ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 września 17 (497) / 2024

Andrzej Ciszewski,

KOPIA (NIE)BEZPIECZEŃSTWA (BATMAN. TOM 1: FAILSAFE)

A A A
Bruce’a Wayne’a wciąż prześladują koszmary: bohater budzi się z poczuciem bezsilności. Świadomość, że nie ma już Alfreda, a Selina rozpoczęła nowe życie, nie poprawia samopoczucia protagonisty, który tradycyjnie szuka zapomnienia w „pracy”. Na jej brak nie może narzekać: w mieście grasuje aktualnie niebezpieczny morderca, którego ofiarą padają przedstawiciele gothamskiej elity – Colin i Clara Fitzroyowie. Problem w tym, że Bruce przyjaźnił się z Colinem, a gniew protagonisty niepomiernie wzrasta, gdy zleceniodawcą zbrodni okazuje się … Oswald Cobblepot. Ale konfrontacja z Pingwinem tylko komplikuje całą sprawę: przebywający w szpitalu gangster zażywa na oczach Batmana truciznę, dbając o to, by zajście miało odpowiednią widownię. Podskórnie czując, że jest wpuszczany w maliny, Gacek nie przeczuwa jednak, że prawdziwe zagrożenie czai się w mrokach Jaskini Nietoperza. Przeciwnik, którego nie będzie w stanie powstrzymać ani zjednoczona Bat-Rodzina, ani nawet Liga Sprawiedliwości.

W 1958 roku, w 113 numerze „Batmana”, pojawił się Gacek z planety Zur-En-Arrh, który zabiera protagonistę do swojego świata, gdzie Człowiek Nietoperz zyskuje nadludzkie zdolności. W roku 2006, na łamach „Batman R.I.P.”, Grant Morrison zaproponował odmienne spojrzenie na postać Batmana Zur-En-Arrh, przedstawiając go jako alternatywną, bardziej mroczną i agresywną osobowość Bruce’a Wayne’a, która miałaby powstrzymać protagonistę, gdyby ten zaczął stanowić zagrożenie dla otoczenia (rozumianego w skali lokalnej, jak i globalnej). Do tej koncepcji nawiązuje kanadyjski scenarzysta Chip Zdarsky („Spider-Man: Historia życia”, „Batman: The Knight”, „Daredevil”), piszący najnowszy run przygód Gacka.

W pierwszym zbiorczym tomie cyklu zarówno Batman, jak i jego alter ego odziane we fioletowo-żółto-czerwony kostium mają nie lada orzech do zgryzienia: do akcji wkracza bowiem stworzony przez Batmana Zur-En-Arrh bezlitosny robot Failsafe, który za wszelką cenę chce unicestwić Bruce’a Wayne’a. Jak nietrudno zgadnąć, jest to początek wielowątkowej, widowiskowej, mknącej na złamanie karku perypetii, której akcja rozgrywa się między innymi na ulicach Gotham, w Fortecy Samotności, w orbitalnej siedzibie Ligii Sprawiedliwości czy w podwodnym pałacu Aquamana.

Brawurowe zawiązanie fabuły; zmyślnie porozstawianie figur na dramaturgicznej szachownicy oraz sporo wolt podnoszących poziom czytelniczej adrenaliny sprawiają, że lektura miękkookładkowego tomu „Failsafe” daje całkiem sporo radości. Solidny scenariusz zyskuje asystę w szczegółowych, dynamicznych rysunkach Hiszpana Jorge Jiméneza („Batman”, „Liga Sprawiedliwości”), które w zmyślny sposób pokolorował jego rodak, Tomeu Morey („Deathstroke”, „Wonder Woman”).

Obok pierwszego aktu tej epickiej opowieści, w albumie znajdziemy także dwie inne historie napisane przez Zdarsky’ego. „Dwa ptaki, jeden tron” ukazują perypetie Catwoman uwikłanej w bezpardonową walkę o władzę nad kryminalnym imperium Pingwina. Lekko karykaturalne ilustracje Belén Ortegi („Millenium Saga”), w połączeniu z nastrojową paletą barw dobranych przez Luisa Guerrero („The Flash”), dają urokliwy efekt, choć w warstwie estetycznej o wiele ciekawiej prezentują się pop-artowe prace Leonardo Romero („Hawkeye. Kate Bishop”) – podrasowane wyrazistą kolorystyką autorstwa Jordie Bellaire („Vision”) – będące ozdobą epizodu „Jestem bronią”, w przejmujący sposób ukazującego narodziny „koncepcji” Batmana Zur-En-Arrh.

Ogółem: bardzo udane otwarcie nowego rozdziału w komiksowej biografii Mrocznego Rycerza.
Chip Zdarsky, Jorge Jiménez, Tomeu Morey i inni: „Batman. Tom 1: Failsafe” („Batman Vol. 1: Failsafe”). Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz. Egmont Polska. Warszawa 2024.