'WYSPA STAŁA SIĘ JEDNYM WIELKIM OFIARNYM STOŁEM' (TOMASZ BIAŁKOWSKI: 'PODBÓJ')
A
A
A
„Podbój” Tomasza Białkowskiego, dramat rozgrywający się w rodzinie mieszczańskiej, przez przywołanie konkretnych nazw miejscowych (np. Allenstein, Kortau, Elbing, Danzig) i wydarzeń (jak zawalenie się mostu na rzece św. Wawrzyńca, co z kolei informuje o konkretnej dacie – 1907 r.; warto zauważyć, że wspominany w tekście Białkowskiego most zawalił się także w 1916 roku, jednak przywołane przez pisarza wydarzenie ewidentnie odsyła nas do pierwszej katastrofy) odsyła nas do literatury XIX wieku, do znanych dzieł o końcu pewnego świata: do upadku rodziny Buddenbroków („Verfall einer Familie”), do dramatów Henrika Ibsena czy do eksperymentalnego cyklu powieściowego Emila Zoli o rodzinie Rougon-Macquartów. Podobnie jak bohaterowie przywołanych przeze mnie tekstów dziewiętnastowiecznych postacie z „Podboju” skrywają mroczne tajemnice, są pełne nienawiści, żalu, kompleksów oraz ograniczeń narzucanych im przez społeczeństwo. Przemoc, którą stosują wynika z wiary w określony porządek świata: mężczyźni znajdują się na szczycie drabiny stworzenia i za wszelką cenę, nie biorąc pod uwagę konsekwencji, czynią sobie Ziemię poddaną.
Pod koniec XIX wieku bezkarność (i bezmyślność) użytkowania Ziemi oraz jej zasobów przestawała jednak być „naturalna”. Doskonale widać to w walce naukowców i społeczników (np. William Hornaday, Frank Michler Chapman czy Harriet Hemenway) o zaprzestanie zabijania ptaków wykorzystywanych w przemyśle modowym, wszak od lat siedemdziesiątych XIX wieku częstymi ozdobami kapeluszy, parasolek, mufek, wachlarzy czy biżuterii były ptasie pióra. Gdy ilość czapli zaczęła dramatycznie spadać, przemysł modniarski skupił się na innych gatunkach, jak rybitwy, perkozy, pelikany, albatrosy, warzęchy, flamingi, rajskie ptaki, które dziesiątkowano w bestialski sposób, zaś europejskie gazety kłamały pisząc o humanitarnym pozyskiwaniu piór. Czasem nawet pisano, że noszenie na głowie piór pomaga w zrozumieniu przyrody. Rozpoczęła się także wielka debata prasowa dotycząca eksploatacji kolonii, w tym „na temat brutalnej eksploatacji osobistej kolonii belgijskiego króla. Obszar Konga stanowił prywatną własność Leopolda II, który stosując ekstremalną przemoc, uczynił z niej źródło zysków – obecnie się ocenia […], że w trakcie dwudziestu kilku lat absolutnych rządów Leopolda zginęło nawet 10 milionów ludzi” (Malicki 2022: 155).
Zauważmy więc, że wybór czasu dokonany przez Białkowskiego w „Podboju” absolutnie nie jest przypadkowy. Autor sztuki przedstawiając w dramacie projekt „ucywilizowania” dziewiczych do tej pory terenów (schronienia zwierząt), doskonale szkicuje męską perspektywę posiadania, zdobywania, panowania, kształtowania na własną modłę, które nieuchronnie niosą ze sobą przemoc fizyczną i psychiczną (w tym także seksualną) oraz przekroczenie obowiązujących granic etycznych. W „Podboju” zdobyta władza demoralizuje, człowiek staje się bestią (podobnie jak Kurtz w „Jądrze ciemności” Josepha Conrada), zaś pojęcia „postępu” i „cywilizacji”, a nawet „opieki” są jedynie pustymi liczmanami usprawiedliwiającymi kolejne zbrodnie.
Nowy świat zbudowany na gruzach i zgliszczach nie stanie się, bo stać się nie może, świadectwem zwycięstwa człowieka, dlatego więc perspektywa upadku wpisana jest od samego początku w podbój. Oczekiwane spełnienie związane ze zwycięstwem nad naturą nie nadejdzie, chociaż jeden z bohaterów „Podboju” w nie wierzy, może właśnie tylko w nie, w wymyśloną przez siebie, wykoncypowaną przestrzeń, nowy świat: „Spełnienie przychodzi tylko przez wielkie wyzwania!” (Białkowski 2024: 29). Bohaterowie dramatu Białkowskiego często wspominają o końcu znanego im świata po wybuchu wielkiej wojny, która nieuchronnie nadejdzie, dlatego właśnie przyjmują projekt osiedlenia się na wyspie i stworzenia tam utopijnego azylu, w którym każdy mógłby stać się gościem, z wielkim entuzjazmem. Mimo deklaracji gościnność jest pozorna, tylko ci, którzy mają pieniądze, są mile widziani, jest to więc naśladowanie świata, z którego bohaterowie „Podboju” uciekli. Nie potrafili, mimo deklaracji, stworzyć azylu, replikują jedynie świat, z którego przybyli, niezdolni do tworzenia czegoś dobrego. Umieją jedynie zabijać i niszczyć. Miejsce, które zajmują ludzie z miasta nie jest nawet przez chwilę idylliczne, to nie powrót do natury i życia w zgodzie z nią, to obraz zachłanności, z jaką człowiek – dążąc do zwycięstwa i realizacji swych egoistycznych celów – unicestwia wszystko, cały świat wokół siebie.
