CO W DIABLE PISZCZY I JAK GO MALUJĄ? (ROBERT PIOTROWSKI: 'DIABEŁ TKWI W SZCZEGÓŁACH. ZNAKI ŚWIATA NADPRZYRODZONEGO W ŻYCIU CODZIENNYM WSI POLSKIEJ XIX I POCZĄTKU XX WIEKU')
A
A
A
„Zanim jednak do niej dobiegł, wiatr silnie powiał, a z pomiędzy sosen wyfrunął i o parę stóp nad ziemią gwałtownie zaszamotał się różowy fartuch Franki. Oprócz tego różowego łachmanka, w bladem świetle wychodzącego z za chmur słońca rozmiotanego, Paweł nie zobaczył nic, ale odgadł wszystko. Teraz już i on jej nie wyratuje” (Orzeszkowa 1932: 180); zapowiedź przedstawionej w powyższym cytacie samobójczej śmierci Franki, ukochanej tytułowego „Chama”, pojawia się wcześniej w jednej z jej rozmów, gdy kobieta przywołuje ludowe przesądy. Zgodnie z nimi silne powiewy wiatru miały być powiązane z powieszeniem się.
To połączenie – i inne zjawiska pogranicza rzeczywistości i fenomenów sfery nadprzyrodzonej, w których istnienie wierzyła wiejska ludność XIX i XX stulecia – stanowią przedmiot najnowszego studium Roberta Piotrowskiego „Diabeł tkwi w szczegółach. Znaki świata nadprzyrodzonego w życiu codziennym wsi polskiej XIX i początku XX wieku”. Autor, zapraszając w wędrówkę trajektoriami przesądów oraz zwyczajów przodków i przodkiń, ilustruje specyfikę wydarzeń zakłócających monotonię codziennego życia w małych społecznościach; Piotrowski prowadzi zatem czytelników i czytelniczki przez tajniki podróży czarownic i porywających tańców, aktywności boginek, diabelskich pląsów i mowy drzew.
Choć istotą tytułowego „utkwienia” jest bezruch, dobór treści w połączeniu z warsztatem Piotrowskiego pozostawiają wrażenie kontrastu względem tej konotacji; „Diabeł tkwi w szczegółach” to pozycja naznaczona wyrazistą dynamiką. Czytelnik i czytelniczka wraz z badaczem przemierzają kolejne przestrzenie pogranicza – zarówno poprzez ruch horyzontalny, jak i wertykalny; czasami są to miejsca generujące poczucie klaustrofobiczności, jak komin, dziupla, dziura, innym razem – nieograniczone niczym przestwory, przemierzane z szybkością błyskawicy. Piotrowski podejmuje interakcję z, kojarzącą się Bachelardowsko, metaforyką przestrzeni – i czyni to nad wyraz efektownie, eksponując z jednej strony ciasnotę i niewielkie rozmiary opisywanego miejsca (służącego na przykład jako schronienie dla istoty demonicznej), z drugiej – symbolicznie „otwierając” je na ontologiczny bezkres. Konwencję gry z przestrzenią badacz wykorzystuje również na poziomie struktury książki, finalizując ją rozdziałami „Zamknięcie” i „Naczynie ludzkiego ciała”, a zatem nadając swoim narracjom ostatecznie kierunek „wsobny”, introspektywny (w kontekście m.in. kontaktu z „nieczystymi siłami”).
Naszkicowany przez Piotrowskiego świat „znaków” tętni życiem – i wzbudza niepokój, a czasami lęk. Autor nie unika tematów trudnych, takich jak odtrącenie dziecka czy nawet mord na nim przez wzgląd na jego odmienność. Podejmuje wątek postrzegania w wiejskiej społeczności tematyki niepełnosprawności, starości; interesujący w tym kontekście wydaje się zabieg osadzenia wspomnianych zagadnień w odniesieniu do „szczelin chaosu” [fragment tytułu jednego z rozdziałów – przyp. J.S.]. Czyżby to znowu gra, tym razem ze „Szczelinami istnienia” Jolanty Brach-Czainy? Nomen omen, czy podejmowane przez Piotrowskiego zagadnienia – często o okołoontologicznym charakterze – nie są właśnie owymi „szczelinami istnienia”?
„Diabeł tkwi w szczegółach. Znaki świata nadprzyrodzonego w życiu codziennym wsi polskiej XIX i początku XX wieku” to książka w wielu aspektach wyjątkowa, bo kreująca pomost pomiędzy czuciem i wiarą a szkiełkiem i okiem. Na docenienie zasługuje autorska erudycja, która pozwala Piotrowskiemu sprawnie poruszać się po meandrach etnologicznych, antropologicznych, ale i filozoficznych.
