ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 października 19 (523) / 2025

Oskar Grondys,

TO JEST PERFORMANCE! ('PAW ZWYCZAJNY')

A A A
„Paw zwyczajny” (2024), czyli reżyserki pełnometrażowy debiut Berharda Wengera, to film przyjemny w odbiorze, w którym ciekawią nas przede wszystkim dalsze losy bohatera, jak i dzieło, które chce nam przekazać jakąś refleksję na temat otaczającej nas rzeczywistości. Główną rolę gra Albrecht Schuch, najbardziej znany z netfliksowego „Na Zachodzie bez zmian” (2022), gdzie wcielił się w Stanislausa Katczinsky’ego. Miłośnicy festiwalowego kina mogą znać go z również z kreacji Reinholda („Berlin Alexanderplatz” 2020) oraz Michaela „Michi” Hellera („Błąd systemu” 2019). Tym razem wciela się w postać Matthiasa, pracującego jako specjalista do odgrywania ról w prawdziwym życiu. W zależności od zlecenia bywa ojcem-pilotem samolotu, idealnym synem biznesmena starającego się o najwyższą posadę w zbliżających się wyborach klubu biznesowego czy chłopakiem mężczyzny, chcącego wygrać niekonwencjonalną aukcję na ekskluzywną posiadłość. Ale gdzie między tymi wszystkim odgrywanymi maskami jest prawdziwy Matthias? I czy w ogóle jest?

Postać odgrywana przez Schucha przez większość czasu kogoś odgrywa. W pracy wciela się w rolę idealnego syna, ojca, kochanka oraz doskonałego pracownika i współpracownika w agencji. W domu starał się być wzorem partnera, ale chyba nie wychodziło mu to najlepiej – jego druga połówka Sophia (Julia Franz Richter) zostawia go, bo jej zdaniem jest nieautentyczny. I rzeczywiście kobieta ma sporo racji, bo gdy Matthias nie jest kimś innym, bije od niego przytłaczająca pustka. Jednostka, która operuje na wielu krótkotrwałych tożsamościach, zatraca swoje prawdziwe Ja. Wenger w ten sposób przedstawia nam kondycję współczesnego człowieka Zachodu. Unaocznia widzom, że odgrywając rolę m.in. ambitnych pracowników, idealnych partnerów, spełniających oczekiwania dzieci, jesteśmy niczym główny bohater „Pawia zwyczajnego”. Ciągłe fałszujemy to, kim jesteśmy, sami przed sobą, przez co zmierzamy ku nieuniknionej tragedii. A jedynym ratunkiem, przynajmniej w przekonaniu reżysera, okazuje się zrzucenie masek i wyrwanie się z okowów sieci oczekiwań.

Zanim jednak Matthias sam zdaje sobie z tego sprawę, obserwujemy rozpadanie się jego idealnego świata, który składa się z drogich, wyjątkowych, ekskluzywnych rzeczy. Bohater stara się zapełnić wewnętrzną pustkę posiadaniem, budzeniem podziwu wśród innych. Autentyczne emocje wyraża głównie, gdy martwi się o jedną ze swoich drogich rzeczy. Reżyser wyśmiewa tę postawę na dwa udane sposoby, przedstawiając obie sytuacje w satyrycznym tonie (dominująca forma komediowa) lub nadając scenie atmosferę filmu grozy. Ten drugi przybiera formę powracających scen, w których złem czyhającym późną nocą na bohatera gdzieś w piwnicy są… głośne odgłosy wydawane przez bojler. Wenger dobrze operuje humorem w filmie, jest on dawkowany w małych porcjach i zawsze ma swoje uzasadnienie w sferze znaczeniowej filmu. Może nie uświadczymy tu bardzo przemyślanych i złożonych elementów komediowych, ale te, które stosuje reżyser, dobrze wpasowują się w charakter dzieła i stanowią dla widza przeciwwagę do gorzkich wydarzeń, które spotykają bohatera.

Próbując poskładać swoje rozpadające się życie i odzyskać względy Sophii, Matthias zaczyna wypadać z roli. Niegdyś specjalista z najwyższą średnią oceną w agencji z każdym kolejnym zleceniem ma coraz większe problemy, żeby realizować zadanie zgodnie z oczekiwaniami klientów. W życiu prywatnym stara się odkrywać siebie, w międzyczasie wdaje się nawet w krótkotrwały romans. Wydawać się może, że film to kolejna historia o poszukiwaniu swojego prawdziwego Ja. Moim zdaniem byłoby to jednak zbyt duże uproszczenie. „Paw zwyczajny” problematyzuje szersze zjawisko o podłożu społecznym i systemowym. Problemy, z jakimi zmaga się protagonista, nie są powodowane indywidualnymi czynnikami, wynikają raczej z funkcjonowania w zepsutym systemie. Rzeczywistość, która wymaga od jednostki ciągłego fałszowania tego, kim naprawdę jest, pozbawia ją tożsamości, w zamian oferując jedynie krótkotrwałe przyjemności. Widzimy to również w innych postaciach, poczynając od Davida (Anton Noori), szefa agencji sprawiającego wrażenie empatycznego i zaangażowanego w problemy pracowników, a tak naprawdę skupionego wyłącznie na dobru firmy. Dzieło Wengera jest o tym, że dziś ludzie nie są szczęśliwi, że nie żyją naprawdę, a jedynie odgrywają życie.

Śmiało można powiedzieć, że „Paw zwyczajny” to film udany pod wieloma względami. Chociaż oddziałuje na publiczność przede wszystkim narracją i kreacją aktorską głównego bohatera, to pozostałe elementy filmowego warsztatu też wypadają poprawnie. Obecny tu humor jest dawkowany stosunkowo oszczędnie, dzięki czemu nie wydaje nam się, że całość jest śmieszna na siłę. Seans okaże się pozytywnym doświadczeniem zarówno dla okazjonalnego widza, jak i wyrobionego kinofila. Miejmy nadzieję, że po udanym debiucie już wkrótce będziemy mogli obejrzeć kolejny film Wengera.
„Paw zwyczajny” („Pfau”). Reżyseria: Bernhard Wenger. Scenariusz: Bernhard Wenger. Obsada: Albrecht Schuch, Anton Noori, Julia Franz Richter, Salka Weber, Theresa Frostad Eggesbo, Maria Hofstatter. Gatunek: Komedia. Produkcja: Austria, Niemcy 2024, 102 min.