ISSN 2658-1086

1 maja 9 (537) / 2026

Marcin Moroń,

WOJNA I POKÓJ (PRZEMYSŁAW BĄBEL: 'WOJNA O PSYCHOTERAPIĘ. MIĘDZY NAUKĄ, PRAKTYKĄ, BIZNESEM I POLITYKĄ')

A A A
Ta książka musiała powstać. Dobrze, że napisał ją Przemysław Bąbel. Bez wątpienia jego znaczące doświadczenie metodologiczne, ale i umiejętność prowadzenia klarownej, szczerej narracji pozwalają, by pytania, którą muszą zostać postawione – rzeczywiście były zadane. To pytania o psychoterapię (i, szerzej, zdrowie psychiczne), które rozgrzewają debaty i sejmowe ławy od kilku miesięcy. Kontekstem są oczywiście prace nad legislacją w zakresie zawodów psychologa i psychoterapeuty oraz niebywałe natężenie sporu w obrębie osób, które te uregulowania mają obowiązywać. Sporu, który Bąbel wprost nazywa wojną. A śledząc internetowe łamy, trudno się z tą diagnozą nie zgodzić. Choć to gorzkie.

Książkę tę należy przeczytać niezależnie od pozycji w debacie. Autor celowo kieruje ją głównie do pacjentów, których dobro jest jedną z wartości przytaczanych jako uzasadnienie konkretnych propozycji przez różne strony sporu. Jednak tekst autorstwa Bąbla powinien być też swoistym rachunkiem sumienia dla uczestników sporu: polityków, przedstawicieli szkół psychoterapeutycznych, naukowców i praktyków. Nie czas i miejsce, by ten spór podsumowywać i diagnozować. Znajdziemy to opisane dokładnie na łamach książki. Jeśli do czegoś ma nas jej lektura zmusić, to do wyartykułowania pytań podstawowych. Sądzę, że – co może zaskakiwać – nie są nimi pytania tylko o definicje psychoterapii, zdrowia psychicznego, diagnozy (psychologicznej, nozologicznej etc.). Zdaje się, że prawdziwie fundamentalne pytania to te o stosunek wobec metody naukowej i o podstawy, na których opierają się regulacje (prawne) społecznie ważnych kwestii.

Po pierwsze, jaki jest (tak naprawdę) nasz stosunek do nauki uprawianej dzisiaj w dyscyplinach dotyczących człowieka? Choć nieustająco powołujemy się dzisiaj na „evidence-based practice” (EBP; praktyka oparta na dowodach), to pytanie, jakie dowody przemawiają do legislatora, praktyka, pacjenta. Diagnoza Bąbla jest w tym zakresie dosyć pesymistyczna, zwłaszcza co do pierwszego i ostatniego z wymienionych adresatów. O ile jednak pacjent po prostu nie musi znać metodologii badań, byśmy mogli mu zaoferować korzystne propozycje leczenia, o tyle legislator powinien co najmniej korzystać z dobrze poinformowanych źródeł syntez na temat tego, co ma regulować.

Z tym jednak wiążą się liczne problemy i wyzwania, które mają charakter tak praktyczny (np. kto prowadzi badania pozwalające na uchwycenie bardzo dużej złożoności czynników i kto te badania finansuje), jak i epistemologiczny (czy w ogóle można poznać uwarunkowania tak złożonych systemów jak ludzka psychika?). Poza różnymi stronami sporu wojny o psychoterapię (jak ich nazywa Bąbel: ilościowcami i jakościowcami) właśnie ta dyskusja epistemologiczna wydaje mi się niezmiernie ważna do podkreślenia. Czy można mieć na sztandarze EBP, a jednocześnie głęboko wątpić w metodologię uzyskiwania dowodów uwzględnianych w EBP? Nie wydaje mi się to niemożliwe. Czasem bowiem wydaje się, że dla poparcia stanowiska „łowione” są sprzyjające rezultaty dostępnych badań lub przywoływane metaanalizy badań o słabej jakości. Gdy nie mamy dobrych wyników, nie wystarczy powoływać się na ich metaanalizę jako na listek figowy rzeczywistego deficytu właściwych dowodów. Wewnętrzne rozstrzygnięcie tego sporu to ważna refleksja u kogokolwiek wchodzącego w obieg dyscypliny naukowej i praktycznej. Czy zatem „wierzymy”, że nauki o psychice człowieka dają dzisiaj precyzyjne i godne zaufania odpowiedzi? Czy te odpowiedzi mogą służyć jako podstawa do kreowania dobrych interwencji (w tym psychoterapii)? Jeśli tak, to jaka ta nauka powinna być?

