ZNOWU JADĘ SAM, A POLICJA ZA MNĄ
A
A
A
Pamiętam swoje pierwsze zatargi z prawem. Krycie się po „dziuplach” przed policyjną obławą, jazda 200 km/h w terenie zabudowanym, nielegalne przeróbki w samochodzie i ten strach przy dojeżdżaniu do skrzyżowania – moja kartoteka pękała w szwach. Na czerwonym stawałem nie ze względu na przepisy, tylko żeby poczuć dreszcz adrenaliny. Potem mama mówiła, żebym już zgasił komputer, bo czas na mycie – w końcu miałem siedem lat.
Takie przygody miałem w grze „Need for Speed: Most Wanted” z 2005 roku, czyli dziesiątej już odsłonie serii gier wyścigowych wydawanej przez EA. Ta konkretna część była pierwszą z określoną warstwą fabularną i pozwalała wczuć się w bohatera.
Wszystko zaczyna się od przyjazdu do fikcyjnego miasta Rockport, które jest miejscem regularnych nielegalnych wyścigów. W odróżnieniu od poprzednich części, takich jak „Underground” czy „Underground 2”, nie odbywają się one pod osłoną nocy, lecz w środku dnia. W mieście rządzi uliczna elita znana jako Czarna Lista. Pierwszym przeciwnikiem z Czarnej Listy jest Razor, który sabotuje wyścig, zabiera nasz samochód: ikoniczne BMW M3 GTR, i trafiamy przez niego w ręce policji. Bez samochodu, pełni żądzy zemsty, zostajemy wypuszczeni z aresztu z powodu braku dowodów i zaczynamy piąć się po szczeblach Czarnej Listy w celu odzyskania swojej własności. Nie jesteśmy w tym jednak sami, pomaga nam dziewczyna, Mia Townsend, która udostępnia nam swój garaż jako kryjówkę. Pomimo wyjścia z aresztu i bycia oczyszczonym z zarzutów, dalej jesteśmy na oku bardzo zawziętego i bezwzględnego sierżanta Crossa. Z perspektywy czasu ta fabuła brzmi banalnie, jednakże w tamtych czasach nie było aż tak powszechne to, że pozwalała skupić się nie tylko na wyścigach, ale niejako związać się z bohaterem siedzącym za kierownicą samochodu.
Tytuł ten jest wieloplatformowy, bo oprócz komputerów osobistych został wydany na wiele modeli konsol. Gra daje bardzo duże pole do popisu i szansę przebierania w różnych rodzajach wyścigów, takich jak: sprinty, wyścigi z fotoradarami, eliminacje, wyścigi typu drag, wyzwania czasowe, tory na daną liczbę okrążeń. Oprócz tego są również do zdobycia Kamienie Milowe, w których możemy uciekać przed policją przez określoną ilość czasu, zniszczyć lub uszkodzić określoną liczbę radiowozów czy osiągnąć daną prędkość na fotoradarze w jakimś miejscu Rockport. Wyścigi oraz wyzwania są nam potrzebne do zdobycia gotówki na ulepszenia i modyfikacje naszego pojazdu oraz do przykucia uwagi następnych rywali na Czarnej Liście – dopiero po wykonaniu kilku wyzwań oraz przejechaniu wyścigów można rzucić wyzwanie rywalowi i zająć jego miejsce w rankingu. Wyścig z przeciwnikiem z Czarnej Listy jest bardziej wymagający, ale może nam przynieść lepsze nagrody. Po pokonaniu przeciwnika dostajemy do wyboru pięć kart (możemy wybrać dwie z nich). Pod pytajnikami kryją się: gotówka, część do naszego samochodu o bardzo wysokiej specyfikacji, karta dla policji, aby nie skonfiskowali naszego samochodu, czy pojazd naszego rywala. System jazdy w tej grze jest daleki od symulatora, typowo arcade’owy, i daje bardzo dużą frajdę z jazdy. Grze towarzyszą barwy dosyć „pożółkłe”, tworząc specyficzny klimat i nadając unikalnego charakteru z uwagi na porę dnia odbywania się wyścigów.
