'TATO, A ED YONG POWIEDZIAŁ...' (ED YONG: 'NIEZWYKŁE ZMYSŁY. JAK ZWIERZĘTA ODBIERAJĄ ŚWIAT')
A
A
A
Już na wstępie chciałabym zaznaczyć, że Ed Yong, wielokrotnie nagradzany brytyjski pisarz naukowy i dziennikarz, laureat Nagrody Pulitzera, po raz kolejny wykonał, mówiąc kolokwialnie, kawał dobrej roboty. Nakładem marki wydawniczej Bo.wiem (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego) na polskim rynku ukazała się jego publikacja „Niezwykły świat zmysłów. Jak zwierzęta odbierają świat”, która została w ubiegłym roku doceniona w prestiżowym konkursie Carnegie Medal, znalazła się w finale Kirkus Prize i Critics Circe Award, a także na liście Royal Society Science Book Prize. Dla mnie to jedna z najciekawszych propozycji związanych z dziedziną animal studies, z którymi miałam okazję zapoznać się w ostatnich latach, lektura poznawczo obiecująca dużo i – w mojej opinii – obietnice te spełniająca.
W „Niezwykłych zmysłach” rozważaniom dziennikarza przewodzi niemieckojęzyczne określenie Umwelt, wskazujące na zmysłowe możliwości i ograniczenia poszczególnych gatunków. Yong wyjaśnia: „(…) każde zwierzę może wykorzystywać tylko niewielki ułamek pełni rzeczywistości. Każde z nich jest zamknięte w swojej własnej, wyjątkowej bańce sensorycznej i odbiera jedynie maleńki wycinek ogromnego świata. Istnieje cudowne słowo na określenie tej bańki sensorycznej – Umwelt. Zostało zdefiniowane i spopularyzowane w 1909 roku przez Niemca bałtyckiego, zoologa Jakoba von Uexkülla. Umwelt wziął się od niemieckiego słowa oznaczającego „środowisko”, ale Uexküll nie użył go po to, żeby się po prostu odnieść do otoczenia zwierzęcia. Umwelt to raczej ta część otoczenia, którą zwierzę odczuwa i której doświadcza – jego percepcyjny świat. Podobnie jak w przypadku mieszkańców naszego wyobrażonego pomieszczenia w tej samej przestrzeni fizycznej może znajdować się multum stworzeń, które mają zupełnie różne Umwelten” (s. 13-14). To bardzo plastyczna, oddziałująca na zmysły egzemplifikacja idei kalejdoskopowości świata zwierząt. Na przestrzeni kilkunastu rozdziałów Yong opisuje niezwykłe spektrum możliwości postrzegania środowiska przez ssaki, ptaki, ryby, gady i płazy. Jak przekonująco dowodzi: „Ta publikacja nie jest o wyższości, ale o różnorodności. Jest to również książka o zwierzętach jako zwierzętach. (…) Zwierzęta nie są tylko dublerami ludzi ani pożywką dla burzy mózgów. One mają wartość same w sobie. Będziemy poznawać ich zmysły, aby lepiej zrozumieć ich życie” (s. 15).
Ogromną wartością narracji Yonga jest znakomity naukowy research (przypisy i bibliografia zajmują ponad 100 stron publikacji!). Autor przywołuje mnóstwo wyników badań, przytacza anegdoty i opisy eksperymentów, bazuje także na własnej praktyce (na przykład opisuje spotkanie z manatami karaibskimi, które uświadomiło mu różnice w doświadczaniu dotyku przez odmienne gatunki). Co jednak ważne, czytelnicy i czytelniczki ani przez chwilę nie powinni odczuć znużenia naukowym wywodem, ponieważ Yong prowadzi go w sposób zajmujący (autentycznie oczekuje się kolejnych opowieści!), miejscami wręcz fabularyzowany, często zwraca się przy tym bezpośrednio do odbiorców i odbiorczyń. To rozwiązanie sprawia, że lektura kolejnych rozdziałów upływa nam niepostrzeżenie – a warto dodać, że „Niezwykłe zmysły” to propozycja bardzo obszerna, licząca ponad 500 stron. Jestem zachwycona obecnością tego typu narracji w książkach z zakresu animal studies wydanych w ostatnich latach. Dzięki bardziej „soczystemu”, angażującemu stylowi wypowiedzi fachowa wiedza trafia do jeszcze szerszego grona czytelników i czytelniczek, gotowych przy różnych okazjach („Tato, a Ed Yong powiedział…”) przywoływać fascynujące fakty z życia zwierząt: bo czy wiedzieliście na przykład, że 50 milionów lat temu przodkowie wielorybów (prawalenie) byli mięsożernymi parzystokopytnymi, zmysł wzroku u przegrzebków bliższy jest ludzkiemu zmysłowi dotyku, a myszy potrafią wydawać dźwięki podobne do śpiewu? Nie bez znaczenia jest także atrakcyjny sposób wydania książki Yonga – uwagę przyciąga barwna okładka ze zdjęciem chwytnicy kolorowej, a wewnątrz znajdują się wklejki z fotografiami (tak, również ludzkie zmysły pracują!). Być może „logistycznie” lepiej by było umieszczać fotografie przy poszczególnych rozdziałach z omawianymi przypadkami niż we wklejce po kilkudziesięciu lub kilkuset stronach tekstu, jednak każde ze zdjęć opatrzono krótkim opisem-ciekawostką, zatem taki układ nie wpływa znacząco na czytelny odbiór publikacji.
