UWIELBIENIE MUSI IŚĆ W PARZE Z PODEJRZLIWOŚCIĄ (SUSAN NAPIER: 'MIYAZAKI. ŚWIAT W ANIMACJI')
A
A
A
Książka „Miyazaki. Świat w animacji” często opisywana jest jako życiorys wybitnego reżysera, animatora i mangaki. Z recenzji Ayçin Ergin Akdaş możemy się dowiedzieć, że „mamy do czynienia nie tylko z biografią, ale równocześnie z podręcznikiem do filmów [ang.: a film review manual] Miyazakiego” (Akdaş 2019: 151, tłumaczenie własne). Same w sobie nagromadzenie faktów i praca analityczna konieczna do omówienia wszystkich filmowych produkcji Miyazakiego (poza „Chłopcem i czaplą”, ale ten film ukazał się już po publikacji książki) oraz komiksu „Nausicaä z Doliny Wiatru” to wysiłek godny uwagi. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje, czy udało się ten trud przekuć w dobrą książkę. Pojawiają się również inne pytania: w jaki sposób biografia oraz omawiane utwory będą wspólnie poddawane interpretacji? Jaka waga zostanie przypisana poszczególnym wydarzeniom?
Susan Napier jest na pewno odpowiednią osobą do podjęcia się zadania napisania tomu spod znaku „życie i twórczość” najbardziej znanego twórcy japońskich filmów animowanych. Może się ona pochwalić doskonałym CV: wykładała o japońskiej popkulturze na kilku amerykańskich uniwersytetach oraz prowadzi seminarium o twórczości Miyazakiego. Spotkała go trzykrotnie, poza tym odwiedziła w Japonii miejsca, które reżyser „Księżniczki Mononoke” umieścił w swoich produkcjach. Trudno podważyć przygotowanie i kompetencje autorki, pozostaje jednak jeszcze kwestia warsztatu pisarskiego.
Dobra biografia to nie tylko uporządkowane chronologicznie fakty, ale również dobrze opowiedziana historia. Nie musi ona mieć tradycyjnej, chronologicznej formy: od dzieciństwa do teraźniejszości (lub śmierci), natomiast taką wersję wybrała autorka omawianej pozycji. Z kolei analiza kolejnych filmów nie może stanowić wystarczającego podsumowania czyjejś twórczości. Na tym jednak praca wykonana przez Napier zdaje się zatrzymywać. Uporządkujmy jednak fakty. „Miyazaki. Świat w animacji” to książka składająca się z szesnastu rozdziałów. Pierwszy, drugi oraz trzeci są swego rodzaju wstępem, opowieścią o Hayao Miyazakim, zanim wyreżyserował swój pierwszy film. Rozdział szesnasty stanowi zakończenie. Z kolei od czwartego do piętnastego autorka analizuje po kolei każdy film oraz wspomnianą powyżej mangę. Od „Lupina III: Zamku Cagliostro”, przez hitowe „Mój sąsiad Totoro” czy „Spirited Away: W krainie bogów”, aż po „Zrywa się wiatr”. Muszę zgodzić się z osobą autorską bloga „A Universe in Words”, jeśli chodzi o sposób, w jaki Napier podchodzi do filmów. „Nie przepadam za tego typu analizą, ponieważ można ją odbierać jako nieco banalną lub nadmiernie psychoanalityczną. Napier dużo miejsca poświęca relacji Miyzakiego z jego matką. Momentami nudziły mnie te odniesienia” („Review…” 2023, tłumaczenie własne, podkreślenie moje).
Jeden z moich zarzutów dotyczy właśnie silnie psychoanalitycznej natury tej książki. We wstępie autorka słowem nie odnosi się do kwestii tego, jaką metodologią planuje się posługiwać, a pomimo to cały czas wraca do tematów traumy oraz relacji z rodzicami i rodzeństwem; wszędzie poszukuje autora. Mam przez to na myśli to, że próbuje szukać cech (a może raczej je wynajduje?) u głównych postaci filmów, które w jakiś sposób pokrywają się z charakterem Miyazakiego. Mark Jenkins w swojej recenzji dla „Washington Post” chwali Napier, że udało jej się uniknąć popadnięcia w „literacko-krytyczny oraz kulturoznawczy żargon” (Jenkins 2018, tłumaczenie własne). Ja nie uznaje tego za bezsprzeczną zaletę.
