PROSZĘ O UWAŻNOŚĆ! JAK ŻYĆ UWAŻNIE I CO NAUKA MÓWI O MINDFULNESS (STEPHEN MCKENZIE, CRAIG HASSED: 'UWAŻNOŚĆ. TRENING MINDFULNESS NA CO DZIEŃ')
A
A
A
Jeśli człowiek tak naprawdę zacznie obserwować siebie, to trudno nie dojść do wniosku, że przez większość czasu żyjemy głównie we własnej głowie. Myślimy o wydarzeniach przeszłych lub rozmyślamy o przyszłości, albo zwyczajnie poddajemy się mimowolnie dialogowi wewnętrznemu. Ten ostatni ma szeroki zakres, bo albo powoduje w nas dyskomfort poprzez treści, z którymi nie chcemy się zgodzić, albo zwyczajnie prowadzi coś na wzór small talku. Kiedy jednak już mamy dość gadaniny naszego umysłu, to często uciekamy od niej w różne aktywności, takie jak słuchanie muzyki, gra w gry, oglądnie filmów i seriali czy też stosowanie różnych używek. W gruncie rzeczy unikamy tak naprawdę chwili obecnej, w której faktycznie istniejemy. W zasadzie wszystkie wyżej wymienione oraz inne podobne aktywności tworzą coś na wzór alternatywnej rzeczywistości. Żyjemy w niej, ale tak jakbyśmy nie żyli w tym, co rzeczywiste. Nasza uwaga zresztą jest dzisiaj cały czas odwracana od chwili obecnej, przez tempo, które narzucają nam praca, szkoła, liczne obowiązki, nowinki modowe, żywieniowe, kulturalne, technologiczne itp. Trudno w takich warunkach wyjść z kieratu życia w tym alternatywnym świecie, w którym nie ma miejsca na zwykłą, prostą teraźniejszość. Niestety konsekwencje tak prowadzonej egzystencji mogą być fatalne w skutkach, ale da się też uciec z tego potrzasku, czym się dzielą Stephen McKenzie i Craig Hassed w publikacji „Uważność. Trening mindfulness na co dzień”.
Praktyki za mało czy w sam raz?
Autorzy publikacji to naukowcy, którzy badają i nauczają tego, czym jest uważność i jaki może mieć wpływ na nasze życie. Czytelnik ma przed sobą więc słowa autorytetów w dziedzinie, a apetyt na dużą dawkę wiedzy zarówno praktycznej, jak i teoretycznej wzmagają ostatnie słowa ze wstępu do publikacji autorstwa Iana Gawlera: „Przeczytaj ją sam. Podaruj komuś bliskiemu. Dowody są jasne – uważność ma potencjał generowania wewnętrznego spokoju, wspomagania zdrowienia w sensie fizycznym i psychicznym, prowadzi też do polepszenia dobrostanu i poczucia więzi. W tej książce przeczytasz, w jaki sposób to wszystko osiągnąć” (Gawler 2024: 8). Słowa autora przedmowy znajdują pokrycie w publikacji, która liczy prawie czterysta stron tekstu i dużą bibliografię. Tytuł sugeruje, że czytelnik ma przed sobą narzędziownik, lecz tak naprawdę sam opis techniki to wyłącznie trzy pierwsze rozdziały z dwudziestu pięciu i czasami mniejsze ćwiczenia uzupełniające, drobne wstawki czy też „przypominajki” w następnych partiach książki. Reszta to wskazanie badań i obszarów, w których uważność może mieć zastosowanie. Opis praktykowania mindfulness moim zdaniem jest wystarczający, nie trzeba nic więcej dodawać. Zarzut mam w tym kontekście jedynie do polskiego tłumaczenia, które może wprowadzić potencjalnego odbiorcę w błąd. Oryginalny tytuł brzmi: „Mindfulness for life”, a więc słowa trening w nim nie uświadczymy.
