ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (87-88) / 2007

JAZDA OBOWIĄZKOWA

A A A
„Betonowe dziedzictwo. Od Corbusiera do Blokersów”. Galeria 2. CSW. Zamek Ujazdowski. Warszawa, Aleje Ujazdowskie 6. 29 czerwca – 2 września 2007.

W wystawie biorą udział: Paweł Althamer, Kuba Bąkowski, Michał Budny,Mikołaj Długosz, Roch Forowicz, Agata Groszek, Ryszard Górecki, Nicolas Grospierre, Aneta Grzeszykowska & Jan Smaga, Jarosław Jeschke, Katarzyna Józefowicz, Szymon Kobylarz, Tomek Kozak, Jarosław Kozakiewicz, Maciej Kurak, Franciszek Mazur, Hieronim Naumann, Igor Omulecki, Karol Radziszewski, Józef Robakowski, Sławomir Shuty, Paweł Sky, Julia Staniszewska, Jakub Stępień, Michał Śledziński, Twożywo, Wojciech Wilczyk, Julita Wójcik, Maria Zbąska, Karolina Zdunek, Krzysztof Żwirblis.

Projekt „Betonowe dziedzictwo. Od Corbusiera do blokersów” poświęcony jest fenomenowi osiedla mieszkaniowego z wielkiej płyty jako jednej z najpoważniejszych konsekwencji idei architektonicznych modernizmu. Osiedle, blok i mieszkanie z wielkiej płyty jest ramą, która nadal w dużej mierze determinuje warunki bytowe i świadomość milionów z nas. Wystawa wpisuje się w trwającą obecnie dyskusję o przyszłości blokowisk – możliwościach ich rewitalizacji i adaptowania do współczesnych wymogów w dziedzinie mieszkalnictwa.
Punktem wyjścia ekspozycji jest postać Le Corbusiera, architekta zwanego "papieżem modernizmu", ale i "Leninem architektury", który, wraz z innymi architektami swej generacji, sformułował idee leżące u podstaw realizacji współczesnych, masowo powstających osiedli mieszkaniowych. W krajach komunistycznych rezultatem specyficznego zaadoptowania szczytnych marzeń modernistów o zapewnieniu jednostce wygodnego życia są masowo budowane niemal do końca XX wieku osiedla z betonowych bloków realizowane w oparciu o technologie standaryzowanego budownictwa prefabrykowanego. W Polsce corbusierowska idea domu jako funkcjonalistycznej "maszyny do mieszkania" doczekała się dwuznacznego urzeczywistnienia; modernistyczna utopia spełniła się na wielką skalę, ale jednocześnie uległa daleko idącej deformacji, czasem wręcz patologii.
Bloki, wielka płyta, prefabrykowane budownictwo stało się w czasach najnowszych obiektem miażdżącej krytyki. Neguje się zarówno monotonną, "szarą", "betonową" estetykę blokowisk, oferowane przez nie standardy, jak i zachowania społeczne generowane przez tego rodzaju otoczenie architektoniczne. W potocznej opinii bloki są wylęgarnią wszelkiego rodzaju patologii, z (sub)kulturą „blokersów” na czele.
Projekt „Betonowe dziedzictwo” traktuje „blokowisko” jego obiektywny fakt i wspólne dla naszego społeczeństwa doświadczenie. Wielowymiarowość i złożoność tego doświadczenia prezentuje poprzez materiały architektoniczne (historyczne projekty, makiety, dokumentacje dotyczące osiedli i bloków), prace współczesnych artystów, w większości wykonane specjalnie na tą wystawę, projekty dokumentacyjne (fotoreportaże, cykle zdjęć), prezentację archiwalnych i aktualnych materiałów filmowych (fragmenty filmów fabularnych, dokumenty, Kroniki Filmowe, filmy amatorskie, fragmenty teledysków). Przedstawia też przykłady związanej z fenomenem blokowiska literatury (m.in. wiersze Mirona Białoszewskiego, hipertekstowa powieść Sławomira Shutego), muzyki oraz szeroko pojętej (sub)kultury (m.in. hip-hop, graffiti, komiks).



Alexis Hunter „Radykalny feminizm w latach 70.” Bunkier Sztuki. Kraków, Pl. Szczepański 3. 12 czerwca – 19 sierpnia 2007.