Tym, co zwracało moją szczególną uwagę podczas lektury „Niezwykłych zmysłów”, były odniesienia do codziennych doświadczeń ludzkiej koegzystencji ze zwierzętami udomowionymi. Wydawać by się mogło, że całkiem nieźle reagujemy na potrzeby naszych szczekających, miauczących czy ćwierkających przyjaciół: z łatwością przecież rozpoznajemy sygnalizowaną przez psa potrzebę wyjścia na spacer, chęć zabawy czy niepokój związany z nadchodzącą burzą. Czy jednak zastanawiamy się, w jaki dokładnie sposób towarzyszące nam zwierzę może odbierać dźwięki i kolory, jak rozpoznaje obcy teren, jak technika poruszania się wpływa na jego percepcję świata? Yong pisze: „Odkąd mam szczeniaka, spędzam znacznie więcej czasu na podłodze niż kiedyś. W tej pozycji czuję wibracje powierzchni, których wcześniej nie zauważałem. Czuję kroki moich sąsiadów, kiedy wchodzą i wychodzą. Czuję dudnienie śmieciarek, gdy przejeżdżają ulicą. To jest świat, do którego mogę się opuścić, ale Typo [pies Yonga – A.S.] przebywa w nim zawsze. Jako corgi jest zwykle sto pięćdziesiąt centymetrów bliżej ziemi, przez którą przechodzą fale powierzchniowe. Zastanawiam się, co czuje. (…) Wtedy też myślę o tym, czego jeszcze nie rejestruję (…)” (s. 250). Autor udowadnia, że wiele zmiennych możemy obserwować nie tylko w specjalistycznych laboratoriach czy oceanariach, podczas stypendiów i egzotycznych wyprawa badawczych, ale też w najbliższym otoczeniu – wystarczy zrozumieć, że ludzka perspektywa jedynie wpisuje się niewielkim ułamkiem w zmysłowe postrzeganie w świecie natury.
Pozostając przy temacie człowieka – końcowe partie książki omawiają wpływ jego działań na kondycję planety. W obserwacjach i nauce autor jednak widzi ratunek. Pisze: „Lepsze zrozumienie zmysłów może nam pokazać, jak zanieczyszczamy świat przyrody. Może też wskazywać sposoby jego ratowania” (s. 402). Yong przedstawia to, w jaki sposób poszczególne aktywności kreują obecny stan „krajobrazów zmysłów” – wymienia między innymi zużycie energii elektrycznej, uwalnianie do atmosfery gazów cieplarnianych, wszechobecne całkowite doświetlanie miast, zwiększenie hałasu. Wskazuje na kwestie pozornie już doskonale nam znane, aspekty, które badacze i badaczki punktują już od dłuższego czasu. To jednak nie są czcze słowa – nawet najwięksi ekosceptycy mogą obserwować dokonujące się na naszych oczach zmiany.