Przyjęta w dramacie konsekwencja wypowiadania przez postacie prawie wszystkich kwestii w czasie przeszłym, to nie tylko ciekawy zabieg formalny. Przejście od czasu przeszłego do teraźniejszego (w finale dramatu) pozwala zbudować Białkowskiemu perspektywę uniwersalną – upływ dekad czy wieków nie czyni nas mądrzejszymi, lepszymi, mniej drapieżnymi i zachłannymi. Uniwersalność „Podboju” zaakcentowana zostaje także przez zburzenie (całkowite) czwartej ściany. Bohaterowie sztuki nie rozmawiają ze sobą, najwyżej dopowiadają coś do słów przedmówczyni czy przedmówcy. Mówią do nas, do widzów (czytelników), chociaż nie zwracają się wprost. Zdania oznajmujące, pozornie beznamiętne, dostarczają nam nie tylko informacji o świecie, który bohaterowie stworzyli, lecz także o ich kłamstwach (doskonale jest to widoczne w zdaniach wypowiadanych przez Agnes i Roberta – mówią o tym samym, ale z dwóch różnych punktów widzenia: oprawcy i ofiary).
„Podbój” to antyutopia, która nie rozgrywa się w przyszłości, ale dotyczy nas, ludzi z XXI wieku noszących w sobie dziedzictwo czasów minionych i tak samo, jak nasi przodkowie, niszczących, zawłaszczających, zabijających oraz nieświadomych de facto zbliżającego się upadku. Finalne zdanie, wypowiedziane przez konia Amona (martwego, zjedzonego przez dezerterów w czasie wojny) do pomysłodawcy azylu na wyspie brzmi: „Robercie, przecież was już nie ma” (Białkowski 2024: 125) ukazuje, że śmierć jednostek nie jest kresem. Chociaż Amon wcześniej powiedział, że „Wyspa znowu się odrodzi. Będzie wolna od pazerności, okrucieństwa i głupoty […]. Zło ukarze, a dobro nagrodzi” (Białkowski 2024: 125), wiemy, iż bohater „Podboju” tego nie słyszy, chce budować znowu, pragnie stworzyć kolejny projekt podporządkowania ziemi ludziom. I w tym zaklętym kręgu pozostajemy, a wyspa, każda wyspa, każdy kawałek świata stawała i staje się „jednym wielkim ofiarnym stołem”. Wciąż i wciąż. Aż do ostatecznego upadku. Podbój się nie kończy. Niestety.
LITERATURA:
Malicki M.: „Niby domek, niby kapliczka: Sienkiewicz i Conrad patrzą na Afrykę”, „Czas Kultury” 2022 nr 3.
Białkowski T.: „Podbój”. Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. Oddział Olsztyn. Olsztyn 2024.
Pod koniec XIX wieku bezkarność (i bezmyślność) użytkowania Ziemi oraz jej zasobów przestawała jednak być „naturalna”. Doskonale widać to w walce naukowców i społeczników (np. William Hornaday, Frank Michler Chapman czy Harriet Hemenway) o zaprzestanie zabijania ptaków wykorzystywanych w przemyśle modowym, wszak od lat siedemdziesiątych XIX wieku częstymi ozdobami kapeluszy, parasolek, mufek, wachlarzy czy biżuterii były ptasie pióra. Gdy ilość czapli zaczęła dramatycznie spadać, przemysł modniarski skupił się na innych gatunkach, jak rybitwy, perkozy, pelikany, albatrosy, warzęchy, flamingi, rajskie ptaki, które dziesiątkowano w bestialski sposób, zaś europejskie gazety kłamały pisząc o humanitarnym pozyskiwaniu piór. Czasem nawet pisano, że noszenie na głowie piór pomaga w zrozumieniu przyrody. Rozpoczęła się także wielka debata prasowa dotycząca eksploatacji kolonii, w tym „na temat brutalnej eksploatacji osobistej kolonii belgijskiego króla. Obszar Konga stanowił prywatną własność Leopolda II, który stosując ekstremalną przemoc, uczynił z niej źródło zysków – obecnie się ocenia […], że w trakcie dwudziestu kilku lat absolutnych rządów Leopolda zginęło nawet 10 milionów ludzi” (Malicki 2022: 155).
