ZIELNIKOWANIE LEKTUROWYCH DOŚWIADCZEŃ (TERESA WALAS: 'HERBARIUM KRYTYCZNE. RECENZJE I SZKICE O LITERATURZE I KULTURZE')
A
A
A
Nowa książka Teresy Walas obejmuje 64 teksty z lat 1970–2020, które były publikowane w czasopismach krytycznoliterackich i prasie kulturalnej: „Życiu Literackim”, „Twórczości”, „Nowych Książkach”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowej Dekadzie Krakowskiej” i in. Jeżeli wziąć pod uwagę rozpiętości na osi czasu, „Herbarium krytyczne. Recenzje i szkice o literaturze i kulturze” to nade wszystko intelektualna autobiografia krytyczki i badaczki, historyczki literatury, profesorki, której dokonania na polu nauk humanistycznych są trudne do przecenienia. W książce znalazły się: 1) szkice o prozie; 2) teksty o krytyce i krytykach; 3) (re)interpretacje wznowień klasyków; 4) rozważania na tematy z literaturą nie zawsze związane bezpośrednio. To w istocie „herbarium” indywidulanego doświadczenia lekturowo-krytycznego: współgrają tutaj różne gatunki, odmiany, formy. Tego rodzaju układ kompozycyjny wpisuje się w rozpoznawalną konwencję tomu krytycznoliterackiego, realizującego koncepcję wielości w jedności; podobne przykłady znajdziemy w innych częściach serii Krytyka XX i XXI wieku pod redakcją Doroty Kozickiej, Macieja Urbanowskiego i Marty Wyki.
Tematyka „Herbarium krytycznego” rozpościera się od metarefleksji na temat krytyki jako fundamentu filologii po horyzonty kultury (po)nowoczesnej; to ważny głos w ramach wielowątkowego dyskursu o przeobrażeniach paradygmatów współczesności – jednym z tych wątków są warunki uprawiania krytyki literackiej. Obecność sztucznej inteligencji, wyraźniejsza nie tylko w życiu codziennym, ale także w działalności twórczej; przeformułowanie pojęcia literatury (co znaczą takie kategorie jak „narracja”, „gatunek”, „autorstwo” wobec polimedialnych dyskursów komunikacji masowej?), transformowanie obiegów czytelniczych pod wpływem późnokapitalistycznych poetyk marketingowych w serwisach społecznościowych – to wszystko sprawia, że zmienia się status samej krytyki, z jednej strony dyscypliny ściśle akademickiej, będącej obok historii i teorii literatury nieodłączną częścią badań filologicznych, z drugiej strony aktywności publicystycznej, bliższej raczej dziennikarstwu niż badawczo-dydaktycznej profesji uniwersyteckiej. Niedawno mówiła o tych sprawach, między innymi, Justyna Sobolewska, która w rozmowie z Wojciechem Szotem dla „Gazety Wyborczej” podkreśliła rolę współczesnej krytyki i krytyków, którzy powinni analizować i porządkować mnogość literackich zjawisk, także tych relewantnych społecznie, kontekstualizować i pogłębiać rozumienie poszczególnych utworów, funkcjonujących w tle nieustannego cyfrowego szumu, który w XXI wieku utrudnia uważne czytanie (zob. Szot 2026).
W takiej perspektywie, to znaczy nieredukowalnej metamorfozy przestrzeni kultury współczesnej, tom „Herbarium krytyczne” stanowi dowód na niemal genetyczną współewolucję form obu tych kategorii – literatury i krytyki. Zmieniają się one w czasie i przestrzeni; jedne powstają – rozkwitają, inne natomiast giną, usychają, choć to usychanie stanowi raczej zmianę stanu skupienia niż nieodwracalny koniec.
