?”. Autor nie tylko korzysta z danych, ale również z historii z cudzego i własnego życia, co dobrze obrazują następujące słowa: „Uwielbiam statystki. Poświęcam sporo czasu wbijaniu ich do głów studentom. Ale myśl nie potwierdza się w realnym świecie tylko na mocy danych. Musi znajdować także potwierdzenie w przeżytym doświadczeniu. W przeciwnym bowiem razie zmieni się w zwykłą abstrakcję – liczbę, linię trendu, jedno z wielu możliwych oszacowań” (s. 12-13). Na uwagę zasługuje pokora Currana, który chociaż (jak podają wydawcy na skrzydełku książki) jest autorem „przełomowych badań dotyczących perfekcjonizmu”, zostawia dużo miejsca innym osobom. Wiele więc poczytamy o spostrzeżeniach neopsychoanalityczki Karen Horney czy też wynikach badań Gordona Fletta i Paula Hewitt, które to miały ogromny wpływ na pracę badawczą autora. Znajdziemy też szereg mniejszych i większych odwołań do innych dociekań, eksperymentów i myśli, w tym między innymi odkryć samego Currana. Psycholog społeczny nie stara się jednak w publikacji brylować i popisywać się swoimi osiągnięciami, zdarza mu się natomiast dzielić przykrymi życiowymi doświadczeniami. Nie ma tu śladu udawanej skromności, sposób pisania odbieram natomiast jako świadectwo tego, ile autor przepracował ze swojego perfekcjonizmu.
Uwagę jednak mam do wyczuwalnego braku jednorodności narracji. Curran ewidentnie sili się na literackość, wprowadzając rozmaite opisy miejsc i postaci, co z pewnością ma uprzyjemniać lekturę. Niestety wydaje mi się, że często te elementy są na granicy „przegadania”. Autor jakby to wyczuwa i kiedy już czytelnik/czytelniczka mogą poczuć się znudzeni, przechodzi do bardziej naukowej strony. Doprowadza to jednak do zmiany tonu narracji. Pojawiają się nagle wykresy i większa suchość języka. Znowu jednak, gdy może to zacząć męczyć, badacz wraca do snucia opowieści. Brakuje w tym aspekcie bardziej płynnych przejść i umiejętności utrzymania jednorodności stosowanego sposobu przedstawiania treści. Mimo to książka okazuje się dość przyjemna w lekturze i z pewnością nie nuży, choć czasami jest tego bliska. Wydaje mi się, że wynika to z małego doświadczenia psychologa w pisaniu tego typu popularnonaukowych form. Z tego, co udało mi się ustalić, to jego pierwsza praca tego rodzaju.
Jak żyć? – czy Curran daje rozwiązanie?
Już po tytule ostatniej części widać, że autor chce dać jakaś receptę. Również podtytuł publikacji widoczny na okładce składa tę obietnicę – „Moc niedoskonałości w świecie, który wymaga więcej”. Jak z tego zobowiązania wywiązuje się psycholog? Z początku może wydawać się, że nie do końca. Kiedy czytamy, widzimy, że zbliżamy się niebezpiecznie do finału, a wciąż nie widać ostatniej części. Faktycznie, gdy spojrzymy na liczbę stron, na których autor omawia perfekcjonizm, w stosunku do miejsca poświęconego praktycznym rozwiązaniom, możemy poczuć lekki zawód. Rozważania bardziej teoretyczne zajmują prawie dwieście stron z dwustu pięćdziesięciu. Stąd też możemy mieć w trakcie lektury wrażenie, że autor otwiera przed nami perspektywę świata ogarniętego wyniszczającym perfekcjonizmem – i z tym właściwie nas zostawi. Nie można jednak nie zauważyć, że nawet w teoretycznej części pojawiają się porady, jak wychowywać dzieci czy też jak podchodzić do pracowników i pracownic w tym trudnym, opresyjnym systemie społeczno-gospodarczym. To jednak tylko parę stron. Kiedy dotrzemy do ostatniej części, trudno więc nie mieć poważnych wątpliwości. Jednak autor już na pierwszych stronach tego fragmentu zauważa: „Samo uświadomienie źródła problemu też może nam pomóc” (s. 212).