Co ważne, autorzy nie traktują metody uważności jako jedynego remedium na wszystko i w każdej sytuacji. Pojawia się na przykład bardzo ważne stwierdzenie: „Czasami negatywne emocje mogą być silne i uporczywe, jak na przykład depresja czy panika. Być może sam to zauważyłeś. Żeby sobie z nimi prowadzić, warto poszukać profesjonalnej pomocy i wsparcia, ale osoba, która myśli obiektywnie i jest zmotywowana, potrafi bezstronnie obserwować emocje, nawet te bardzo silne, czy to pozytywne, czy negatywne (tak jak jest w stanie obserwować myśli)” (s. 66-67). Z jednej strony to istotna deklaracja dla czytelnika, ponieważ pokazuje, że autorzy znają ograniczenia proponowanej metody, a co za tym idzie, zachowują względem niej zdrowy krytycyzm. Z drugiej strony jednak faktycznie promują jej zastosowanie, zestawiając ją z innymi metodami (np. podejściem poznawczo-behawioralnym czy terapią farmakologiczną) w taki sposób, że mindfulness prezentuje się na ich tle lepiej. Czynią to jednak w oparciu o fakty wynikające z przywoływanych badań naukowych
Teoria, czyli badania naukowe na temat skuteczności uważności w różnych obszarach życia
McKenzie i Hassed w pozostałej części książki koncentrują się na wpływie uważności na różne obszary życia. Pojawiają się ciekawe case studies, lecz są one wyłącznie pretekstem do omówienia w sposób naukowy danego zagadnienia. Autorzy znają wagę dowodów, stąd też zaznaczają, czy dane badanie można uznać za potwierdzające i miarodajne, czy też jest ono w chwili obecnej obiecujące lub jeszcze wymagające potwierdzenia, np.: „Choć badania są jeszcze w początkowej fazie (nie udało się jeszcze całkowicie wyjaśnić i udowodnić wpływu medytacji uważności na spowolnienie procesu starzenia się), możemy powiedzieć, że wszystkie znaki wskazują na to, że to bardzo ciekawy kierunek” (s. 100) czy: „Chociaż potrzeba więcej szerzej zakrojonych badań, wygląda na to, że w przypadku ADHD medytacja może być równie skuteczna, jak leczenie farmakologiczne, ale ma dodatkowo pozytywne skutki uboczne” (s. 178). Interesujący okazuje się fragment o stosowaniu farmaceutyków u osób chorych na depresję i zestawienie faktycznych danych z ich skutecznością względem praktyki uważności. Czytelników może też zainteresować, w jakiś sposób człowiek jest w stanie przy użyciu mindfulness dystansować się od myśli, i emocji, a także pracować z nawykami, nałogami czy też przesadnym objadaniem się. Kolejna ciekawa kwestia w mojej opinii to zestawienie z aktualnym stanem wiedzy koncepcji „ciała bolesnego” Eckarta Tolle’a z popularnej książki „Potęga teraźniejszości”. Lekko „spoilerując”, powiem tylko, że koncepcja ta wypada całkiem korzystnie.
Istotna jest przejrzystość pracy. Każdy rozdział dotyczy konkretnego obszaru. Na początek badacze biorą na warsztat wpływ uważności na stany chorobowe i przedchorobowe, następnie przechodzą do związku uważności z rozwojem osobistym (m.in. inteligencja emocjonalna, edukacja czy rodzicielstwo), a na koniec zajmują się duchowością (samorealizacja, szczęście, oświecenie). Każda część jest podsumowana tabelką, w której zostają wymienione niekorzystne, nieświadome zachowania i te korzystne, związane z uważnym życiem.
Ostatni rozdział, dotyczący stanu oświecenia, to jedyne miejsce, gdzie nie ma odwołania do badań, co może o tyle nie dziwić, że przecież to sfera stricte duchowa. Mimo wszystko jednak uważam, że coś z kwestii naukowych dałoby się dołożyć do tego fragmentu. Zostały bowiem już poczynione pewne kroki w tej materii, co przedstawiono w książce „Trwała przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł” Daniela Golemana i Richarda J. Davidsona (zob. Goleman, Davidson 2018).
