ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 lutego 3 (75) / 2007

WYRODNI BRACIA ROBIĄ ZŁĄ SZTUKĘ

Wyobraź sobie siedem pokoi. Jeśli przekroczysz próg pierwszego z nich, uderzy cię obraz okrucieństwa niezawinionego, manekiny o wielu głowach, humanoidalne potwory o zrośniętych kończynach, antropomorficzne, nagie lalki. Podążaj dalej. Drugi pokój to obscena wojny: swastyki, egzekucje, figura ogromnego psa wydalającego odpad człowieczeństwa, czyli wielopostaciową przemoc. Przed tobą makieta, a na niej ułożone plastikowe żołnierzyki, setki małych figurek, które pamiętasz ze swojego pokoju dziecięcego. Tym razem odżywają pokazując, czym kończy się zabawa małych chłopców w wojsko, w „okropieństwa wojny”. W trzecim pomieszczeniu czekają na ciebie oblicza Tanatosa i Erosa, śmierci bez odkupienia i seksu bez miłości. Pokój czwarty – prehistoria, czyżby nadzieja na powrót do błogosławionego stanu przed cywilizacją, czy raczej posępna wizja zagłady starego porządku i nieuchronność ewolucji? Zastanów się, choć do namysłu nie pozostało ci wiele czasu. Przejdziesz dalej, znowu prześladować będą cię figurki z dzieciństwa, tym razem tysiące, wrzucone w piekło rzezi, masowego mordu, konsumpcyjnej masakry. Chcesz odwrócić swój wzrok od tych scen, otwierasz kolejne drzwi, do szóstego pokoju. Tutaj będą gapiły się na ciebie twarze, brzydkie, martwe portrety, zamknięte razem w pracowni artysty. Został ci jeszcze jeden pokój, siódmy, a w nim rzeźby ludów Oceanii. Czyżby jednak prawdziwe? Dziwnie przypominające bowiem inne znajome ikony z barów McDonald’s. Dzikie twarze nie powodują poczucia powrotu do stanu naturalnego, ale odwrotnie – potęgują jedynie poczucie bezmiaru konsumpcji. Tak kończy się twój koszmar, spokojnie możesz wrócić do codzienności wystarczająco brutalnej i obrzydliwej.

Przerażająca, imponująca, ohydna, transgresyjna? W jaki sposób jednym słowem oddać charakter „złej” wystawy autorstwa braci Chapman, którą od grudnia 2006 do marca 2007 można odwiedzić w liverpoolskiej Tate Galery? Jednym słowem opisać nie sposób. Po pierwsze dlatego, iż ta zbiorcza wystawa, prezentująca całość dorobku artystów jest tak różnorodna jak zło tego świata, ale też i dobro, którym Chapmanowie nie są zbytnio zainteresowani. Każdy z wymienionych koszmarnych pokoi dotyczy jednej bolączki współczesnej rzeczywistości, od potoku przemocy i gwałtu, po pedofilię, eksperymenty genetyczne, ideologię nazistowską i fast food. Na wystawę step wzbroniony jest osobom poniżej osiemnastego roku życia, a i tak na drzwiach widnieje tabliczka, iż „treści zawarte w niej” mogą urazić oglądających. Epatowanie śmiercią jak najbardziej krwawą to bowiem specjalność „złych braci”.

Jake i Dinos Chapmanowie (ur. w 1966 i w 1962) to dwaj czołowi brytyjscy artyści należący do tak zwanego nurtu YBA (Young British Artists). Bracia Chapman koncentrują się nie tylko na tworzeniu sztuk plastycznych, ale interesują ich estetyczne i etyczne kwestie związane z ową sztuką. Jak czytamy w katalogu wystawy: „[Artyści] zachęcają nas, abyśmy rozważyli, co rozumiemy jako dobrą lub złą sztukę – czy ‘zła’ sztuka naprawdę jest stworzona przez bądź dla złych ludzi – i abyśmy zbadali założenia, które ugruntowują kryteria estetyczne”. Dlatego twórcy ciągle balansują na granicy pojęć filozoficzno-socjologicznych, zarówno nadając swym dzieło tytuły z tego obszaru kulturowego, bądź poprzez opatrzenie rzeźb czy rysunków odpowiednimi komentarzami imitującymi filozoficzne maksymy. Celowo używam w tym miejscu określenia „imitujące”, gdyż często refleksje twórców są niczym więcej niż bełkotem naszpikowanym terminologią zaczerpniętą z ogromnego wachlarza dziedzin naukowych. Rzeźby dzieci-manekinów z przemieszczonymi narządami płciowymi z roku 1995 nazwano na przykład Zygotic acceleration, biogenetic de-sublimated libidinal model. Natomiast inspiracje filozoficzne nie wykraczają poza fascynację najbardziej chyba wyeksploatowaną, bo zarazem przystępną i na pozór „demoniczną” myślą Fryderyka Nietzschego.

Jednak nie tylko odniesienia do filozofii, ale i intertekstualne konotacje z twórczością innych malarzy można odnaleźć w dziełach braci Chapman, i tutaj nie wychodząc poza ramy znane i mocno osadzone w świadomości odbiorców. Ich wizje wojny przedstawione na serii obrazów bazują na stworzonym przez Francisco de Goyę cyklu „Okropności wojny” i są właściwie palimpsestem sklejonym na gruncie reprodukcji dzieł hiszpańskiego mistrza, co nie jest pierwszą próbą takiego dialogu.

Chapmanowie, poprzez estetykę szoku i przemocy, pragną dotrzeć do rdzenia etycznych dylematów sztuki. Kwestie ewolucji obrazują szeregiem figurek dinozaurów z papier-mâché przypominających robotę przedszkolaków, seksualność – gumowymi lalkami w pozie seksu oralnego, śmierć, czyli Tanatosa – makietami scen ataku armii kościotrupów jak z filmu gore. Czy naprawdę tyle jest warta współczesna cywilizacja, czy może bracia użyli zbyt małego kalibru na polowanie gruboskórnej zwierzyny, jaką jest metafizyka zła? To pytanie zostawiam otwarte dla chętnych obejrzenia owocu diabolicznych igraszek ze sztuką braci Chapman. Pod szczególną rozwagę polecam podwójny rzeźbiarski autoportret – czyżby wyrok na artystę przez powieszenie i odrąbanie kończyn był wciąż za niską karą dla złych chłopców?
Jake and Dinos Chapman „Bad Art For Bad People”. 15 grudnia 2006 – 4 marca 2007. Tate Liverpool.