Skojarzenie z badaniem natury, biologią jako dziedziną nauki, jest tu nieprzypadkowe. Autorka objaśnia autobiograficzną genezę tytułowej formuły herbarium (zielnika) i jednocześnie kieruje czytelnika/czytelniczkę w stronę rozważań nad istotą związków krytyki, literatury, nauki, edukacji, polityki itd. „Byłam dzieckiem miasta i mój ówczesny kontakt z naturą ograniczał się do korzystania z wtopionych w jego obszar pasów zieleni – Plant, porośniętych trawą wałów wiślanych, Błoń, gdzie wtedy pasły się jeszcze krowy. Te spacery z rodzicami sprawiały mi wielką radość i, chcąc tę naturę zatrzymać przy sobie, z każdego przynosiłam do domu jakieś cenne zdobycze – kwiatki, trawy, liście” (s. 7) – czytamy we wstępnej partii tomu. Zatem utrwalanie czegoś, co w gruncie rzeczy nie może trwać: doświadczenia lekturowego, to jedno z podstawowych zadań krytyki. Czy nie jest to jednak zadanie daremne? Jak w takim razie określić cel działalności krytycznej, oprócz wielu jej obiektywnych funkcji, takich jak praca, nauka, dydaktyka? Czy „usychanie” – interpretacji, subiektywnej opinii, materii tekstu, nawet tego najbardziej krytycznego, nie jest przeznaczeniem każdego rodzaju pisarstwa i w ogóle twórczości? Teksty literackie jako „suszki” to może niezupełnie pocieszająca diagnoza, jakby to powiedzieć, egzystencjalna: mimo wszystko, tak jak życie, tak i literatura, i krytyka mają swój kres.
To właśnie warianty trudnej do uchwycenia egzystencji są w krytycznoliterackiej eseistyce Walas bardzo istotne: bycie–nie-bycie; samotność–współistnienie; miłość–nienawiść; życie–śmierć, Bóg–Szatan etc., falują na powierzchni interpretacji poszczególnych utworów, i tych literackich, jak powieści i opowiadania, i tych z obszaru non-fiction, do których należy krytyka literacka. O autorze „Człowieka epoki” Walas tak pisała w roku 1974 na łamach „Życia Literackiego”: „Trudno powiedzieć, czy kiedyś jeszcze nasz Zły naprawdę objawi się Iredyńskiemu. Jeśli wierzyć Pismu, lubi on dom wymieciony. Z grzechów. Ale może też wysterylizowany z wartości” (s. 23).
W wielu momentach autorka stawia tezy daleko wykraczające poza poznawcze walory namysłu krytycznoliterackiego; na przykład w części poświęconej prozie („Odmiany powieści”) w różnych wariantach powraca teza o tym, że główną modalnością epiki jest „inwazja dokumentu” (s. 38) – to wniosek wysunięty przy okazji lektury powieści Anny Bojarskiej „Lakier” (1979). Poza tym „powieść epicka bywa dziś do pomyślenia wyłącznie w stanie katastrofalnej ruiny” (s. 44) – to z kolei notatka na marginesie „Miazgi” Jerzego Andrzejewskiego (1982). Nierzadko lektura prowadzi do konstatacji, że dojmującym zjawiskiem jest „literatura żywiąca się literaturą” (s. 63) – to znowu o „Gwałcie” Marka Sołtysika (1984). Czy nie sformułowalibyśmy podobnych przemyśleń po lekturze powieści najnowszych? O autorkach i autorach, uprawiających recykling tematów i konwencji? O rynku wydawniczym, promującym atrakcyjność indywidualnego doświadczenia ponad złożonością uniwersalnej fikcji?