Po drugie, czy zdrowie psychiczne jest traktowane „poważnie”? To – wydawać by się mogło niezbyt lotne – pytanie przyświecało mi podczas lektury tekstu. Nie chodzi tylko o problem definiowania zdrowia vs. zaburzenia zdrowia psychicznego (dobrostanu). Chodzi o to, czy o zdrowiu psychicznym myślimy co najmniej podobnie jak o somatycznym. Wydaje mi się to o tyle niebanalnym pytaniem, że zmienia ono optykę patrzenia na to, komu powierzamy pomoc osobom, które cierpią z powodu trudności w zdrowiu psychicznym, i jakich domagamy się ram regulacji w tym zakresie. O ile Polacy raczej w ponad połowie (a w zależności od pytanie prawie ¾) opowiadają się za wysokimi standardami dla osób, które mają wspierać innych w odzyskiwaniu zdrowia psychicznego lub jego poprawie, o tyle środowisko osób świadczących usługi w tym zakresie wydaje się mieć bardzo zróżnicowane postawy. Oczywiście nie te deklaratywne, raczej chodzi o wewnętrzne modele zdrowia psychicznego (a zatem i wagi błędów lub nieefektywnych metod pracy z tym zdrowiem). Czy poważne traktowanie zdrowia psychicznego nie powoduje chęci opierania leczenia na najlepszych przesłankach? Jeśli ich nie ma, czy nie powoduje determinacji do ich zgromadzenia z pomocą metody naukowej? Po lekturze tekstu przekonamy się, że… nie zawsze.

Po trzecie, jak społeczny charakter dyscypliny wpływa na jej uprawianie (w tym naukowe)? Tutaj diagnoza Bąbla jest chyba najostrzejsza. Pokazuje on, że – poza względami zdrowotnymi – za praktyką naukową, edukacyjną i praktykowaniem psychoterapii stoi spór o pieniądze. Dodałbym jedynie, że także o pozycję społeczną, tożsamość i władzę (władza i zasoby to kwestie wybitnie powiązane). Z badań nad systemami władzy wiemy, że mają one tendencję do podtrzymywania się, nawet jeśli nie pełną już początkowych funkcji służebnych wobec społeczności. Wojna o psychoterapię jest zatem w pewnym sensie napięciem między intuicją najlepszej możliwej praktyki opartej na nauce i taką praktyką, która nie zmieni nadmiernie systemu (lub ewentualnie nie zmieni go na niekorzyść osób o preferowanej pozycji w sieciach społecznych powiązanych z ta praktyką).

Poza tymi pytaniami – i innymi, które narodzą się przy lekturze tej książkę (od razu powiem, że odpowiedzi na nie są emocjonalnie wymagające) – „Wojnę o psychoterapię” należy też przeczytać z powodów estetycznych. Bąbel każdy rozdział opatruje obrazem Caravaggia i komentarzem. Odczytywanie symboliki obrazów splata się tutaj z metaforycznym nawiązywaniem do treści rozdziałów. Odcyfrowanie tej gry z czytelnikiem wypada jednak pozostawić już wyłącznie osobom, które do książki sięgną – ale ten jej walor okazuje się niepomijalny. Choć paradoksem jest, że niektórzy przedstawicieli tzw. nurtu ilościowego (w nomenklaturze Bąbla) chętnie odpowiadaliby, że sztuką jest sama psychoterapia (zresztą wydawałoby się, że bardziej sztuką niż nauką…).

„Wojna o psychoterapię” rodzi pytanie o pokój. Czy jest możliwe, że bitwy lub cała wojna zakończą się jakimś konsensusem. I co nim będzie? Tego nie wiemy, ale sądzę, że wspólna rozmowa wokół zadanych przez Przemysława Bąbla pytań oraz tych zarysowanych tutaj może się okazać dla wszystkich dyskutantów oczyszczająca. Oczywiście, o ile spełni kryteria efektywnej komunikacji, a może bardziej: o ile wynikać będzie z motywacji, które powinny jej przyświecać.
Przemysław Bąbel: „Wojna o psychoterapię. Między nauką, praktyką, biznesem i polityką”. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2026.