ISSN 2658-1086

1 marca 5 (533) / 2026

Patrycja Gębicz,

KOBIETY Z RZEKĄ W TLE: O EUROPEJKACH PODBIJAJĄCYCH ŚWIAT I UPADKU POPOWEGO MONUMENTU

A A A
Nie robią hałasu. Nie budują wokół siebie mitologii rockowych gwiazd ani nie opowiadają o wielkich manifestach. Ich muzyka powstaje w sypialniach, na laptopach, w notatkach głosowych nagrywanych o trzeciej nad ranem. To pokolenie twórców, które zamiast krzyczeć, woli mówić półgłosem. A mimo to – albo właśnie dlatego – jego głos słychać coraz wyraźniej.

W centrum tej nowej, delikatnej rewolucji stoi Iliona – belgijska artystka, która z prywatnych zapisków zbudowała jedną z najbardziej intymnych i rozpoznawalnych estetyk młodego europejskiego popu.

Iliona. Archetyp: piosenki jak wiadomości głosowe

Iliona brzmi tak, jakby śpiewała tylko dla tej jednej osoby. Jej wokal nie jest teatralny, nie udaje pewności. Jest kruchy, cichy, niemal szeptany. Jakby z trudem unosił pietyzm emocji zakotwiczonych w słowach piosenki.

Urodzona w Brukseli w 2000 roku, wychowana w domu psycholożki i architekta, od początku była bliżej obserwacji niż spektaklu. Najpierw pianino, potem pierwsze teksty pisane jako forma emocjonalnego upustu. W wieku szesnastu lat – YouTube i samodzielnie nagrywane utwory, tworzone od początku do końca w sypialni.

W 2020 roku singiel „Moins Joli” przyniósł jej pierwszą widoczność. Niedługo później podpisała kontrakt z Artside Music i zaczęła wydawać kolejne materiały: „Tristesse” (2021) i „Tête brûlée” (2022). Te dwie EP-ki, mimo iż dopracowane, brzmiały jak szkicowniki emocji – krótkie, delikatne kompozycje o relacjach, samotności i niepewności.

Jej debiutancki album z 2025 roku, „What If I Break Up With U?”, nie jest o wielkim, dramatycznym rozstaniu. To raczej seria pytań bez odpowiedzi. Płyta brzmi jak nocny monolog: trochę ironiczny, trochę chaotyczny, bardzo szczery.

Na pierwszy rzut ucha muzyka Iliony wydaje się prosta: arpeggio zestawione z cichym wokalem, lekka elektronika. Ale ta prostota jest efektem świadomych decyzji produkcyjnych, a nie braku środków. Jej utwory często opierają się na jednym, powtarzalnym motywie harmonicznym, zwykle granym na pianinie lub „miękkim” syntezatorze. Zamiast tradycyjnego budowania napięcia przez aranżację, Iliona pracuje mikrodynamiką: drobnymi zmianami w barwie, pogłosie, panoramie czy gęstości tekstury.

Utworem, który najlepiej zbiera wszystkie charakterystyczne cechy twórczości Iliony, jest „Stp”. To piosenka zbudowana niemal wyłącznie z fortepianu i jej eufemicznego wokalu, który brzmi tak, jakby miał się za chwilę załamać. Tekst nie jest wielką narracją, raczej zbiorem drobnych obserwacji i niedopowiedzianych emocji. Iliona w nim nie dramatyzuje, a z uwagą przygląda się własnym reakcjom i skrupulatnie zapisuje je jak w notatniku. To właśnie w takich momentach jej muzyka działa najmocniej: kiedy zamiast refrenu dostajemy uczucie, które wydaje się nigdy nie skończyć.

Oklou. Archetyp: eteryczna architektura emocji

Jeśli Iliona tworzy piosenki jak kartki z pamiętnika, Oklou buduje z emocji całe cyfrowe krajobrazy. Francuska producentka i wokalistka od 2013 roku karmi internet kawałkami swojej wrażliwości, poruszając się na styku ambientu, elektroniki i popu. Dorastając na francuskiej prowincji, ucząc się fortepianu i śpiewając w chórze – ukształtowała własny intymny, eteryczny styl skoncentrowany na wnętrzu i emocjach, a nie popowym wykonaniu.