Mówiąc o rozgrywce, nie można zapomnieć o pościgach policyjnych, które są integralną częścią zabawy w tej odsłonie. Policja znajduje się często na ulicach Rockport w trybie jazdy swobodnej. Gdy popełnimy jakieś wykroczenie, jednostka będąca w pobliżu może rozpocząć za nami pościg. W tym momencie muzyka zmienia się na bardzo żywą i powoduje zastrzyk adrenaliny, podtrzymywany przez syreny policyjne oraz komunikaty radiowe ścigających nas jednostek. Wraz z długością pościgu wzrasta jego poziom, początkowe radiowozy są dosyć proste do oszukania czy zniszczenia, jednak z czasem stają się inne, szybsze oraz niedające się zwodzić tak łatwo. Oprócz napierania na nie naszym pojazdem możemy też posłużyć się różnymi obiektami, takimi jak: wybuch na stacji benzynowej, zrzucenie pączka z logo jednego z lokali, strącenie na obławę policyjną wieży ciśnień. Jedyne, co nas ogranicza, to moc samochodu i kreatywność. Na poziomie trzecim obławy policyjnej do gry wkraczają nowe jednostki radiowozów: szybsze i trudniejsze do przewidzenia. Poziom czwarty to dołączenie do gry jednostki powietrznej, helikoptera, który może nas łatwiej znaleźć w mieście, a blokady drogowe robione przez jednostki naziemne mogą być wzbogacone o kolczatki, które mogą przebić nam opony. Na najwyższym poziomie obławy zaczyna nas gonić sam sierżant Cross. Pościgi policyjne pojawiały się w poprzednich częściach gry, jednak nie były aż tak rozbudowane przez deweloperów.
Po skończonym pościgu i ucieczce do „dziupli”, można odwiedzić warsztat tunerski. Nasz samochód może być modyfikowany, począwszy od kosmetyki, czyli: zmiana lakieru, dodanie naklejek, dodanie spojlera, body kity, nowe felgi; aż do tuningu naszych osiągów poprzez modyfikacje silnika, hamulców, skrzyni biegów czy znanego z poprzednich części systemu nitro. W odróżnieniu od poprzednich części, modyfikacje kosmetyczne zostały lekko uszczuplone, bo przykładowo w „Underground” i „Underground 2” mogliśmy modyfikować osobno lusterka, przedni i tylny zderzak, listwy boczne, neony podwozia, system nagłośnienia, kręcące się felgi czy nawet zmieniać orientację otwieranych drzwi z horyzontalnej na typ butterfly znany z egzotycznych samochodów. W tej części nie liczy się wygląd pojazdu, lecz to, ile możemy z niego wycisnąć. Poprzednicy, jeśli chodzi o marki samochodów, skupiali się głównie na tych importowanych typu Nissan, Toyota, Mazda i Honda. W „Most Wanted” można wybierać z szerokiego wachlarza samochodów z Europy, Ameryki Północnej i zaledwie kilku propozycji z Japonii. Zamiast klasycznych JDM-ów znajdziemy tutaj modele od Porsche, Mercedesa, Audi, BMW czy Astona Martina. Takie samochody nie potrzebują kosmicznych body kitów, żeby oglądano się za nimi na ulicach.
Serie gier wyścigowych są dla mnie czymś więcej niż tylko jeżdżeniem samochodem przy dużych prędkościach i zapomnieniu o przepisach ruchu drogowego – to klimat, który można otrzymać poprzez połączenie ze sobą wielu czynników. Przy pościgach policyjnych wspomniałem o zmianie muzyki na czas pościgu, a teraz warto powiedzieć i o tej, która towarzyszy nam z dala od policyjnych syren. W poprzednikach stawiano zwykle na muzykę z gatunku hip-hop, który oddawał nocny klimat miasta, spotkania i zloty miłośników czterech kółek. A tutaj, w środku dnia, gdzie liczy się walka o miejsce na Czarnej Liście i wpływ w mieście? Twórcy gry postawili na agresywne, rockowe, a nawet metalowe kawałki, co okazało się być strzałem w dziesiątkę. Przemierzając ulice miasta z bardzo dużą prędkością, słyszymy krzyki wokalisty do mikrofonu, ostrą perkusję czy solówki gitarowe na miarę Slasha z Guns N’ Roses. Taka ścieżka dźwiękowa, w połączeniu z barwami na ekranie i zawrotną prędkością, to przepis na sukces.