Jak się nad tym zastanowiłem, odkryłem, że faktycznie w tym przypadku tak jest. Samo dostrzeżenie istnienia systemu i jego wpływu potrafi być otrzeźwiające i sprawić, że się od niego nieco zdystansujemy. Działa to trochę jak w cytacie, który przypisuje się Carlowi Jungowi: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”. Choć autor nie korzysta z tych słów, to są one bardzo bliskie wydźwiękowi tej części jego pracy. Pojawiają się oczywiście idące dalej rozważania, które nakierowują osoby czytające na sposób wyjścia z perfekcjonistycznego impasu. Nie są to jednak żadne ćwiczenia, narzędzia itp. W moim odczuciu jednak wytyczają ogólny sposób postępowania, który może wnieść dużo korzystnego do życia. Pocieszający jest też ostatni rozdział (czyli zarazem druga połowa czwartej części książki): „Postscriptum dla postperfekcjonistycznego społeczeństwa”. Autor snuje w nim wizje zmian systemowych, które mogą pomóc rozbroić machinę wrzucającą jednostki do perfekcjonistycznego młyna. Powołuje się w tym aspekcie na różne społeczno-ekonomiczne koncepcje (np. czterodniowy tydzień pracy i dochód podstawowy). Czasami wywód wydaje się idealistyczny, ale przykłady zastosowania konkretnych koncepcji i wyniki, jakie one dają na małych próbkach, pokazują, że może nastać dzień, w którym system stanie się mniej opresyjny i bardziej wspierający dla ludzi. Autor zachęca również do aktywnego działania i promowania przedstawionych rozwiązań, zaznacza jednak trochę złowieszczo: „Lecz trzeba działać szybko, bo mrok gęstnieje, a władze nie okazują zamiaru zmiany kursu” (s. 250).
***
„Pułapka perfekcjonizmu” to bardzo istotna publikacja w kontekście dogłębniejszego zrozumienia istoty i źródła perfekcjonizmu. Nie jest to bowiem problem wyłącznie osobisty, ale i systemowy, co nie zmienia faktu, że można coś z nim zrobić. Widać to w następujących słowach przy końcu książki: „(…) skażone jest społeczeństwo, a nie my. O ile nie zapomnimy o tym fakcie, nie wszystko jest stracone” (s. 250).
„Skażone jest społeczeństwo, nie my” – o systemowej perspektywie perfekcjonizmu
Curran jest profesorem psychologii społecznej w London School of Economics, który w swoich badaniach wskazał na nową przyczynę powstawania perfekcjonizmu. Wyniki tych dociekań dały mu rozgłos medialny, czego efekt stanowi również książka „Pułapka perfekcjonizmu”, gdzie popularyzuje zdobytą wiedzę. Twierdzeniem, które udało mu się w przekonujący sposób udowodnić, zawiera się w jednym zdaniu z początkowych stron książki: „Perfekcjonizm nie jest obsesją osobistą, tylko zdecydowanie kulturową” (s. 24). Psycholog społeczny widzi perfekcjonizm jako problem systemowy. Ludzie są codziennie programowani na bycie idealnymi, często nawet o tym nie wiedząc. Struktury społeczne i ekonomiczne, w których przyszło nam żyć, sprawiają, że zatracamy się poszukiwaniu doskonałości, co bywa dla nas wyniszczające. Badacz już we wstępie przyznaje się do tego, że jest perfekcjonistą, a także ma nadzieje, że jego praca stanie się „świadectwem pocieszenia, które jeden perfekcjonista przekazuje drugiemu” (s. 13).
Struktura i sposób prowadzenia narracji
Publikacja składa się z trzynastu rozdziałów podzielonych na cztery części: „Czym jest perfekcjonizm?”, „Co robi z nami perfekcjonizm?”, „Skąd bierze się perfekcjonizm?” i „Jak pogodzić się z niedoskonałością w krainie wystarczająco dobrego?”. Autor nie tylko korzysta z danych, ale również z historii z cudzego i własnego życia, co dobrze obrazują następujące słowa: „Uwielbiam statystki. Poświęcam sporo czasu wbijaniu ich do głów studentom. Ale myśl nie potwierdza się w realnym świecie tylko na mocy danych. Musi znajdować także potwierdzenie w przeżytym doświadczeniu. W przeciwnym bowiem razie zmieni się w zwykłą abstrakcję – liczbę, linię trendu, jedno z wielu możliwych oszacowań” (s. 12-13). Na uwagę zasługuje pokora Currana, który chociaż (jak podają wydawcy na skrzydełku książki) jest autorem „przełomowych badań dotyczących perfekcjonizmu”, zostawia dużo miejsca innym osobom. Wiele więc poczytamy o spostrzeżeniach neopsychoanalityczki Karen Horney czy też wynikach badań Gordona Fletta i Paula Hewitt, które to miały ogromny wpływ na pracę badawczą autora. Znajdziemy też szereg mniejszych i większych odwołań do innych dociekań, eksperymentów i myśli, w tym między innymi odkryć samego Currana. Psycholog społeczny nie stara się jednak w publikacji brylować i popisywać się swoimi osiągnięciami, zdarza mu się natomiast dzielić przykrymi życiowymi doświadczeniami. Nie ma tu śladu udawanej skromności, sposób pisania odbieram natomiast jako świadectwo tego, ile autor przepracował ze swojego perfekcjonizmu.
