ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 sierpnia 15-16 (495-496) / 2024

Monika Pucher,

NAJPIERW PODBIJE TWOJE SERCE, A PÓŹNIEJ WYKOŃCZY TWÓJ KOMPUTER ('THE SIMS 3')

A A A
Do dziś nie mogę zapomnieć emocji, które towarzyszyły mi podczas wycieczki po nową odsłonę gry z serii „The Sims”. Przeglądanie okładek DLC było jedną z atrakcji, jakie twórcy przygotowali dla potencjalnych nabywców. Pudełka o charakterystycznej oprawie i dopracowanych ilustracjach obrazujących zawartość dodaną do gry do dziś wywołują we mnie uczucie nostalgii. Jak to dobrze wrócić pamięcią, aby znowu poczuć zapach zwykłego plastikowego pudełka zawierającego wymarzoną płytę. Wydaje się, że za każdym dzieckiem, sięgającym po najpopularniejszy symulator życia, który kosztował niemałe pieniądze, stał rodzic, nierozumiejący przyczyny zachwytu. Dziecko, które mogło posiąść tylko niektóre z wielu rozszerzeń, stało przed ważnym wyborem, decyzją wiążącą na kilka miesięcy grania. Mowa tutaj oczywiście o wypuszczonej na rynek w 2009 roku przez EA grze „The Sims 3” oraz o wydawanych do niej przez następne cztery lata rozszerzeniach.

Po każdym zakupie, niezależnie czy to podstawowej wersji, czy dodatku, przychodzi proces instalacji, któremu towarzyszy uczucie niecierpliwości. Apogeum ekscytacji następuje przy kliknięciu przycisku start na panelu „The Sims 3”, a kiedy pasek ładowania znika, płynny ruch kamery obrazuje miasto zamieszkałe przez Simów. Chwila ta poprzedza kolejny fascynujący moment, czyli przejście do kreatora postaci. Już na tym etapie odkryć można było fakt, że nowa odsłona gry miała nie tylko tendencję do nadwyrężania portfeli rodziców, ale i wytrzymałości komputerów. Już w trakcie tworzenia postaci dostrzegało się wydłużony czas ładowania się fryzur czy ubrań, a to był tak naprawdę dopiero początek problemów.

Zauważalne spowolnienia oraz błędy pojawiały się szczególnie po zainstalowaniu kilku dodatków. Coraz głośniejszy dźwięk procesora oraz cieplejsza obudowa laptopa to chleb powszedni dla gracza w „Simsy”. Warto zaznaczyć, że podstawowa wersja gry nie zapewnia wystarczającej dawki rozrywki w dłuższej perspektywie czasu. Wprowadza ona jedynie niezbędne interakcje oraz przedmioty, podczas, gdy cała esencja i pełnia doświadczeń znajduje się w DLC. Zatem pisząc o swoich wrażeniach z grą producentów EA, mam na myśli rozgrywkę, która przewiduje instalację przynajmniej trzech rozszerzeń. Przy czym należy wspomnieć, że DLC dzielą się na pełnowymiarowe dodatki wprowadzające m.in. nowe przedmioty, interakcje, umiejętności, miasta i na akcesoria głównie dostarczające nową zawartość do trybu budowania oraz tworzenia Sima.

Zatem, jak można się domyślać, smutek dziecka, wynikający z niemożności eksplorowania świata gry, jest niemalże niewyobrażalny. Problemy z przegrzewającym się laptopem, co chwila wyskakującym nowym komunikatem o błędzie gry oraz utrata kilku dobrych godzin niezapisanej rozgrywki niejedną młodą osobę wpędzały w poczucie bezradności oraz żalu. U dorosłych graczy doskwierające usterki powodowały w większym stopniu frustrację oraz zdenerwowanie. Do takich wniosków udało mi się dojść, oglądając serię „The Sims 3” na kanałach YouTube, takich jak „MagdalenaMariaMonika”, „MaryKateAnPLAY” czy „Merta”. To właśnie u tych twórczyń dowiedziałam się, że odsłona serii potrafiła być problematyczna nawet na komputerach o lepszych parametrach. Co więcej, po wielu rozmowach przeprowadzonych na jej temat okazuje się, że wspomnienia dotyczące moich wrażeń z gameplayu u wielu osób są bardzo zbliżone. Jak doszło więc do tego, że symulator życia o niekończącej się liczbie błędów zajmuje szczególne miejsce w sercach tylu graczy?