Książkę Yonga możemy określić popularnym mianem połączenia przyjemnego z pożytecznym. Sumienny naukowy background, wciągający czytelników i czytelniczki sposób narracji i estetyczna forma wydawnicza wydają się świetnym przepisem na zainteresowanie coraz większego kręgów odbiorców i odbiorczyń fascynującymi opowieściami o otaczającej nas naturze. „Niezwykłe zmysły” to jednocześnie opowieść o ludziach, potencjale i ograniczeniach ich percepcji, wpływie na planetę. Lektura tej publikacji to cenne humanistyczne doświadczenie – jak bowiem pisze Yong: „Kiedy zwracamy uwagę na inne zwierzęta, nasz własny świat rozszerza się i pogłębia” (s. 23).
W „Niezwykłych zmysłach” rozważaniom dziennikarza przewodzi niemieckojęzyczne określenie Umwelt, wskazujące na zmysłowe możliwości i ograniczenia poszczególnych gatunków. Yong wyjaśnia: „(…) każde zwierzę może wykorzystywać tylko niewielki ułamek pełni rzeczywistości. Każde z nich jest zamknięte w swojej własnej, wyjątkowej bańce sensorycznej i odbiera jedynie maleńki wycinek ogromnego świata. Istnieje cudowne słowo na określenie tej bańki sensorycznej – Umwelt. Zostało zdefiniowane i spopularyzowane w 1909 roku przez Niemca bałtyckiego, zoologa Jakoba von Uexkülla. Umwelt wziął się od niemieckiego słowa oznaczającego „środowisko”, ale Uexküll nie użył go po to, żeby się po prostu odnieść do otoczenia zwierzęcia. Umwelt to raczej ta część otoczenia, którą zwierzę odczuwa i której doświadcza – jego percepcyjny świat. Podobnie jak w przypadku mieszkańców naszego wyobrażonego pomieszczenia w tej samej przestrzeni fizycznej może znajdować się multum stworzeń, które mają zupełnie różne Umwelten” (s. 13-14). To bardzo plastyczna, oddziałująca na zmysły egzemplifikacja idei kalejdoskopowości świata zwierząt. Na przestrzeni kilkunastu rozdziałów Yong opisuje niezwykłe spektrum możliwości postrzegania środowiska przez ssaki, ptaki, ryby, gady i płazy. Jak przekonująco dowodzi: „Ta publikacja nie jest o wyższości, ale o różnorodności. Jest to również książka o zwierzętach jako zwierzętach. (…) Zwierzęta nie są tylko dublerami ludzi ani pożywką dla burzy mózgów. One mają wartość same w sobie. Będziemy poznawać ich zmysły, aby lepiej zrozumieć ich życie” (s. 15).
Ogromną wartością narracji Yonga jest znakomity naukowy research (przypisy i bibliografia zajmują ponad 100 stron publikacji!). Autor przywołuje mnóstwo wyników badań, przytacza anegdoty i opisy eksperymentów, bazuje także na własnej praktyce (na przykład opisuje spotkanie z manatami karaibskimi, które uświadomiło mu różnice w doświadczaniu dotyku przez odmienne gatunki). Co jednak ważne, czytelnicy i czytelniczki ani przez chwilę nie powinni odczuć znużenia naukowym wywodem, ponieważ Yong prowadzi go w sposób zajmujący (autentycznie oczekuje się kolejnych opowieści!), miejscami wręcz fabularyzowany, często zwraca się przy tym bezpośrednio do odbiorców i odbiorczyń. To rozwiązanie sprawia, że lektura kolejnych rozdziałów upływa nam niepostrzeżenie – a warto dodać, że „Niezwykłe zmysły” to propozycja bardzo obszerna, licząca ponad 500 stron. Jestem zachwycona obecnością tego typu narracji w książkach z zakresu animal studies wydanych w ostatnich latach. Dzięki bardziej „soczystemu”, angażującemu stylowi wypowiedzi fachowa wiedza trafia do jeszcze szerszego grona czytelników i czytelniczek, gotowych przy różnych okazjach („Tato, a Ed Yong powiedział…”) przywoływać fascynujące fakty z życia zwierząt: bo czy wiedzieliście na przykład, że 50 milionów lat temu przodkowie wielorybów (prawalenie) byli mięsożernymi parzystokopytnymi, zmysł wzroku u przegrzebków bliższy jest ludzkiemu zmysłowi dotyku, a myszy potrafią wydawać dźwięki podobne do śpiewu? Nie bez znaczenia jest także atrakcyjny sposób wydania książki Yonga – uwagę przyciąga barwna okładka ze zdjęciem chwytnicy kolorowej, a wewnątrz znajdują się wklejki z fotografiami (tak, również ludzkie zmysły pracują!). Być może „logistycznie” lepiej by było umieszczać fotografie przy poszczególnych rozdziałach z omawianymi przypadkami niż we wklejce po kilkudziesięciu lub kilkuset stronach tekstu, jednak każde ze zdjęć opatrzono krótkim opisem-ciekawostką, zatem taki układ nie wpływa znacząco na czytelny odbiór publikacji.