Gra, pomimo bycia już dziewiętnastolatką, dalej jest uważana przez fanów serii za najlepszą jej odsłonę. Dawała niesamowitą frajdę, wachlarz samochodów do wypróbowania i bardzo przyjemny model jazdy. Dla mnie z czasem stawała się monotonna, z uwagi na powtarzalność schematu: kilka wyścigów, pościg, Kamienie Milowe, rywal z Czarnej Listy. No i teoretycznie to tyle na temat tego, co gra ma do zaoferowania. Jednakże ten unikalny klimat, ścieżka dźwiękowa i szata graficzna sprawiają, że chętnie do niej wracam i chcę się sprawdzić jako uliczny kierowca. Warto też wspomnieć o scenach fabularnych, które były nagrywane z udziałem prawdziwych aktorów i wyszły naprawdę dobrze. Poza trybem kariery są też dostępne wyzwania specjalne, ale niektóre z nich sprawiały, że wyrywałem sobie włosy z głowy. Z minusów tej produkcji muszę tutaj wskazać niestety brak wyzwań typu drift, które były bardzo dobrze zrobione w poprzednich dwóch odsłonach. Poza dostępnymi opcjami – zamykaniem licznika na prostych i hamowaniem na zakrętach – byłby to powiew świeżości i pokazanie stylu w tym fikcyjnym mieście Rockport.
Podsumowując: czy na rynku są lepsze gry wyścigowe? Oczywiście, że tak. Chcąc pojeździć pięknymi samochodami z możliwością tuningu osiągów i wyglądu, można sięgnąć do serii gier Forza Horizon, w której możemy dostosować styl jazdy oraz poziom przeciwników idealnie pod siebie. Dla graczy lubiących większe wyzwanie idealnym rozwiązaniem będą symulatory wyścigowe takie jak cykl Assetto Corsa, w którym można się sprawdzić bez żadnych wspomagaczy na torze i poczuć prawdziwe wrażenia z jazdy. Rynek gier wyścigowy jest pełen ukrytych perełek.
Czy jest lepsza gra z serii Need for Speed? Nie ma i nie będzie. Podchodzę do tej gry bardzo sentymentalnie, bo odgrywała dużą rolę w części mojego dzieciństwa i niejako spowodowała, że interesuję się motoryzacją. Ta gra była rewolucyjna dla środowiska gier wyścigowych, bo pokazała, że można zrobić dobrą fabułę do zwykłej gry o jeździe samochodami i stworzyć naprawdę barwne postacie. Jeżeli nie miałeś tej przyjemności, usiądź, zapnij pas i chwyć za klawiaturę lub pada; tylko nie daj się złapać.
Takie przygody miałem w grze „Need for Speed: Most Wanted” z 2005 roku, czyli dziesiątej już odsłonie serii gier wyścigowych wydawanej przez EA. Ta konkretna część była pierwszą z określoną warstwą fabularną i pozwalała wczuć się w bohatera.
Wszystko zaczyna się od przyjazdu do fikcyjnego miasta Rockport, które jest miejscem regularnych nielegalnych wyścigów. W odróżnieniu od poprzednich części, takich jak „Underground” czy „Underground 2”, nie odbywają się one pod osłoną nocy, lecz w środku dnia. W mieście rządzi uliczna elita znana jako Czarna Lista. Pierwszym przeciwnikiem z Czarnej Listy jest Razor, który sabotuje wyścig, zabiera nasz samochód: ikoniczne BMW M3 GTR, i trafiamy przez niego w ręce policji. Bez samochodu, pełni żądzy zemsty, zostajemy wypuszczeni z aresztu z powodu braku dowodów i zaczynamy piąć się po szczeblach Czarnej Listy w celu odzyskania swojej własności. Nie jesteśmy w tym jednak sami, pomaga nam dziewczyna, Mia Townsend, która udostępnia nam swój garaż jako kryjówkę. Pomimo wyjścia z aresztu i bycia oczyszczonym z zarzutów, dalej jesteśmy na oku bardzo zawziętego i bezwzględnego sierżanta Crossa. Z perspektywy czasu ta fabuła brzmi banalnie, jednakże w tamtych czasach nie było aż tak powszechne to, że pozwalała skupić się nie tylko na wyścigach, ale niejako związać się z bohaterem siedzącym za kierownicą samochodu.
