MALARSTWO I FOTOGRAFIA W SZCZEBRZESZYNIE (O DWU WYSTAWACH W 2024 ROKU)
A
A
A
Pamięci Tamary Ś.
W sierpniu w Zamościu (3 sierpnia) i Szczebrzeszynie (od 4 do 10 sierpnia) 2024 roku odbyła się jubileuszowa, dziesiąta edycja Festiwalu Stolica Języka Polskiego. Wielka w tym zasługa Piotra Dudy, urodzonego w miasteczku na Roztoczu, pomysłodawcy festiwalu i jego niestrudzonego organizatora, który skupił wokół siebie grono wielu osób, autorów i autorek, literaturoznawców i literaturoznawczyń, językoznawczyń i językoznawców, artystów i artystek, wydawców i wydawczyń, ilustratorek i ilustratorów oraz wolontariuszek i wolontariuszy, czyli osób tworzących w języku, popularyzujących teksty, współprzygotowujących festiwal i obecnych podczas każdego dnia festiwalu. Wymienię kilka z nich: Annę Skrzypek-Dudę, Iwonę Hofman, Magdalenę Kłos-Podsiadło, Gabrielę Bielecką, Pawła Nowaka.
Stronę festiwalu otwierają dwie wypowiedzi o charakterze motta. Są to słowa Wiesława Myśliwskiego: „Ufam językowi. Wszystko jest w języku. To język ustanawia świat” oraz Mariana Turskiego: „Możemy powstrzymywać mowę nienawiści i jednocześnie starać się zrozumieć inny punkt widzenia. Inny nie znaczy mój. Próba zrozumienia może dać początek empatii. Uświadomienia sobie, jak inni ludzie różnią się ode mnie samego. Jak różnie się zachowują i myślą. W jaki sposób ich droga przez życie różni się od mojej. Jak różnią się ich wierzenia. Spróbujmy się zrozumieć”. Obaj – Myśliwski oraz Turski byli gośćmi poprzednich edycji festiwalu, obaj otrzymali nagrodę Człowieka Słowa.
W tym roku patronem festiwalu był Julian Przyboś. Z inspiracji Wiesława Myśliwskiego z czytelnikami i miłośnikami poezji Juliana Przybosia spotykał się codziennie charyzmatyczny profesor Edward Balcerzan, znakomicie przygotowany znawca liryki poety. Swoje wystąpienia podzielił tematycznie, uwzględniając erotyzm w wierszach, motywy drzew i ptaków, chłopskość oraz język. Na festiwalu wystąpiła z kapitalnie przedstawionymi wspomnieniami i własną poezją oraz malarstwem Uta Przyboś, a także Julia Przyboś, córki poety.
Z uczestnikami festiwalu swoimi wspomnieniami oraz swoją twórczością podzieliła się również Katarzyna Stanny, autorka książki wspomnieniowej o rodzicach – Teresie Wilbik i Januszu Stannym.
Dzięki zespołowi skupionemu wokół Piotra Dudy, wysiłkowi organizacyjnemu i przemyślanemu programowi w Szczebrzeszynie spotykają się wyjątkowe osoby z Polski i innych krajów, toczą się ciekawe i inspirujące debaty oraz rozmowy na najrozmaitsze tematy – literackie i pozaliterackie, odbywają się znakomite, ważne wydarzenia artystyczne.
Podobnie jak w poprzednich latach w budynku, gdzie kiedyś mieściła się szkoła, kilka pomieszczeń na pierwszym piętrze, w amfiladzie, za załomem i wydzielonych, z drewnianą podłogą i pobielonymi ścianami, zamieniło się w sierpniu na galerię festiwalową. Układ pomieszczeń pozwala na przemyślaną ekspozycję. Na budynku widnieje mural z logo festiwalu i sentencją „Cała nadzieja w literaturze”.
Na wystawie w 2024 roku dominowało malarstwo, był także gobelin Alicji Kowalskiej oraz była ceramika – talerze malowane przez Agnieszkę Wróbel, także fotografkę festiwalu, z motywami przyrodniczymi, bajkowymi i pięknymi pejzażami podczas pełni księżyca. Były również rysunki z portretami sławnych ludzi kultury i polityki, które wykonuje architekt i artysta – Błażej Małczyński.
