ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 maja 9 (489) / 2024

Sylwia Kwaśniewska,

MIGRACJE, O KTÓRYCH NIE MÓWIĄ W TELEWIZJI (BENJAMIN VON BRACKEL: 'ŚWIAT, KTÓRY NADCHODZI. JAK WIELKA WĘDRÓWKA PRZYRODY WPŁYWA NA NASZE ŻYCIE')

A A A
Kiedy usłyszałam o tej książce, wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Są takie tytuły, które rozpalają naszą wyobraźnię i dają nadzieję na wieczory z e-bookiem nasycone interesującymi historiami. Niestety tym razem intuicja zupełnie mnie zawiodła, a czytanie o wędrówce przyrody z każdą stroną było coraz bardziej nużące.

W książce Benjamina von Brackela nie brakuje merytoryki, ale styl autora nie przypadnie do gustu każdemu. Dobrze napisane rozdziały przeplatają się z tymi, które brzmią jak wpisy z Wikipedii. Wielu historiom zwierząt brakuje polotu, a w centrum są często człowiek i jego bolączki ekonomiczne, związane z migracjami w przyrodzie. Autor przytacza choćby problem wędrówki ryb, dokładnie makreli. Te znane wszystkim ryby dotarły jakiś czas temu do wybrzeży Islandii. Okazało się, że ich przemieszczanie się wywróciło do góry nogami rybołówstwo i zmieniło układ sił wśród krajów czerpiących zyski z eksploatacji konkretnych gatunków naszych wodnych braci i sióstr. Kiedy mowa o rybach, Benjamin von Brackel przejmuje się bardziej gospodarką oraz napięciami pomiędzy Islandią a Norwegią niż samymi zwierzętami. W jednym z akapitów wspomina o nadmiernej eksploatacji ryb przez kraje UE, jednak za chwilę w centrum i tak stawia gospodarkę oraz dobro człowieka. Podmiotowość ryb nie okazuje się dla autora najważniejsza, a ich wędrówka staje się istotna ze względu na perturbacje, jakie wywołuje w świecie ludzi. Oczekiwałam zupełnie innej perspektywy, w której jest więcej miejsca na dylematy etyczne, zarówno spowodowane eksploatacją ryb, jak i ich badaniem.

I tutaj dochodzimy do kolejnej kwestii. Z książki Brackela dowiemy się, skąd naukowcy wiedzą, jak wędrują ryby i co przeżywają na określonych etapach życia. Ciekawe? Jak najbardziej, tylko ten proces jest bezpośrednio związany z zabijaniem wybranych osobników, rozpruwaniem ich ciał i badaniem wnętrzności, co autor chętnie opisuje, kolejny raz pomijając aspekt etyczny tego typu praktyk. Osoby czytające nie wiedzą nawet, czy ryby zabite do celów naukowych zostaja znieczulone przed śmiercią i czy ktokolwiek przejmuje się ich bólem lub strachem. Odpowiedź jest prawdopodobnie przecząca i wydaje się, że nie stanowi to dla autora większego problemu, Brackel nie poddaje krytyce aspektów etycznych tego typu badań.

W „Świecie, który nadchodzi” znajdziemy mimo wszystko wiele wątków, które do tej pory nie były wystarczająco eksponowane. Brackel wprowadza czytelniczki i czytelników do tematu wędrówki przyrody, uwzględniając zarówno kwestie przemieszczania się zwierząt, jak i roślin. Książka pokazuje migracje różnych gatunków, biorąc pod uwagę kwestie klimatu i specyfiki konkretnych kontynentów. Osoby czytające dowiedzą się, jak wyglądają wędrówki przyrody, począwszy od Arktyki po kraje tropikalne. Opisanie migracji zwierząt i roślin na całym globie daje szerszą perspektywę, pozwala dostrzec nieoczywiste obszary, na których zachodzą poważne zmiany. Jest to niewątpliwą zaletą książki Brackela.

Z analiz autora płynie bardzo smutny wniosek: ignorujemy zmiany klimatyczne mimo rosnącej świadomości. Całe społeczeństwa, ale przede wszystkim politycy, wydają się głusi na słowa naukowców, którzy biją na alarm. Brackel odnosi się w swojej książce do wypowiedzi naukowców nie tylko z ostatnich lat, ale także dziesięcioleci, co pokazuje, jak wiele szans na poprawę sytuacji licznych gatunków zwierząt już zostało zaprzepaszczonych.

Brackel nie zostawia jednak czytelniczek i czytelników wyłącznie ze smutnymi refleksjami o coraz intensywniejszej i często katastrofalnej w skutkach wędrówce przyrody. Na końcu znajdziemy rekomendacje, które wprost mówią, co mogą zrobić rządy państw, by lepiej chronić zwierzęta, ale też wiele gatunków roślin. Podobało mi się podkreślenie, że pomoc gatunkom migrującym jest bezwzględnie związana z uznaniem ich potrzeb, nawet kosztem ludzi. Wyraźnie widać, że musimy przebudować nasz system wartości, co wiąże się ze znaczącymi zmianami w preferowanym przez większość stylu życia. Niestety na następnych stronach podejście autora znów staje się mniej radykalne, przez co wydaje się dość niespójne. W rekomendacjach dla jednostek, które chcą pomóc zwierzętom w wędrówce, znajdziemy wzmiankę o ograniczaniu mięsa i dbaniu, by pochodziło od lokalnych sprzedawców. Brackel po napisaniu ponad 300 stron o tym, jak wędrówki przyrody spowodowane zmianami klimatycznymi i działaniami człowieka są „egzystencjalnym problemem, który dotyczy samej istoty życia na Ziemi” (s. 301), proponuje jedynie ograniczenie spożywania zwierząt, zamiast aktywnego dążenia do weganizmu? Czytając te słowa, czułam się po ludzku rozczarowana.

Książka Brackela jest nierówna, odniosłam wrażenie, jakby autor chciał napisać bestseller, który może się spodobać każdemu. Wciąż mam mieszane uczucia wobec „Świata, który nadchodzi”. Chciałabym na rynku więcej pozycji o tej tematyce, które śmiało nawołują do zaprzestania eksploatacji zwierząt, a ich autorzy opowiadają się za takim stanowiskiem o wiele bardziej zdecydowanie niż Brackel.
Benjamin von Brackel: „Świat, który nadchodzi. Jak wielka wędrówka przyrody wpływa na nasze życie”. Przeł. Katarzyna Łakomik. Copernicus Center Press. Kraków 2024.