ŚLADAMI BADACZA ARCHETYPOWEJ DUSZY (KAZIMIERZ PAJOR: 'CARL GUSTAV JUNG. BADACZ ARCHETYPOWE DUSZY')
A
A
A
Jako miłośnik myśli Carla Gustava Junga nie mogłem przejść obojętnie obok niedawno opublikowanej przez wydawnictwo Eneteia książki Kazimierza Pajora „Carl Gustav Jung. Badacz archetypowej duszy”. Autor to doktor teologii (specjalność psychologia), którego znam z dwóch dobrych publikacji: „Psychologii archetypów Junga” i „Psychoanalizy Freuda po stu latach”.
To w zasadzie nie nowość, a trzecie wydanie
Jak zdradza Zenon Waldemar Dudek w „Nocie od wydawcy”, publikacja to w zasadzie trzecie wydanie książki „Śladami Junga” i „[j]est ono nieco zmienioną wersją dwóch wcześniejszych wydań” (Dudek 2026: 11). Dalej dowiadujmy się o motywacji do modyfikacji tytułu: „Obecny tytuł podkreśla miejsce Junga w rozwoju psychologii, psychoterapii i psychiatrii. Wskazuje na wyjątkowe znaczenie teorii archetypów dla zrozumienia doświadczeń człowieka w procesie indywiduacji, w zjawiskach sztuki, kultury, religii, mitach, czy przemianach cywilizacyjnych” (tamże). Według mnie słowa brzmią sensownie, lecz z drugiej strony mogą wprowadzać odbiorcę/odbiorczynię w błąd. Na stronie firmowego sklepu Enetei nie znajdziemy informacji o tym, że to wznowienie, produkt wygląda raczej na nową książkę Pajora. Dopiero kiedy wejdziemy w zakładkę ze spisem treści, widzimy, że to ta sama publikacja w nowej okładce (w moim uznaniu estetyczniejszej i podkreślającej naukowy charakter pracy). Bo jeśli chodzi o sam tekst, to faktycznie nie ma tutaj większych zmian, za wyjątkiem wspomnianej już notki od wydawcy oraz dodania dwóch akapitów do słowa wstępnego, które koncentrują się na pokazaniu, jak duży wkład w cywilizację i kulturę mieli Jung i jego myśl. Zapewne poprawiono też jakieś usterki gramatyczne i składniowe.
Co do innych zmian, to z publikacji zniknęły pojawiające się na końcach rozdziałów grafiki Aleksandra Tomczaka – przedstawiały one, oparte na oryginalnych zdjęciach, wizerunki szwajcarskiego psychiatry. W wydaniu drugim mieściły się też na końcowych stronach zdjęcia z podpisami. Przedstawiały one: Junga w różnych etapach życia, spotkanie w Asconie, samotnię psychologa w Bollingen, fragment angielskiego wydania jednej z prac oraz rycinę alchemiczną z podpisem o tym, że Jung w swoich badaniach dużo uwagi poświęcił alchemii (zob. Pajor 2008: 306-309). Powodem okrojenia tych treści może być wcześniej wspomniany przy okładce minimalizm – albo trudność w ponownym pozyskaniu praw autorskich.
Z „Noty od Wydawcy” dowiadujemy się też jednej istotnej kwestii: „Piszę te słowa jako Wydawca, z perspektywy trzydziestu pięciu lat współpracy z Autorem, który zgłębił dzieła Junga w języku oryginalnym. Nikt w Polsce nie osiągnął takiej wiedzy źródłowej na tym polu” (Dudek 2026: 12). Słowa te mają zaświadczać o jakości publikacji i z pewnością tak jest, jeśli chodzi o znajomość koncepcji. Nie obyło się jednak bez dwóch trudnych do zignorowania uchybień, przy czym nie mają one związku ze znajomością oryginalnych prac Junga. Powiem o tym w dalszej części tekstu.
