ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 września 17 (497) / 2024

Kamila Czaja,

KRYMINALNE DIAGRAMY Z LITERACKĄ DUSZĄ (G.T. KARBER: 'MURDLE. TOM 1. 100 ZAGADEK KRYMINALNYCH DO ROZWIKŁANIA PRZY UŻYCIU LOGIKI, WIEDZY ORAZ SZTUKI DEDUKCJI')

A A A
Tym razem propozycja dość nietypowa, stanowiąca właściwie zbiór łamigłówek, a nie publikację literacką – jednak to też nie do końca tak, bo „Murdle” G.T. Karbera w wersji książkowej to coś więcej niż zestaw zadań do wykonania. Sama poznałam „Murdle” późno, dopiero przy okazji odkrycia, że ma się ukazać przetłumaczona na polski książka. W oczekiwaniu na premierę „wsiąkłam” w codzienne anglojęzyczne zagadki ze strony murdle.com i stąd wziął się pomysł na recenzję, uznałam bowiem już na tej podstawie, że zabawa warta jest popularyzacji też w Polsce. Pomysł na zrecenzowanie wersji książkowej okazał się zresztą obosieczny, bo wprawdzie bawiłam się świetnie, ale pewnie bawiłabym się jeszcze lepiej, mogąc po prostu rozwikływać kolejne zbrodnie bez zobowiązań, bez narzucania sobie tempa i bez korzystania kilka razy z dodatkowych wskazówek. Gdybym miała dużo czasu, to pewnie bym bez podpowiedzi próbowała do skutku, a tak kilka razy się „złamałam”.

Jeżeli ktoś nie zna jeszcze pomysłu Karbera – polecam. Jeżeli ktoś robił już codzienne wyzwania w internecie, to powinien mieć świadomość, że mimo podobieństwa samego mechanizmu jest też sporo różnic. Poza faktem, że w książce mamy polską wersję, co wielu osobom umożliwi w ogóle poznanie tej zabawy (a mnie ułatwiło choćby odczytywanie wzrostu postaci w „oswojonych” jednostkach i rozwiązywanie anagramów), pojawiają się odmienności wynikające z przejścia z cyfrowości ekranu na analogowość papieru i ołówka. Z jednej strony jest wygodniej, bo wszystkie dane widać naraz, nie trzeba wchodzić kliknięciem w opisy. Z drugiej – ktoś przyzwyczajony jak ja do tego, że po zaznaczeniu właściwej odpowiedzi pozostałe opcje w rzędzie i kolumnie same wypełnią się „iksami”, może łatwo zapomnieć o solidnym ręcznym uzupełnianiu „negatywnych” komórek, co może spowodować błędy. Poza tym w wersji cyfrowej najechanie kursorem na obrazek w diagramie przypomina, co obrazek oznacza – w wersji analogowej warto co jakiś czas sprawdzać na stronie obok, czy aby nie mylimy podobnych uproszczonych ilustracji, bo mnie się na początku zdarzało nieświadomie pogubić. 

Największa różnica wydaje się jednak taka, że o ile generowane przez algorytm sieciowe zagadki, poza ogólnymi zasadami (najtrudniejsze w soboty, najbardziej rozbudowane w niedziele), są dość przypadkowe, fabularnie niezależne od siebie wzajemnie, o tyle książka nie tylko proponuje wyraźny podział na cztery poziomy zaawansowania, ale też – co wyjaśnia moje wątpliwości, gdy mówiłam, że nie jest to literatura – opowiada spójną kryminalną historię. Detektyw Logico rozwiązuje sto spraw w czterech częściach, ale mamy do czynienia z postaciami powracającymi w konkretnych momentach i celach, z nawiązaniami do wcześniejszych zagadek i z jedną sprawą największego kalibru. „Każda zagadka odsłania kolejny element układanki” (s. 12), a po wypełnieniu diagramu warto przeczytać zamieszczone na końcu podpowiedzi (nawet jeśli nie były nam potrzebne) i prawidłowe rozwiązania (nawet jeśli mamy pewność swojego wyboru). Te fragmenty rozbudowują bowiem historię o nowe poszlaki i relacje międzyludzkie, a czasem są po prostu same w sobie zabawne („Na marginesie na końcu książki ktoś zanotował: (…). Detektyw skrzywił się, widząc, że ktoś popisał książkę, ale wskazówka okazała się pomocna” [s. 325]). 

