ISSN 2658-1086

1 marca 5 (533) / 2026

Przemysław Jaźwiński,

WIERSZE

A A A
liminalność

zachodom z trudem przychodzi mrok

ten nad jeziorem odbija w sobie szkło

chrobot klucza w piaskowych zamkach 

zaraz okruchy światła postawią tarota



gaj roześmianych pagórków za plecami 

stamtąd widać dużo lepiej surjanarajana

spacer pędzla po płótnie w bezdechu

zagubiona tubka farby czeka na litość 



zakręty a szachownice pożółkłych pól 

impresje już w aliansie z dyktafonem

obrzędy przejścia miedzą krok w krok 

dzień i noc lubią filmozbiór bergmana



koherencja

wieczorna mgła pełna rosy piasku ciszy

historie tworzą całość z organoleptyką

nocna lampka rozciągnięta nad polami 

owija się szczelnie pożółkłym abażurem



kałuże z drżeniem świeżego deszczu 

zerkanie pod każdy kamień z nadzieją 

chwile poukładane w sągi przy drodze

poszukują nazwanego w nienazwaniu 





marsz wokół tylu wyobrażeń o miłości

proksemiczna gra nastrojami w tarota

brzęk twoich kolczyków i bransoletek 

przenosi parajęzyk na inny lewel czasu 





Przemysław Jaźwiński







listopadowość



permanentność przemiany zaraz obok

i w zasięgu wzroku za mokrym oknem 

na chodniku liście zebrały się w grupy 

przegadują jesień bez prawa powrotu 



światło oddaje czerni swoją cześć dnia

po drugiej stronie losu też go potrzeba 

przestawienie godziny obraca zegary

wokół wskazówek o cykliczności czasu 



dziś jutro pojutrze drogi łączą swe siły 

wyprostowane zakręty przed szarówką 

specjalne linie autobusy zmieniły trasy 

wioząc ogień w plastikowych kubkach 
Fot. Karina Jaźwińska.