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na zakres działań marketingowych stosowanych w celu promocji gry oraz jej rozszerzeń. W pamięć zapadła mi szczególnie reklama dodatku „Zwierzaki” wyemitowana w telewizji, ale też akcja promocyjna z udziałem Agnieszki Chylińskiej. Na platformie YouTube wciąż zobaczyć można wideoklip, na którym piosenkarka poleca grę, podkreślając jej intuicyjność, wyszczególniając przy tym elementy gry, które najbardziej zwróciły jej uwagę (zob. youtube.com). Oglądając filmik prawie dekadę później, dostrzegam w tym prostym działaniu świetne zagranie marketingowe, ukazujące „The Sims 3” jako grę nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych. Ostatecznie symulatorowi życia i tak przypina się łatkę gry dla dzieci i kobiet, co zresztą może i wcale nie odbiega aż tak daleko od prawdy.

Warto dodać, że jako dziecko marzyłam o zakupie tej gry nie dlatego, że reklamowała ją Agnieszka Chylińska. Zdaje się, że podobnie jak wielu innych graczy oczarowała mnie wizja otwartego świata. Co ciekawe, o tej innowacji dowiedziałam się poprzez znalezienie w swoim pudełku gry „The Sims 2” ulotki reklamującej ową zmianę. Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że była to przełomowa modyfikacja wprowadzająca to, co w symulatorze najważniejsze, czyli jeszcze większe poczucie autentyczności oraz realności świata wykreowanego. Możliwość jazdy samochodem i swobodnego przemieszczania się po mieście, bez przerywających ekranów ładowania między lokacjami, znacząco zwiększała potencjał immersyjności gry. Tym samym zwiększało się zaangażowanie gracza w trakcie rozgrywki, szczególnie że wymagała ona większej podzielności uwagi. Sterowanie Simami bez dobrze rozwiniętej umiejętności multitaskingu może być niemałym wyzwaniem, zwłaszcza gdy mówimy o zarządzaniu wieloosobową rodziną. Nie wspominając już o rozgrywce ze zwierzakami, które również mają swoje potrzeby, więc trzeba stale je kontrolować, aby nie utracić praw do opieki nad nimi.

Zatem należałoby zapytać: o czym więcej można marzyć? Taka transformacja zdaje się wprowadzać już i tak wiele. Twórcy jednak nie poprzestali wyłącznie na jednej zmianie. Za dużą zaletę uznać można kreator Sima zapewniający o wiele większe możliwości. Pojawiło się zdecydowanie więcej odcieni skóry, a do tego każda część garderoby poddawała się zmianie koloru oraz tekstury. Co więcej, w poprzedniej części do wyboru były wyłącznie dwie sylwetki ciała, za to w „The Sims 3” można za pomocą suwaków modyfikować widoczność umięśnienia, wielkość biustu czy poziom tkanki tłuszczowej. Do tego rozwinęła się operatywność w projektowaniu wymarzonych budowli – oprócz znacząco poszerzonej palety barw (również regulowanej suwakami) najbardziej zapadającą mi w pamięć zmianą pomiędzy drugą a trzecią odsłoną była możliwość stawiania mebli pod skosem, a nie wyłącznie prostopadle.

Mechanika gry symulacyjnej opiera się, jak w poprzedniej części, na sterowaniu losem Simów według naszych własnych zasad. To od gracza zależy, czy Sim spełni się w życiu poprzez realizację aspiracji i zdobywanie przy tym punktów szczęścia, a może obierze inną drogę. Czy wybierze ścieżkę życia gwiazdy, zostanie najbogatszym Simem w mieście, założy szczęśliwą rodzinę, a może stanie się nieuchwytnym przestępcą? To wszystko jest w zasięgu ręki, o ile potrzeby Sima, takie jak energia, pęcherz czy głód, są wystarczająco zaspokojone. W innym wypadku nawet najbardziej faworyzowany członek simowej rodziny staje się marudny i nieznośny.

