WIERSZE
A
A
A
kolażystka
szliśmy na piechotę
(jakby istniał chód niepieszy)
prosto po diagonalnej
w Barcelonie
miałem ją odprowadzić lecz kto
odprowadza trzygodzinnym spacerem o drugiej w nocy, ten
który chce dojść
o świcie
jej palce szorstkie i twarde
jakby klej z tubki którym robiła kolaż chciał jej przekaza
że ona też jest
z wyklejanki
to sztuka
mówiła, klejąc się do mnie
łączy
materiały i znaczenia skórę i mięśnie
mie
otwarte oczy w pocałunkach
weszliśmy po cichu do pokoju bez okien
oświadczyła że poczeka do ślubu z naszym kolażem
teraz tylko tul i sklejmy palce
bo to prawdziwa sztuka
łączy
skóry i znaczenia
spotkałem ją znów
w Madrycie
figura się zmieniła a dłonie miała gładkie
bo zajmuje się garncarstwem
wiesz to sztuka by
— naczyniem?
adam
statystycznie miałem być dziewczynką
według rodziców przynajmniej
i jaką byłabym olą
nieco naiwną zapewne
i może częściej goliłabym pachy
pisałabym też choć nieco inaczej i indziej
prościej bardziej dokładnie ładniej
moje zeszyty byłyby czytelne
przez parę dni byłem marcinem
ale wujek marcin to pijak
adam to dopiero imię
i gdybym nie był adamem
byłbym adamem
adamem w oli
pijakiem
człowiekiem?
anatta
gdy idzie ścieżką miękką błotem nocnego deszczu
a stopa ciężka od ciągłości kroku
drogi doświadcza, czy droga doświadcza
jego?
ślad wygładzi pyłem wiatr
ślad w kim — w błocie
czy w nim?
a gdy stoi w łunie słońca dyniowego zachodu
płytkich bruzd smagany pomarańczą miąższu
jasno mu czy jasność
oddaje?
rozsypią się gwiazdy jak pestki
łunę kryjąc łupiną twardą
pestki skąd — z dyni
czy z nieba?
ewolucja
znasz tych ludzi
którzy przypominają szczura i lwa
jednocześnie?
no właśnie.
a słyszałeś legendę o gruszkach pod prysznicem
tych co wiszą ze słuchawki
jak zakręcisz kurek?
śnił ci się kiedyś ten lot bez upadku
z pobudką spocony niemy?
myślisz że Jezus był Polakiem
Maryja królową Polski
Mickiewicz prorokiem
a Słowacki Słowakiem?
daj znać czy ty też od małpy
gdzie las deszczowy i którędy do zoo.
ja poczekam pod prysznicem i zbiorę te gruszki
i zasypię je
w topiele.
homo
ty być tu
ja być tam
zostań przy źródle pilnuj ekranu
sprawdzę czy poza jaskinią
jeszcze coś jest
na szczęście nic
nie ma pusto
ciemno
dym wdziera się do środka
duszno w korytarzu
ciepło w ręce stopy mózg
jak maczuga wali na oślep
i miażdży
na miazgę
namiastkę
natury
na tury
na matkę
na pewno jesteśmy bezpieczni
chwała boogu
ooga booga
rekurencyjny model autonomizacji
nasza inteligencja też była kiedyś sztuczna
a bóg nie był karykaturą
teraz kolej na nas
już nas szkicują
w przestrzeni latentnej
wektorowo
ciemno
szliśmy na piechotę
(jakby istniał chód niepieszy)
prosto po diagonalnej
w Barcelonie
miałem ją odprowadzić lecz kto
odprowadza trzygodzinnym spacerem o drugiej w nocy, ten
który chce dojść
o świcie
jej palce szorstkie i twarde
jakby klej z tubki którym robiła kolaż chciał jej przekaza
że ona też jest
z wyklejanki
to sztuka
mówiła, klejąc się do mnie
łączy
materiały i znaczenia skórę i mięśnie
mie
otwarte oczy w pocałunkach
weszliśmy po cichu do pokoju bez okien
oświadczyła że poczeka do ślubu z naszym kolażem
teraz tylko tul i sklejmy palce
bo to prawdziwa sztuka
łączy
skóry i znaczenia
spotkałem ją znów
w Madrycie
figura się zmieniła a dłonie miała gładkie
bo zajmuje się garncarstwem
wiesz to sztuka by
— naczyniem?
adam
statystycznie miałem być dziewczynką
według rodziców przynajmniej
i jaką byłabym olą
nieco naiwną zapewne
i może częściej goliłabym pachy
pisałabym też choć nieco inaczej i indziej
prościej bardziej dokładnie ładniej
moje zeszyty byłyby czytelne
przez parę dni byłem marcinem
ale wujek marcin to pijak
adam to dopiero imię
i gdybym nie był adamem
byłbym adamem
adamem w oli
pijakiem
człowiekiem?
anatta
gdy idzie ścieżką miękką błotem nocnego deszczu
a stopa ciężka od ciągłości kroku
drogi doświadcza, czy droga doświadcza
jego?
ślad wygładzi pyłem wiatr
ślad w kim — w błocie
czy w nim?
a gdy stoi w łunie słońca dyniowego zachodu
płytkich bruzd smagany pomarańczą miąższu
jasno mu czy jasność
oddaje?
rozsypią się gwiazdy jak pestki
łunę kryjąc łupiną twardą
pestki skąd — z dyni
czy z nieba?
ewolucja
znasz tych ludzi
którzy przypominają szczura i lwa
jednocześnie?
no właśnie.
a słyszałeś legendę o gruszkach pod prysznicem
tych co wiszą ze słuchawki
jak zakręcisz kurek?
śnił ci się kiedyś ten lot bez upadku
z pobudką spocony niemy?
myślisz że Jezus był Polakiem
Maryja królową Polski
Mickiewicz prorokiem
a Słowacki Słowakiem?
daj znać czy ty też od małpy
gdzie las deszczowy i którędy do zoo.
ja poczekam pod prysznicem i zbiorę te gruszki
i zasypię je
w topiele.
homo
ty być tu
ja być tam
zostań przy źródle pilnuj ekranu
sprawdzę czy poza jaskinią
jeszcze coś jest
na szczęście nic
nie ma pusto
ciemno
dym wdziera się do środka
duszno w korytarzu
ciepło w ręce stopy mózg
jak maczuga wali na oślep
i miażdży
na miazgę
namiastkę
natury
na tury
na matkę
na pewno jesteśmy bezpieczni
chwała boogu
ooga booga
rekurencyjny model autonomizacji
nasza inteligencja też była kiedyś sztuczna
a bóg nie był karykaturą
teraz kolej na nas
już nas szkicują
w przestrzeni latentnej
wektorowo
ciemno
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