Tym, co zwracało moją szczególną uwagę podczas lektury „Niezwykłych zmysłów”, były odniesienia do codziennych doświadczeń ludzkiej koegzystencji ze zwierzętami udomowionymi. Wydawać by się mogło, że całkiem nieźle reagujemy na potrzeby naszych szczekających, miauczących czy ćwierkających przyjaciół: z łatwością przecież rozpoznajemy sygnalizowaną przez psa potrzebę wyjścia na spacer, chęć zabawy czy niepokój związany z nadchodzącą burzą. Czy jednak zastanawiamy się, w jaki dokładnie sposób towarzyszące nam zwierzę może odbierać dźwięki i kolory, jak rozpoznaje obcy teren, jak technika poruszania się wpływa na jego percepcję świata? Yong pisze: „Odkąd mam szczeniaka, spędzam znacznie więcej czasu na podłodze niż kiedyś. W tej pozycji czuję wibracje powierzchni, których wcześniej nie zauważałem. Czuję kroki moich sąsiadów, kiedy wchodzą i wychodzą. Czuję dudnienie śmieciarek, gdy przejeżdżają ulicą. To jest świat, do którego mogę się opuścić, ale Typo [pies Yonga – A.S.] przebywa w nim zawsze. Jako corgi jest zwykle sto pięćdziesiąt centymetrów bliżej ziemi, przez którą przechodzą fale powierzchniowe. Zastanawiam się, co czuje. (…) Wtedy też myślę o tym, czego jeszcze nie rejestruję (…)” (s. 250). Autor udowadnia, że wiele zmiennych możemy obserwować nie tylko w specjalistycznych laboratoriach czy oceanariach, podczas stypendiów i egzotycznych wyprawa badawczych, ale też w najbliższym otoczeniu – wystarczy zrozumieć, że ludzka perspektywa jedynie wpisuje się niewielkim ułamkiem w zmysłowe postrzeganie w świecie natury.
Pozostając przy temacie człowieka – końcowe partie książki omawiają wpływ jego działań na kondycję planety. W obserwacjach i nauce autor jednak widzi ratunek. Pisze: „Lepsze zrozumienie zmysłów może nam pokazać, jak zanieczyszczamy świat przyrody. Może też wskazywać sposoby jego ratowania” (s. 402). Yong przedstawia to, w jaki sposób poszczególne aktywności kreują obecny stan „krajobrazów zmysłów” – wymienia między innymi zużycie energii elektrycznej, uwalnianie do atmosfery gazów cieplarnianych, wszechobecne całkowite doświetlanie miast, zwiększenie hałasu. Wskazuje na kwestie pozornie już doskonale nam znane, aspekty, które badacze i badaczki punktują już od dłuższego czasu. To jednak nie są czcze słowa – nawet najwięksi ekosceptycy mogą obserwować dokonujące się na naszych oczach zmiany.
Książkę Yonga możemy określić popularnym mianem połączenia przyjemnego z pożytecznym. Sumienny naukowy background, wciągający czytelników i czytelniczki sposób narracji i estetyczna forma wydawnicza wydają się świetnym przepisem na zainteresowanie coraz większego kręgów odbiorców i odbiorczyń fascynującymi opowieściami o otaczającej nas naturze. „Niezwykłe zmysły” to jednocześnie opowieść o ludziach, potencjale i ograniczeniach ich percepcji, wpływie na planetę. Lektura tej publikacji to cenne humanistyczne doświadczenie – jak bowiem pisze Yong: „Kiedy zwracamy uwagę na inne zwierzęta, nasz własny świat rozszerza się i pogłębia” (s. 23).
Ed Yong: „Niezwykłe zmysły. Jak zwierzęta odbierają świat”. Przeł. Magdalena Rabsztyn-Anioł. Bo.wiem [marka Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego]. Kraków 2024 [seria #nauka].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