Alexis Hunter jest jedną z ważniejszych przedstawicielek radykalnej sztuki feministycznej. Wystawa w Bunkrze Sztuki będzie retrospektywą jej prac z lata 70. Znajdą się na niej zdjęcia z cykli: „Sexual Rapport Series”, „Tattoo series” i „Object series”, które odnoszą się do statusu męskości w patriarchalnym społeczeństwie. Zaprezentowany zostanie cykl „The Model’s Revenge” dotyczący kobiecej seksualności. Inną z prezentowanych, prac będzie wieloczęściowa seria Approach to Fear. Fotografie te nawiązują do problemu opresji jakiemu kobiety starają się stawiać opór. Opowiadają o bólu, przemocy i identyfikacji z agresorem, demistyfikacji tabu, niszczeniu dowodów zbrodni czy maskulinizacji społeczeństwa.



Jerzy Bereś „Sztuka zgina życie”. Bunkier Sztuki. Kraków, Pl. Szczepański 3. 12 czerwca – 19 sierpnia 2007.

Wystawa Jerzego Beresia poświęcona jest manifestacjom artysty, które zaczął tworzyć pod koniec lat 60. chcąc poszerzyć zasób możliwości oddziaływania rzeźby. Jego działania przyjmowały formę zaangażowanych w ówczesne życie publiczne wypowiedzi o charakterze polityczno-etycznym. Na wystawie będziemy mogli obejrzeć dokumentacje fotograficzne (ponad 150 zdjęć) i zapisy wideo wielu akcji Jerzego Beresia. Obok nich znajdą się także dokumenty rzeczowe z kolekcji Muzeum Narodowego w Wrocławiu („Przepowiednia II” z lat 1968-1988 oraz „Ołtarz twarzy” z 1974) i Muzeum Narodowego w Krakowie („Wózek romantyczny” z 1975). Wykonana zostanie także rekonstrukcja plansz z „Mszy Romantycznej” z 1978 roku, która odbyła się w Galerii Krzysztofory – wyjątkowej akcji, tematyką nawiązującej do jego manifestacji z wcześniejszych dziesięciu lat.



„Nic nie poczujesz: O Panice, obsesji, rytualności i znieczuleniu”. Instytut Sztuki Wyspa. Gdańsk. 2 czerwca -15 sierpnia 2007.

W wystawie biorą udział: Paweł Althamer, Bogna Burska, Usula Doebereiner, Lili Dujourie, Angelika Fojtuch, Steffen Geissler, Lise Harlev, Ellen Harvey, Hiwa K. Agnieszka
Kalinowska, GrzegorzKlaman, Paweł Kruk, Dominik Lejman, Yvette Mattern, Sebastian Meschenmoser, Annee Olofsson, Dominik Pabis, Dominika Skutnik, Susanne Weirich, MonikaWeiss i Artur Żmijewski.





Joanna Rajkowska „Dotleniacz”. Pl. Grzybowski w Warszawie. 20 lipca – 20 września 2007.

Projekt Dotleniacz autorstwa Joanny Rajkowskiej w przestrzeni publicznej centrum Warszawy, realizowany przez CSW Zamek Ujazdowski, prezentowany jest na skwerze na placu Grzybowskim w od lipca do września tego roku. Pośrodku zieleńca zaaranżowany jest staw o powierzchni ok. 140 m2 i głębokości 1m, obsadzony zielenią, krzewami ozdobnymi i nenufarami, zaopatrzony w specjalne urządzenia ozonujące powietrze i wytwarzające mgłę. Staw otaczają siedziska dla publiczności zaprojektowane z wykorzystaniem projektu K.myków Michała Kwasieborskiego, zrealizowanego przez Fundację Bęc! Zmiana i Biuro Architektury Miasta St. Warszawy.
Projekt poprzedzały badania archeologiczne na placu Grzybowskim, prowadzone w kwietniu z nakazu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Plac Grzybowski to miejsce zawieszone pomiędzy różnymi porządkami czasowymi, warstwami architektonicznymi, grupami społecznymi. W pobliżu mieści się synagoga, kościół Wszystkich Świętych, korporacyjne biura i ostatnie małe sklepiki z artykułami metalowymi. Droga do placu ulicą Próżną to przejście ścieżką z innego świata, innego czasu - jakby wciąż istniało tu getto. Wokół żyją tysiące ludzi w zunifikowanych i bezbarwnych blokach - kiedyś symbolach nowoczesnej, powojennej Warszawy. Wśród nich stanęła nowa symboliczna architektura - biurowce i centra finansowe kapitalistycznej stolicy; obok wzrastają luksusowe apartamentowce.
Warstwy te nakładają się fizycznie na tę samą przestrzeń, ale nie łączą się ze sobą. Mieszkańcy mijają się codziennie, ale nie komunikują - ich obszar społecznie wspólny praktycznie nie istnieje. Tożsamość tego miejsca jest sfragmentaryzowana, trudno tu o jedną wspólną narrację. Zatomizowana teraźniejszość zbudowana jest na tych różnych, nie przystających do siebie warstwach, jest krucha, są w niej luki, miejsca, które nie wiadomo czym wypełnić, w których nagle pojawia się w błysku jakiś powidok przeszłości. Przeszłość jest drażliwym tematem, najczęściej traktowanym jako historia, obowiązek, pewna forma nadana myśleniu o minionym.

