ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 listopada 21 (261) / 2014

Magdalena Boczkowska,

DROGA DO WOLNOŚCI

A A A
„Exodus”, który można było obejrzeć w katowickim Spodku 16 i 17 października, to już drugie megawidowisko o tematyce religijnej bądź quasi-religijnej przygotowane przez duet Mariusz Kozubek i Piotr Czakański. Pierwszym był zeszłoroczny „Franciszek – wezwanie z Asyżu”, którego premiera na DVD miała miejsce 16 października. W przygotowaniu na 2015 rok są jeszcze „Jonasz” oraz „Peregrinus”.

„Exodus” powstał na podstawie starotestamentowej Księgi Wyjścia, ale osadzony został w czasach na wskroś współczesnych, w XXI wieku – wieku rozwoju techniki i coraz większego konsumpcjonizmu, wieku licznych symulakrów, których zadaniem jest zaspakajanie ludzkich, coraz bardziej wymyślnych, pragnień. Od tego wątku rozpoczyna się spektakl.

Oto widzimy liczne grono akwizytorów, którzy oferują wszystko, o czym tylko można zamarzyć: od parawanu chroniącego przed wzrokiem innych, poprzez kochankożerną szafę, aż po wannę, która myje kąpiącą się w niej osobę, a nawet przewraca strony czytanej przez nią książki. W świecie z początku widowiska kontakty interpersonalne zostają zastąpione kontaktami technologicznymi; nawiązywane mogą być tylko pseudorelacje. Z takiej właśnie współczesnej niewoli simulacrum, biurokracji i życia niczym w korporacji rządzonej przez Faraona (Jacek Szwesta) na polecenie Świętej Trójcy: Boga Ojca (Bernard Krawczyk), Syna Bożego (Jaś Skowiera) i Ducha Świętego (Ewa Uryga) – ma wyzwolić lud Mojżesz (Sebastian Dudzik), młody człowiek, który nieoczekiwanie dla samego siebie wezwany zostaje do wielkiej misji i musi opuścić ukochaną żonę (Dorota Podleśny). W misji towarzyszy bohaterowi nie tylko brat Aaron (Michał Łysiak), ale i… Cyborg Adam (Marcin Wąsowski) – warto dodać, że w tych rolach wystąpili twórcy kabaretu Świerszczychrząszcz, a w samym spektaklu nie zabrakło aluzji do ich znanych skeczy.

„Exodus” jest buzującą mieszanką motywów znanych z Biblii. Mamy tu gorejący krzew, rozstępujące się morze, mannę spadająca z nieba, Arkę Przymierza, złotego cielca i rozpadające się mury umożliwiające wejście do Ziemi Obiecanej Kanaan; sporo tu również licznych intertekstualnych aluzji do naszego „tu i teraz”. Metafora goni metaforę, a kilkuset wykonawcom, aktorom, formacjom tanecznym (Akademicki Zespół Tańca Politechniki Śląskiej „Dąbrowiacy”, Zespół Pieśni i Tańca „Mały Śląsk”, uczniowie Szkoły Baletowej im. Różyckiego z Bytomia oraz Formacja Taneczna „Elektra”), grupie kulturystów z klubu Get-Fit Fitness, młodzieży, dzieciom, chórowi akademickiemu Politechniki Śląskiej pod batutą Tomasza Giedwiłło oraz wolontariuszom towarzyszą gigantyczne konstrukcje scenograficzne, projekcje multimedialne (m.in. zdjęcia Lâma Duca Hiêna) i muzyka – zarówno oryginalna, skomponowana przez Jarosława Gawlika, jak i fragmenty „Exodusu” Wojciecha Kilara. Izraelici (między innymi: Konrad Bilski, Marzena Lamch-Łoniewska) cierpią w niewoli Faraona, ale i cierpią na pustyni – z głodu i pragnienia; zmęczeni marszem, tracą wiarę w sens i cel wędrówki. Świta Faraona jest z kolei na wskroś zbiurokratyzowana, wepchana w kostiumy i garnitury, z notesem w jednej i telefonem w drugiej ręce; jej członkowie potrafią tylko brać udział w wyścigu szczurów i zaciekle bronić dostępu do pana i władcy świata korporacji. Twórcy megawidowiska z jednej strony pokazali świat homogenizacji kultury, będącej przejawem utraty dystansu, apokaliptyczną wizję końca sensu, znaczenia i referencji; z drugiej zaś – nadzieję na wyzwolenie, wiarę, która czyni cuda, przenosi góry i burzy mury (w przenośni i dosłownie – efektowna scena burzenia wielkiego muru wzniesionego przez budowniczych z kartonów). To opowieść o wyzwoleniu, ale także o szukaniu drogi do wolności, do własnego miejsca pod słońcem. Finał spektaklu został przedstawiony z wielkim rozmachem, w konwencji pełnej tańców i śpiewów biesiady w rajskim ogrodzie – to prawdziwa uczta dla oczu, feeria barw i dźwięków. Mojżesz doprowadził swój lud do Ziemi Obiecanej, ale czy rajskie szczęście będzie trwało wiecznie?

Mimo pewnych niedociągnięć i mogących budzić kontrowersje rozwiązań, katowicki „Exodus” to spektakl, w którym każdy znajdzie coś dla siebie: młodzież – muzykę i ciekawą choreografię, widz nieprzygotowany – zaskakującą scenografię i metaforykę, a widz przygotowany – metafizyczne dreszcze artystycznych wrażeń.
„Exodus – megawidowisko”. Reżyseria i scenariusz: Mariusz Kozubek. Producent: Piotr Czakański. Choreografia: Henryk Konwiński. Scenografia: Baśka Wesołowska. Muzyka oryginalna: Jarosław Gawlik. Premiera: 16 października 2014. Katowice, Spodek.