CO CZAI SIĘ W MROKU? (JOHAN EKLÖF: 'MANIFEST CIEMNOŚCI. O SZTUCZNYM ŚWIETLE I ZAGROŻENIU DLA ODWIECZNEGO RYTMU DOBOWEGO')
A
A
A
Temat zanieczyszczeń doczekał się wielu naukowych i popularnonaukowych omówień, problematyka ta była również nierzadko poruszana w tekstach teoretycznych wchodzących w szeroko rozumiany nurt humanistyki środowiskowej. Gdy myślimy o antropocenie, przed oczami pojawiają się nam krajobrazy pełne wszelkiego rodzaju zanieczyszczeń: gigantyczne wysypiska, skażone i zaśmiecone plaże i oceany, miejski smog czy wszechobecny mikroplastik. W cieniu naszej uwagi pozostaje jednak inny rodzaj zanieczyszczenia, które staje się głównym tematem książki Johna Eklöfa – a jest to zanieczyszczenie światłem.
Problem, o którym mowa w „Manifeście ciemności”, może w pierwszym odczuciu wydać nam się niepozorny, jednakże autor już na wstępie wyraźnie określa przyświecający mu cel, pisząc: „W tej książce chciałbym podkreślić znaczenie nocy i ciemności dla wszystkiego, co żyje” (s. 9). Eklöf ze złożonej czytelnikom i czytelniczkom obietnicy skrupulatnie się wywiązuje. Otrzymujemy opowieść o tym, w jaki sposób zmiany zachodzące w cyklu dobowym, spowodowane nadmiernym oświetleniem przestrzeni, wpływają na życie zarówno ludzi, jaki i innych gatunków. Brak ciemności powoduje zakłócenia w całych ekosystemach: zanik nocy prowadzi bowiem do wymierania licznych gatunków zwierząt, głównie owadów (oraz żywiących się nimi ptaków i drobnych ssaków nocnych) – sztuczne światło dezorientuje te stworzenia i sprawia, że zakłócone zostaje ich proces rozmnażania się czy odżywiania, zachwiana zostaje także równowaga między drapieżcami i ich ofiarami, co ma katastrofalne skutki dla obu tych grup.
Eklöf ukazuje nam całą skomplikowaną siatkę połączonych ze sobą problemów związanych z zanieczyszczeniem światłem. „Manifest ciemności” jest pozycją na poły popularnonaukową, na poły esejem, który można by zaklasyfikować jako przykład autobiograficznego pisarstwa przyrodniczego – autor stroni od zagłębiania się w teorie (choć przywołane i opisane zostaje tutaj pojęcie antropocenu), lecz jego książka jednocześnie zdaje się być doskonałym dopełnieniem czy wręcz ukazaniem w praktyce teorii znanych z humanistyki środowiskowej (jak na przykład koncept ciemnej ekologii Timothy’ego Mortona). Eklöf pozostaje blisko świata i zamieszkujących go istot, jest niebywale uważnym i dokładnym obserwatorem – jego książka ukazuje liczne niuanse międzygatunkowych zależności oraz połączeń poszczególnych gatunków ze środowiskiem.
Co istotne pisarz nie skupia się jedynie na ukazaniu destrukcyjnego wpływu wszechobecnego sztucznego światła, ale również zaprasza swoich czytelników i czytelniczki w świat nocy, zarysowując zarówno jego złożoność, jak i różnorodność stworzeń, które czają się w mroku. Noc i ciemność, choć raczej niekojarzone z witalnością, w rzeczywistości tętnią życiem – Eklöf stara się zatem zerwać z mitem statycznej nocy oraz dokonuje gestu podważenia antropocentrycznej perspektywy – perspektywa anthroposa jawi się w jego opowieści jako zaledwie jedna z wielu perspektyw, wielokrotnie autor podkreśla także szereg ograniczeń poznawczych ludzi, ograniczenie naszych zmysłów względem zmysłów innych gatunków. Człowiek jest zwierzęciem dziennym i właśnie w świetle dnia wykazuje się największą aktywnością, tym samym pozostaje jednak w mniejszości względem ogromu organizmów, które spotkać można w ciemności nocy.