Co koniecznie należy zaznaczyć: z szybkością i wprawą nie mniejszą niż u czarownicy.
LITERATURA:
Orzeszkowa E.: „Cham”. Gebethner i Wolff. Warszawa 1932.
To połączenie – i inne zjawiska pogranicza rzeczywistości i fenomenów sfery nadprzyrodzonej, w których istnienie wierzyła wiejska ludność XIX i XX stulecia – stanowią przedmiot najnowszego studium Roberta Piotrowskiego „Diabeł tkwi w szczegółach. Znaki świata nadprzyrodzonego w życiu codziennym wsi polskiej XIX i początku XX wieku”. Autor, zapraszając w wędrówkę trajektoriami przesądów oraz zwyczajów przodków i przodkiń, ilustruje specyfikę wydarzeń zakłócających monotonię codziennego życia w małych społecznościach; Piotrowski prowadzi zatem czytelników i czytelniczki przez tajniki podróży czarownic i porywających tańców, aktywności boginek, diabelskich pląsów i mowy drzew.
Choć istotą tytułowego „utkwienia” jest bezruch, dobór treści w połączeniu z warsztatem Piotrowskiego pozostawiają wrażenie kontrastu względem tej konotacji; „Diabeł tkwi w szczegółach” to pozycja naznaczona wyrazistą dynamiką. Czytelnik i czytelniczka wraz z badaczem przemierzają kolejne przestrzenie pogranicza – zarówno poprzez ruch horyzontalny, jak i wertykalny; czasami są to miejsca generujące poczucie klaustrofobiczności, jak komin, dziupla, dziura, innym razem – nieograniczone niczym przestwory, przemierzane z szybkością błyskawicy. Piotrowski podejmuje interakcję z, kojarzącą się Bachelardowsko, metaforyką przestrzeni – i czyni to nad wyraz efektownie, eksponując z jednej strony ciasnotę i niewielkie rozmiary opisywanego miejsca (służącego na przykład jako schronienie dla istoty demonicznej), z drugiej – symbolicznie „otwierając” je na ontologiczny bezkres. Konwencję gry z przestrzenią badacz wykorzystuje również na poziomie struktury książki, finalizując ją rozdziałami „Zamknięcie” i „Naczynie ludzkiego ciała”, a zatem nadając swoim narracjom ostatecznie kierunek „wsobny”, introspektywny (w kontekście m.in. kontaktu z „nieczystymi siłami”).
Naszkicowany przez Piotrowskiego świat „znaków” tętni życiem – i wzbudza niepokój, a czasami lęk. Autor nie unika tematów trudnych, takich jak odtrącenie dziecka czy nawet mord na nim przez wzgląd na jego odmienność. Podejmuje wątek postrzegania w wiejskiej społeczności tematyki niepełnosprawności, starości; interesujący w tym kontekście wydaje się zabieg osadzenia wspomnianych zagadnień w odniesieniu do „szczelin chaosu” [fragment tytułu jednego z rozdziałów – przyp. J.S.]. Czyżby to znowu gra, tym razem ze „Szczelinami istnienia” Jolanty Brach-Czainy? Nomen omen, czy podejmowane przez Piotrowskiego zagadnienia – często o okołoontologicznym charakterze – nie są właśnie owymi „szczelinami istnienia”?
„Diabeł tkwi w szczegółach. Znaki świata nadprzyrodzonego w życiu codziennym wsi polskiej XIX i początku XX wieku” to książka w wielu aspektach wyjątkowa, bo kreująca pomost pomiędzy czuciem i wiarą a szkiełkiem i okiem. Na docenienie zasługuje autorska erudycja, która pozwala Piotrowskiemu sprawnie poruszać się po meandrach etnologicznych, antropologicznych, ale i filozoficznych.
Co koniecznie należy zaznaczyć: z szybkością i wprawą nie mniejszą niż u czarownicy.
LITERATURA:
Orzeszkowa E.: „Cham”. Gebethner i Wolff. Warszawa 1932.
Robert Piotrowski: „Diabeł tkwi w szczegółach. Znaki świata nadprzyrodzonego w życiu codziennym wsi polskiej XIX i początku XX wieku”. Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Toruń 2024 [seria: Paralele: Folklor–Literatura–Kultura].
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |









ISSN 2658-1086