Projekt „Dotleniacz” Joanny Rajkowskiej jest próbą stworzenia miejsca w pewien sposób wyjętego z obowiązujących konwencji, miejsca właściwie idealnego, enklawy czystego powietrza, poza obowiązującym podziałem miejskiego terytorium. Jego tymczasowość, niezwykłość, brak z góry założonego scenariusza wydarzeń stwarza przestrzeń, którą wypełnić mogą tylko inni. Do artystki należy inicjujący gest, jednak jego interpretacja i rozwinięcie nastąpi już poza obszarem jej autorskiej kontroli - w trakcie dwóch miesięcy trwania projektu i podczas wszystkich mniej lub bardziej przypadkowych zdarzeń, jakie będą miały miejsce wokół niego.
Instalacja stawu jest silnie osadzoną w konkretnym kontekście interwencją, zakłóceniem dotychczasowego porządku. W zamian nie proponuje jednej określonej perspektywy, ale raczej zawieszenie codziennych schematów, stworzenie potencjalnej przestrzeni obok, ale jednocześnie cały czas bardzo tu i teraz - otwartej na interakcje i komunikację. Owo intensywne tu i teraz na obszarze tak bardzo dotkniętym traumą, sfragmentaryzowanym i niczyim ma stać się otwartym, czystym polem, swego rodzaju nowym początkiem.



„Antypody”. Centrum Kultury oraz Lubelskie Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych. Sala Nowa Centrum Kultury w Lublinie, ul. Peowiaków 12. 23 lipca – 7 sierpnia 2007.

Artyści biorący udział w wystawie: Stanisław Dróżdż, Koji Kamoji, Zdzisław Kwiatkowski, Teresa Murak, Józef Robakowski, Mikołaj Smoczyński, Tomasz Tatarczyk





Stefan Szczygieł „Powiększenia / Blows up”. Fotografia. Centrum, Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Warszawa, Al. Ujazdowskie 6. 30 lipca – 7 września 2007.

Stefan Szczygieł od kilku lat dokumentuje przedmioty codziennego użytku w ogromnym zbliżeniu. Powiększenia sięgają nawet do 200 razy. Chociaż przedmioty te są zwyczajne, niekiedy z trudem je rozpoznajemy. Stara zapalniczka staje się częścią zatopionego w oceanie statku, odkryty mechanizm małego zegarka urasta do mega-industrialnego obiektu, a mała papierośnica wygląda jak pojazd kosmiczny. Artysta stosuje własną technikę wykonywania zdjęć o bardzo wysokiej rozdzielczości rzędu 250-350 milionów pixeli.

Fotografie Szczygła podkreślają atrakcyjność fotografowanych obiektów, ujawniają odkładanie się czasu, i ”nie zacierają śladów środowiska”, jak mówi sam autor. Są dokumentem pewnych sfer życia, pomysłowości, kunsztu technicznego czy dobrego gustu (lub jego braku). Uwidaczniając rysy, zadrapania, ślady intensywnego zużycia fotografowanych rzeczy artysta pozwala dostrzec prawdę i manifestuje swój podziw dla tych, którzy je stworzyli. W takim zapisie utrwala się ciągłe dążenie do interpretacji świata poprzez zobaczenie czegoś niedostrzegalnego.