„Mała przechadzka dużymi śladami” badacza archetypowej duszy
Tytuł poprzednich wydań książki dobrze obrazuje jej charakter. Autor zabiera czytelnika i czytelniczkę w podróż śladami, które zaczynają się od domu rodzinnego Junga, i podąża dalej przez jego szkołę i studia. Następnie przedstawione zostają kariera naukowa oraz współpraca Szwajcara z Zygmuntem Freudem, aż do momentu zerwania relacji. Kolejno opisano losy Junga po rozstaniu z psychoanalizą – omówiono kryzysy, trudy i wyzwania podążania nową ścieżką, której celem były psychologiczny i duchowy rozwój szwajcarskiego psychiatry oraz powstanie jego własnej szkoły terapeutycznej i koncepcji rozumienia psychiki znanej dzisiaj jako psychologia analityczna. W piątej części autor zajmuje się podróżami badawczymi Junga, a także spotkaniami w ramach Klubu Psychologicznego i na konferencjach w Asconie. Opisane zostaje także to, jak doszło do powstania Instytutu Junga w Zurychu. Kolejny fragment poświęcono ważnemu zagadnieniu, jakim są deformacje i dezinformacje dotyczące wizerunku psychiatry i jego koncepcji. Następny rozdział to próba przedstawienia osobowości Szwajcara przez pryzmat jego własnej typologii. Jest ona o tyle interesująca, że wcześniej zawsze miałem Junga bardziej za typ introwertycznego myśliciela, podczas gdy Pajor bardzo przekonująco argumentuje za introwertycznym intuicjonistą. Ósmy i ostatni fragment dotyczy stosunku Junga do wiary.
Książka liczy trzysta stron czystego tekstu, stąd nie ma możliwości, żeby była to pełna biografia. Dla porównania jedna z najkompletniejszych książek o Jungu, „Jung,. Biografia” autorstwa Deirde Bair, ma pięćset stron, ale w formacie A4. Pajor więc musiał dokonać selekcji materiału. Sam mówi o książce jako o małej przechadzce dużymi śladami, jakie zostawił Jung (zob. s.15). Nie przeczytamy więc o wszystkich kwestiach, natomiast autor stara się wybrać te w jego uznaniu najważniejsze, aby móc w prosty sposób sportretować omawianą postać i jej życie. W moim odczuciu mimo ograniczenia w informacjach udaje się całkiem sprawnie oddać prawie wszystko, co istotne (do tego, co się nie udało, przejdę w następnym fragmencie). Narracja i język wskazują, że grupa docelowa odbiorców i odbiorczyń ma być szeroka. Wydaje mi się, że i to przyświecało badaczowi w kontekście okrojenia historii z pewnych wydarzeń. Sam też dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy, których wcześniej nie wiedziałem, mimo że Jungiem interesuję się od ponad trzynastu lat. Dotyczyło to na przykład niektórych szczegółów konfliktu Junga z Freudem czy też kwestii posądzania Junga o antysemityzm (jak się okazuje, wynikało to z dość pobieżnych interpretacji jego aktywności). Interesującą rzeczą było analizowanie religijności szwajcarskiego psychiatry – w końcu autor to duchowny, a więc może z ciekawej perspektywy przedstawić aspekty duchowego rozwoju bohatera pracy. To tym bardziej wartościowe, że w tym aspekcie badacz kusi się o krytykę podejścia Junga, co w publikacji – z tego, co wychwyciłem – zdarza się jeszcze tylko raz.
Toni Wolff i Jerzy Prokopiuk – o dwóch niesprawiedliwie potraktowanych
Pierwszą rzeczą, którą sprawdziłem po otwarciu książki, było sięgnięcie do indeksu osób i odnalezienie postaci Toni Wolff. Była to bowiem, jak pokazuje recenzowana przeze mnie publikacja Nan Savage Healy „Toni Wolff i C.G. Jung. Współpracownicy”, bardzo ważna osoba dla Junga i rozwoju psychologii analitycznej. Postać ta występuje co prawda w pracy, ale w ograniczony sposób, jako prawdopodobna kochanka Junga i jedna z uczennic psychiatry. Jej rola jednak była o wiele ważniejsza, ponieważ to dzięki jej aktywnej pomocy założyciel psychologii analitycznej mógł m.in. w bezpieczny sposób przejść przez epizod tak zwanej „konfrontacji z nieświadomością”. Praca Pajora jednak wciąż podtrzymuje mit, jakoby Jung dokonał tego samodzielnie, co też stawia go na piedestale niemalże psychologicznego superbohatera. Co istotne, sam Jung uważał, że nie powinno się w podróż do nieświadomości wchodzić bez pomocy drugiej osoby (zob. Jacobi 1993: 149). Warto dodać, że Wolf była też ważnym, choć za życia niedocenionym należycie filarem w twórczości naukowej Szwajcara. Wydaje mi się, że na podstawie aktualnej wiedzy recenzowana tu książka powinna w swoim najnowszym wydaniu dostać aktualizację w postaci chociażby jednego większego akapitu o prawdziwej roli tej psycholożki analitycznej.
