ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 września 18 (138) / 2009

Karol Francuzik,

O (PO)SMAKU (SIERPNIA)

A A A
1.
Każdy, kto choć trochę interesuje się współczesną poezją, wie, że mnogość konkursów poetyckich odzwierciedla wielość towarzyskich zobowiązań. I nie tylko chodzi o to, że wszyscy znają jeszcze więcej wszystkich, że jurorzy zasiadają w kolejnych komisjach i czytają te same zestawy tych samych poetów (zgodnie z regulaminem zmieniono kolejność, treść utworów oraz godło). W końcu żadna to tajemnica, że życie literackie spętane jest niewidzialną siatką powiązań. Jak wiemy, na szczęście, wszystkim spętanym i spętującym chodzi o to samo, a mianowicie, by każde ze zobowiązań natychmiast w rozkaz duszy przełożyć! No i przekładają. A poetów nagradzają różnie: przynętą fortuny, uśmiechem jurora, czarem literatury.

Konkursy literackie, turnieje jednego wiersza, zawody i mecze pisarskie, to tylko niewielka część z tego, co oferuje się poetom. Niektórzy uważają, że ta obfitość bierze się (o zgrozo!) z niedostatecznego wyrobienia uczestników tzw. życia literackiego, których trzeba wciąż edukować i pouczać, inni natomiast sądzą, że daleko nam do przepychu i bujności – by błysnąć odwołaniem do kosmologii – w tej materii. A ja skromnie myślę, że racja jest po stronie kolekcjonerów proporczyków, pożeraczy książek poetyckich, czytelników wierszy.

2.
Katarzyna Klafkowska objawiła się podczas III edycji Poznania Poetów, jednego z najlepszych festiwali literackich w Polsce, organizowanego przez CK „Zamek”. „Smak sierpnia”, książka laureatki konkursu poetyckiego im. Klemensa Janickiego w 2007 roku – jak czytamy w stopce redakcyjnej – ukazała się rok później, ale tak naprawdę, do czytelników trafiła dopiero w 2009 roku. To opóźnienie jest symptomatyczne dla większości konkursów, których główną nagrodą jest wydanie książki; i w jakiś sposób symboliczne, bo pozostawiając autora samopas, bez szans, cokolwiek przez owe szanse rozumiemy, objawia niekontrolowaną niemoc. Szkoda. Podobny los spotkał ciekawy tom „Czarne/białe z odcieniem” Marcina Perkowskiego, laureata pierwszej edycji odnowionego konkursu im. Janickiego.

3.
Wiersze Klafkowskiej są lakoniczne, uwolnione od nadmiernego gadulstwa, często rozbrykanego, współczesnego wiersza, ciążą ku opowiedzeniu jakiegoś błysku, który daje im początek. Źródłem wiersza jest zwykle zobaczenie. Ważne są zaglądania, patrzenia, widzenia; charakterystyczna skłonność do obserwowania i kadrowania. Zamknięty w kilku prostych słowach impuls ma przede wszystkim odtwarzać minione chwile, skotłowane w nas, obrócone w niebyt ułomnej pamięci.

Jeśli wolno tak powiedzieć, ta poezja jest trochę pragmatyczna, bo nastawiona na konkret (zobaczenie) i trzymanie się logicznej strony życia, ale z drugiej strony sensualnie wymykająca się ponderabiliom. Jest rozciągnięta i dąży do skrótu, jak gdyby była w ciągłym szpagacie, niezdecydowana i jednocześnie gotowa na wiele. Tak czytam te wiersze, tak – jak chce poetka – „uczę się patrzeć”.

Z oglądania świata po swojemu bierze się pewnie upodobanie bohaterki tych wierszy: pociąg do pokazywania delikatności, odsłaniania wrażliwości, tego, co zwykle skrywane i pod powierzchnią. Gładkość i brak zmącenia mogą drażnić, powodować uczucie niedosytu. Znajdą się tacy, którym będzie przeszkadzał nadmiar konfesji. Ale właśnie to mnie przyciąga, dokładna niedoskonałość, dorosła niedorosłość, zamysł, że życie można smakować poprzez chwile zamknięte w wiersz. Jest jeszcze – niewypowiedziane co prawda, ale podskórne – nieco anachroniczne, dziewczyńskie pytanie o to, czy barwne lato, zobaczony moment, przeżyty przebłysk, można idealnie oddać fotografią, obrazem, zapisem poetyckim. Zamknąć w hermetycznych słojach jak sierpniowe owoce.

„Smak sierpnia” ocieka emocjami. Dla bohaterki tych wierszy ważne są zewnętrze bodźce, które uruchomiają przy pomocy wzroku zmysłowość świata. Rzeczywistość jest jasna i klarowna, a wszystko co mętne nosimy w sobie. Dlatego smakowanie odbywa się nieustannie, jakby za moment życzliwość pogody miała się skończyć. Z tego rodzi się dojrzałość i cielesna sublimacja; odporność na ból i dystans.

4.
Wiersze Klafkowskiej – niewątpliwie przeżyte i doświadczone – mają tę wadę, że nie przystają do współczesnego pisania, które ucieka od mówienia wprost o bliskości uczuć. Szkoda, że kończą się w momencie, w którym chcielibyśmy tę relację, jaka się wytwarza w trakcie lektury, zamienić na komitywę, przyjacielski układ, sztamę. Ale natychmiast po lekturze całego tomu to, co miało obniżać wartość, okazuje się zaskakującą zaletą. Nie zapominajmy, że debiut ma swoje prawa i obowiązki: z jednej strony oświetla autora, a z drugiej zobowiązuje go do dalszej roboty. Po prostu ciekaw jestem kolejnej książki Klafkowskiej. Tylko tyle i aż tyle?
Katarzyna Klafkowska „Smak sierpnia”, WBPiCAK na zlecenie Centrum Kultury „Zamek”, Poznań 2008. W sprzedaży od 2009 roku.