„Montaż atrakcji”. Galeria Zderzak. Kraków, ul. Floriańska 3. 14 lipca – 31 sierpnia 2007.

Wystawa „Montaż atrakcji” to cztery pary intrygujących zestawień obrazów z kolekcji Galerii Zderzak. „Huśtawka” – obraz o miłości i obojętności Jarosława Modzelewskiego, zestawiony z neutralną szkolną tablicą Rafała Bujnowskiego. Frywolna pokojówka z obrazu Pawła Książka obok ascetycznej zakonnicy Ignacego Czwartosa. Dresiarze Basi Bańdy i bokser Marcina Maciejowskiego. Surrealistyczne wizje Juliana Jakuba Ziółkowskiego i zabiegi chirurgiczne Grzegorza Sztwiertni. Alogiczne układanki stylów, technik malarskich, tematyki i poczucia humoru. Pobudzające wyobraźnię zestawy par, jak kontrastujące kadry z filmów Eisensteina albo malarskie kompozycje Malewicza z okresu realizmu pozarozumowego.




Natalia LL. Galeria Foto-Medium-Art. Kraków, ul. Karmelicka 28/12. 19 lipca – 29 sierpnia 2007.

Wśród prezentowanych na wystawie dzieł znajdują się klasyczne i dobrze znane prace z cyklów „Sztuka konsumpcyjna” (1972) oraz „Sztuka postkonsumpcyjna” (1975). Na szczególną uwagę zasługują wielkoformatowe fotografie „Aksamitny terror” (1970) i „Erotyzm trwogi” (2004), które stanowią osnowę ekspozycji. Dopełnieniem wystawy są projekcje filmów wideo, które artystka kręciła na przestrzeni niemal całej kariery artystycznej.





moRgan_Barbara Konopka . Wielkoformatowe fotogramy cyfrowe i animacja komputerowa. Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Warszawa, Al. Ujazdowskie 6. 16 lipca – 2 września 2007.

Projekt , realizowany od ponad trzech lat, to efekt fascynującego spotkania i wyjątkowej więzi pomiędzy dwójką osób - moRgan i veriKami. Na projekt ten składają się wielkoformatowe fotografie cyfrowe (7 w formacie 125x170 cm, i dwie - odpowiednio w formacie: 250x250 cm oraz 191x250 cm), filmy oraz animacje. Na wystawie prezentowane będą obrazy fotograficzne, wykonywane aparatem o matrycy 34 mln pikseli, zbudowane z 70-80 warstw. „Mala vida” to zarówno tytuł jednej z piosnek zespołu Manu Chao, jak i wyrażenie, które oznacza „złe życie”. „Złe życie”, jak napisała moRgan, to „życie bez stabilnej pozycji oraz bezpieczeństwa socjalnego”. To również życie „z ryzykiem i bólem”. Życie „pełne barw, a jednocześnie odwagi”, „z dystansem do norm i standardów”.

to jedna z najbardziej ambitnych w sztukach wizualnych prób zapisu współczesnego kulturowego doświadczenia. I jedna z najbardziej ambitnych, również na poziomie zastosowania najnowszych technologii i estetyki, prób jego wizualizacji. Doświadczenia, które jest w równej mierze unikalne i wyjątkowe, jak i uniwersalne i powszechne.

to studium płci, jej różnorodnych uwarunkowań oraz jej i ich roli w kształtowaniu własnej tożsamości. moRgan, w powszechnym i najbardziej potocznym rozumieniu, jest kobietą. veriKami również jest kobietą. Ale na podstawie czego można stwierdzić, kim są? Na podstawie kariotypu? Na podstawie drugo- czy też może trzeciorzędnych cech płciowych? A może na podstawie psychiki lub mentalności? Lub na podstawie tego, jak się ubierają? Czy też może na podstawie testów psychologicznych lub psychiatrycznych? A może na podstawie ustalenia sądu, że jedno z nich rzeczywiście jest kobietą, i tym samym zwolnione z bycia „mężczyzną”?