Drugą kwestią, która wydawała mi się bardzo dziwna podczas lektury, jest krytyka Jerzego Prokopiuka. Prace tego tłumacza według Pajora przyczyniły się do deformacji wizerunku i koncepcji Junga w szerokim odbiorze. Faktycznie, patrząc na jego teksty i to jak wypowiada się o Jungu, można stwierdzić, że próbuje on przedstawić psychiatrę jako kogoś, kto ubiera w język psychologiczny zagadnienia ezoteryczne i gnostyckie. (zob. Prokopiuk 2008). Ten potencjalny zarzut jednak schodzi na dalszy plan, ponieważ autor nazywa Prokopiuka marksistą, choć wiadomo, że był on ezoterykiem związanym z antropozofią Rudolfa Steinera. Postawa materialistyczna charakterystyczna dla marksizmu była mu zatem obca. Skąd zatem przekonanie autora o tym, że klucz interpretacji tłumacza stanowiła „marksistowska ideologia” (s. 224)? Ano stąd, że sam Prokopiuk w „Posłowiu” do tłumaczonego przez niego dzieła „Psychologia a religia. Wybór pism” określa swoje wnioski jako ważne dla psychologów i religioznawców marksistowskich. Do tych słów dopasowana jest cała krytyka przeprowadzona przez Pajora.
Oto, co jednak na temat „Posłowia” mówi jego autor w swojej autobiografii: „Tu może powiedzieć, że przynajmniej w dwu przypadkach, w przypadku Freuda i Junga, pisałem posłowia do swoich przekładów książek. Otóż te posłowia kończyły się zawsze marksistowską analizą – bo jakby jej nie było, to książki te by się nie ukazały. Oczywiście pisałem to z dystansem i nie bez pewnego rozbawienia, wiedząc bardzo dobrze, że jest to po prostu chwyt – rodzaj ketmana, jakby powiedział jakiś stary manichejczyk, czy Czesław Miłosz” (Prokopiuk 2004: 100). To zasadniczo zmienia całą optykę. Pajor jednak odnosi się do „Posłowia” Prokopiuka, a to faktycznie może mylić, jeśli będzie czytane w izolacji. Błędem jednak jest projektowanie poglądów z „Posłowia” na późniejsze teksty, gdzie ujawniają się prawdziwe, ezoteryczne poglądy tłumacza, które zresztą od lat promował w wielu wywiadach, artykułach i książkach. U badacza w tym aspekcie widać brak znajomości szerszego kontekstu. Zdecydowanie lepiej, gdyby Pajor został przy krytyce samego ezoteryzowania myśli Junga przez Prokopiuka, co też czynił (choć pobieżnie) we wspomnianej już pracy „Psychologia archetypów Junga” (zob. Pajor 2004: 8, 19).
***
Publikację mimo wymienionych mankamentów uważam za interesującą i wartą lektury. Dużo skorzystają na niej osoby dopiero zaczynające swoją przygodę z psychologią Junga. Choć, jak też pokazałem, ludzie bardziej zaznajomieni z koncepcją Szwajcara również mogą znaleźć w treści coś dla siebie.
LITERATURA:
Jacobi J.: „Psychologia C.G. Junga”. Przeł. S. Łypacewicz. Warszawa 1993.
Pajor K.: „Psychologia archetypów Junga”. Warszawa 2004.
