ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (56) / 2006

PIĘKNI DWUDZIESTOLETNI

A A A
Maria Ostrowska „Anima Animalis”. Galeria Kuluary. Centrum Sztuki Studio. Pałac Kultury i Nauki. Warszawa, pl. Defilad 1. 4 – 23 kwietnia 2006. Wystawa została zorganizowana w ramach II Warszawskiego Festiwalu Fotografii Artystycznej.

Owady występują we wszystkich środowiskach na całej kuli ziemskiej. Ich świat widziany zza obiektywu jest niezwykle fascynujący. Mało kto zdaje sobie sprawę, że nocą lata ponad dziesięć razy więcej motyli niż w dzień. Ćmy, czyli motyle nocne, mają zazwyczaj duże oczy, wrażliwe na niewielkie nawet ilości światła. Podążając do niego często kończą swój byt. Samobójczy akt to pułapka instynktu. W nocnych ciemnościach bowiem ćma każde światło uznaje za Księżyc.

Są ludzie, dla których obserwacja owadów jest pasją życia. Są i tacy, dla których sam dźwięk brzęczenia skrzydeł jest obsesyjnie przykry. Owady utożsamiane są z lękami i fobiami. Ich symbolika sięga obrzędów prasłowiańskich. W Serbii, Chorwacji i Czechach, jest uważana z jednej strony za bardzo częste wcielenie duszy ludzkiej, a z drugiej - za wcieloną duszę wiedźmy lub zmory. Ze wszystkich owadów najbliższe mi są motyle te aktywne w dzień i w nocy. Te niezwykłe stworzenia, zachwycają kolorami i delikatnością.

Maria Ostrowska – ur. w 1981 roku. Studiowała w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie, licencjat z dziennikarstwa pod kierunkiem red. Krystyny Kanownik w 2003 roku.





Basia Bańda „Potwór”. Galeria Szara. Cieszyn, ul. Srebrna 1. 6 – 26 kwietnia 2006.

Różowe obrazki Basi Bańdy nie są seksualną prowokacją, a jeśli - nie do nas skierowana jest owa prowokacja. Malarskie przedstawienia są opowieścią o intymnym życiu dwojga ludzi, fizycznym akcie poznawania się wzajemnie. Autorka opisuje sytuację damsko-męską, widzianą oczami kobiety, kobiety uwikłanej w społeczne stereotypy. Trudno mówić o tej twórczości bez przywołania kategorii feminizmu. A jednak feminizm jest tu li tylko pretekstem do refleksji nad samą sobą – kobietą –kochanką. Różowy - kolor małej dziewczynki, dziecka podległego i uległego wobec wszechmocnej woli rodziców, bezpiecznego, bo objętego opieką. Posłuszeństwo jest naturalną odpowiedzią wobec miłości rodzicielskiej, jaką jesteśmy otaczani w dzieciństwie. Jako dorośli ludzie tęsknimy za stanem beztroski, powierzenia się komuś, bez dręczącego nas poczucia odpowiedzialności za konsekwencje naszych wolnych decyzji. Emancypacja pozwoliła nam - kobietom podejmować owe wolne decyzje i brać za nie całkowitą odpowiedzialność. Ceną jest brak możliwości oddania się „pod opiekę", gdyż takiej nie potrzebujemy. Sytuacja egalitaryzmu sprawia, iż każdy z nas - kobieta i mężczyzna - żyje własnym, wolnym życiem, a sytuacje spotkania są niczym deser, odrobina słodyczy, różowego lukru. Tym wydaje się intymność dla skandalistki Tracey Emin - osobista bielizna i łóżko artystki wystawione na sprzedaż - anonimowe sprzęty przesiąknięte zapachem anonimowego seksu. Obrazki Basi Bańdy niosą dla mnie inne, głębsze znaczenia; jedyny i niepowtarzalny dotyk, czułostki - wymyślone dla dwojga, przez dwoje, słowa-erotyzmy na użytek ich własnego języka, rzeczywista relacja między ja-ty, kobietą i mężczyzną. Miłość dwojga pozostaje prawdziwa w ramach ich własnego świata, wystawiona na widok publiczny staje się opowieścią o nas wszystkich: o miłości jakiej pragniemy, jaką wspominamy, lub jaką właśnie przeżywamy. W galerii, wśród tłumu ludzi, Bańda umożliwiła nam osobiste przeżycie, prawdziwie indywidualny odbiór. Niewielkie rozmiary prac, detale i szczegóły, które oglądać musimy z bardzo bliska wzmagają poczucie intymności odbioru; swoista gra, w jaką wciąga nas autorka - możliwość interakcji - pozwala na podjęcie zabawy przez odbiorcę-widza-uczestnika. Przez chwilę jesteśmy podglądającymi. Jednak nie jest to ten sam rodzaj podglądania, jaki oferuje nam spreparowany telewizyjny show. Tu wkraczamy w realność, realność, która nie jest nam obca i nie jest idealna, ale jest częścią nas. (Barbara Głyda, 2006)