Uwagę jednak mam do wyczuwalnego braku jednorodności narracji. Curran ewidentnie sili się na literackość, wprowadzając rozmaite opisy miejsc i postaci, co z pewnością ma uprzyjemniać lekturę. Niestety wydaje mi się, że często te elementy są na granicy „przegadania”. Autor jakby to wyczuwa i kiedy już czytelnik/czytelniczka mogą poczuć się znudzeni, przechodzi do bardziej naukowej strony. Doprowadza to jednak do zmiany tonu narracji. Pojawiają się nagle wykresy i większa suchość języka. Znowu jednak, gdy może to zacząć męczyć, badacz wraca do snucia opowieści. Brakuje w tym aspekcie bardziej płynnych przejść i umiejętności utrzymania jednorodności stosowanego sposobu przedstawiania treści. Mimo to książka okazuje się dość przyjemna w lekturze i z pewnością nie nuży, choć czasami jest tego bliska. Wydaje mi się, że wynika to z małego doświadczenia psychologa w pisaniu tego typu popularnonaukowych form. Z tego, co udało mi się ustalić, to jego pierwsza praca tego rodzaju.
Jak żyć? – czy Curran daje rozwiązanie?
Już po tytule ostatniej części widać, że autor chce dać jakaś receptę. Również podtytuł publikacji widoczny na okładce składa tę obietnicę – „Moc niedoskonałości w świecie, który wymaga więcej”. Jak z tego zobowiązania wywiązuje się psycholog? Z początku może wydawać się, że nie do końca. Kiedy czytamy, widzimy, że zbliżamy się niebezpiecznie do finału, a wciąż nie widać ostatniej części. Faktycznie, gdy spojrzymy na liczbę stron, na których autor omawia perfekcjonizm, w stosunku do miejsca poświęconego praktycznym rozwiązaniom, możemy poczuć lekki zawód. Rozważania bardziej teoretyczne zajmują prawie dwieście stron z dwustu pięćdziesięciu. Stąd też możemy mieć w trakcie lektury wrażenie, że autor otwiera przed nami perspektywę świata ogarniętego wyniszczającym perfekcjonizmem – i z tym właściwie nas zostawi. Nie można jednak nie zauważyć, że nawet w teoretycznej części pojawiają się porady, jak wychowywać dzieci czy też jak podchodzić do pracowników i pracownic w tym trudnym, opresyjnym systemie społeczno-gospodarczym. To jednak tylko parę stron. Kiedy dotrzemy do ostatniej części, trudno więc nie mieć poważnych wątpliwości. Jednak autor już na pierwszych stronach tego fragmentu zauważa: „Samo uświadomienie źródła problemu też może nam pomóc” (s. 212).
Jak się nad tym zastanowiłem, odkryłem, że faktycznie w tym przypadku tak jest. Samo dostrzeżenie istnienia systemu i jego wpływu potrafi być otrzeźwiające i sprawić, że się od niego nieco zdystansujemy. Działa to trochę jak w cytacie, który przypisuje się Carlowi Jungowi: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”. Choć autor nie korzysta z tych słów, to są one bardzo bliskie wydźwiękowi tej części jego pracy. Pojawiają się oczywiście idące dalej rozważania, które nakierowują osoby czytające na sposób wyjścia z perfekcjonistycznego impasu. Nie są to jednak żadne ćwiczenia, narzędzia itp. W moim odczuciu jednak wytyczają ogólny sposób postępowania, który może wnieść dużo korzystnego do życia. Pocieszający jest też ostatni rozdział (czyli zarazem druga połowa czwartej części książki): „Postscriptum dla postperfekcjonistycznego społeczeństwa”. Autor snuje w nim wizje zmian systemowych, które mogą pomóc rozbroić machinę wrzucającą jednostki do perfekcjonistycznego młyna. Powołuje się w tym aspekcie na różne społeczno-ekonomiczne koncepcje (np. czterodniowy tydzień pracy i dochód podstawowy). Czasami wywód wydaje się idealistyczny, ale przykłady zastosowania konkretnych koncepcji i wyniki, jakie one dają na małych próbkach, pokazują, że może nastać dzień, w którym system stanie się mniej opresyjny i bardziej wspierający dla ludzi. Autor zachęca również do aktywnego działania i promowania przedstawionych rozwiązań, zaznacza jednak trochę złowieszczo: „Lecz trzeba działać szybko, bo mrok gęstnieje, a władze nie okazują zamiaru zmiany kursu” (s. 250).
***
„Pułapka perfekcjonizmu” to bardzo istotna publikacja w kontekście dogłębniejszego zrozumienia istoty i źródła perfekcjonizmu. Nie jest to bowiem problem wyłącznie osobisty, ale i systemowy, co nie zmienia faktu, że można coś z nim zrobić. Widać to w następujących słowach przy końcu książki: „(…) skażone jest społeczeństwo, a nie my. O ile nie zapomnimy o tym fakcie, nie wszystko jest stracone” (s. 250).
Thomas Curran: „Pułapka perfekcjonizmu. Moc niedoskonałości w świecie, który ciągle wymaga więcej”. Przeł. Jacek Spójny. Zysk i S-ka Wydawnictwo. Poznań 2024.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