Zauważmy więc, że wybór czasu dokonany przez Białkowskiego w „Podboju” absolutnie nie jest przypadkowy. Autor sztuki przedstawiając w dramacie projekt „ucywilizowania” dziewiczych do tej pory terenów (schronienia zwierząt), doskonale szkicuje męską perspektywę posiadania, zdobywania, panowania, kształtowania na własną modłę, które nieuchronnie niosą ze sobą przemoc fizyczną i psychiczną (w tym także seksualną) oraz przekroczenie obowiązujących granic etycznych. W „Podboju” zdobyta władza demoralizuje, człowiek staje się bestią (podobnie jak Kurtz w „Jądrze ciemności” Josepha Conrada), zaś pojęcia „postępu” i „cywilizacji”, a nawet „opieki” są jedynie pustymi liczmanami usprawiedliwiającymi kolejne zbrodnie.
Nowy świat zbudowany na gruzach i zgliszczach nie stanie się, bo stać się nie może, świadectwem zwycięstwa człowieka, dlatego więc perspektywa upadku wpisana jest od samego początku w podbój. Oczekiwane spełnienie związane ze zwycięstwem nad naturą nie nadejdzie, chociaż jeden z bohaterów „Podboju” w nie wierzy, może właśnie tylko w nie, w wymyśloną przez siebie, wykoncypowaną przestrzeń, nowy świat: „Spełnienie przychodzi tylko przez wielkie wyzwania!” (Białkowski 2024: 29). Bohaterowie dramatu Białkowskiego często wspominają o końcu znanego im świata po wybuchu wielkiej wojny, która nieuchronnie nadejdzie, dlatego właśnie przyjmują projekt osiedlenia się na wyspie i stworzenia tam utopijnego azylu, w którym każdy mógłby stać się gościem, z wielkim entuzjazmem. Mimo deklaracji gościnność jest pozorna, tylko ci, którzy mają pieniądze, są mile widziani, jest to więc naśladowanie świata, z którego bohaterowie „Podboju” uciekli. Nie potrafili, mimo deklaracji, stworzyć azylu, replikują jedynie świat, z którego przybyli, niezdolni do tworzenia czegoś dobrego. Umieją jedynie zabijać i niszczyć. Miejsce, które zajmują ludzie z miasta nie jest nawet przez chwilę idylliczne, to nie powrót do natury i życia w zgodzie z nią, to obraz zachłanności, z jaką człowiek – dążąc do zwycięstwa i realizacji swych egoistycznych celów – unicestwia wszystko, cały świat wokół siebie.
Przyjęta w dramacie konsekwencja wypowiadania przez postacie prawie wszystkich kwestii w czasie przeszłym, to nie tylko ciekawy zabieg formalny. Przejście od czasu przeszłego do teraźniejszego (w finale dramatu) pozwala zbudować Białkowskiemu perspektywę uniwersalną – upływ dekad czy wieków nie czyni nas mądrzejszymi, lepszymi, mniej drapieżnymi i zachłannymi. Uniwersalność „Podboju” zaakcentowana zostaje także przez zburzenie (całkowite) czwartej ściany. Bohaterowie sztuki nie rozmawiają ze sobą, najwyżej dopowiadają coś do słów przedmówczyni czy przedmówcy. Mówią do nas, do widzów (czytelników), chociaż nie zwracają się wprost. Zdania oznajmujące, pozornie beznamiętne, dostarczają nam nie tylko informacji o świecie, który bohaterowie stworzyli, lecz także o ich kłamstwach (doskonale jest to widoczne w zdaniach wypowiadanych przez Agnes i Roberta – mówią o tym samym, ale z dwóch różnych punktów widzenia: oprawcy i ofiary).
„Podbój” to antyutopia, która nie rozgrywa się w przyszłości, ale dotyczy nas, ludzi z XXI wieku noszących w sobie dziedzictwo czasów minionych i tak samo, jak nasi przodkowie, niszczących, zawłaszczających, zabijających oraz nieświadomych de facto zbliżającego się upadku. Finalne zdanie, wypowiedziane przez konia Amona (martwego, zjedzonego przez dezerterów w czasie wojny) do pomysłodawcy azylu na wyspie brzmi: „Robercie, przecież was już nie ma” (Białkowski 2024: 125) ukazuje, że śmierć jednostek nie jest kresem. Chociaż Amon wcześniej powiedział, że „Wyspa znowu się odrodzi. Będzie wolna od pazerności, okrucieństwa i głupoty […]. Zło ukarze, a dobro nagrodzi” (Białkowski 2024: 125), wiemy, iż bohater „Podboju” tego nie słyszy, chce budować znowu, pragnie stworzyć kolejny projekt podporządkowania ziemi ludziom. I w tym zaklętym kręgu pozostajemy, a wyspa, każda wyspa, każdy kawałek świata stawała i staje się „jednym wielkim ofiarnym stołem”. Wciąż i wciąż. Aż do ostatecznego upadku. Podbój się nie kończy. Niestety.
LITERATURA:
Malicki M.: „Niby domek, niby kapliczka: Sienkiewicz i Conrad patrzą na Afrykę”, „Czas Kultury” 2022 nr 3.
Białkowski T.: „Podbój”. Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. Oddział Olsztyn. Olsztyn 2024.
Tomasz Białkowski: „Podbój”. Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. Oddział Olsztyn. Olsztyn 2024.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