Żeby jednak dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, trzeba trafnie wypełnić sto diagramów dedukcyjnych. W końcu to łamigłówki są najważniejszą częścią książki, nawet jeżeli nadano im literacką oprawę, czerpiąc z klasyki kryminałów. Za każdym razem dostajemy zestaw podejrzanych, a do nich na podstawie wskazówek dopasowujemy miejsca i narzędzia. Najprostszy poziom to trzy osoby, miejsca i narzędzia, w drugim dochodzą jeszcze zeznania podejrzanych, w kolejnym mamy już wszystkiego po cztery, a zamiast zeznań – motywy, po czym poziom ostatni do trzeciego dodaje zeznania. Teoretycznie trudność po prostu rośnie, ale w praktyce pewnie zależy, w czym ktoś czuje się mocniej, bo mnie na przykład poziom trzeci, oparty na samym uwzględnieniu wskazówek nawet przy liczniejszych kategoriach danych, rozwiązywało się łatwiej i przyjemniej niż drugi, gdzie trzeba odkryć, kto kłamie – i czasem da się do tego dojść szybko, czasem trzeba mozolnie testować różne warianty. Każdy poziom dodaje też przydatne pomoce: od pierścienia szyfrującego przez „vademecum astrologiczne” i tajemnicze labirynty po plan wytwórni filmowej. Czasem trzeba się trochę wysilić, ale z mojej perspektywy nawet najtrudniejsze zagadki na tle najbardziej zaawansowanych sudoku są tu jak najbardziej „rozwiązywalne”, a w razie czego dodatkowe wskazówki i prawidłowe rozwiązania znajdują się pod ręką. W sieci natomiast znaleźć można dyskusje o niektórych nieoczywistych tropach (oraz informację, że w zagadce 15 jest błąd w polskim tłumaczeniu, bo pierwsza wskazówka dotyczy w oryginale Sinobrodego, nie Czarnobrodego, stąd niemożliwość rozwiązania zgodnego z kluczem; wydawnictwo w dodruku wprowadziło zmiany). 

W zbiorach łamigłówek opartych na jednej metodzie łatwo o monotonię, ale Karber robi wiele, by jak najbardziej ten problem ograniczyć. Nie zabrakło autotematyzmu – detektyw Logico to autor książki „Murdle”, która ma doczekać się filmowej adaptacji. Dużo też w zagadkach absurdalnego czarnego humoru, który w wielu miejscach mimo gatunkowych różnic kojarzył mi się z Douglasem Adamsem, twórcą „Autostopem przez Galaktykę”. Autor kpi z podejrzanych i okoliczności, a rozwiązywanie diagramów można sobie urozmaicić podziwianiem jego kąśliwości, która uderza w arystokrację, akademię, środowiska wydawnicze, artystyczne, religijne, wojskowe… Do plejady powracających na kartach „Murdle” podejrzanych należą choćby biskup Azure, która „modli się zarówno za swoich przyjaciół, jak i wrogów. Oczywiście w każdym przypadku wyprasza dla nich co innego…” (zagadka 3 – strony z łamigłówkami nie mają numeracji stron, cytuję więc z podaniem numerów zagadki), szefowa kuchni Aubergine („Chodzą słuchy, że zabiła swojego męża, a potem go ugotowała i podała jako danie główne. To kompletna bzdura, ale sam fakt, że tak mówią, daje do myślenia” [zagadka 4]) czy, najwyraźniej wzorowana na Agathcie Christie Dama Obsydianowo, która „[z]apytana kiedyś w wywiadzie, skąd czerpie pomysły na swoje powieściowe morderstwa, chichotała przez pełne dwie minuty” (zagadka 21). Czasem takie opisy w różnych zagadkach się powtarzają, ale warto zachować czujność i śledzić zmiany, bo choćby nowe pomysły na pokazanie, jak generał Coffee kocha kawę, a asystentka Applegreen rozczarowuje swojego ojca, zasługują na docenienie.