W jednej z sal było kilka prześwietlonych słońcem pejzaży Mariusza Drohomireckiego; były także portrety dzieci i dorosłych oraz autoportrety malarki, Barbary Czapigi-Drohomireckiej. O malarstwie Drohomireckich napisał z zachwytem Jarosław Mikołajewski (Magazyn Gazety Wyborczej 2024: 34).
Artystki i artyści, oryginalni w tematach i środkach wyrazu, reprezentują często jedną rodzinę, wiele osób zdobyło średnie wykształcenie w zamojskim Liceum Plastycznym, część z nich związanych jest z wyższymi uczelniami. Na wystawie były także dzieła dwu osób spoza Szczebrzeszyna, ale związanych z festiwalem. Krystyna Piotrowska pokazała jak w monidłach kilka uroczych portretów par małżeńskich z miasteczka, a Stanisław Baj z Dołhobrodów, profesor warszawskiej ASP – przepiękne pejzaże znad Buga, ze skarpy w Sugrach.
Przypomnijmy, w roku 2018 galerię festiwalową wypełniły obrazy rodziny Karpowiczów. W tym roku w jednej z sal wisiały płótna Anny, Stanisława, Pauliny, Joanny i Katarzyny z tej malarskiej rodziny Na trzech obrazach Anny Karpowicz-Westner połączone są pejzaże z sylwetkami kobiet i mężczyzny, a intymność – z czułością, miłością i delikatnością. Na dużym, pięknym płótnie Stanisława dominuje złota barwa. Joanna pokazała tajemniczego Anubisa w kilku miejscach, wśród przyrody i budynków. Paulina namalowała dramatyczny, zwierzęcy uścisk („Pocałunek”), a jej nieduży obraz z zapaloną świecą, trzymaną przez czyjąś dłoń stanowi rodzaj uzupełnienia do niezwykłego tryptyku Katarzyny – „Skala szarości” (110x130, olej na płótnie, 2024). Na dzieło Katarzyny składa się 36 portretów dzieci, smutnych, zdziwionych, przerażonych. Na każdym kwadraciku jest pod twarzami napis „wojna” w wielu językach i alfabetach, czyli nawiązanie do tragicznego dzieciństwa dzieci na całym świecie, także dzieci żydowskich w wojennym Szczebrzeszynie.
Obrazy w salach „rozmawiały ze sobą”, ale wystawa trwała zbyt krótko, aby uchwycić wiele takich tropów. Na wystawie dominowało malarstwo pejzażowe, w tym z roztoczańskich pagórków, lasów i pól, które ułożone są w wąskie pasma. Takie pola widać na zgeometryzowanych obrazach Zygmunta Jarmuła. Dodajmy, że ten artysta wyrzeźbił drewniany pomnik chrząszcza szczebrzeszyńskiego. Na obrazach Dariusza Króla widzieliśmy zamglone widoki oraz łąkowe rośliny, z dużą precyzją malowane pastelowymi barwami. Dostrzegaliśmy efekty czułej obserwacji i kontemplowania natury oraz zadziwienia jej pięknem. Mogliśmy także zobaczyć różnobarwne, niefiguratywne malarstwo na papierze Donata Kowalskiego (zm. 2022). Z kolei wśród ciemnych plam i tajemniczych pomieszczeń na obrazach Tomasza Kowalskiego można było dostrzec sylwetki ludzi i jakieś przedmioty.
W wystawie wziął także udział Piotr Kołodziejczyk, który patrząc z okien gościnnej, pełnej kwiatów, otwartej pracowni na trzy szczebrzeszyńskie świątynie, kościoły katolickie, synagogę i cerkiew, maluje mieszkańców, budynki, często nawiązując do historii miasteczka, jak na obrazie „Krótka historia wschodniego świata”. Maluje także przyrodę, na przykład pnie drzew.
Jeden z artystów, profesor UKEN, Marek Batorski, jest także muzykiem jazzowym, saksofonistą. Jego obrazy, ciekawe, sugerujące przedstawienia pejzaży, potwierdzają wzajemne związki między sztukami, malarstwem i muzyką, układem barw i rytmem, między emocjami artysty, wrażliwością muzyczną, intuicją oraz improwizacją.
