ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (56) / 2006

Agata Suwała,

100% KERETA W KERECIE

A A A
Etgar Keret nie ma jedenastu potomków ani nie ubiega się publicznie o zalegalizowanie marihuany. Jest tylko współtwórcą musicalu, komiksów, autorem filmu telewizyjnego oraz autorem kilku książek, m.in.. „Gaza Blues”, „Pizzeria ‘Kamikaze’” oraz najnowszego zbioru opowiadań – „8% z niczego”. Na pierwszy rzut oka tytuł zbioru wskazuje na przyrodzoną skromność autora oraz zbyt duży krytycyzm w stosunku do swojej twórczości, jednak jest on tak samo prowokacyjny i zaskakujący, jak wszystkie z jego trzydziestu czterech krótkich opowiadań zawartych w tomie.

Nie sposób dokonać syntezy książki, każdy z utworów domaga się odrębnej analizy. Jedyne, co łączy najnowsze dzieło Kereta, to blitzkrieg twórczy. Kontynuując metaforykę militarną dodam, iż autor wykorzystuje moment zaskoczenia poprzez napad w skali strategicznej oraz dąży do maksymalnego zmasowania głównych sił na kierunku pierwszego uderzenia (www.wikipedia.org/wiki/Blitzkrieg). Czytelnik zostaje rozbrojony przez autora, jedyną bronią, jaka mu zostaje, jest śmiech lub płacz, ponieważ opowiadania autora „Pizzerii ‘Kamikaze’” wyzwalają pokłady empatii. Szczerze przyznam, że dawno nie doznałam tak dużej lekturowej przyjemności, jak przy cyklu opowiadań „8% z niczego”.

„Skandalista z Tel Awiwu” (jak bywa przez niektórych określany) jest mistrzem krótkiej formy (opowiadania oscylują w okolicach czterech stron) oraz paradoksu. Logika sprzeczności prowadząca do wytworzenia absurdalnej sytuacji nie jest rozrywką zwalniającą czytelnika z aktywnego odbioru, lecz kryje w sobie diagnozę rzeczywistości. Keret twierdzi, że w mediach codziennie możemy zobaczyć sceny bólu, śmierci, cierpienia. Dodaje, że cierpienie całego świata jest dosłownie na naszych barkach a ludzka psychika nie jest w stanie tego wszystkiego ogarnąć. To sprawia, że doświadczenie życia staje się absurdalne, krańcowe i odbiega od normy. Wydaje się jakoby życie obs ordine było jedynym porządkiem. Sami bohaterowie opowiadań są zaskoczeni splotem wydarzeń, a sposób narracji potęguje ten stan, gdyż narrator-bohater opowiada zastaną sytuację tak, jakby chodziło o wydarzenie powszednie, codzienne. I tak, czytamy historię o kobiecie, która w nocy zamienia się w tłuściutkiego faceta czy opowieść o pasażerce samolotu, która, nie jest, jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka, słodką blondyneczką, lecz karłem przemycającym w spódnicy dwa kilogramy heroiny.