Unikanie słownictwa właściwego dla nauk humanistycznych i próba uczynienia literatury specjalistycznej jak najbardziej dostępną to postulaty amerykańskiej akademii. Omawiana pozycja zdaje ten test o tyle, że jest łatwa w lekturze, ale popada przy tym w metodologiczny banał. Warto w tym miejscu wyróżnić nurty myślenia, którymi kieruje się Napier w swoich zdawkowych interpretacjach, a są to przede wszystkim: feminizm, ekokrytyka oraz psychoanaliza. W każdym z nich można dopatrzyć się dziwnych uproszczeń czy wręcz błędów. Ponadto sam w sobie tok argumentacji bywa momentami wadliwy. Nie omieszkam zaprezentować przykładów.
W rozdziale o „Podniebnej poczcie Kiki” autorka przywołuje dyskusję, jaką odbyła podczas jednych ze swoich zajęć. Studentka zarzuciła filmowi Miyazakiego, że jest nierealistyczny, bo żadna młoda dziewczyna w obcym środowisku nie mogłaby się tak szybko zaaklimatyzować i zostać ciepło powitana przez społeczność. Autorka zbywa te słowa, wspominając własny, anegdotyczny (!) przykład, kiedy to przeprowadziła się pracować do Japonii i uzyskała dużo wsparcia (zob. s. 133). Nie mogę nie doszukać się tutaj elementów uciszania cudzej narracji oraz obecnej w całej książce obrony stanowiska Miyazakiego.
Podczas analizy „Ponyo” Napier uznaje ten film za proroczy wobec mającej miejsce dwa lata później katastrofy w Fukushimie (zob. s. 240). Widzi ten film nie jako ostrzeżenie, ale w pewnym sensie odczytuje narodową traumę Japończyków przez radosny film familijny. Prezentuje również tezę, jakoby był to faktycznie utwór o wielkiej katastrofie ekologicznej, w ramach której ląd, a wraz z nim cała ludzka cywilizacja, znalazły się pod wodą. Jakkolwiek to przerażający scenariusz, a do tego niebezpiecznie bliski cierpiącej na tsunami Japonii, to w filmowym świecie wszystko zostaje na końcu odwrócone poprzez magię. Interpretacja, w ramach której konkretnie ta produkcja może być przyrównywana do katastrofy nuklearnej, jest według mnie niewłaściwa.
Wspomnę jeszcze raz o psychoanalitycznym „odchyleniu” autorki. Nie byłoby nic złego w używaniu tej metodologii, gdyby od początku było wiadomo, że takie jest założenie, a zamiast tego, gdy pojawiało się w końcu bezpośrednie odniesienia do Freuda (zob. s. 292, przypis 16), mogłam z ulgą stwierdzić, że autorka wreszcie nie ukrywa swojego sposobu myślenia, pewnie próbuje jedynie ograniczyć „żargon” do minimum. Nie bała się jednocześnie wspomnieć o swoim studencie, który tropił falliczne elementy w twórczości Miyazakiego, czyli wieże zegarowe i budowę samolotów.
Zarzucam autorce banalizację, ponieważ rozdziały od czwartego do piętnastego to głównie streszczenia, wzbogacone faktami z biografii reżysera i uzupełnione o niedługie interpretacje autorki. Wystarczy zajrzeć na tył, do przypisów. Najczęściej cytowane książki to dwa zbiory esejów Miyazakiego i biografia tegoż pióra Seijii Kanō. Może nie byłby to problem w przypadku tradycyjnego życiorysu, ale fakt, że autorka podchodzi do twórczości Miyazakiego z pozycji badaczki, zmusza mnie do większej podejrzliwości. Nazywając rzeczy po imieniu: poza warstwą faktów biograficznych Napier chce podporządkować jedenaście filmów oraz komiks Miyzakiego jego życiu, chce odczytać wszystkie utwory jako jeden wspólny świat – cel ten podkreśla angielski tytuł: „Miyazakiworld”. Z perspektywy metodologii badań to założenie nie do zrealizowania.
Innym zarzutem, który kieruję w stronę tej książki, jest jednoznaczne potraktowanie produkcji Studia Ghibli reżyserowanych przez Miyazakiego jako będących przede wszystkim jego. Napier sugeruje na początku książki, że w przypadku omawianych produkcji mamy do czynienia z kinem autorskim – i trudno się z tą tezą nie zgodzić, ale jednocześnie należy nieustannie podkreślać, że praca nad każdym filmem to praca zbiorowa. Niezależnie od tego, ile wynosi wkład głównej osoby, nie jest ona sama w stanie zrealizować całego, ogromnego przedsięwzięcia. Można w tym miejscu powiedzieć, że książka nosi tytuł „Miyazaki…”, więc moje nawoływanie jest pozbawione sensu. Ja jednak uważam, że gwiazda tytułowego bohatera nie miałaby szansy zabłysnąć bez pracy dziesiątek osób, których Napier nie wylicza. Możliwe oczywiście, że mój głód zaspokoiłaby dopiero, uzupełniająca tego typu braki w naszej wiedzy, książka napisana nie o wielkim reżyserze, a o zwykłych pracownikach Studia Ghibli, którzy w omawianej pozycji doczekali się (a głównie doczekały się, jako że dużą część studia stanowiły zawsze kobiety) wyłącznie kilku wzmianek.
