SAMOTNOŚĆ ZBIOROWA (CHRISTIAN RÜCK: 'ŻYCIE WARTE ŻYCIA. ESEJ O SAMOBÓJSTWIE, CZYMŚ TYPOWO LUDZKIM')
A
A
A
„Czy powinienem był w ogóle pisać tę książkę?” (s. 219) – pyta autor omawianego eseju, czyniąc ten dylemat tytułem rozdziału. Po lekturze szwedzkiego psychiatry nie mam wątpliwości, że w tym wypadku nie jest to pytanie retoryczne. Autorska refleksyjność w połączeniu z wiedzą medyczną przyniosła owoc, który, choć gorzki, okazuje się na tyle sycący, że pozostaje z czytelnikami i czytelniczkami na długo – jeśli nie na zawsze.
Pomimo zachodzących na przestrzeni wieków, związanych z powolną detabuizacją zmian w stosunku do osób dokonujących samobójstwa, samobójstwo w sferze językowej i komunikacyjnej naznaczone jest cichością i odosobnieniem. Widać to jeszcze na etapie zagrożenia, wybrzmiewającego w szeptanych wzmiankach o myślach „s”. Wyrażanego w pojedynczej głosce, niosącej ciężar, bezsilność i cierpienie. W eufemistycznie zabarwionym „…i w końcu to zrobił”, słowach wypowiedzianych ściszonym głosem.
„Życie warte życia” to stosunkowo niewielka objętościowo książka, w której autor konfrontuje się ze społeczno-moralnymi dylematami dotyczącymi samobójczej śmierci i dramatycznymi losami osób z najbliższego otoczenia, postaci historycznych, ale także tych, których imiona na zawsze pochłonął ocean dziejów. Wreszcie – Rück dotyka niezwykle delikatnego w swojej materii tematu, jakim jest samobójcza śmierć ukochanego dziecka. Autor mierzy się z pytaniem, z którym już na zawsze pozostają bliscy: czy tragedii można było zapobiec? Karty „Życia wartego życia” w wielu miejscach ranią czytelnicze ucho głuchą ciszą.
Rück w swoim eseju przywołuje i porządkuje stanowiska względem samobójstwa, charakterystyczne dla różnych kręgów kulturowych i religijnych. Poddaje omawianą tematykę analizie w perspektywie m.in. chrześcijaństwa czy islamu. Niejednokrotnie sięga do najciemniejszych kart historii, takich jak zwyczaj niechowania samobójców i samobójczyń w poświęconej ziemi. Rück ukazuje różne odsłony samobójczej śmierci, od tej interpretującej ją jako grzech, do, uważanego niegdyś w Japonii za akt odwagi, seppuku.
Autor – z uwagi na pracę z pacjentami – nie stroni również od refleksji na temat swojej codzienności, której istotą jest m.in. oszacowanie ryzyka zachowań suicydalnych. Kliniczna wrażliwość jednak nie zawsze okaże się wystarczająca. Niezależnie od stopnia wsparcia i świadomości dotyczącej stanu innej osoby śmierć samobójcza, choć przeżywana w odosobnieniu i cierpieniu, zawsze niesie z sobą również wymiar zbiorowy, wyrażany w setkach pytań, myśli i wylanych łez. W tym obliczu szczególnie wymowna wydaje się autorska konstatacja: „Zmarli nie mówią. To, co mieli do powiedzenia, trafiło z nimi do grobu, a krewni pozostali, pogrążeni w smutku i rozpaczy. (…) Mimo wszystko pytanie, czyja to wina, samo się nasuwa” (s. 141).
W obliczu istoty tematu podejmowanego przez Rücka na dalszy plan schodzą kwestie związane z warsztatem literackim, choć wartki styl autora dopełnia czytelnicze impresje. Sztuką jest podsumować esej na temat samobójstwa w sposób, który daje nadzieję – bez zbędnego patosu i trywialnych obietnic. W tym kontekście końcowe rozważania na temat sztokholmskiego mostu w połączeniu z wierszem Dorothy Parker i telefonami zaufania wolno uznać za najlepsze zwieńczenie „Życia wartego życia”, jakie można byłoby sobie wyobrazić.