Niemniej jednak ważną kwestią „Herbarium krytycznego” jest redefiniowanie krytyki literackiej; właściwie we wszystkich 64 tekstach autorka bezpośrednio i pośrednio nawiązuje do tej problematyki. Jedną z ciekawszych i aktualnych hipotez jest umiejscowienie krytyki literackiej w otoczeniu innych gatunków non-fiction; w tym sensie recenzja nowości wydawniczej lub szkic krytyczny stoją w jednym szeregu z reportażem, biografią, autobiografią, esejem. „»Dziennik« Błońskiego, podobnie jak inne tego rodzaju dokumenty osobiste, których sporo ukazało się w ostatnich latach, należy do świadectw duchowej kultury, jaką w swoim długim trwaniu ukształtowała nowożytna Europa” (s. 217) – czytamy w szkicu opublikowanym w roku 2011 na łamach „Znaku”.
Nade wszystko, i to być może największa wartość tego tomu, dowiadujemy się z „Herbarium krytycznego” o tym, co i w jakich warunkach społecznych czytano na przestrzeni pięćdziesięciu lat. Oczywiście, jest to punkt widzenia subiektywny, auto/biblio/grafia sensu stricto, ale przecież równocześnie ogląd cenionej badaczki literatury, stanowisko reprezentacyjne dla pojemnego obszaru współczesności. Krytyczne lektury Walas stają się historią literatury najnowszej i to, jak się zdaje, jedna z ważniejszych ról tomów recenzji i szkiców krytycznych, zatrzymujących nieubłagany bieg czasu. „Herbarium krytyczne” można zatem czytać jako świadectwo nie tylko indywidualnej drogi intelektualnej, lecz także dowód przemian samej kultury literackiej drugiej połowy XX i początku XXI wieku. Zebrane w tomie teksty układają się w wielogłosową opowieść o lekturze jako praktyce historycznej, uwikłanej w zmieniające się konteksty instytucjonalne, medialne i estetyczne. Krytyka jawi się tu jako forma szczególnego pośrednictwa: między tekstem a jego odbiorcą, między tradycją a nowoczesnością, między trwałością dzieła a jego nieuchronną podatnością na praktyki reinterpretacji.
Z tego punktu widzenia „Herbarium krytyczne” nie tylko dokumentuje bogaty dorobek Teresy Walas, lecz także skłania do refleksji nad przyszłością samej krytyki literackiej. W świecie nadmiaru informacji, przyspieszenia komunikacyjnego i coraz bardziej rozmytych granic między dyskursami, „herbarium” staje się metaforą pracy porządkującej, selekcyjnej i interpretacyjnej, która – choć świadoma własnej nietrwałości – wciąż stanowi podstawowe narzędzie rozumienia literatury i kultury.
LITERATURA:
Szot W.: „Sobolewska o recenzentach książek: Trzeba wiedzieć, jak korzystać ze swojej pozycji władzy”. 4.01.2026. https://wyborcza.pl/7,75517,32498216,sobolewska-o-recenzentach-ksiazek-trzeba-wiedziec-jak-korzystac.html.
Tematyka „Herbarium krytycznego” rozpościera się od metarefleksji na temat krytyki jako fundamentu filologii po horyzonty kultury (po)nowoczesnej; to ważny głos w ramach wielowątkowego dyskursu o przeobrażeniach paradygmatów współczesności – jednym z tych wątków są warunki uprawiania krytyki literackiej. Obecność sztucznej inteligencji, wyraźniejsza nie tylko w życiu codziennym, ale także w działalności twórczej; przeformułowanie pojęcia literatury (co znaczą takie kategorie jak „narracja”, „gatunek”, „autorstwo” wobec polimedialnych dyskursów komunikacji masowej?), transformowanie obiegów czytelniczych pod wpływem późnokapitalistycznych poetyk marketingowych w serwisach społecznościowych – to wszystko sprawia, że zmienia się status samej krytyki, z jednej strony dyscypliny ściśle akademickiej, będącej obok historii i teorii literatury nieodłączną częścią badań filologicznych, z drugiej strony aktywności publicystycznej, bliższej raczej dziennikarstwu niż badawczo-dydaktycznej profesji uniwersyteckiej. Niedawno mówiła o tych sprawach, między innymi, Justyna Sobolewska, która w rozmowie z Wojciechem Szotem dla „Gazety Wyborczej” podkreśliła rolę współczesnej krytyki i krytyków, którzy powinni analizować i porządkować mnogość literackich zjawisk, także tych relewantnych społecznie, kontekstualizować i pogłębiać rozumienie poszczególnych utworów, funkcjonujących w tle nieustannego cyfrowego szumu, który w XXI wieku utrudnia uważne czytanie (zob. Szot 2026).