Jej twórczość – od wczesnych eksperymentów po przełomową mixtape’ową płytę „Galore” – to przykład nowej percepcji: czułej, niejednoznacznej, rozmytej między intymnością a cyfrową przestrzenią. Oklou nie opowiada historii wprost. Jej utwory są jak uczucia zapisane w kodzie – gorączkowe, płynne, wyjęte z dramatyzmu.

W tej samej przestrzeni emocjonalnej porusza się Iliona, choć robi to nieco inaczej. Oklou kreuje dźwiękowe mgły, Iliona – minimalistyczne szkice na pianinie. Jedna buduje pejzaże, druga zapiski. Obie jednak mówią o tym samym: o kruchości relacji i niepewności współczesnej bliskości.

Ostatni album Oklou dla wielu krytyków był jednym z najsmaczniejszych, a jednocześnie najbardziej kompletnych popowych wydawnictw ubiegłego roku. Artystka dopracowała swój język do granic przezroczystości: produkcja pozostaje miękka, pozbawiona ciężaru mikserskich wtyczek, a głos brzmi jak kolejna warstwa syntezatora, nie dominująca, lecz wtopiona w dźwiękową całość.

W „Harvest Sky” rytm jest ledwie zaznaczony – niczym słabo wyczuwalny puls w tle, natomiast melodia rozwija się powoli, spowijając linię rytmiczną jak poranna mgła nad miastem. „Choke Enough” z kolei opiera się na delikatnym, repetytywnym motywie i jednym z najbardziej bezbronnych wokali w jej karierze – brzmi, jakby każde słowo było wypowiadane tuż przed zaśnięciem. W „Take Me By The Hand” pojawia się odrobina popowej jasności: subtelny beat i syntezatory przypominające wczesne lata 2000, ale podane w sposób całkowicie odarty z nostalgicznego patosu.

Największą siłą tej płyty jest jednak konsekwencja. Oklou nie próbuje napisać wielkich hitów – raczej buduje jedną, spójną przestrzeń, w której każdy utwór jest kolejnym pomieszczeniem w tym samym, emocjonalnym domu.

Eloi. Archetypy: chaos, energia i cyfrowa szczerość

Trzecim głosem tej świeżej krwi może stać się Eloi – artystka, która do intymności Iliony i eteryczności Oklou dodaje energię klubowej elektroniki. Jej utwory są mieszanką hyperpopu, emo i francuskiego undergroundu.

Eloi dorastała w Paryżu w rodzinie artystycznej, otoczona muzyką i kreatywnym eksperymentowaniem, ale z dala od teatralnych scen i spektakularnych inscenizacji. Mając 22 lata, zaczęła publikować pierwsze nagrania w internecie, stopniowo kształtując swój własny język dźwiękowy. Wkrótce zachwyciła alternatywną scenę naturalnością i odwagą w łączeniu gatunków muzycznych.

U Eloi emocje nie są szeptane, lecz wyrzucane z siebie. Produkcja, natomiast głośniejsza, bardziej nerwowa, czasem wręcz chaotyczna a jednak tematy pozostają podobne: relacje, tożsamość, samotność, życie w świecie aplikacji i nieustannego kontaktu.

Tam, gdzie Iliona brzmi jak wiadomość głosowa wysłana w nocy, Eloi przypomina nagranie z klubu o czwartej rano – zmęczone, impulsywne i trochę rozedrgane. Piosenki, które najtrafniej oddają manierę obecną w twórczości Eloi to między innymi: „Jtm de ouf” – jeden z jej najbardziej rozpoznawalnych utworów. Zaczyna się jak popowa ballada, ale szybko przechodzi w nerwową, klubową produkcję. Tekst to emocjonalny strumień świadomości: trochę miłosne wyznanie, trochę wyrzut, trochę ironia.

„Rugir/Moteur” – bardziej surowy i agresywny numer, w którym słychać wpływy hyperpopu i industrialnej elektroniki. Wokal jest przesterowany, momentami niemal wykrzyczany. To piosenka o tożsamości i potrzebie kontroli nad własnym wizerunkiem.

„Volcan” – utwór bliższy emo niż klubowi. Prosty beat, syntezatorowy akord i tekst, który brzmi jak wiadomość wysłana do kogoś o drugiej w nocy. Pokazuje, że pod warstwą hałasu u Eloi zawsze kryje się szczera, bardzo osobista opowieść.

Czego współczesne nazwiska mogą nauczyć się od artystek nowej fali?

