WIERSZE
A
A
A
liminalność
zachodom z trudem przychodzi mrok
ten nad jeziorem odbija w sobie szkło
chrobot klucza w piaskowych zamkach
zaraz okruchy światła postawią tarota
gaj roześmianych pagórków za plecami
stamtąd widać dużo lepiej surjanarajana
spacer pędzla po płótnie w bezdechu
zagubiona tubka farby czeka na litość
zakręty a szachownice pożółkłych pól
impresje już w aliansie z dyktafonem
obrzędy przejścia miedzą krok w krok
dzień i noc lubią filmozbiór bergmana
koherencja
wieczorna mgła pełna rosy piasku ciszy
historie tworzą całość z organoleptyką
nocna lampka rozciągnięta nad polami
owija się szczelnie pożółkłym abażurem
kałuże z drżeniem świeżego deszczu
zerkanie pod każdy kamień z nadzieją
chwile poukładane w sągi przy drodze
poszukują nazwanego w nienazwaniu
marsz wokół tylu wyobrażeń o miłości
proksemiczna gra nastrojami w tarota
brzęk twoich kolczyków i bransoletek
przenosi parajęzyk na inny lewel czasu
Przemysław Jaźwiński
listopadowość
permanentność przemiany zaraz obok
i w zasięgu wzroku za mokrym oknem
na chodniku liście zebrały się w grupy
przegadują jesień bez prawa powrotu
światło oddaje czerni swoją cześć dnia
po drugiej stronie losu też go potrzeba
przestawienie godziny obraca zegary
wokół wskazówek o cykliczności czasu
dziś jutro pojutrze drogi łączą swe siły
wyprostowane zakręty przed szarówką
specjalne linie autobusy zmieniły trasy
wioząc ogień w plastikowych kubkach
zachodom z trudem przychodzi mrok
ten nad jeziorem odbija w sobie szkło
chrobot klucza w piaskowych zamkach
zaraz okruchy światła postawią tarota
gaj roześmianych pagórków za plecami
stamtąd widać dużo lepiej surjanarajana
spacer pędzla po płótnie w bezdechu
zagubiona tubka farby czeka na litość
zakręty a szachownice pożółkłych pól
impresje już w aliansie z dyktafonem
obrzędy przejścia miedzą krok w krok
dzień i noc lubią filmozbiór bergmana
koherencja
wieczorna mgła pełna rosy piasku ciszy
historie tworzą całość z organoleptyką
nocna lampka rozciągnięta nad polami
owija się szczelnie pożółkłym abażurem
kałuże z drżeniem świeżego deszczu
zerkanie pod każdy kamień z nadzieją
chwile poukładane w sągi przy drodze
poszukują nazwanego w nienazwaniu
marsz wokół tylu wyobrażeń o miłości
proksemiczna gra nastrojami w tarota
brzęk twoich kolczyków i bransoletek
przenosi parajęzyk na inny lewel czasu
Przemysław Jaźwiński
listopadowość
permanentność przemiany zaraz obok
i w zasięgu wzroku za mokrym oknem
na chodniku liście zebrały się w grupy
przegadują jesień bez prawa powrotu
światło oddaje czerni swoją cześć dnia
po drugiej stronie losu też go potrzeba
przestawienie godziny obraca zegary
wokół wskazówek o cykliczności czasu
dziś jutro pojutrze drogi łączą swe siły
wyprostowane zakręty przed szarówką
specjalne linie autobusy zmieniły trasy
wioząc ogień w plastikowych kubkach
Fot. Karina Jaźwińska.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

