KOBIECE FATUM (ANTONINA TOSIEK: 'PRZEPRASZAM ZA BRZYDKIE PISMO. PAMIĘTNIKI WIEJSKICH KOBIET')
A
A
A
Są takie książki, na które czeka się z niecierpliwością – i bez wątpienia do tej kategorii należy niedawno wydana publikacja Antoniny Tosiek „Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet”. Zanim jeszcze trafiła w moje ręce, sięgałam po liczne recenzje i pierwsze refleksje osób, które miały szczęście poznać ją wcześniej. Szczególnie uderzające okazało się jednak doświadczenie lektury mediów społecznościowych: przeglądając Facebooka, natrafiłam na grafikę przygotowaną przez magazyn „Vouge Polska”. Towarzyszył jej podpis głoszący, że „Antonina Tosiek dopełnia dzieło Joanny Kuciel-Frydryszak, przywołując głosy polskich chłopek” (zob. „»Przepraszam…”). Już wówczas wiedziałam, że muszę uważnie wsłuchać się w słowa zapisane na kartach tej książki, aby w pierwszej kolejności odnieść się właśnie do tej sugestywnej opinii.
Zestawienie „Przepraszam za brzydkie pismo” z głośnymi „Chłopkami” Kuciel-Frydryszak jest często powtarzaną praktyką, jakby owa publikacja miała stanowić jedyny punkt odniesienia w obrębie popularnego dziś zwrotu ludowego. Sama zresztą miałam okazję pisać na łamach „artPAPIERu” o książce Kuciel-Frydryszak, podkreślając, że warto wsłuchiwać się w historie naszych babek i prababek, aby uczyć się rozpoznawania zagrożeń i wyciągać z przeszłości ważne lekcje. Trzeba jednak zauważyć, że między tymi dwiema książkami trudno wskazać wiele punktów stycznych. Tosiek formułuje bowiem śmiałą, a zarazem niezwykle mi bliską tezę: bohaterki jej narracji nie były w żadnym razie biernymi ofiarami systemu ani nie potrzebowały przewodnika, który miałby wytłumaczyć ich doświadczenia. Wręcz przeciwnie – autorka oddaje głos samym kobietom z klas ludowych, pozwalając im mówić własnym językiem i na własnych zasadach.
Autorka czyni to, sięgając po pamiętniki tytułowych wiejskich kobiet, których „[z]decydowana większość (…) nigdy nie była publikowana – umarły w teczkach Towarzystwa Przyjaciół Pamiętnika” (zob. Zakrzewski 2025). Tosiek w zaledwie pięciu rozdziałach, zatytułowanych: „Pamiętnikarki o potrzebie opowieści”, „Pamiętnikarki o edukacji”, „Pamiętnikarki o pracy”, „Pamiętnikarki o życiu społecznym i kulturalnym” i „Pamiętnikarki o ciele i relacjach”, przyjmuje rolę czułej narratorki. Z uwagą wprowadza na książkową scenę kolejne bohaterki, stając nie tyle w roli obrończyni, ile raczej reprezentantki ich głosów. Wiele fragmentów opatrzonych jest komentarzem historycznym, który pozwala zrozumieć realia epoki, w jakiej pamiętniki spisywano i zgłaszano na konkursy. Tosiek unika jednak pokusy nadmiernego objaśniania. Zamiast tego w odpowiednich momentach subtelnie uzupełnia treść, tak aby czytelniczka i czytelnik mogli lepiej dostrzec sytuację, problematykę i dylematy, z jakimi mierzyły się nasze przodkinie ze wsi.
Tosiek buntuje się przeciwko rynkowemu zawłaszczeniu uniwersalnego wizerunku chłopki, stwierdzając jednoznacznie: „[s]koro nie istnieje uniwersalna historia – nie ma także i nie było jednej »wsi« ani modelowego życiorysu »chłopki« czy »rolniczki«” (s. 15). W ten sposób autorka odchodzi od koncepcji tzw. „chłopki totemicznej” (zob. s. 15) na rzecz obrazu zindywidualizowanego, podkreślając, że każda z bohaterek reprezentowała inne wartości, pragnienia i marzenia, a także odmienne podejście do samej wsi. Co istotne, Tosiek nie ulega narracji przedstawiającej kobiety z klas ludowych wyłącznie jako bierne ofiary, bezrefleksyjnie poddające się obowiązkom i pracy opiekuńczej. Przeciwnie, autorka ukazuje rozległe spektrum doświadczeń. W jej książce pojawiają się zarówno bohaterki, które pragnęły opuścić wieś, często marząc o edukacji, traktowanej przez nie jako „narzędzie w procesie emancypacyjnym” (s. 87), jak i te, które świadomie powracały do wiejskiej wspólnoty, czując się jej coś winne. Często podejmowały wówczas pracę nauczycielek, kształcąc kolejne pokolenia i stając się aktywnymi uczestniczkami życia społecznego (zob. s. 111).