Nie bez przyczyny użyłam sformułowania „na pierwszy rzut oka”, gdyż proza pisarza z Tel Awiwu posiada kilka wymiarów. Czytelnik nie jest w stanie przewidzieć, co się za chwilę wydarzy, przez ten zabieg pozornie traci się poczucie bezpieczeństwa, możliwość rozpoznania w przedstawionym świecie, proces ten przyzwyczaja odbiorcę do zmiany schematycznego toku myślenia, tym samym daje się on uwieść zaskakującej opowieści. A uwodzenia, związków damsko-męskich i trudności komunikacyjnych bądź sposobów ich pokonywania jest w książce wiele. Metatekstowe opowiadanie „Myśl w kształcie opowiadania” jest parabolą, jednocześnie tragikomiczną farsą współczesności. Świetnie sobie zdajemy sprawę, iż język nigdy nie wyrazi rzeczy w pełni, zwerbalizowana myśl jest tylko cieniem tego, co było pierwotną intencją nadawcy. Dzięki umowie społecznej określone pojęcie desygnuje fragment rzeczywistości. Tak też bohaterowie opowiadania, mieszkańcy Księżyca, doszli do przekonania, iż określone symbole będą odnosiły ich do abstrakcyjnych pojęć, na przykład filiżanka była synonimem miłości macierzyńskiej, a popielniczka była myślą o miłości ojcowskiej. Ów stworzony przez mieszkańców system komunikacji pozornie dawał możliwość porozumienia, jednak tak samo nazwane pojęcia, które człowiek w sobie nosi, nigdy nie są tożsame z odczuwaniem/rozumieniem tego samego pojęcia przez drugą osobę. Gdyby nie kompromisy i bazowanie na umowie społecznej, każda próba komunikacji skazana byłaby na klęskę. W księżycowej krainie znalazł się jednak człowiek, który kształtował swe myśli inaczej niż cała społeczność. Mieszkańcy, pragnąc go ukarać za wytrącenie uporządkowanego świata z równowagi, uczynili dla niego samotnię (należy dodać, że myśl miała właściwość ewokowania rzeczywistości). Każde dotknięcie ściany powodowało, że autsajder czuł chłód, który uświadamiał mu stan samotności. Miejscem dla nonkonformistów jest strefa poza-, separacja jest ich atrybutem, nieodłączną cechą istnienia. Bohater opowiadania nie mógł się uwolnić od spętania myślami przez innych, dlatego w akcie desperacji „pomyślał” sobie powróz, na którym się powiesił. Społeczność Księżyca zachwycił ten pomysł, więc postanowili uczynić to samo. Tym sposobem Księżyc stał się bezludną planetą. Bezmyślność ludzi doprowadziła ich do autodestrucji. Autentyczna rozpacz i brak zrozumienia pchnęły bohatera do samobójstwa, na czym bezimienny tłum ufundował sobie niebezpieczną rozrywkę. Mimo iż zachowanie autsajdera i tłumu w konsekwencji było takie samo, jednak wartość etyczna czynu była zgoła inna. Bohater prawdziwie cierpiący, widząc jedyne wyjście z sytuacji w śmierci, targnął się na swoje życie. Natomiast społeczeństwo ogarnięte chęcią nowości i rozrywki, powieliło bezmyślnie jego czyn. Kolektywne samobójstwo, którego podłożem była moda (uważam, że tak można ten fenomen określić) wydaje się absurdalne i głęboko tragiczne, ale prawdziwe.

Z premedytacją zatrzymałam się dłużej nad jednym opowiadaniem Kereta. Chciałam pokazać, że mimo lapidarnej formy, utwory są bogate pod względem treści. Każdemu opowiadaniu można by poświęcić odrębną recenzję.

Pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jeden ważny, jak mniemam, aspekt zbioru. Pasję filmową autora można również zaobserwować w „8% z niczego”. Tytułowe opowiadanie jest utrzymane w konwencji filmów detektywistycznych. Natomiast bohaterka utworu „Wizyta w kabinie pilota” przyrównuje wydarzenia ze swojego życia do różnych scen filmowych: „Pocałowaliśmy się na schodach samolotu jak w jakimś romantycznym filmie dziesiątej kategorii” (s. 92) lub „Miałam wrażenie, jakby coś niedobrego się stało, a on nie chce mi opowiedzieć, jak w filmach, gdzie ktoś umarł i próbuje się to ukryć przed dziećmi” (s. 93). Znakiem naszych czasów jest stwierdzenie, które było rewolucyjne i błyskotliwe na początku ubiegłego wieku, ale teraz jest równie aktualne i nawet lepiej dostrzegalne, mianowicie, jak stwierdził Oscar Wilde, to nie sztuka naśladuje życie, ale życie sztukę. Pozostając w konwencji filmowej, chciałoby się powiedzieć do Etgara Kereta – Play it again, Sam.
Etgar Keret: „8% z niczego”. Tłum. Agnieszka Maciejowska, Wycawnictwo W.A.B., Warszawa 2006.