Opisy narzędzi i miejsc zbrodni też są oryginalne. Nie spotkałam chyba drugiego tak trafnego zdefiniowania laptopa: „Urządzenie zwykle służące do pracy, a zarazem podłączone do wszystkich możliwych rozpraszaczy” (zagadka 19). Jest i nawiązanie do Szekspira: „Ludzka czaszka „Ach, biedny Yorick! Znałem go. A teraz miotam w ludzi jego czaszką” (zagadka 68), pojawia się labirynt bez wyjścia, który zaprojektował „legendarny M.C. Escher” (zagadka 28), a barykady to „[i]mprowizowane zapory, o jakich pisze się musicale” (zagadka 66). Równocześnie, co też wyraźnie odróżnia tom od neutralnego zbioru łamigłówek, pojawia się krytyka rzeczywistości prowadzona z konkretnych pozycji. Karber atakuje ludzi żerujących na cudzej łatwowierności, choćby w szeregu charakterystyk „magicznych” przedmiotów, takich jak kryształowa kula – „Wpatrując się w nią, możesz zobaczyć swoją przyszłość (o ile jest nią kryształowa kula)” (zagadka 10), różdżka – „Służy do szukania wody, ropy, skarbów i frajerów” (zagadka 28) czy wykrywacz duchów – „Nieszczególnie się sprawdza przy wykrywaniu duchów, za to genialnie razi prądem” (zagadka 51). Nie ukrywa autor ironii wobec historycznych praktyk, zauważając, że flaga „ma długą i dobrze udokumentowaną historię jako narzędzie przemocy” (zagadka 24), rezydencja Damy Obsydianowej charakteryzuje się „wielkimi portretami nieżyjących bogatych białych palantów” (zagadka 7), a jeśli chodzi o marmurowe popiersie znanego akademika, to lepiej „nie sprawdzaj, kim był – nie spodoba ci się to, czego się dowiesz” (zagadka 65). Logico rozwiązuje zagadki w świecie, w którym o Camelocie można powiedzieć: „Wspaniały dwór króla Artura. Może było tam odrobinę mniej nierówności niż dziś” (zagadka 67). Brzmi dziwnie znajomo. 

Jeżeli ktoś lubi sudoku i klasykę kryminałów, ale nie potrafi znieść, gdy wspomina się o drapieżności kapitalizmu, uprzywilejowaniu, a do tego ten ktoś ma alergię na feminatywy i queerowe podteksty, to… niech zostanie przy sudoku. Ja czułam się komfortowo, główkując nad setką diagramów, zamieszczonych w narracyjnej ramie, która schematy rodem z Christie łączy z równościowym podejściem. Jak na, siłą rzeczy, stosunkowo skąpą warstwę narracyjną proponowaną przez podporządkowane zagadkom „Murdle”, zaskakująco przywiązałam się do detektywa, a przy całej umowności tego świata i jego nieukrywanej konwencjonalności, doceniłam cięte żarty i gorzkie diagnozy na temat realiów, w których wystarczy mieć pieniądze i pozycję, by długo uniknąć odpowiedzialności nawet za morderstwa.

Mimo urozmaiceń, jakie w zbiór łamigłówek wprowadza Karber, nie zalecam jednak „maratonowego” rozwiązywania zagadek. Lepiej na spokojnie, nawet z przerwami, bo wtedy, zamiast automatycznie wypełniać diagramy, można przy tej zabawie docenić misterność nie tylko samych zadań, ale i powiązań ludzi, miejsc, zdarzeń, motywów. Poza tym wtedy „Murdle” wystarczą na dłużej, tymczasem ja, chcąc wywiązać się z napisania możliwie szybko o tym uroczym fenomenie, skazałam się na czekanie, aż wydawca przygotuje obiecany przekład kolejnego tomu (po angielsku ukazały się trzy). Wracam więc do codziennego klikania na murdle.com, które, chociaż też pozwala ćwiczyć umysł, wydaje mi się teraz trochę zbyt bezduszne, skoro już poznałam spójną, bezlitośnie logiczną w diagramach, ale tak ludzką w namiętnościach, kontekstach i powiązaniach, wersję książkową.
 

G.T. Karber: „Murdle. Tom 1. 100 zagadek kryminalnych do rozwikłania przy użyciu logiki, wiedzy oraz sztuki dedukcji”. Przeł. Paulina Kielan. Wydawnictwo Publicat. Poznań 2024.