to opowieść o spotkaniu kobiety z mężczyzną, który mężczyzną nie jest i który podczas 'sex reassignment therapy' - 'terapii dostosowania znamion płci do płci przeżywanej psychicznie' – przechodzi transformację w kobietę. Opowieść o spotkaniu, podczas którego dokonuje się, także dzięki wiedzy i technologii, proces dojrzewania obydwu kobiet do swojej własnej płciowości.
To również afirmacja życia, nowego życia, całej jego „zjawiskowości” i jego piękna. Świętowanie spełnionych i zrealizowanych pragnień i marzeń, po okresie osaczenia i opuszczenia oraz różnych wykluczeń i dyskryminacji, we wszelkich możliwych formach, od obyczajowych, poprzez zawodowe, po społeczne i kulturowe (żeby wymienić tylko niektóre), związanych z transpłciowością. Radość ze spotkania i, jak przy narodzinach, z narodzin nowego i pięknego człowieka.



„La Boum III”. Warszawa: Galeria Okna CSW, Al. Ujazdowskie 6; Galeria Le Guern, ul.Widok 8; Galeria Program, ul. Gen. Andersa 20; XX1 Galeria, ul. Jana Pawła II 36; Galeria Monika Zawadzka, ul. Krakowskie Przedmieście 17; Lokal_30, ul. Foksal 17b m. 30; Galeria Wizytująca, ul. Bema 65; Galeria Zoya, ul. Kopernika 32 m. 6; Mieszkanie, ul. Bartosiewicza 1a/17, tel.0048 888170718; Kamienica, ul. Zlota 1; Oficyna Malarska, ul. Chmielna 24; Salon Sztuki 49, Al. Jana Pawła II 49; Info Galeria Projekt Pralnia, ul. Ząbkowska 38; Galeria M2, ul. Oleandrów 6. Wrocław: Entropia Galeria, ul. Rzeźnicza 4; Galeria 36, ul. Szewska 36; Studio BWA, ul. Ruska 46 a; Mieszkanie Gepperta, ul. Ofiar Oświęcimskich ½. 24 – 31 lipca 2007.

Tytuł wystawy „La Boum” (Prywatka) pochodzi od nazwy filmu, który był wyprodukowany w roku 1980 we Francji. Pomysł na projekt zrodził się i jest związany z wystawą, która miała miejsce w pierwszej połowie 2006 roku w galerii Ben Kaufman w Monachium. Do uczestnictwa zaproszono artystów w/ w galerii oraz gości (6 osób). „La Boum II” kontynuował założenia pierwszej edycji „La Boum”. Zaprezentowany został w Dusseldorfie, w galerii Sies und Hoeke (1-30.04.2006). Grono artystów zostało rozbudowane o kolejnych gości z Niemiec i zagranicy (20 osób).

Twórcy uczestniczący w projekcie należą do generacji, która w latach 80. była w wieku nastoletnim. Obecnie większość z nich działa jako niezależni twórcy w Berlinie.„La Boum III“ jednoczy różne indywidualności twórcze w wystawie odzwierciedlającej przekrój niemieckiej sztuki współczesnej. Ideą „La Boum III” jest przekroczenie granicy w kierunku wschodnim Wrocław-Warszawa {Polska). Projekt jest oczywistym nawiązaniem do dwóch poprzednich edycji oraz dalszym poszerzeniem koncepcji o kontekst nowego miejsca i kolejnych uczestników. Nowi artyści wywodzą się z galerii reprezentujących niekonwencjonalny program: Galerii Nusbaum-Reding w Luxenburgu, Galerii Christine Mayer w Monachium, Galerii Guido Baudacha w Berlinie oraz Galerii Bena Kaufmanna. W wystawie uczestniczy trzydzieści osób, których prace będą prezentowane w tym samym czasie, w kilkudziesięciu galeriach dwóch miastach Polski: Wrocławia i Warszawy. Organizacyjno-konceptualnym novum wystawy „La Boum III” jest nawiązanie do instalacji „Metro-Net World Connection” autorstwa Martina Kippenbergera (1953-1997), zróżnicowanych formalnie stacji metra rozlokowanych w różnych częściach świata połączonych wirtualnym tunelem ludzi i kontynentów. Aby obejrzeć całą wystawę „La Boum III” należy odbyć podróż po wszystkich jej stacjach.



7. Bałtyckie Biennale Sztuki Współczesnej – „transRobota”. Muzeum Sztuki Współczesnej. Szczecin, ul. Staromłyńska 1. 4 sierpnia – 9 września 2007.