Merytorycznie, ale czy dowcipnie?
McKenzie i Hassed starają się wprowadzać do swojej pracy wątki humorystyczne. Zwykle taki zabieg stosuje się wtedy, gdy zbyt długo krążymy wokół poważnych kwestii i chcemy nieco rozluźnić odbiorców. Osobiście nie czułem się jednak przytłoczony treścią, gdyż w mojej opinii została ona odpowiednio wyważona. Co do humoru autorów, to jednak jest to kompletnie „nie moja bajka” i uważam, że wstawki dodano do publikacji niejako na siłę, bez większej potrzeby. Podam dwa cytaty, które dobrze obrazują jakość dowcipu badaczy: „Nikt nie powinien być zmuszany do praktykowania uważności (choć być może przedstawiliśmy przekonujące argumenty na to, że powinno się ją podawać wszystkim w codziennych dawkach, na przykład w wodzie pitnej!) (…)” (s. 286) czy też: „Hiperkinetyczne to inaczej cechujące się wysokim tempem, frenetyczną aktywnością lub – mówiąc bardziej obrazowo – to miejsce, gdzie wszyscy biegają jak kurczaki z odciętymi głowami. Podnieś rękę, jeśli pracujesz w takim miejscu. Dobrze, teraz ją opuść, bo ludzie dookoła pewnie myślą, że jesteś dziwny, gdy tak siedzisz z ręką w górze…” (s. 173). Osobiście czułem się bardziej zażenowany i tego typu dodatki raczej wytrącały mnie z, nomen omen, uważnej lektury, a w mojej głowie powstawało pytanie „po co?”. Na obronę autorów mogę powiedzieć tylko, że o gustach się nie dyskutuje i takie poczucie humoru może komuś się spodobać. Jestem jednak w stanie zaakceptować tego typu niedogodności podczas czytania, ponieważ wartość publikacji okazuje się w istocie ogromna.
***
W dzisiejszych zabieganych czasach umiejętność zatrzymania się i bycia w chwili obecnej jest na wagę złota. Uważność niesie ze sobą wiele korzyści w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej, co świetnie zostało opisane w książce McKenziego i Hasseda. Uważam, że jest to pozycja absolutnie obowiązkowa w biblioteczce każdej osoby zainteresowanej psychologią, duchowością i rozwojem osobistym.
LITERATURA:
Gawler I: „Przedmowa”. W: S. McKenzie, C. Hassed: „Uważność. Trening mindfulness na co dzień”. Przeł. P. Wojnakowska. Warszawa 2024.
Goleman D., Davidson R.J.: „Trwała przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł”. Przeł. P. Szymczak. Poznań 2018.
Praktyki za mało czy w sam raz?
Autorzy publikacji to naukowcy, którzy badają i nauczają tego, czym jest uważność i jaki może mieć wpływ na nasze życie. Czytelnik ma przed sobą więc słowa autorytetów w dziedzinie, a apetyt na dużą dawkę wiedzy zarówno praktycznej, jak i teoretycznej wzmagają ostatnie słowa ze wstępu do publikacji autorstwa Iana Gawlera: „Przeczytaj ją sam. Podaruj komuś bliskiemu. Dowody są jasne – uważność ma potencjał generowania wewnętrznego spokoju, wspomagania zdrowienia w sensie fizycznym i psychicznym, prowadzi też do polepszenia dobrostanu i poczucia więzi. W tej książce przeczytasz, w jaki sposób to wszystko osiągnąć” (Gawler 2024: 8). Słowa autora przedmowy znajdują pokrycie w publikacji, która liczy prawie czterysta stron tekstu i dużą bibliografię. Tytuł sugeruje, że czytelnik ma przed sobą narzędziownik, lecz tak naprawdę sam opis techniki to wyłącznie trzy pierwsze rozdziały z dwudziestu pięciu i czasami mniejsze ćwiczenia uzupełniające, drobne wstawki czy też „przypominajki” w następnych partiach książki. Reszta to wskazanie badań i obszarów, w których uważność może mieć zastosowanie. Opis praktykowania mindfulness moim zdaniem jest wystarczający, nie trzeba nic więcej dodawać. Zarzut mam w tym kontekście jedynie do polskiego tłumaczenia, które może wprowadzić potencjalnego odbiorcę w błąd. Oryginalny tytuł brzmi: „Mindfulness for life”, a więc słowa trening w nim nie uświadczymy.