Wernisaż i wystawa okazały się świętem wielu artystów i miłośników ich twórczości, wspólnie oglądano dzieła, gratulowano sobie nawzajem. Wydarzenie wyzwalało radość odbiorców, ponieważ dawało możliwość obcowania ze sztuką, z pejzażami Roztocza, przedstawionymi na płótnie, snucia refleksji nad osobowością osób z portretów i nad sztuką portretowania. W pełni ujawnił się fenomen artystycznej kolonii w Szczebrzeszynie.
Na łące nad Wieprzem, gdzie podczas festiwalu były dwie sceny pod namiotami, księgarnia i kawiarnia, ustawiono już pierwszego dnia drewnianą konstrukcję, a na niej umieszczono ponad 40 portretów pisarek i pisarzy, którzy przez ostatnie lata brali udział w festiwalu. W ubiegłych latach fotograf i profesor ASP, Mariusz Gajewski wraz z żoną, artystką i edukatorką ze znaczącymi sukcesami w warszawskiej Pracowni Sztuki Dziecka, Katarzyną Derkacz-Gajewską, rozkładali na łące plenerowe studio fotograficzne z dużym, starym aparatem do robienia zdjęć w dawnej, odkrytej na nowo technice mokrego kolodionu, na płycie metalowej (nie szklanej). Do studia zapraszali wybrane osoby i podczas godzinnej sesji rozmawiali z nimi, dawali im litery (np. R – od patrona Różewicza, B – od Białoszewskiego czy M – od Mrożka) oraz wykonywali jedyne, unikatowe, niepowtarzalne zdjęcia. Wystawa portretów budzić mogła zainteresowanie, zachwycały piękno i wyrazistość twarzy na fotografiach ze srebrną poświatą, na których osoby owiane były aurą tajemniczości.
Warto dodać, że małżeństwo artystów spotkało się z festiwalową publicznością. Oboje wspominali działania fotograficzne w minionych edycjach festiwalu, opowiadali o sukcesach i specyfice pracy dydaktycznej z dziećmi i młodzieżą, w tym studentami, dzielili się przemyśleniami na temat światła, ciemności i cienia, ujawniali, jak wielką wartość miały dla nich relacje i dość długie rozmowy z portretowanymi.
Na koniec dodam, że w Szczebrzeszynie można zobaczyć sztukę na wystawach zorganizowanych w siedzibie Miejskiego Domu Kultury, czyli w budynku dawnej synagogi, w galerii Drohomireckich, w pracowniach artystek i artystów oraz w plenerze.
LITERATURA:
Jarosław Mikołajewski: „Boska bezkresność”. Magazyn Gazety Wyborczej. 17 – 18 sierpnia 2024, s. 34.
Stronę festiwalu otwierają dwie wypowiedzi o charakterze motta. Są to słowa Wiesława Myśliwskiego: „Ufam językowi. Wszystko jest w języku. To język ustanawia świat” oraz Mariana Turskiego: „Możemy powstrzymywać mowę nienawiści i jednocześnie starać się zrozumieć inny punkt widzenia. Inny nie znaczy mój. Próba zrozumienia może dać początek empatii. Uświadomienia sobie, jak inni ludzie różnią się ode mnie samego. Jak różnie się zachowują i myślą. W jaki sposób ich droga przez życie różni się od mojej. Jak różnią się ich wierzenia. Spróbujmy się zrozumieć”. Obaj – Myśliwski oraz Turski byli gośćmi poprzednich edycji festiwalu, obaj otrzymali nagrodę Człowieka Słowa.
W tym roku patronem festiwalu był Julian Przyboś. Z inspiracji Wiesława Myśliwskiego z czytelnikami i miłośnikami poezji Juliana Przybosia spotykał się codziennie charyzmatyczny profesor Edward Balcerzan, znakomicie przygotowany znawca liryki poety. Swoje wystąpienia podzielił tematycznie, uwzględniając erotyzm w wierszach, motywy drzew i ptaków, chłopskość oraz język. Na festiwalu wystąpiła z kapitalnie przedstawionymi wspomnieniami i własną poezją oraz malarstwem Uta Przyboś, a także Julia Przyboś, córki poety.