W takiej perspektywie, to znaczy nieredukowalnej metamorfozy przestrzeni kultury współczesnej, tom „Herbarium krytyczne” stanowi dowód na niemal genetyczną współewolucję form obu tych kategorii – literatury i krytyki. Zmieniają się one w czasie i przestrzeni; jedne powstają – rozkwitają, inne natomiast giną, usychają, choć to usychanie stanowi raczej zmianę stanu skupienia niż nieodwracalny koniec.
Skojarzenie z badaniem natury, biologią jako dziedziną nauki, jest tu nieprzypadkowe. Autorka objaśnia autobiograficzną genezę tytułowej formuły herbarium (zielnika) i jednocześnie kieruje czytelnika/czytelniczkę w stronę rozważań nad istotą związków krytyki, literatury, nauki, edukacji, polityki itd. „Byłam dzieckiem miasta i mój ówczesny kontakt z naturą ograniczał się do korzystania z wtopionych w jego obszar pasów zieleni – Plant, porośniętych trawą wałów wiślanych, Błoń, gdzie wtedy pasły się jeszcze krowy. Te spacery z rodzicami sprawiały mi wielką radość i, chcąc tę naturę zatrzymać przy sobie, z każdego przynosiłam do domu jakieś cenne zdobycze – kwiatki, trawy, liście” (s. 7) – czytamy we wstępnej partii tomu. Zatem utrwalanie czegoś, co w gruncie rzeczy nie może trwać: doświadczenia lekturowego, to jedno z podstawowych zadań krytyki. Czy nie jest to jednak zadanie daremne? Jak w takim razie określić cel działalności krytycznej, oprócz wielu jej obiektywnych funkcji, takich jak praca, nauka, dydaktyka? Czy „usychanie” – interpretacji, subiektywnej opinii, materii tekstu, nawet tego najbardziej krytycznego, nie jest przeznaczeniem każdego rodzaju pisarstwa i w ogóle twórczości? Teksty literackie jako „suszki” to może niezupełnie pocieszająca diagnoza, jakby to powiedzieć, egzystencjalna: mimo wszystko, tak jak życie, tak i literatura, i krytyka mają swój kres.
To właśnie warianty trudnej do uchwycenia egzystencji są w krytycznoliterackiej eseistyce Walas bardzo istotne: bycie–nie-bycie; samotność–współistnienie; miłość–nienawiść; życie–śmierć, Bóg–Szatan etc., falują na powierzchni interpretacji poszczególnych utworów, i tych literackich, jak powieści i opowiadania, i tych z obszaru non-fiction, do których należy krytyka literacka. O autorze „Człowieka epoki” Walas tak pisała w roku 1974 na łamach „Życia Literackiego”: „Trudno powiedzieć, czy kiedyś jeszcze nasz Zły naprawdę objawi się Iredyńskiemu. Jeśli wierzyć Pismu, lubi on dom wymieciony. Z grzechów. Ale może też wysterylizowany z wartości” (s. 23).