Dla kogo jest tak właściwie ta lektura? Uważam, że miłośnicy i miłośniczki Miyazakiego mogą odnaleźć w niej sporo przyjemności, sam fakt zajrzenia za kulisy pracy reżysera niesie ze sobą pewną frajdę. Poza tym fakty przywołane przez Napier i jej obsesyjne odwoływanie się do pewnych tematów świetnie sprawdzą się też przy analizie „Chłopca i czapli”. To film, w którym reżyser „Ponyo” rozlicza się ze swoją spuścizną oraz osadza fabułę w czasach swojej młodości. Pojawiają się tam tematy tak chętnie poruszane przez Napier – np. choroba matki głównego bohatera, zaangażowanie jego rodziny w produkcję samolotów na potrzeby japońskiego wojska, kataklizm w mieście. Wszystko to są wydarzenia, których sam Miyazaki doświadczył. Wracając do samej książki: trzeba pamiętać, że będzie to lektura wtórna, raczej uzupełniająca wiedzę niż wywracająca postrzeganie spuścizny japońskiego reżysera. Autorka przedstawia siebie nie tylko jako badaczkę, ale również fankę produkcji Miyazakiego. W tym kontekście propozycja Akdaşa, aby czytać poszczególne rozdziały podczas zajęć traktujących o twórczości japońskiego reżysera (zob. Akdaş 2019: 151), może się z mojej strony spotkać z akceptacją tylko wówczas, kiedy będzie to lektura podejrzliwa i krytyczna.
LITERATURA:
„Review: »Miyazakiworld: A Life in Art« by Susan Napier”. „A Universe in Words”. 06.04.2023. https://universeinwords.blogspot.com/2023/04/review-miyazakiworld-life-in-art-by.html.
Akdaş A.E.: „Miyazakiworld: A Life in Art”. „CINEJ Cinema Journal” 2019, nr. 7.2.
Jenkins M.: „What ties the magical worlds of Hayao Miyazaki’s movies together?”. „The Washington Post” 29.08.2018. https://www.washingtonpost.com/entertainment/books/what-ties-the-magical-worlds-of-hayao-miyazakis-movies-together/2018/08/28/91e7bdbe-a610-11e8-97ce-cc9042272f07_story.html.
Susan Napier jest na pewno odpowiednią osobą do podjęcia się zadania napisania tomu spod znaku „życie i twórczość” najbardziej znanego twórcy japońskich filmów animowanych. Może się ona pochwalić doskonałym CV: wykładała o japońskiej popkulturze na kilku amerykańskich uniwersytetach oraz prowadzi seminarium o twórczości Miyazakiego. Spotkała go trzykrotnie, poza tym odwiedziła w Japonii miejsca, które reżyser „Księżniczki Mononoke” umieścił w swoich produkcjach. Trudno podważyć przygotowanie i kompetencje autorki, pozostaje jednak jeszcze kwestia warsztatu pisarskiego.
Dobra biografia to nie tylko uporządkowane chronologicznie fakty, ale również dobrze opowiedziana historia. Nie musi ona mieć tradycyjnej, chronologicznej formy: od dzieciństwa do teraźniejszości (lub śmierci), natomiast taką wersję wybrała autorka omawianej pozycji. Z kolei analiza kolejnych filmów nie może stanowić wystarczającego podsumowania czyjejś twórczości. Na tym jednak praca wykonana przez Napier zdaje się zatrzymywać. Uporządkujmy jednak fakty. „Miyazaki. Świat w animacji” to książka składająca się z szesnastu rozdziałów. Pierwszy, drugi oraz trzeci są swego rodzaju wstępem, opowieścią o Hayao Miyazakim, zanim wyreżyserował swój pierwszy film. Rozdział szesnasty stanowi zakończenie. Z kolei od czwartego do piętnastego autorka analizuje po kolei każdy film oraz wspomnianą powyżej mangę. Od „Lupina III: Zamku Cagliostro”, przez hitowe „Mój sąsiad Totoro” czy „Spirited Away: W krainie bogów”, aż po „Zrywa się wiatr”. Muszę zgodzić się z osobą autorską bloga „A Universe in Words”, jeśli chodzi o sposób, w jaki Napier podchodzi do filmów. „Nie przepadam za tego typu analizą, ponieważ można ją odbierać jako nieco banalną lub nadmiernie psychoanalityczną. Napier dużo miejsca poświęca relacji Miyzakiego z jego matką. Momentami nudziły mnie te odniesienia” („Review…” 2023, tłumaczenie własne, podkreślenie moje).
