ISSN 2658-1086

1 czerwca 11 (539) / 2026

Charles Garatynski,

WIERSZE

A A A
Czyste szyje, nieme jutrzenki

Jakiś ciepły podmuch

Osuwa się na nasze szyje,

Czyste, pełne marzeń

I niemych jutrzenek.

Tu, na dole, tylko dźwięk

Kroków po ziemi,

Którą wczoraj przemierzaliśmy,

By ukochać niepewność!



Dzban poranka

Fala, gdzieś:

Ochra ziemi zapada się.

Czekam na szerokich kamieniach ganku,

Uwięziony przez serce z bluszczu

I wciąż słyszę twój odległy oddech.

Dzban poranka pęka,

Gdy powraca

Gorzkie przebudzenie.



Pod jodłami

„O czym myślisz?” —

Wciąż słyszę to pytanie

Pod jodłami,

Które słyszały o nas wszystko.

I widziały też:

Nasze spotkania skracane

Przez wiatr, który wślizguje się wszędzie,

Nasze kroki wypędzane przez zimę,

I nasze głosy poruszone pragnieniem,

Uciekające zmysłom.



Port, gdzie noc szczekała

Lekkie ramiona,

Porzucone przez ciebie,

Gdzie wciąż się wygrzewasz.

Moje usta całują

Ziemię, gdy wspominam

Port, gdzie noc

Szczekała za nami.

Byłaś obok mnie,

W moich bolesnych żebrach.

Wszystko ginie,

Jak dzwon

Naszych pożegnań.

Na litość,

Zostań;

Będę błądził tam

Aby zlizywać pamięć

O naszej radości.