Kolejny istotny aspekt poruszonym w „Manifeście ciemności” to ukazanie kulturowych wyobrażeń względem ciemności i nocy (autor sprawnie wplata w swoje opowieści o zwierzętach i ekosystemach nawiązania do sztuki czy literatury). Eklöf uważnie przygląda się również zakorzenionemu wśród ludzi lękowi przed ciemnością, który jest jego zdaniem jedną z głównych przyczyn nadmiernego oświetlania miast. Dlatego też – i tu ujawnia się aktywistyczny wydźwięk książki – zachęca nas do przemyślenia i reorganizacji naszych relacji z nocą i ciemnością oraz zastanowienia się, co można zrobić, by tę noc i ciemność na nowo odzyskać. W ostatniej części książki przytacza przykłady takich działań, które służyć mają jako swoisty drogowskaz do podejmowania politycznych działań na rzecz przeciwdziałania zanieczyszczeniom światłem. Eklöf wskazuje oczywiście na ważny problem, zmiany w podejściu do zanieczyszczeń światłem są niezmiernie potrzebne, w namyśle autora brak jednak refleksji nad tym tematem w kontekście tak istotnych przecież kwestii jak dostępność przestrzeni dla osób z niepełnosprawnościami czy bezpieczeństwo kobiet.
W kontekście opisywanych w książce zagadnień szczególnie istotne zdaje się być usytuowanie jej autora: Eklöf to szwedzki pisarz, zoolog oraz – co najistotniejsze – jeden z najbardziej znanych badaczy nietoperzy. Mamy więc do czynienia z fachowcem posiadającym ogromną wiedzę na temat nocnych zwierząt, co czytelnicy i czytelniczki odczuwają wyraźnie podczas lektury „Manifestu ciemności”. Fragmentami, które w omawianej pozycji są w moim odczuciu najciekawsze, okazują się właśnie te poświęcone nietoperzom. Autor podejmuje się próby odczarowania złej sławy, którą zwierzęta te mają w powszechnej świadomości i kulturze, zarysowuje także szereg problemów, z którymi przychodzi im się mierzyć we współczesnym świecie. Rozdziały poświęcone tym nocnym stworzeniom układają się w coś na kształt zarysu historii badań nad nietoperzami, co jest raczej działaniem niezamierzonym przez autora, jednak w rezultacie niezmiernie fascynującym. Choć Eklöf opisuje w książce bardzo wiele nocnych zwierząt, to jednak wyczuwalne jest, że to nietoperze są mu najbliższe. Pisarz podkreśla, że zwierzęta te w szczególnie dotkliwy sposób odczuwają coraz większe zanikanie ciemności – niezwykle przejmujące są przytaczane przez badacza historie nietoperzy, które niegdyś zamieszkiwały szwedzkie kościoły, dziś z powodu nadmiernego oświetlania świątyń tracą miejsce do życia, a także, w przypadku szczególnie nieprzystosowanych do światła gatunków (na przykład gacków), skazane zostają na śmierć głodową, gdyż w obawie przed światłem nie mogą swobodnie polować.
Autor „Manifestu ciemności” w przekrojowy sposób ukazuje złożone zjawisko globalnej utraty ciemności – z uwagi na to, że to książka popularnonaukowa, wiele kwestii jest tu jedynie sygnalizowanych i niepogłębionych, jednak rekompensuje to bogata bibliografia, która zainteresowanym tematem zakreśla mapę dalszych poszukiwań. Omawiana książka stanowi bowiem zaproszenie do dalszych studiów na temat ciemności i jej znaczenia dla ekosystemów. Będzie ona zatem świetnym wyborem zarówno dla osób, które posiadają już teoretyczne zaplecze związane z krytyką antropocenu i poszukują konkretnych opisów problemów wynikających z działalności człowieka i jego wpływu na środowisko oraz inne gatunki, jak również dla osób, które szukają dobrej pozycji na początek czytelniczej podróży tropem antropocenu i humanistyki środowiskowej.