Tytuł ten jest wieloplatformowy, bo oprócz komputerów osobistych został wydany na wiele modeli konsol. Gra daje bardzo duże pole do popisu i szansę przebierania w różnych rodzajach wyścigów, takich jak: sprinty, wyścigi z fotoradarami, eliminacje, wyścigi typu drag, wyzwania czasowe, tory na daną liczbę okrążeń. Oprócz tego są również do zdobycia Kamienie Milowe, w których możemy uciekać przed policją przez określoną ilość czasu, zniszczyć lub uszkodzić określoną liczbę radiowozów czy osiągnąć daną prędkość na fotoradarze w jakimś miejscu Rockport. Wyścigi oraz wyzwania są nam potrzebne do zdobycia gotówki na ulepszenia i modyfikacje naszego pojazdu oraz do przykucia uwagi następnych rywali na Czarnej Liście – dopiero po wykonaniu kilku wyzwań oraz przejechaniu wyścigów można rzucić wyzwanie rywalowi i zająć jego miejsce w rankingu. Wyścig z przeciwnikiem z Czarnej Listy jest bardziej wymagający, ale może nam przynieść lepsze nagrody. Po pokonaniu przeciwnika dostajemy do wyboru pięć kart (możemy wybrać dwie z nich). Pod pytajnikami kryją się: gotówka, część do naszego samochodu o bardzo wysokiej specyfikacji, karta dla policji, aby nie skonfiskowali naszego samochodu, czy pojazd naszego rywala. System jazdy w tej grze jest daleki od symulatora, typowo arcade’owy, i daje bardzo dużą frajdę z jazdy. Grze towarzyszą barwy dosyć „pożółkłe”, tworząc specyficzny klimat i nadając unikalnego charakteru z uwagi na porę dnia odbywania się wyścigów.
Mówiąc o rozgrywce, nie można zapomnieć o pościgach policyjnych, które są integralną częścią zabawy w tej odsłonie. Policja znajduje się często na ulicach Rockport w trybie jazdy swobodnej. Gdy popełnimy jakieś wykroczenie, jednostka będąca w pobliżu może rozpocząć za nami pościg. W tym momencie muzyka zmienia się na bardzo żywą i powoduje zastrzyk adrenaliny, podtrzymywany przez syreny policyjne oraz komunikaty radiowe ścigających nas jednostek. Wraz z długością pościgu wzrasta jego poziom, początkowe radiowozy są dosyć proste do oszukania czy zniszczenia, jednak z czasem stają się inne, szybsze oraz niedające się zwodzić tak łatwo. Oprócz napierania na nie naszym pojazdem możemy też posłużyć się różnymi obiektami, takimi jak: wybuch na stacji benzynowej, zrzucenie pączka z logo jednego z lokali, strącenie na obławę policyjną wieży ciśnień. Jedyne, co nas ogranicza, to moc samochodu i kreatywność. Na poziomie trzecim obławy policyjnej do gry wkraczają nowe jednostki radiowozów: szybsze i trudniejsze do przewidzenia. Poziom czwarty to dołączenie do gry jednostki powietrznej, helikoptera, który może nas łatwiej znaleźć w mieście, a blokady drogowe robione przez jednostki naziemne mogą być wzbogacone o kolczatki, które mogą przebić nam opony. Na najwyższym poziomie obławy zaczyna nas gonić sam sierżant Cross. Pościgi policyjne pojawiały się w poprzednich częściach gry, jednak nie były aż tak rozbudowane przez deweloperów.
Po skończonym pościgu i ucieczce do „dziupli”, można odwiedzić warsztat tunerski. Nasz samochód może być modyfikowany, począwszy od kosmetyki, czyli: zmiana lakieru, dodanie naklejek, dodanie spojlera, body kity, nowe felgi; aż do tuningu naszych osiągów poprzez modyfikacje silnika, hamulców, skrzyni biegów czy znanego z poprzednich części systemu nitro. W odróżnieniu od poprzednich części, modyfikacje kosmetyczne zostały lekko uszczuplone, bo przykładowo w „Underground” i „Underground 2” mogliśmy modyfikować osobno lusterka, przedni i tylny zderzak, listwy boczne, neony podwozia, system nagłośnienia, kręcące się felgi czy nawet zmieniać orientację otwieranych drzwi z horyzontalnej na typ butterfly znany z egzotycznych samochodów. W tej części nie liczy się wygląd pojazdu, lecz to, ile możemy z niego wycisnąć. Poprzednicy, jeśli chodzi o marki samochodów, skupiali się głównie na tych importowanych typu Nissan, Toyota, Mazda i Honda. W „Most Wanted” można wybierać z szerokiego wachlarza samochodów z Europy, Ameryki Północnej i zaledwie kilku propozycji z Japonii. Zamiast klasycznych JDM-ów znajdziemy tutaj modele od Porsche, Mercedesa, Audi, BMW czy Astona Martina. Takie samochody nie potrzebują kosmicznych body kitów, żeby oglądano się za nimi na ulicach.