Z uczestnikami festiwalu swoimi wspomnieniami oraz swoją twórczością podzieliła się również Katarzyna Stanny, autorka książki wspomnieniowej o rodzicach – Teresie Wilbik i Januszu Stannym.
Dzięki zespołowi skupionemu wokół Piotra Dudy, wysiłkowi organizacyjnemu i przemyślanemu programowi w Szczebrzeszynie spotykają się wyjątkowe osoby z Polski i innych krajów, toczą się ciekawe i inspirujące debaty oraz rozmowy na najrozmaitsze tematy – literackie i pozaliterackie, odbywają się znakomite, ważne wydarzenia artystyczne.
Podobnie jak w poprzednich latach w budynku, gdzie kiedyś mieściła się szkoła, kilka pomieszczeń na pierwszym piętrze, w amfiladzie, za załomem i wydzielonych, z drewnianą podłogą i pobielonymi ścianami, zamieniło się w sierpniu na galerię festiwalową. Układ pomieszczeń pozwala na przemyślaną ekspozycję. Na budynku widnieje mural z logo festiwalu i sentencją „Cała nadzieja w literaturze”.
Na wystawie w 2024 roku dominowało malarstwo, był także gobelin Alicji Kowalskiej oraz była ceramika – talerze malowane przez Agnieszkę Wróbel, także fotografkę festiwalu, z motywami przyrodniczymi, bajkowymi i pięknymi pejzażami podczas pełni księżyca. Były również rysunki z portretami sławnych ludzi kultury i polityki, które wykonuje architekt i artysta – Błażej Małczyński.
W jednej z sal było kilka prześwietlonych słońcem pejzaży Mariusza Drohomireckiego; były także portrety dzieci i dorosłych oraz autoportrety malarki, Barbary Czapigi-Drohomireckiej. O malarstwie Drohomireckich napisał z zachwytem Jarosław Mikołajewski (Magazyn Gazety Wyborczej 2024: 34).
Artystki i artyści, oryginalni w tematach i środkach wyrazu, reprezentują często jedną rodzinę, wiele osób zdobyło średnie wykształcenie w zamojskim Liceum Plastycznym, część z nich związanych jest z wyższymi uczelniami. Na wystawie były także dzieła dwu osób spoza Szczebrzeszyna, ale związanych z festiwalem. Krystyna Piotrowska pokazała jak w monidłach kilka uroczych portretów par małżeńskich z miasteczka, a Stanisław Baj z Dołhobrodów, profesor warszawskiej ASP – przepiękne pejzaże znad Buga, ze skarpy w Sugrach.
Przypomnijmy, w roku 2018 galerię festiwalową wypełniły obrazy rodziny Karpowiczów. W tym roku w jednej z sal wisiały płótna Anny, Stanisława, Pauliny, Joanny i Katarzyny z tej malarskiej rodziny Na trzech obrazach Anny Karpowicz-Westner połączone są pejzaże z sylwetkami kobiet i mężczyzny, a intymność – z czułością, miłością i delikatnością. Na dużym, pięknym płótnie Stanisława dominuje złota barwa. Joanna pokazała tajemniczego Anubisa w kilku miejscach, wśród przyrody i budynków. Paulina namalowała dramatyczny, zwierzęcy uścisk („Pocałunek”), a jej nieduży obraz z zapaloną świecą, trzymaną przez czyjąś dłoń stanowi rodzaj uzupełnienia do niezwykłego tryptyku Katarzyny – „Skala szarości” (110x130, olej na płótnie, 2024). Na dzieło Katarzyny składa się 36 portretów dzieci, smutnych, zdziwionych, przerażonych. Na każdym kwadraciku jest pod twarzami napis „wojna” w wielu językach i alfabetach, czyli nawiązanie do tragicznego dzieciństwa dzieci na całym świecie, także dzieci żydowskich w wojennym Szczebrzeszynie.