Problem, o którym mowa w „Manifeście ciemności”, może w pierwszym odczuciu wydać nam się niepozorny, jednakże autor już na wstępie wyraźnie określa przyświecający mu cel, pisząc: „W tej książce chciałbym podkreślić znaczenie nocy i ciemności dla wszystkiego, co żyje” (s. 9). Eklöf ze złożonej czytelnikom i czytelniczkom obietnicy skrupulatnie się wywiązuje. Otrzymujemy opowieść o tym, w jaki sposób zmiany zachodzące w cyklu dobowym, spowodowane nadmiernym oświetleniem przestrzeni, wpływają na życie zarówno ludzi, jaki i innych gatunków. Brak ciemności powoduje zakłócenia w całych ekosystemach: zanik nocy prowadzi bowiem do wymierania licznych gatunków zwierząt, głównie owadów (oraz żywiących się nimi ptaków i drobnych ssaków nocnych) – sztuczne światło dezorientuje te stworzenia i sprawia, że zakłócone zostaje ich proces rozmnażania się czy odżywiania, zachwiana zostaje także równowaga między drapieżcami i ich ofiarami, co ma katastrofalne skutki dla obu tych grup.
Eklöf ukazuje nam całą skomplikowaną siatkę połączonych ze sobą problemów związanych z zanieczyszczeniem światłem. „Manifest ciemności” jest pozycją na poły popularnonaukową, na poły esejem, który można by zaklasyfikować jako przykład autobiograficznego pisarstwa przyrodniczego – autor stroni od zagłębiania się w teorie (choć przywołane i opisane zostaje tutaj pojęcie antropocenu), lecz jego książka jednocześnie zdaje się być doskonałym dopełnieniem czy wręcz ukazaniem w praktyce teorii znanych z humanistyki środowiskowej (jak na przykład koncept ciemnej ekologii Timothy’ego Mortona). Eklöf pozostaje blisko świata i zamieszkujących go istot, jest niebywale uważnym i dokładnym obserwatorem – jego książka ukazuje liczne niuanse międzygatunkowych zależności oraz połączeń poszczególnych gatunków ze środowiskiem.
Co istotne pisarz nie skupia się jedynie na ukazaniu destrukcyjnego wpływu wszechobecnego sztucznego światła, ale również zaprasza swoich czytelników i czytelniczki w świat nocy, zarysowując zarówno jego złożoność, jak i różnorodność stworzeń, które czają się w mroku. Noc i ciemność, choć raczej niekojarzone z witalnością, w rzeczywistości tętnią życiem – Eklöf stara się zatem zerwać z mitem statycznej nocy oraz dokonuje gestu podważenia antropocentrycznej perspektywy – perspektywa anthroposa jawi się w jego opowieści jako zaledwie jedna z wielu perspektyw, wielokrotnie autor podkreśla także szereg ograniczeń poznawczych ludzi, ograniczenie naszych zmysłów względem zmysłów innych gatunków. Człowiek jest zwierzęciem dziennym i właśnie w świetle dnia wykazuje się największą aktywnością, tym samym pozostaje jednak w mniejszości względem ogromu organizmów, które spotkać można w ciemności nocy.