Tak więc mamy do czynienia z kierowanym do mas symulatorem życia, wzbogaconym o możliwość eksploracji otwartego świata, charakteryzującym się dużą swobodą kreowania w trybie tworzenia postaci oraz budowania. Warto tutaj dodać, że ogromną zaletą gry – z zainstalowanymi rozszerzeniami – jest jej niekończąca się liczba opcji. Po naprawdę wielu godzinach spędzonych przed komputerem, po wielu podejściach na różnych etapach życia, nawet przy zainstalowanych zaledwie trzech dodatkach, stwierdzam, że różnorodność aspiracji możliwych do spełnienia oraz mnogość sytuacji losowych jest zdumiewająca. Pewne rodzaje śmierci, żartobliwe komunikaty nawiązujące do akcji na ekranie zdają się być przeznaczone dla jednostek wybitnie zaangażowanych w grę.

Przekonałam się o tym w momencie prywatnej rozgrywki, gdy jeden z Simów podczas naprawiania telewizora został porażony prądem, a z głośników laptopa wydobył się charakterystyczny dźwięk zwiastujący nadejście Kosiarza. Jakie zdziwienie pojawiło się na mojej twarzy, gdy w górnym rogu interfejsu wyświetlił się komunikat informujący o tym, że Kosiarza niezwykle rozbawia nieustannie spotykający Sima w życiu pech. I tak oto okazuje się, że Sim, którego jedną z cech charakteru (wybieranych w kreatorze postaci) jest pechowiec, uniknął śmierci, ponieważ jego nieszczęście przysparzało szczególnej przyjemności Kosiarzowi. Myślę, że niezależnie od wieku gracza, tak niespodziewany zwrot akcji wywołałby lekki uśmiech na twarzy. Przechodząc „The Sims 3”, warto również skupić się na pojawiających się sporadycznie easter eggach. Te, które udało mi się wychwycić, to billboard nawiązujący do serialu „Better Call Saul” oraz graffiti z wizerunkiem Waltera White’a, czyli głównego bohatera serialu „Breaking Bad”. A zapewne jest ich o wiele więcej.

To właśnie dostrzeżenie tych detali utwierdziło mnie w przekonaniu, że gra mimo swoich mankamentów powstawała z dużymi pokładami pasji, humoru oraz zaangażowania – i tego nie można twórcom odmówić. Co więcej, trzecia odsłona gry została szczególnie doceniona w zestawieniu z jej młodszą wersją, czyli „The Sims 4”. Przyglądając się nowej zawartości DLC ostatniej części, trudno nie zauważyć, jak bardzo twórcy starają się zmaksymalizować zyski finansowe, i to niestety kosztem gracza. Tak więc to, co charakteryzuje „The Sims 3” i „The Sims 4”, to fakt, że do tej pierwszej pobiera się mody, aby zmniejszyć liczbę błędów, a do drugiej pobiera się je, aby w grze było więcej rozgrywki.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo nawet problemy techniczne doczekały się swoich memów w społeczności simomaniaków. Z kolei analizując możliwości, jakie oferuje rozgrywka, przyznać trzeba, iż The Sims Studio, tworząc świat otwarty oraz dobrze rozbudowane DLC do „The Sims 3”, postawiło sobie naprawdę wysoko poprzeczkę, którą niełatwo będzie przeskoczyć. Spoglądając na „The Sims 3” jako symulator życia, uważam, że dostrzegalna jest w nim duża dawka realności niejednokrotnie połączonej z humorystycznym twistem. Za ogromną zaletę należy uznać też to, że twórcom udało się znaleźć złoty środek i stworzyli grę, która potrafi zapewnić rozrywkę zarówno młodszym, jak i starszym graczom.

LITERATURA:

„Agnieszka Chylińska gra w the sims 3”. https://www.youtube.com/watch?v=hxymyUAaxnE.
„The Sims 3”. Wydawca: Electronic Arts. Gatunek: familijna, symulator. 2009.