Obrazy w salach „rozmawiały ze sobą”, ale wystawa trwała zbyt krótko, aby uchwycić wiele takich tropów. Na wystawie dominowało malarstwo pejzażowe, w tym z roztoczańskich pagórków, lasów i pól, które ułożone są w wąskie pasma. Takie pola widać na zgeometryzowanych obrazach Zygmunta Jarmuła. Dodajmy, że ten artysta wyrzeźbił drewniany pomnik chrząszcza szczebrzeszyńskiego. Na obrazach Dariusza Króla widzieliśmy zamglone widoki oraz łąkowe rośliny, z dużą precyzją malowane pastelowymi barwami. Dostrzegaliśmy efekty czułej obserwacji i kontemplowania natury oraz zadziwienia jej pięknem. Mogliśmy także zobaczyć różnobarwne, niefiguratywne malarstwo na papierze Donata Kowalskiego (zm. 2022). Z kolei wśród ciemnych plam i tajemniczych pomieszczeń na obrazach Tomasza Kowalskiego można było dostrzec sylwetki ludzi i jakieś przedmioty.
W wystawie wziął także udział Piotr Kołodziejczyk, który patrząc z okien gościnnej, pełnej kwiatów, otwartej pracowni na trzy szczebrzeszyńskie świątynie, kościoły katolickie, synagogę i cerkiew, maluje mieszkańców, budynki, często nawiązując do historii miasteczka, jak na obrazie „Krótka historia wschodniego świata”. Maluje także przyrodę, na przykład pnie drzew.
Jeden z artystów, profesor UKEN, Marek Batorski, jest także muzykiem jazzowym, saksofonistą. Jego obrazy, ciekawe, sugerujące przedstawienia pejzaży, potwierdzają wzajemne związki między sztukami, malarstwem i muzyką, układem barw i rytmem, między emocjami artysty, wrażliwością muzyczną, intuicją oraz improwizacją.
Wernisaż i wystawa okazały się świętem wielu artystów i miłośników ich twórczości, wspólnie oglądano dzieła, gratulowano sobie nawzajem. Wydarzenie wyzwalało radość odbiorców, ponieważ dawało możliwość obcowania ze sztuką, z pejzażami Roztocza, przedstawionymi na płótnie, snucia refleksji nad osobowością osób z portretów i nad sztuką portretowania. W pełni ujawnił się fenomen artystycznej kolonii w Szczebrzeszynie.
Na łące nad Wieprzem, gdzie podczas festiwalu były dwie sceny pod namiotami, księgarnia i kawiarnia, ustawiono już pierwszego dnia drewnianą konstrukcję, a na niej umieszczono ponad 40 portretów pisarek i pisarzy, którzy przez ostatnie lata brali udział w festiwalu. W ubiegłych latach fotograf i profesor ASP, Mariusz Gajewski wraz z żoną, artystką i edukatorką ze znaczącymi sukcesami w warszawskiej Pracowni Sztuki Dziecka, Katarzyną Derkacz-Gajewską, rozkładali na łące plenerowe studio fotograficzne z dużym, starym aparatem do robienia zdjęć w dawnej, odkrytej na nowo technice mokrego kolodionu, na płycie metalowej (nie szklanej). Do studia zapraszali wybrane osoby i podczas godzinnej sesji rozmawiali z nimi, dawali im litery (np. R – od patrona Różewicza, B – od Białoszewskiego czy M – od Mrożka) oraz wykonywali jedyne, unikatowe, niepowtarzalne zdjęcia. Wystawa portretów budzić mogła zainteresowanie, zachwycały piękno i wyrazistość twarzy na fotografiach ze srebrną poświatą, na których osoby owiane były aurą tajemniczości.
Warto dodać, że małżeństwo artystów spotkało się z festiwalową publicznością. Oboje wspominali działania fotograficzne w minionych edycjach festiwalu, opowiadali o sukcesach i specyfice pracy dydaktycznej z dziećmi i młodzieżą, w tym studentami, dzielili się przemyśleniami na temat światła, ciemności i cienia, ujawniali, jak wielką wartość miały dla nich relacje i dość długie rozmowy z portretowanymi.
Na koniec dodam, że w Szczebrzeszynie można zobaczyć sztukę na wystawach zorganizowanych w siedzibie Miejskiego Domu Kultury, czyli w budynku dawnej synagogi, w galerii Drohomireckich, w pracowniach artystek i artystów oraz w plenerze.
LITERATURA:
Jarosław Mikołajewski: „Boska bezkresność”. Magazyn Gazety Wyborczej. 17 – 18 sierpnia 2024, s. 34.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