„transRobota”, siódma edycja Bałtyckiego Biennale Sztuki Współczesnej zostanie otwarta 3 sierpnia w Muzeum Sztuki Współczesnej, oddziale Muzeum Narodowego w Szczecinie. Miejsce to wskazuje na zmianę lokalizacji projektu z Łasztowni, zrujnowanego przemysłowego obszaru w centrum miasta, który pierwotnie miał być terenem interwencji grupy 18 artystów, podczas trwającej miesiąc instalacji.

Oryginalny zamysł Anne Peschken i Marka Pisarsky'ego (Urban Art) będzie ostatecznie zrealizowany we współpracy z Bogdanem Achimescu jako animacja DVD. Łasztownia, z całym swym specyficznym urokiem, zniszczeniem i zmianami,zostanie odtworzona w formie technologii 3D tak, że można będzie się
przekonać co zainspirowało artystów wybierając się na wirtualny spacer po terenie portu z umieszczonymi na nim dziełami sztuki i artystycznymi interwencjami.

Projekt „transRobota” skupia się na badaniu efektów globalizacji i jej wpływu na procesy pracy oraz na dyskusji: czy i na ile sztuka może ożywić debatę na temat urbanizacji i przekształceń terenów post-industrialnych, z których zakłady produkcyjne i robotnicy wyemigrowali. „transRobota” jest przedsięwzięciem, które rozpoczęło się w październiku 2006 międzynarodową konferencją na temat rewitalizacji Łasztowni i w ogóle postindustrialnych przestrzeni poprzez sztukę. Udział w niej wzięli artyści, krytycy sztuki, urbaniści i przedstawiciele władz. Drugim etapem była wystawa 30 propozycji interwencji artystycznych twórców z 11 krajów, wyeksponowanych w gmachu Muzeum Narodowego na Wałach Chrobrego, w lutym 2007. Ostatnim etapem jest wystawa wirtualnej animacji artystycznych interwencji i prac wybranych dla Łasztowi w Muzeum, trwająca do 9 września.



Firek, Huemer, Taupe. Śródmiejski Ośrodek Kultury, Kraków, ul. Mikołajska 2. 1 – 15 sierpnia 2007.


Trzech artystów, trzy różne postawy twórcze. Co ich łączy? Wszyscy sprawiają, że tradycja malarska znów zaczyna przemawiać niezwykle aktualnym językiem. Marek Firek, członek nieistniejącej już Grupy Ładnie, na warsztat bierze realizm. Atrakcyjne wizualnie obrazy są współczesne i aktualne, igrają z okruchami popkultury. W obrazach Firka pulsuje optymistyczny stosunek do świata i skłonność do czerpania z niego przyjemności. Artystę intryguje estetyka kiczu i drobnomieszczańskiej tandety, prostych marzeń i pragnień. Stąd właśnie „niedopowiedzenia” w jego obrazach. Firek zostawia pole do popisu dla wyobraźni widza, próbując wciągnąć publiczność w grę skojarzeń.

Sztuka Petera Huemera to dziecko zrodzone z mariażu pop-artu i abstrakcji. Korzysta z przedmiotów gotowych, ale przetwarza je, nadając im nowe konteksty, dopisując kolejne warstwy znaczeń. Bawi się zdjęciami, wycinkami gazety, kawałkami taśmy filmowej. Kseruje dziecięce zabawki, tworząc z nich rozmaite, abstrakcyjne kompozycje. W wyniku takich zabiegów artystycznych powstaje szersza i zupełnie inna w odbiorze rzeczywistość, nowa gra tematu, treści i znaczenia.

Johanna Juliana Taupe fascynuje tradycja abstrakcyjna. Jego sztuka balansuje gdzieś pomiędzy twórczością artystów, którzy już na dobre zadomowili się w historii sztuki. Czerpie z tradycji Roberta Delaunnay’a, Burnetta Newmana czy Marka Rothko. Wydawało się, że abstrakcja opowiedziała o świecie już wszystko, a jej alfabet się wyczerpał. Taupe udowadnia, że tak się nie stało. W obliczu jego prac myślenie w kategoriach czasu i przestrzeni traci znaczenie. Widz, stając naprzeciw jego płócien, zaczyna oglądać wirujący i pędzący przed siebie świat, zaklęty w barwnych, uciekających niekiedy w stronę geometrii kompozycjach.