W wielu momentach autorka stawia tezy daleko wykraczające poza poznawcze walory namysłu krytycznoliterackiego; na przykład w części poświęconej prozie („Odmiany powieści”) w różnych wariantach powraca teza o tym, że główną modalnością epiki jest „inwazja dokumentu” (s. 38) – to wniosek wysunięty przy okazji lektury powieści Anny Bojarskiej „Lakier” (1979). Poza tym „powieść epicka bywa dziś do pomyślenia wyłącznie w stanie katastrofalnej ruiny” (s. 44) – to z kolei notatka na marginesie „Miazgi” Jerzego Andrzejewskiego (1982). Nierzadko lektura prowadzi do konstatacji, że dojmującym zjawiskiem jest „literatura żywiąca się literaturą” (s. 63) – to znowu o „Gwałcie” Marka Sołtysika (1984). Czy nie sformułowalibyśmy podobnych przemyśleń po lekturze powieści najnowszych? O autorkach i autorach, uprawiających recykling tematów i konwencji? O rynku wydawniczym, promującym atrakcyjność indywidualnego doświadczenia ponad złożonością uniwersalnej fikcji?
Niemniej jednak ważną kwestią „Herbarium krytycznego” jest redefiniowanie krytyki literackiej; właściwie we wszystkich 64 tekstach autorka bezpośrednio i pośrednio nawiązuje do tej problematyki. Jedną z ciekawszych i aktualnych hipotez jest umiejscowienie krytyki literackiej w otoczeniu innych gatunków non-fiction; w tym sensie recenzja nowości wydawniczej lub szkic krytyczny stoją w jednym szeregu z reportażem, biografią, autobiografią, esejem. „»Dziennik« Błońskiego, podobnie jak inne tego rodzaju dokumenty osobiste, których sporo ukazało się w ostatnich latach, należy do świadectw duchowej kultury, jaką w swoim długim trwaniu ukształtowała nowożytna Europa” (s. 217) – czytamy w szkicu opublikowanym w roku 2011 na łamach „Znaku”.
Nade wszystko, i to być może największa wartość tego tomu, dowiadujemy się z „Herbarium krytycznego” o tym, co i w jakich warunkach społecznych czytano na przestrzeni pięćdziesięciu lat. Oczywiście, jest to punkt widzenia subiektywny, auto/biblio/grafia sensu stricto, ale przecież równocześnie ogląd cenionej badaczki literatury, stanowisko reprezentacyjne dla pojemnego obszaru współczesności. Krytyczne lektury Walas stają się historią literatury najnowszej i to, jak się zdaje, jedna z ważniejszych ról tomów recenzji i szkiców krytycznych, zatrzymujących nieubłagany bieg czasu. „Herbarium krytyczne” można zatem czytać jako świadectwo nie tylko indywidualnej drogi intelektualnej, lecz także dowód przemian samej kultury literackiej drugiej połowy XX i początku XXI wieku. Zebrane w tomie teksty układają się w wielogłosową opowieść o lekturze jako praktyce historycznej, uwikłanej w zmieniające się konteksty instytucjonalne, medialne i estetyczne. Krytyka jawi się tu jako forma szczególnego pośrednictwa: między tekstem a jego odbiorcą, między tradycją a nowoczesnością, między trwałością dzieła a jego nieuchronną podatnością na praktyki reinterpretacji.
Z tego punktu widzenia „Herbarium krytyczne” nie tylko dokumentuje bogaty dorobek Teresy Walas, lecz także skłania do refleksji nad przyszłością samej krytyki literackiej. W świecie nadmiaru informacji, przyspieszenia komunikacyjnego i coraz bardziej rozmytych granic między dyskursami, „herbarium” staje się metaforą pracy porządkującej, selekcyjnej i interpretacyjnej, która – choć świadoma własnej nietrwałości – wciąż stanowi podstawowe narzędzie rozumienia literatury i kultury.
LITERATURA:
Szot W.: „Sobolewska o recenzentach książek: Trzeba wiedzieć, jak korzystać ze swojej pozycji władzy”. 4.01.2026. https://wyborcza.pl/7,75517,32498216,sobolewska-o-recenzentach-ksiazek-trzeba-wiedziec-jak-korzystac.html.
Teresa Walas: „Herbarium krytyczne. Recenzje i szkice o literaturze i kulturze”. Wydawnictwo Universitas. Kraków 2025 [seria: Krytyka XX i XXI wieku].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