„Życie warte życia. Esej o samobójstwie, czymś typowo ludzkim” to lektura o człowieczeństwie. Trudno byłoby wskazać potencjalne grono odbiorców i odbiorczyń, bowiem jestem głęboko przekonana, że mamy do czynienia z dziełem ponadczasowym. Warto nadmienić, że Rück otrzymał za esej nagrodę August Prize, przyznawaną w Szwecji.
Autor w obliczu samobójstwa staje nagi. Przy czym jest to nagość zakryta.
Pomimo zachodzących na przestrzeni wieków, związanych z powolną detabuizacją zmian w stosunku do osób dokonujących samobójstwa, samobójstwo w sferze językowej i komunikacyjnej naznaczone jest cichością i odosobnieniem. Widać to jeszcze na etapie zagrożenia, wybrzmiewającego w szeptanych wzmiankach o myślach „s”. Wyrażanego w pojedynczej głosce, niosącej ciężar, bezsilność i cierpienie. W eufemistycznie zabarwionym „…i w końcu to zrobił”, słowach wypowiedzianych ściszonym głosem.
„Życie warte życia” to stosunkowo niewielka objętościowo książka, w której autor konfrontuje się ze społeczno-moralnymi dylematami dotyczącymi samobójczej śmierci i dramatycznymi losami osób z najbliższego otoczenia, postaci historycznych, ale także tych, których imiona na zawsze pochłonął ocean dziejów. Wreszcie – Rück dotyka niezwykle delikatnego w swojej materii tematu, jakim jest samobójcza śmierć ukochanego dziecka. Autor mierzy się z pytaniem, z którym już na zawsze pozostają bliscy: czy tragedii można było zapobiec? Karty „Życia wartego życia” w wielu miejscach ranią czytelnicze ucho głuchą ciszą.
Rück w swoim eseju przywołuje i porządkuje stanowiska względem samobójstwa, charakterystyczne dla różnych kręgów kulturowych i religijnych. Poddaje omawianą tematykę analizie w perspektywie m.in. chrześcijaństwa czy islamu. Niejednokrotnie sięga do najciemniejszych kart historii, takich jak zwyczaj niechowania samobójców i samobójczyń w poświęconej ziemi. Rück ukazuje różne odsłony samobójczej śmierci, od tej interpretującej ją jako grzech, do, uważanego niegdyś w Japonii za akt odwagi, seppuku.
Autor – z uwagi na pracę z pacjentami – nie stroni również od refleksji na temat swojej codzienności, której istotą jest m.in. oszacowanie ryzyka zachowań suicydalnych. Kliniczna wrażliwość jednak nie zawsze okaże się wystarczająca. Niezależnie od stopnia wsparcia i świadomości dotyczącej stanu innej osoby śmierć samobójcza, choć przeżywana w odosobnieniu i cierpieniu, zawsze niesie z sobą również wymiar zbiorowy, wyrażany w setkach pytań, myśli i wylanych łez. W tym obliczu szczególnie wymowna wydaje się autorska konstatacja: „Zmarli nie mówią. To, co mieli do powiedzenia, trafiło z nimi do grobu, a krewni pozostali, pogrążeni w smutku i rozpaczy. (…) Mimo wszystko pytanie, czyja to wina, samo się nasuwa” (s. 141).
W obliczu istoty tematu podejmowanego przez Rücka na dalszy plan schodzą kwestie związane z warsztatem literackim, choć wartki styl autora dopełnia czytelnicze impresje. Sztuką jest podsumować esej na temat samobójstwa w sposób, który daje nadzieję – bez zbędnego patosu i trywialnych obietnic. W tym kontekście końcowe rozważania na temat sztokholmskiego mostu w połączeniu z wierszem Dorothy Parker i telefonami zaufania wolno uznać za najlepsze zwieńczenie „Życia wartego życia”, jakie można byłoby sobie wyobrazić.
„Życie warte życia. Esej o samobójstwie, czymś typowo ludzkim” to lektura o człowieczeństwie. Trudno byłoby wskazać potencjalne grono odbiorców i odbiorczyń, bowiem jestem głęboko przekonana, że mamy do czynienia z dziełem ponadczasowym. Warto nadmienić, że Rück otrzymał za esej nagrodę August Prize, przyznawaną w Szwecji.
Autor w obliczu samobójstwa staje nagi. Przy czym jest to nagość zakryta.
Christian Rück: „Życie warte życia. Esej o samobójstwie, czymś typowo ludzkim”. Przeł. Agata Teperek. Wydawnictwo Smak Słowa. Sopot 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