Jeden z moich zarzutów dotyczy właśnie silnie psychoanalitycznej natury tej książki. We wstępie autorka słowem nie odnosi się do kwestii tego, jaką metodologią planuje się posługiwać, a pomimo to cały czas wraca do tematów traumy oraz relacji z rodzicami i rodzeństwem; wszędzie poszukuje autora. Mam przez to na myśli to, że próbuje szukać cech (a może raczej je wynajduje?) u głównych postaci filmów, które w jakiś sposób pokrywają się z charakterem Miyazakiego. Mark Jenkins w swojej recenzji dla „Washington Post” chwali Napier, że udało jej się uniknąć popadnięcia w „literacko-krytyczny oraz kulturoznawczy żargon” (Jenkins 2018, tłumaczenie własne). Ja nie uznaje tego za bezsprzeczną zaletę.
Unikanie słownictwa właściwego dla nauk humanistycznych i próba uczynienia literatury specjalistycznej jak najbardziej dostępną to postulaty amerykańskiej akademii. Omawiana pozycja zdaje ten test o tyle, że jest łatwa w lekturze, ale popada przy tym w metodologiczny banał. Warto w tym miejscu wyróżnić nurty myślenia, którymi kieruje się Napier w swoich zdawkowych interpretacjach, a są to przede wszystkim: feminizm, ekokrytyka oraz psychoanaliza. W każdym z nich można dopatrzyć się dziwnych uproszczeń czy wręcz błędów. Ponadto sam w sobie tok argumentacji bywa momentami wadliwy. Nie omieszkam zaprezentować przykładów.
W rozdziale o „Podniebnej poczcie Kiki” autorka przywołuje dyskusję, jaką odbyła podczas jednych ze swoich zajęć. Studentka zarzuciła filmowi Miyazakiego, że jest nierealistyczny, bo żadna młoda dziewczyna w obcym środowisku nie mogłaby się tak szybko zaaklimatyzować i zostać ciepło powitana przez społeczność. Autorka zbywa te słowa, wspominając własny, anegdotyczny (!) przykład, kiedy to przeprowadziła się pracować do Japonii i uzyskała dużo wsparcia (zob. s. 133). Nie mogę nie doszukać się tutaj elementów uciszania cudzej narracji oraz obecnej w całej książce obrony stanowiska Miyazakiego.
Podczas analizy „Ponyo” Napier uznaje ten film za proroczy wobec mającej miejsce dwa lata później katastrofy w Fukushimie (zob. s. 240). Widzi ten film nie jako ostrzeżenie, ale w pewnym sensie odczytuje narodową traumę Japończyków przez radosny film familijny. Prezentuje również tezę, jakoby był to faktycznie utwór o wielkiej katastrofie ekologicznej, w ramach której ląd, a wraz z nim cała ludzka cywilizacja, znalazły się pod wodą. Jakkolwiek to przerażający scenariusz, a do tego niebezpiecznie bliski cierpiącej na tsunami Japonii, to w filmowym świecie wszystko zostaje na końcu odwrócone poprzez magię. Interpretacja, w ramach której konkretnie ta produkcja może być przyrównywana do katastrofy nuklearnej, jest według mnie niewłaściwa.
Wspomnę jeszcze raz o psychoanalitycznym „odchyleniu” autorki. Nie byłoby nic złego w używaniu tej metodologii, gdyby od początku było wiadomo, że takie jest założenie, a zamiast tego, gdy pojawiało się w końcu bezpośrednie odniesienia do Freuda (zob. s. 292, przypis 16), mogłam z ulgą stwierdzić, że autorka wreszcie nie ukrywa swojego sposobu myślenia, pewnie próbuje jedynie ograniczyć „żargon” do minimum. Nie bała się jednocześnie wspomnieć o swoim studencie, który tropił falliczne elementy w twórczości Miyazakiego, czyli wieże zegarowe i budowę samolotów.