Co ważne, autorzy nie traktują metody uważności jako jedynego remedium na wszystko i w każdej sytuacji. Pojawia się na przykład bardzo ważne stwierdzenie: „Czasami negatywne emocje mogą być silne i uporczywe, jak na przykład depresja czy panika. Być może sam to zauważyłeś. Żeby sobie z nimi prowadzić, warto poszukać profesjonalnej pomocy i wsparcia, ale osoba, która myśli obiektywnie i jest zmotywowana, potrafi bezstronnie obserwować emocje, nawet te bardzo silne, czy to pozytywne, czy negatywne (tak jak jest w stanie obserwować myśli)” (s. 66-67). Z jednej strony to istotna deklaracja dla czytelnika, ponieważ pokazuje, że autorzy znają ograniczenia proponowanej metody, a co za tym idzie, zachowują względem niej zdrowy krytycyzm. Z drugiej strony jednak faktycznie promują jej zastosowanie, zestawiając ją z innymi metodami (np. podejściem poznawczo-behawioralnym czy terapią farmakologiczną) w taki sposób, że mindfulness prezentuje się na ich tle lepiej. Czynią to jednak w oparciu o fakty wynikające z przywoływanych badań naukowych
Teoria, czyli badania naukowe na temat skuteczności uważności w różnych obszarach życia
McKenzie i Hassed w pozostałej części książki koncentrują się na wpływie uważności na różne obszary życia. Pojawiają się ciekawe case studies, lecz są one wyłącznie pretekstem do omówienia w sposób naukowy danego zagadnienia. Autorzy znają wagę dowodów, stąd też zaznaczają, czy dane badanie można uznać za potwierdzające i miarodajne, czy też jest ono w chwili obecnej obiecujące lub jeszcze wymagające potwierdzenia, np.: „Choć badania są jeszcze w początkowej fazie (nie udało się jeszcze całkowicie wyjaśnić i udowodnić wpływu medytacji uważności na spowolnienie procesu starzenia się), możemy powiedzieć, że wszystkie znaki wskazują na to, że to bardzo ciekawy kierunek” (s. 100) czy: „Chociaż potrzeba więcej szerzej zakrojonych badań, wygląda na to, że w przypadku ADHD medytacja może być równie skuteczna, jak leczenie farmakologiczne, ale ma dodatkowo pozytywne skutki uboczne” (s. 178). Interesujący okazuje się fragment o stosowaniu farmaceutyków u osób chorych na depresję i zestawienie faktycznych danych z ich skutecznością względem praktyki uważności. Czytelników może też zainteresować, w jakiś sposób człowiek jest w stanie przy użyciu mindfulness dystansować się od myśli, i emocji, a także pracować z nawykami, nałogami czy też przesadnym objadaniem się. Kolejna ciekawa kwestia w mojej opinii to zestawienie z aktualnym stanem wiedzy koncepcji „ciała bolesnego” Eckarta Tolle’a z popularnej książki „Potęga teraźniejszości”. Lekko „spoilerując”, powiem tylko, że koncepcja ta wypada całkiem korzystnie.