Pajor K.: „Śladami Junga”. Warszawa 2008.
Prokopiuk J.: „Mój Jung”. Katowice 2008.
Prokopiuk J.: „Rozdroża, czyli zwierzenia Gnostyka”. Katowice 2004.
To w zasadzie nie nowość, a trzecie wydanie
Jak zdradza Zenon Waldemar Dudek w „Nocie od wydawcy”, publikacja to w zasadzie trzecie wydanie książki „Śladami Junga” i „[j]est ono nieco zmienioną wersją dwóch wcześniejszych wydań” (Dudek 2026: 11). Dalej dowiadujmy się o motywacji do modyfikacji tytułu: „Obecny tytuł podkreśla miejsce Junga w rozwoju psychologii, psychoterapii i psychiatrii. Wskazuje na wyjątkowe znaczenie teorii archetypów dla zrozumienia doświadczeń człowieka w procesie indywiduacji, w zjawiskach sztuki, kultury, religii, mitach, czy przemianach cywilizacyjnych” (tamże). Według mnie słowa brzmią sensownie, lecz z drugiej strony mogą wprowadzać odbiorcę/odbiorczynię w błąd. Na stronie firmowego sklepu Enetei nie znajdziemy informacji o tym, że to wznowienie, produkt wygląda raczej na nową książkę Pajora. Dopiero kiedy wejdziemy w zakładkę ze spisem treści, widzimy, że to ta sama publikacja w nowej okładce (w moim uznaniu estetyczniejszej i podkreślającej naukowy charakter pracy). Bo jeśli chodzi o sam tekst, to faktycznie nie ma tutaj większych zmian, za wyjątkiem wspomnianej już notki od wydawcy oraz dodania dwóch akapitów do słowa wstępnego, które koncentrują się na pokazaniu, jak duży wkład w cywilizację i kulturę mieli Jung i jego myśl. Zapewne poprawiono też jakieś usterki gramatyczne i składniowe.
Co do innych zmian, to z publikacji zniknęły pojawiające się na końcach rozdziałów grafiki Aleksandra Tomczaka – przedstawiały one, oparte na oryginalnych zdjęciach, wizerunki szwajcarskiego psychiatry. W wydaniu drugim mieściły się też na końcowych stronach zdjęcia z podpisami. Przedstawiały one: Junga w różnych etapach życia, spotkanie w Asconie, samotnię psychologa w Bollingen, fragment angielskiego wydania jednej z prac oraz rycinę alchemiczną z podpisem o tym, że Jung w swoich badaniach dużo uwagi poświęcił alchemii (zob. Pajor 2008: 306-309). Powodem okrojenia tych treści może być wcześniej wspomniany przy okładce minimalizm – albo trudność w ponownym pozyskaniu praw autorskich.
Z „Noty od Wydawcy” dowiadujemy się też jednej istotnej kwestii: „Piszę te słowa jako Wydawca, z perspektywy trzydziestu pięciu lat współpracy z Autorem, który zgłębił dzieła Junga w języku oryginalnym. Nikt w Polsce nie osiągnął takiej wiedzy źródłowej na tym polu” (Dudek 2026: 12). Słowa te mają zaświadczać o jakości publikacji i z pewnością tak jest, jeśli chodzi o znajomość koncepcji. Nie obyło się jednak bez dwóch trudnych do zignorowania uchybień, przy czym nie mają one związku ze znajomością oryginalnych prac Junga. Powiem o tym w dalszej części tekstu.