To, co łączy Ilionę, Oklou i Eloi, nie jest konkretnym gatunkiem ani sceną. To raczej podejście do tworzenia muzyki. Brak dystansu między życiem a piosenką. Brak wyraźnej granicy między demówką a gotowym utworem. I przede wszystkim – brak potrzeby spektaklu.

Ich muzyka jest bliska, surowa i osobista, a jednocześnie powstaje w cyfrowym środowisku. To pop tworzony w samotności, ale przeznaczony dla tysięcy słuchaczy, którzy rozpoznają w nim własne emocje. Mainstream od lat czerpie z alternatywy, jednak w tym przypadku chodzi nie tyle o brzmienie, co o sposób myślenia: krótsze formy, większą szczerość, produkcję przypominającą szkic, zamiast gotowego monumentu.

W najbliższych latach możemy spodziewać się popu jeszcze bardziej wyciszonego, mniej heroicznego, a bardziej obserwacyjnego. Zamiast refrenów, które należy wykrzyczeć, pojawią się te, które brzmią jak zdania zapisane w smartfonowych notatkach.

Czy któraś z nich ma szansę osiągnąć sukces na miarę Doechii?

Przykład Doechii pokazuje, że warunki produkcyjne przestały być barierą. Płyty nagrywane w sypialni mogą dziś zdobywać nagrody Grammy i trafiać na listy przebojów. Różnica polega jednak na charakterze tej muzyki.

Doechii jest performerką: jej utwory są teatralne, energetyczne, oparte na charyzmie i wyraźnej osobowości scenicznej. Iliona i Oklou działają w odwrotnym kierunku – ich siłą jest cisza, subtelność i rezygnacja z dramatycznej oprawy, co trudniej przełożyć na masowy sukces w tradycyjnym rozumieniu.

Najbliżej takiego przełomu wydaje się być jednak Eloi. Jej muzyka łączy intymność z klubową energią, a to połączenie bywa najbardziej „translacyjne” dla mainstreamu. Ma w sobie zarówno wrażliwość nowej sceny, jak i potencjał na wiralowe momenty.

Iliona prawdopodobnie pozostanie artystką kultową – z oddaną publicznością i mocną pozycją w Europie. Oklou z kolei jest już ważną postacią dla sceny producenckiej i alternatywnego popu, ale jej estetyka zapewne okaże się zbyt eteryczna, by przebić się przez streamingową rotację.

Gdzie zobaczysz je na żywo

W najbliższych miesiącach wszystkie trzy artystki pojawiają się na europejskich festiwalach i trasach klubowych. Iliona – koncerty w klubach we Francji, Belgii i Niemczech, a także występy na letnich festiwalach showcase’owych. Oklou – selektywne występy festiwalowe (OFF Festival w Katowicach) oraz trasa po Europie Zachodniej i Wielkiej Brytanii, często w bardziej kameralnych przestrzeniach. Eloi – najaktywniejsza koncertowo z tej trójki; regularnie pojawia się na francuskich i belgijskich festiwalach elektronicznych oraz w klubach w całej Europie.

Literatura:

Green W.: „Oklou: choke enough”. „Pitchfork”, 10.02.2025. https://pitchfork.com/reviews/albums/oklou-choke-enough/

Oklou. OFF Festival Katowice – line-up artysty. https://off-festival.pl/line-up/oklou/

„This Is Eloi”. Spotify – oficjalna playlista artystki. https://open.spotify.com/playlist/37i9dQZF1DZ06evO3nbRuO

Eloi: „Interview: Eloi”. „Schön! Magazine”. https://schonmagazine.com/interview-eloi/

Iliona: „What If I Break Up With U?” (pełny album). YouTube, 2025. https://www.youtube.com/watch?v=AbjaY_7OQjQ

„Une jeune chanteuse belge prometteuse à suivre de près: Iliona!”. „France Inter – Le Mur du Son”, 04.03.2021. https://www.radiofrance.fr/franceinter/podcasts/le-mur-du-son/une-jeune-chanteuse-belge-prometteuse-a-suivre-de-pres-iliona-9261453

Doechii: „Doechii Talks New Music, Growing Up in Florida, and the Surreal Reality of Winning a Grammy”. „The Cut”, 2024. https://www.thecut.com/article/doechii-grammy-alligator-bites-never-heal-new-music-interview.html


Fot. Eloi (creative commons).