Zarzucam autorce banalizację, ponieważ rozdziały od czwartego do piętnastego to głównie streszczenia, wzbogacone faktami z biografii reżysera i uzupełnione o niedługie interpretacje autorki. Wystarczy zajrzeć na tył, do przypisów. Najczęściej cytowane książki to dwa zbiory esejów Miyazakiego i biografia tegoż pióra Seijii Kanō. Może nie byłby to problem w przypadku tradycyjnego życiorysu, ale fakt, że autorka podchodzi do twórczości Miyazakiego z pozycji badaczki, zmusza mnie do większej podejrzliwości. Nazywając rzeczy po imieniu: poza warstwą faktów biograficznych Napier chce podporządkować jedenaście filmów oraz komiks Miyzakiego jego życiu, chce odczytać wszystkie utwory jako jeden wspólny świat – cel ten podkreśla angielski tytuł: „Miyazakiworld”. Z perspektywy metodologii badań to założenie nie do zrealizowania.
Innym zarzutem, który kieruję w stronę tej książki, jest jednoznaczne potraktowanie produkcji Studia Ghibli reżyserowanych przez Miyazakiego jako będących przede wszystkim jego. Napier sugeruje na początku książki, że w przypadku omawianych produkcji mamy do czynienia z kinem autorskim – i trudno się z tą tezą nie zgodzić, ale jednocześnie należy nieustannie podkreślać, że praca nad każdym filmem to praca zbiorowa. Niezależnie od tego, ile wynosi wkład głównej osoby, nie jest ona sama w stanie zrealizować całego, ogromnego przedsięwzięcia. Można w tym miejscu powiedzieć, że książka nosi tytuł „Miyazaki…”, więc moje nawoływanie jest pozbawione sensu. Ja jednak uważam, że gwiazda tytułowego bohatera nie miałaby szansy zabłysnąć bez pracy dziesiątek osób, których Napier nie wylicza. Możliwe oczywiście, że mój głód zaspokoiłaby dopiero, uzupełniająca tego typu braki w naszej wiedzy, książka napisana nie o wielkim reżyserze, a o zwykłych pracownikach Studia Ghibli, którzy w omawianej pozycji doczekali się (a głównie doczekały się, jako że dużą część studia stanowiły zawsze kobiety) wyłącznie kilku wzmianek.
Dla kogo jest tak właściwie ta lektura? Uważam, że miłośnicy i miłośniczki Miyazakiego mogą odnaleźć w niej sporo przyjemności, sam fakt zajrzenia za kulisy pracy reżysera niesie ze sobą pewną frajdę. Poza tym fakty przywołane przez Napier i jej obsesyjne odwoływanie się do pewnych tematów świetnie sprawdzą się też przy analizie „Chłopca i czapli”. To film, w którym reżyser „Ponyo” rozlicza się ze swoją spuścizną oraz osadza fabułę w czasach swojej młodości. Pojawiają się tam tematy tak chętnie poruszane przez Napier – np. choroba matki głównego bohatera, zaangażowanie jego rodziny w produkcję samolotów na potrzeby japońskiego wojska, kataklizm w mieście. Wszystko to są wydarzenia, których sam Miyazaki doświadczył. Wracając do samej książki: trzeba pamiętać, że będzie to lektura wtórna, raczej uzupełniająca wiedzę niż wywracająca postrzeganie spuścizny japońskiego reżysera. Autorka przedstawia siebie nie tylko jako badaczkę, ale również fankę produkcji Miyazakiego. W tym kontekście propozycja Akdaşa, aby czytać poszczególne rozdziały podczas zajęć traktujących o twórczości japońskiego reżysera (zob. Akdaş 2019: 151), może się z mojej strony spotkać z akceptacją tylko wówczas, kiedy będzie to lektura podejrzliwa i krytyczna.
LITERATURA:
„Review: »Miyazakiworld: A Life in Art« by Susan Napier”. „A Universe in Words”. 06.04.2023. https://universeinwords.blogspot.com/2023/04/review-miyazakiworld-life-in-art-by.html.
Akdaş A.E.: „Miyazakiworld: A Life in Art”. „CINEJ Cinema Journal” 2019, nr. 7.2.
Jenkins M.: „What ties the magical worlds of Hayao Miyazaki’s movies together?”. „The Washington Post” 29.08.2018. https://www.washingtonpost.com/entertainment/books/what-ties-the-magical-worlds-of-hayao-miyazakis-movies-together/2018/08/28/91e7bdbe-a610-11e8-97ce-cc9042272f07_story.html.
Susan Napier: „Miyazaki. Świat w animacji”. Przeł. Joanna Gilewicz. Bo.wiem [marka Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego]. Kraków 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

