ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 marca 5 (509) / 2025

Andrzej Ciszewski,

JA, GOYA (GOYA. SATURNALIA)

A A A
W starożytnym Rzymie, w ramach obchodów saturnaliów – dorocznego (przypadającego na okres 17-23 grudnia), swawolnego święta ku czci boga rolnictwa Saturna – różnice społeczne ulegały zatarciu, zaś dotychczasowy podział ról w relacji pan-sługa przestawał obowiązywać. Z kolei fuga to oparta na imitacji oraz polifonii jedna z najbardziej kunsztownych form muzycznych, będąca formą sprawdzianu warsztatu kompozytorskiego danego twórcy.

Pochodzący z Ceuty scenarzysta Manuel Gutiérrez, razem z malarzem oraz ilustratorem Manuelem Romero, wykorzystuje zarówno nawiązania do antycznego rytuału, jak i do konstrukcji wspomnianej fugi w celu stworzenia przejmującej komiksowej opowieści, której bohaterem jest Francisco José de Goya y Lucientes (1746-1828). Hiszpański artysta w wieku siedemdziesięciu trzech lat przeniósł się do podmadryckiej posiadłości zwanej Domem Głuchego, gdzie stworzył czternaście najbardziej osobistych, ale i najbardziej enigmatycznych w swojej karierze dzieł układających się w cykl czarnych obrazów (jak po latach zwykło się je nazywać), emanujących pesymistyczną, mroczną aurą oraz ponurą kolorystyką opierającą się głównie na szarościach i czerni.

Zamknięty w miękkiej okładce, wydany w poręcznym formacie, liczący 136 stron album „Goya. Saturnalia” otwiera plan ogólny przedstawiający Dom Głuchego, do którego protagonista przybywa w lipcu 1819. Za pomocą sekwencji niemych, pionowych, skoncentrowanych na detalach kadrów (po dwanaście na stronę) duet Gutiérrez/Romero rozpoczyna emocjonującą, dynamicznie przeplatającą ze sobą różne porządki czasoprzestrzenne i stopniowo podbudowywaną partiami dialogowymi opowieść o geniuszu, obsesji, udręce oraz artystycznej ekstazie. Mocno szkicowe, ekspresyjne ilustracje – całostronicowe bądź ujęte w sekwencje sześciu kadrów na stronę – stanowią za to wizualny kościec części drugiej, której akcja rozgrywa się w okresie od października 1821 do kwietnia 1823 roku.

Z kolei część trzecia zabiera nad do Saragossy (październik 1808), gdzie Goya, wędrujący przez ruiny miasta, przygotowuje szkice do późniejszego cyklu rycin „Okropności wojny”, powstałego pod wpływem doświadczeń hiszpańskiej wojny niepodległościowej toczonej przeciwko francuskim okupantom. W tej części komiksu autorzy zrekonstruowali również okoliczności, w jakich protagonista namalował portret króla Ferdynanda VII, ale także ukazali Goyę w relacji z jego najbliższymi (dodając do tego szereg kontekstów natury społeczno-politycznej), w tym z córką jego gospodyni, Rosaritą. Dziewczynka, w odróżnieniu od innych osób, potrafi dosłownie „zanurzyć się” w rzeczywistość prac sędziwego artysty, egzorcyzmującego ze swojej podświadomości wizje upadku dawnego świata, rozpadu tradycyjnych wartości, destrukcji oraz samozagłady. „Asmodeusz”, „Kolos”, „Sabat czarownic” czy „Saturn pożerający własne dzieci” to tylko część prac, których powstanie śledzimy bądź których przestrzeń eksplorujemy.

Mając na uwadze, że czarne obrazy nadają twórczości Goi charakter prekursora ekspresjonizmu, surrealizmu oraz abstrakcji, Gutiérrez i Romero w czwartej części omawianego komiksu (formalnie inspirowanej narracyjnymi rozwiązaniami przyjętymi w finale „Prosto z piekła” duetu Alan Moore-Eddie Campbell) ukazują protagonistę jako punkt, w którym przecina się przeszłość i przyszłość sztuki: Johann Heinrich Füssli, Diego Velázquez, Théodore Géricault, William Blake, Pablo Picasso, Käthe Kollwitz, Francis Bacon, Mark Rothko, a nawet Ludwig van Beethoven (przywołany w kontekście „Wielkiej Fugi”, którą przez lata uważano za niewykonalną i napisaną w sposób całkowicie niezrozumiały) to tylko niektóre z postaci zapowiadające swoją twórczością „nadejście” Goi bądź „kontynuujące” jego wizję.

Natomiast w piątej części (jej akcja rozgrywa się w czerwcu 1824) autorzy ukazują moment, w którym bohater opuszcza Dom Głuchego, domykając tym samym tę pasjonującą opowieść o mękach tworzenia, będącego jednocześnie aktem nieskrępowanej wolności. Jak wyjaśnia Goya małej Rosaricie: „Bez zniszczenia nie ma stworzenia. Bez konfliktu, bez konfrontacji, bez walki, bez gniewu… nie byłoby sztuki. Na horror odpowiadamy sztuką. Naszymi dłońmi i oczyma. Naszymi umysłami i wnętrznościami. Odpowiadamy porywami ludzkich uczuć” (s. 54). Wszak, jak dodaje chwilę później, „tworzenie to akt życia” (s. 55).

„Goya. Saturnalia” to nietuzinkowe dzieło, będące czymś więcej niż tylko hołdem złożonym wielkiemu twórcy przełomu XVIII i XIX wieku. W posłowiu Álvaro Pons zauważa bowiem, iż „(…) siła malarstwa Goi jest tożsama z siłą komiksu. Siła bieli i czerni, tuszu żłobiącego papier, to esencja tego, czym komiks żywi się od zawsze, ów kontrast pomiędzy białym i czarnym, który wydobywa wrażenia i odczucia uderzając w nas nieoczekiwaną synestezją. Ból okropności malowanych przez naszego Aragończyka jest namacalny i odczuwalny, organiczny i ogłuszający. Podobnie jak kadry komiksowe, które dziś stają nam przed oczyma i pozwalają poczuć, usłyszeć i odczuwać poprzez rysunek” (s. 130).

Album Gutiérreza i Romera fascynuje swoją misterną strukturą, oferując przy tym uczestnictwo w transgresyjnym rytuale na cześć sztuki, a tym samym – życia.
Manuel Gutiérrez, Manuel Romero: „Goya. Saturnalia”. Tłumaczenie: Jakub Jankowski. timof comics. Warszawa 2025.