„Mała przechadzka dużymi śladami” badacza archetypowej duszy
Tytuł poprzednich wydań książki dobrze obrazuje jej charakter. Autor zabiera czytelnika i czytelniczkę w podróż śladami, które zaczynają się od domu rodzinnego Junga, i podąża dalej przez jego szkołę i studia. Następnie przedstawione zostają kariera naukowa oraz współpraca Szwajcara z Zygmuntem Freudem, aż do momentu zerwania relacji. Kolejno opisano losy Junga po rozstaniu z psychoanalizą – omówiono kryzysy, trudy i wyzwania podążania nową ścieżką, której celem były psychologiczny i duchowy rozwój szwajcarskiego psychiatry oraz powstanie jego własnej szkoły terapeutycznej i koncepcji rozumienia psychiki znanej dzisiaj jako psychologia analityczna. W piątej części autor zajmuje się podróżami badawczymi Junga, a także spotkaniami w ramach Klubu Psychologicznego i na konferencjach w Asconie. Opisane zostaje także to, jak doszło do powstania Instytutu Junga w Zurychu. Kolejny fragment poświęcono ważnemu zagadnieniu, jakim są deformacje i dezinformacje dotyczące wizerunku psychiatry i jego koncepcji. Następny rozdział to próba przedstawienia osobowości Szwajcara przez pryzmat jego własnej typologii. Jest ona o tyle interesująca, że wcześniej zawsze miałem Junga bardziej za typ introwertycznego myśliciela, podczas gdy Pajor bardzo przekonująco argumentuje za introwertycznym intuicjonistą. Ósmy i ostatni fragment dotyczy stosunku Junga do wiary.
Książka liczy trzysta stron czystego tekstu, stąd nie ma możliwości, żeby była to pełna biografia. Dla porównania jedna z najkompletniejszych książek o Jungu, „Jung,. Biografia” autorstwa Deirde Bair, ma pięćset stron, ale w formacie A4. Pajor więc musiał dokonać selekcji materiału. Sam mówi o książce jako o małej przechadzce dużymi śladami, jakie zostawił Jung (zob. s.15). Nie przeczytamy więc o wszystkich kwestiach, natomiast autor stara się wybrać te w jego uznaniu najważniejsze, aby móc w prosty sposób sportretować omawianą postać i jej życie. W moim odczuciu mimo ograniczenia w informacjach udaje się całkiem sprawnie oddać prawie wszystko, co istotne (do tego, co się nie udało, przejdę w następnym fragmencie). Narracja i język wskazują, że grupa docelowa odbiorców i odbiorczyń ma być szeroka. Wydaje mi się, że i to przyświecało badaczowi w kontekście okrojenia historii z pewnych wydarzeń. Sam też dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy, których wcześniej nie wiedziałem, mimo że Jungiem interesuję się od ponad trzynastu lat. Dotyczyło to na przykład niektórych szczegółów konfliktu Junga z Freudem czy też kwestii posądzania Junga o antysemityzm (jak się okazuje, wynikało to z dość pobieżnych interpretacji jego aktywności). Interesującą rzeczą było analizowanie religijności szwajcarskiego psychiatry – w końcu autor to duchowny, a więc może z ciekawej perspektywy przedstawić aspekty duchowego rozwoju bohatera pracy. To tym bardziej wartościowe, że w tym aspekcie badacz kusi się o krytykę podejścia Junga, co w publikacji – z tego, co wychwyciłem – zdarza się jeszcze tylko raz.
Toni Wolff i Jerzy Prokopiuk – o dwóch niesprawiedliwie potraktowanych
Pierwszą rzeczą, którą sprawdziłem po otwarciu książki, było sięgnięcie do indeksu osób i odnalezienie postaci Toni Wolff. Była to bowiem, jak pokazuje recenzowana przeze mnie publikacja Nan Savage Healy „Toni Wolff i C.G. Jung. Współpracownicy”, bardzo ważna osoba dla Junga i rozwoju psychologii analitycznej. Postać ta występuje co prawda w pracy, ale w ograniczony sposób, jako prawdopodobna kochanka Junga i jedna z uczennic psychiatry. Jej rola jednak była o wiele ważniejsza, ponieważ to dzięki jej aktywnej pomocy założyciel psychologii analitycznej mógł m.in. w bezpieczny sposób przejść przez epizod tak zwanej „konfrontacji z nieświadomością”. Praca Pajora jednak wciąż podtrzymuje mit, jakoby Jung dokonał tego samodzielnie, co też stawia go na piedestale niemalże psychologicznego superbohatera. Co istotne, sam Jung uważał, że nie powinno się w podróż do nieświadomości wchodzić bez pomocy drugiej osoby (zob. Jacobi 1993: 149). Warto dodać, że Wolf była też ważnym, choć za życia niedocenionym należycie filarem w twórczości naukowej Szwajcara. Wydaje mi się, że na podstawie aktualnej wiedzy recenzowana tu książka powinna w swoim najnowszym wydaniu dostać aktualizację w postaci chociażby jednego większego akapitu o prawdziwej roli tej psycholożki analitycznej.