Wojtek Kubiak i Lidia Krawczyk „Pasywne. Więzy rodzinne” - malarstwo, video. Galeria Nova. Kraków, ul. Józefa 22, wejscie od ul. Nowej. 17 marca – 25 kwietnia 2006.





Anna Sielska „Czysta formalność”. Galerii Rotunda. Bytom. 14 kwietnia – 15 maja 2006..

Najnowsze prace Anki Sielskiej „wychodzą” od medium fotografii Jednak ich materialna realizacja jest dopełniona w tym projekcie o swoiste „obramowanie”. Ono właśnie – drewniane skrzynie, w których artystka pomieszcza zdjęcia i obiekty – zamyka i równocześnie otwiera się na inne ‘obrazy’. W tym też kształcie prace te każdorazowo posiadają charakter obiektów tworzących inny zestaw i instalację. Fotograficzna proweniencja artefaktów jest tutaj dodatkowo wzmocniona przez materialne odpowiedniki obrazowych przedstawień – np. pościeli wizualizowanej na zdjęciu oraz ‘prawdziwego’ białego płótna, układającego się w cieniste draperie. Pojawiająca się na nich gra światłocienia może kojarzyć się także z materią typowo rzeźbiarską. Chociaż przy pierwszym oglądzie prace Anki Sielskiej mogą wpisywać się w wizerunek współczesnych lightboxów, to jednak w odróżnieniu od nich - często przeestetyzowanych i grzeszących natrętną stylistyką clubbingu – obiekty katowickiej artystki nie kuszą ani sztucznym ani odbitym światłem...

Anka Sielska opowiada nam swoje historie. A są to opowieści o zdarzeniach najzwyczajniejszych, takich przed którymi niejednokrotnie przechodzi się obok, kwitując je zwrotem „czysta formalność”. Niektóre spośród nich to narracje osobiste oraz intymne, inne znów najwyraźniej odwołują się do doświadczeń pokolenia autorki. Artystka diagnozuje, nie tylko zresztą swoją, prywatność, a jednym z jej wymiarów czyni dyskurs ciała i wyłanianie się cielesności oraz kobiecości. Te wątki prowadzone są synchronicznie i zorientowane wokół kilku postaci. Stąd prace te penetrują nie tylko obszar bytu, ale także bytowania. Nieodrodnym ich elementem jest przejawianie się tożsamości oraz związanych z nimi emocji i doznań, które – zdaje się dopowiadać autorka – są opresyjne i przefiltrowane przez funkcjonujące społecznie standardy.

Wszystkie prace z tego cyklu – zamiast tradycyjnej diachronii - układają się w opozycje i – jako takie – konstruują swój dialog jako constans przeciwieństw i wykluczeń. Dyskurs ów pokazuje nam jednocześnie ciasnotę i konceptualny konformizm, który każe nam postrzegać świat w bipolarnych kategoriach. Możemy zatem dostrzec eksploatację repertuaru składającego się z zestawu motywów – ikonograficznych (postawy i przedmioty codziennego użytku) oraz przyporządkowanych im kulturowych dystynkcji – czyste / nieczyste, niewinne / skalane, sztuczne / naturalne, uporządkowane / chaotyczne i in. Właściwa narracja płynie więc ze zderzenia dwóch porządków – przy czym diagnoza i interpretacja zmierza tutaj najwyraźniej do wyłonienia obszaru pomiędzy. Na tych estetycznych i formalnych areałach wyłania się przestrzeń wolności oraz wyboru. Jej źródeł nie należy się doszukiwać pośród alternatywnych figur, jakie bywają nam wpajane na co dzień, ale właśnie pomiędzy nimi. To też sprawia, że prace Anki Sielskiej wabią nie tyle (tylko) swą sferą wyglądu, ile (ale) przede wszystkim pokazują nam, że posiadamy możliwość decydowania, a – co więcej – że warto żyć „czyściej”, choć niekoniecznie „formalnie”... (Roman Lewandowski)