WIERSZE
Melatonina
strefy czasowe dalej od wschodu bliżej do zachodu
w stronę odwrotną południa i północy
na środek do wnętrza pokoju na piętrze
na mokrym dywanie po mopie dotyk stopy
już jestem w Arabii przez mokry dywan
za chwilę znowu tu nie na Capri sennie idziemy do łazienki
w miasteczku musi być jakiś równoleżnik
wychodzę z wody ja nie Wenus
piana morska płynie na posadzkę przez twoje i moje nogi
śpię krótko w twoim ręczniku kąpielowym
minęłam fazę REM
znikam senna pora obiadu senna po obiedzie
nie mam czym oddychać
we śnie który się nie śni dławi mnie łonowy włos
czuwanie przy tobie to sen żyrafy
schodzę do wodopoju i nie mogę wstać
od tyłu atakują mnie gepardy
paznokcie wyrywa mi w tym bezśnie gdy już widzę ogień
oficer KGB
Stacje
chłodniej niż zapowiadała TV i Onet
podnoszę kołnierz kurtki biegnę przez Jana Pawła II
od rynku w dół
spotykam ich przy szóstej
ona ma spękane usta on wyciera chusteczką futerał gitary
Szymon szedł właśnie w górę do rynku stacja piąta
minął to wszystko (nie będzie dźwigał gitary)
pręgi na jej twarzy od poduszki kaloryfera żebra poety
niech niesie do jedenastej w pobliżu Kredyt Banku
trzynasta zdjęcie z krzyża łamanie słów żeby zdążyć przed Szabatem
wróciłam biczuję się za firanką
to miało być przed pierwszą ale już święta nie wiem kiedy
w lodówce biała kiełbasa surowa szynka baleron
w kuchennej szafce chrzan bez konserwantów
w oknie idiotka prymulka
z białej surowej wypływa w lodówce krew
Katoholiczka
cały biały dzień żal za grzechy ciągle nieczysta
a taka śnieżna w majtkach na śniegu jestem
psalmy godzinki od porannej grzanki z miodem spadziowym
pszczoły jak w ulu w moim pokoju
we mnie robotnica królowa matka i król się rodzi i trzej przyjdą
nareszcie dobry Jezu jest dobrze ksiądz po kolędzie
na kolanach szuka szerszenia niech zabije te pszczoły we mnie
fetysze krzyże i tę szamankę ciągle nawija mantrę o śmierci i seksie
strefy czasowe dalej od wschodu bliżej do zachodu
w stronę odwrotną południa i północy
na środek do wnętrza pokoju na piętrze
na mokrym dywanie po mopie dotyk stopy
już jestem w Arabii przez mokry dywan
za chwilę znowu tu nie na Capri sennie idziemy do łazienki
w miasteczku musi być jakiś równoleżnik
wychodzę z wody ja nie Wenus
piana morska płynie na posadzkę przez twoje i moje nogi
śpię krótko w twoim ręczniku kąpielowym
minęłam fazę REM
znikam senna pora obiadu senna po obiedzie
nie mam czym oddychać
we śnie który się nie śni dławi mnie łonowy włos
czuwanie przy tobie to sen żyrafy
schodzę do wodopoju i nie mogę wstać
od tyłu atakują mnie gepardy
paznokcie wyrywa mi w tym bezśnie gdy już widzę ogień
oficer KGB
Stacje
chłodniej niż zapowiadała TV i Onet
podnoszę kołnierz kurtki biegnę przez Jana Pawła II
od rynku w dół
spotykam ich przy szóstej
ona ma spękane usta on wyciera chusteczką futerał gitary
Szymon szedł właśnie w górę do rynku stacja piąta
minął to wszystko (nie będzie dźwigał gitary)
pręgi na jej twarzy od poduszki kaloryfera żebra poety
niech niesie do jedenastej w pobliżu Kredyt Banku
trzynasta zdjęcie z krzyża łamanie słów żeby zdążyć przed Szabatem
wróciłam biczuję się za firanką
to miało być przed pierwszą ale już święta nie wiem kiedy
w lodówce biała kiełbasa surowa szynka baleron
w kuchennej szafce chrzan bez konserwantów
w oknie idiotka prymulka
z białej surowej wypływa w lodówce krew
Katoholiczka
cały biały dzień żal za grzechy ciągle nieczysta
a taka śnieżna w majtkach na śniegu jestem
psalmy godzinki od porannej grzanki z miodem spadziowym
pszczoły jak w ulu w moim pokoju
we mnie robotnica królowa matka i król się rodzi i trzej przyjdą
nareszcie dobry Jezu jest dobrze ksiądz po kolędzie
na kolanach szuka szerszenia niech zabije te pszczoły we mnie
fetysze krzyże i tę szamankę ciągle nawija mantrę o śmierci i seksie
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |








ISSN 2658-1086