Drugą kwestią, która wydawała mi się bardzo dziwna podczas lektury, jest krytyka Jerzego Prokopiuka. Prace tego tłumacza według Pajora przyczyniły się do deformacji wizerunku i koncepcji Junga w szerokim odbiorze. Faktycznie, patrząc na jego teksty i to jak wypowiada się o Jungu, można stwierdzić, że próbuje on przedstawić psychiatrę jako kogoś, kto ubiera w język psychologiczny zagadnienia ezoteryczne i gnostyckie. (zob. Prokopiuk 2008). Ten potencjalny zarzut jednak schodzi na dalszy plan, ponieważ autor nazywa Prokopiuka marksistą, choć wiadomo, że był on ezoterykiem związanym z antropozofią Rudolfa Steinera. Postawa materialistyczna charakterystyczna dla marksizmu była mu zatem obca. Skąd zatem przekonanie autora o tym, że klucz interpretacji tłumacza stanowiła „marksistowska ideologia” (s. 224)? Ano stąd, że sam Prokopiuk w „Posłowiu” do tłumaczonego przez niego dzieła „Psychologia a religia. Wybór pism” określa swoje wnioski jako ważne dla psychologów i religioznawców marksistowskich. Do tych słów dopasowana jest cała krytyka przeprowadzona przez Pajora.
Oto, co jednak na temat „Posłowia” mówi jego autor w swojej autobiografii: „Tu może powiedzieć, że przynajmniej w dwu przypadkach, w przypadku Freuda i Junga, pisałem posłowia do swoich przekładów książek. Otóż te posłowia kończyły się zawsze marksistowską analizą – bo jakby jej nie było, to książki te by się nie ukazały. Oczywiście pisałem to z dystansem i nie bez pewnego rozbawienia, wiedząc bardzo dobrze, że jest to po prostu chwyt – rodzaj ketmana, jakby powiedział jakiś stary manichejczyk, czy Czesław Miłosz” (Prokopiuk 2004: 100). To zasadniczo zmienia całą optykę. Pajor jednak odnosi się do „Posłowia” Prokopiuka, a to faktycznie może mylić, jeśli będzie czytane w izolacji. Błędem jednak jest projektowanie poglądów z „Posłowia” na późniejsze teksty, gdzie ujawniają się prawdziwe, ezoteryczne poglądy tłumacza, które zresztą od lat promował w wielu wywiadach, artykułach i książkach. U badacza w tym aspekcie widać brak znajomości szerszego kontekstu. Zdecydowanie lepiej, gdyby Pajor został przy krytyce samego ezoteryzowania myśli Junga przez Prokopiuka, co też czynił (choć pobieżnie) we wspomnianej już pracy „Psychologia archetypów Junga” (zob. Pajor 2004: 8, 19).
***
Publikację mimo wymienionych mankamentów uważam za interesującą i wartą lektury. Dużo skorzystają na niej osoby dopiero zaczynające swoją przygodę z psychologią Junga. Choć, jak też pokazałem, ludzie bardziej zaznajomieni z koncepcją Szwajcara również mogą znaleźć w treści coś dla siebie.
LITERATURA:
Jacobi J.: „Psychologia C.G. Junga”. Przeł. S. Łypacewicz. Warszawa 1993.
Pajor K.: „Psychologia archetypów Junga”. Warszawa 2004.
Pajor K.: „Śladami Junga”. Warszawa 2008.
Prokopiuk J.: „Mój Jung”. Katowice 2008.
Prokopiuk J.: „Rozdroża, czyli zwierzenia Gnostyka”. Katowice 2004.
Kazimierz Pajor: „Carl Gustav Jung. Badacz archetypowej duszy”. ENETEIA Wydawnictwo Szkolenia. Warszawa 2026.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