Istotna jest przejrzystość pracy. Każdy rozdział dotyczy konkretnego obszaru. Na początek badacze biorą na warsztat wpływ uważności na stany chorobowe i przedchorobowe, następnie przechodzą do związku uważności z rozwojem osobistym (m.in. inteligencja emocjonalna, edukacja czy rodzicielstwo), a na koniec zajmują się duchowością (samorealizacja, szczęście, oświecenie). Każda część jest podsumowana tabelką, w której zostają wymienione niekorzystne, nieświadome zachowania i te korzystne, związane z uważnym życiem.
Ostatni rozdział, dotyczący stanu oświecenia, to jedyne miejsce, gdzie nie ma odwołania do badań, co może o tyle nie dziwić, że przecież to sfera stricte duchowa. Mimo wszystko jednak uważam, że coś z kwestii naukowych dałoby się dołożyć do tego fragmentu. Zostały bowiem już poczynione pewne kroki w tej materii, co przedstawiono w książce „Trwała przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł” Daniela Golemana i Richarda J. Davidsona (zob. Goleman, Davidson 2018).
Merytorycznie, ale czy dowcipnie?
McKenzie i Hassed starają się wprowadzać do swojej pracy wątki humorystyczne. Zwykle taki zabieg stosuje się wtedy, gdy zbyt długo krążymy wokół poważnych kwestii i chcemy nieco rozluźnić odbiorców. Osobiście nie czułem się jednak przytłoczony treścią, gdyż w mojej opinii została ona odpowiednio wyważona. Co do humoru autorów, to jednak jest to kompletnie „nie moja bajka” i uważam, że wstawki dodano do publikacji niejako na siłę, bez większej potrzeby. Podam dwa cytaty, które dobrze obrazują jakość dowcipu badaczy: „Nikt nie powinien być zmuszany do praktykowania uważności (choć być może przedstawiliśmy przekonujące argumenty na to, że powinno się ją podawać wszystkim w codziennych dawkach, na przykład w wodzie pitnej!) (…)” (s. 286) czy też: „Hiperkinetyczne to inaczej cechujące się wysokim tempem, frenetyczną aktywnością lub – mówiąc bardziej obrazowo – to miejsce, gdzie wszyscy biegają jak kurczaki z odciętymi głowami. Podnieś rękę, jeśli pracujesz w takim miejscu. Dobrze, teraz ją opuść, bo ludzie dookoła pewnie myślą, że jesteś dziwny, gdy tak siedzisz z ręką w górze…” (s. 173). Osobiście czułem się bardziej zażenowany i tego typu dodatki raczej wytrącały mnie z, nomen omen, uważnej lektury, a w mojej głowie powstawało pytanie „po co?”. Na obronę autorów mogę powiedzieć tylko, że o gustach się nie dyskutuje i takie poczucie humoru może komuś się spodobać. Jestem jednak w stanie zaakceptować tego typu niedogodności podczas czytania, ponieważ wartość publikacji okazuje się w istocie ogromna.
***
W dzisiejszych zabieganych czasach umiejętność zatrzymania się i bycia w chwili obecnej jest na wagę złota. Uważność niesie ze sobą wiele korzyści w sferze fizycznej, psychicznej i duchowej, co świetnie zostało opisane w książce McKenziego i Hasseda. Uważam, że jest to pozycja absolutnie obowiązkowa w biblioteczce każdej osoby zainteresowanej psychologią, duchowością i rozwojem osobistym.
LITERATURA:
Gawler I: „Przedmowa”. W: S. McKenzie, C. Hassed: „Uważność. Trening mindfulness na co dzień”. Przeł. P. Wojnakowska. Warszawa 2024.
Goleman D., Davidson R.J.: „Trwała przemiana. Co nauka mówi o tym, jak medytacja zmienia twoje ciało i umysł”. Przeł. P. Szymczak. Poznań 2018.
Stephen McKenzie, Craig Hassed: „Uważność. Trening mindfulness na co dzień”. Przeł. Paulina Wojnakowska. Wydawnictwo RM. Warszawa 2024.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