Serie gier wyścigowych są dla mnie czymś więcej niż tylko jeżdżeniem samochodem przy dużych prędkościach i zapomnieniu o przepisach ruchu drogowego – to klimat, który można otrzymać poprzez połączenie ze sobą wielu czynników. Przy pościgach policyjnych wspomniałem o zmianie muzyki na czas pościgu, a teraz warto powiedzieć i o tej, która towarzyszy nam z dala od policyjnych syren. W poprzednikach stawiano zwykle na muzykę z gatunku hip-hop, który oddawał nocny klimat miasta, spotkania i zloty miłośników czterech kółek. A tutaj, w środku dnia, gdzie liczy się walka o miejsce na Czarnej Liście i wpływ w mieście? Twórcy gry postawili na agresywne, rockowe, a nawet metalowe kawałki, co okazało się być strzałem w dziesiątkę. Przemierzając ulice miasta z bardzo dużą prędkością, słyszymy krzyki wokalisty do mikrofonu, ostrą perkusję czy solówki gitarowe na miarę Slasha z Guns N’ Roses. Taka ścieżka dźwiękowa, w połączeniu z barwami na ekranie i zawrotną prędkością, to przepis na sukces.
Gra, pomimo bycia już dziewiętnastolatką, dalej jest uważana przez fanów serii za najlepszą jej odsłonę. Dawała niesamowitą frajdę, wachlarz samochodów do wypróbowania i bardzo przyjemny model jazdy. Dla mnie z czasem stawała się monotonna, z uwagi na powtarzalność schematu: kilka wyścigów, pościg, Kamienie Milowe, rywal z Czarnej Listy. No i teoretycznie to tyle na temat tego, co gra ma do zaoferowania. Jednakże ten unikalny klimat, ścieżka dźwiękowa i szata graficzna sprawiają, że chętnie do niej wracam i chcę się sprawdzić jako uliczny kierowca. Warto też wspomnieć o scenach fabularnych, które były nagrywane z udziałem prawdziwych aktorów i wyszły naprawdę dobrze. Poza trybem kariery są też dostępne wyzwania specjalne, ale niektóre z nich sprawiały, że wyrywałem sobie włosy z głowy. Z minusów tej produkcji muszę tutaj wskazać niestety brak wyzwań typu drift, które były bardzo dobrze zrobione w poprzednich dwóch odsłonach. Poza dostępnymi opcjami – zamykaniem licznika na prostych i hamowaniem na zakrętach – byłby to powiew świeżości i pokazanie stylu w tym fikcyjnym mieście Rockport.
Podsumowując: czy na rynku są lepsze gry wyścigowe? Oczywiście, że tak. Chcąc pojeździć pięknymi samochodami z możliwością tuningu osiągów i wyglądu, można sięgnąć do serii gier Forza Horizon, w której możemy dostosować styl jazdy oraz poziom przeciwników idealnie pod siebie. Dla graczy lubiących większe wyzwanie idealnym rozwiązaniem będą symulatory wyścigowe takie jak cykl Assetto Corsa, w którym można się sprawdzić bez żadnych wspomagaczy na torze i poczuć prawdziwe wrażenia z jazdy. Rynek gier wyścigowy jest pełen ukrytych perełek.
Czy jest lepsza gra z serii Need for Speed? Nie ma i nie będzie. Podchodzę do tej gry bardzo sentymentalnie, bo odgrywała dużą rolę w części mojego dzieciństwa i niejako spowodowała, że interesuję się motoryzacją. Ta gra była rewolucyjna dla środowiska gier wyścigowych, bo pokazała, że można zrobić dobrą fabułę do zwykłej gry o jeździe samochodami i stworzyć naprawdę barwne postacie. Jeżeli nie miałeś tej przyjemności, usiądź, zapnij pas i chwyć za klawiaturę lub pada; tylko nie daj się złapać.
„Need for Speed: Most Wanted”. Wydawaca: Electronic Arts. Gatunek: wyścigi. 2005.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