Kolejny istotny aspekt poruszonym w „Manifeście ciemności” to ukazanie kulturowych wyobrażeń względem ciemności i nocy (autor sprawnie wplata w swoje opowieści o zwierzętach i ekosystemach nawiązania do sztuki czy literatury). Eklöf uważnie przygląda się również zakorzenionemu wśród ludzi lękowi przed ciemnością, który jest jego zdaniem jedną z głównych przyczyn nadmiernego oświetlania miast. Dlatego też – i tu ujawnia się aktywistyczny wydźwięk książki – zachęca nas do przemyślenia i reorganizacji naszych relacji z nocą i ciemnością oraz zastanowienia się, co można zrobić, by tę noc i ciemność na nowo odzyskać. W ostatniej części książki przytacza przykłady takich działań, które służyć mają jako swoisty drogowskaz do podejmowania politycznych działań na rzecz przeciwdziałania zanieczyszczeniom światłem. Eklöf wskazuje oczywiście na ważny problem, zmiany w podejściu do zanieczyszczeń światłem są niezmiernie potrzebne, w namyśle autora brak jednak refleksji nad tym tematem w kontekście tak istotnych przecież kwestii jak dostępność przestrzeni dla osób z niepełnosprawnościami czy bezpieczeństwo kobiet.
W kontekście opisywanych w książce zagadnień szczególnie istotne zdaje się być usytuowanie jej autora: Eklöf to szwedzki pisarz, zoolog oraz – co najistotniejsze – jeden z najbardziej znanych badaczy nietoperzy. Mamy więc do czynienia z fachowcem posiadającym ogromną wiedzę na temat nocnych zwierząt, co czytelnicy i czytelniczki odczuwają wyraźnie podczas lektury „Manifestu ciemności”. Fragmentami, które w omawianej pozycji są w moim odczuciu najciekawsze, okazują się właśnie te poświęcone nietoperzom. Autor podejmuje się próby odczarowania złej sławy, którą zwierzęta te mają w powszechnej świadomości i kulturze, zarysowuje także szereg problemów, z którymi przychodzi im się mierzyć we współczesnym świecie. Rozdziały poświęcone tym nocnym stworzeniom układają się w coś na kształt zarysu historii badań nad nietoperzami, co jest raczej działaniem niezamierzonym przez autora, jednak w rezultacie niezmiernie fascynującym. Choć Eklöf opisuje w książce bardzo wiele nocnych zwierząt, to jednak wyczuwalne jest, że to nietoperze są mu najbliższe. Pisarz podkreśla, że zwierzęta te w szczególnie dotkliwy sposób odczuwają coraz większe zanikanie ciemności – niezwykle przejmujące są przytaczane przez badacza historie nietoperzy, które niegdyś zamieszkiwały szwedzkie kościoły, dziś z powodu nadmiernego oświetlania świątyń tracą miejsce do życia, a także, w przypadku szczególnie nieprzystosowanych do światła gatunków (na przykład gacków), skazane zostają na śmierć głodową, gdyż w obawie przed światłem nie mogą swobodnie polować.
Autor „Manifestu ciemności” w przekrojowy sposób ukazuje złożone zjawisko globalnej utraty ciemności – z uwagi na to, że to książka popularnonaukowa, wiele kwestii jest tu jedynie sygnalizowanych i niepogłębionych, jednak rekompensuje to bogata bibliografia, która zainteresowanym tematem zakreśla mapę dalszych poszukiwań. Omawiana książka stanowi bowiem zaproszenie do dalszych studiów na temat ciemności i jej znaczenia dla ekosystemów. Będzie ona zatem świetnym wyborem zarówno dla osób, które posiadają już teoretyczne zaplecze związane z krytyką antropocenu i poszukują konkretnych opisów problemów wynikających z działalności człowieka i jego wpływu na środowisko oraz inne gatunki, jak również dla osób, które szukają dobrej pozycji na początek czytelniczej podróży tropem antropocenu i humanistyki środowiskowej.
Johan Eklöf: „Manifest ciemności. O sztucznym świetle i zagrożeniu dla odwiecznego cyklu dobowego”. Przeł. Aleksandra Sprengel-Konkołowicz. Wydawnictwo Krytyki Politycznej. Warszawa 2024 [seria: Seria z morświnem].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |









ISSN 2658-1086