Cała opowieść zawarta w „Przepraszam za brzydkie pismo” opiera się na niuansach, które mają podjąć walkę z „uprzedzeniami i przekłamaniami” (s. 16), aby zbliżyć się do „faktycznej reprezentacji” (s. 16). Tosiek nie unika trudnych emocji, wstydu, strachu czy poczucia niewiedzy, które towarzyszyły, jeśli nie wszystkim, to z pewnością większości bohaterek. Jak zauważa autorka, dla wielu pamiętnikarek „[n]apisanie pamiętnika i zgłoszenie go do ogólnopolskiego konkursu to akt uznania własnych doświadczeń za warte uwagi” (s. 26). Trzeba przy tym pamiętać, że pamiętnikarki nie otrzymywały wsparcia od swoich rodzin. Wręcz przeciwnie – zarówno one same, jak i Tosiek podkreślają, że najczęściej obawiały się opinii własnych mężów, mimo że pisały przede wszystkim o sobie i swoich odczuciach (zob. s. 201).
W „Przepraszam za brzydkie pismo” nie chodzi o napisanie historii od nowa ani o formułowanie rewolucyjnych tez, które przewróciłyby zwrot ludowy do góry nogami. Tosiek wskazuje raczej na konieczność powiedzenia wprost, że wiejskie kobiety były buntowniczkami: istotami myślącymi, czującymi, świadomymi ograniczeń, jakie na nie nakładano. „Spisanie pamiętnika stawało się jednym ze sposobów wyrażenia buntu, a także szansą na przejęcie symbolicznej kontroli nad własną historią” (s. 40). Autorka swoją książką poszerza perspektywę zwrotu ludowego o wątek dotąd marginalizowany. W dotychczasowych narracjach akcentowano przede wszystkim wykorzystywanie i braki, których doświadczały kobiety z klas ludowych, rzadko natomiast dostrzegano te chłopki, które aktywnie walczyły o własną podmiotowość. Tosiek udowadnia, że takich bohaterek było wiele, a dowiadujemy się o nich właśnie dzięki pamiętnikom, do których dotarła. Warto więc powiedzieć wprost: „Przepraszam za brzydkie pismo” to publikacja, która z pełnym przekonaniem głosi, że kobiety z klas ludowych były postaciami walczącymi o autonomię i domagały się roli pierwszoplanowej we własnym życiu.
Antonina Tosiek nie tylko sięga po źródła historyczne, ukazujące życie i funkcjonowanie społeczeństwa wiejskiego, lecz w jej narracji wyraźnie pobrzmiewają również nurty myśli feministycznej. Wprost odwołuje się do Hélène Cixous i bell hooks, a w tle można dostrzec także echa refleksji Sylvii Federici. W książce pojawia się bowiem wiele wzmianek o pracy reprodukcyjnej, którą chłopki wykonywały nieustannie – Tosiek podkreśla, że ich obowiązki nie kończyły się wraz z zejściem z pola. Po powrocie do domu czekało je gotowanie, a opiekę nad dziećmi często musiały łączyć z pracą na roli, ponieważ najmłodszych nie można było pozostawić bez nadzoru (zob. s. 155). Ta perspektywa koresponduje z postulatem Federici o „płacy za pracę domową” (zob. Federici 2020). W ostatniej części, zatytułowanej „Wyjście z opowieści”, autorka przyznaje otwarcie, że o „pamiętnikarkach zapisujących swoje opowieści z miejsca społecznej i symbolicznej dyskryminacji [myśli – E.K.] też przez pryzmat teorii (…) bell hooks” (s. 303). Tosiek odwołuje się tu do kategorii „marginesu”, rozwijanej właśnie przez wspomnianą filozofkę i pisarkę feministyczną. W tym ujęciu pamiętnikarki stają się tymi, które „mówią z marginesu” (zob. Borys 2013: 44), czyli z pozycji nadającej podmiotowość tym, którzy zostali wykluczeni; pozycji, będącej „wyrazem oporu wobec skostniałego i jednowymiarowego systemu wiedzy tworzonego w centrum” (zob. Borys 2013: 44). Choć nie wszystkie nazwiska teoretyczek feministycznych padają w książce wprost, trudno uznać to za mankament. W obliczu innych, niezwykle istotnych aspektów poruszonych przez Tosiek, brak bezpośrednich odniesień pozostaje drugorzędny wobec wyrazistości i trafności feministycznych tropów, jakie wybrzmiewają w jej narracji.
Można zastanawiać się, na ile pamiętniki stanowią wiarygodne źródło wiedzy o dawnym życiu kobiet. Nietrudno bowiem zauważyć, że gatunek ten z natury przyjmuje subiektywną perspektywę. Jeśli zaś teksty miały być zgłaszane do konkursów, niektóre autorki mogły ulec pokusie nie tyle świadomego fałszowania faktów, ile raczej podkoloryzowania pewnych aspektów biografii, które nie zawsze miały realne przełożenie na rzeczywistość. Na ten problem zwraca uwagę Tosiek, podkreślając, że „[i]ch uważna lektura pozwala dostrzec między innymi, w jaki sposób piszące kobiety negocjują autorską podmiotowość, jak rozumieją swoje miejsce w przestrzeni prywatnej i publicznej” (s. 49). Można więc odczytywać zapiski dwojako: jako świadectwa fantazji i literackich przetworzeń albo – z większą otwartością – jako wyraz autentycznego doświadczenia, które zostało spisane z potrzeby zabrania głosu we własnej sprawie. Pamiętniki stawały się sposobem na zapisanie własnych losów własnym głosem. Jak podkreślała jedna z pamiętnikarek: „(…) my kobiety wiejskie, na których barki spadł ogromny ciężar obowiązku, stokroć cięższy, jak na mężczyzn, wołamy o swoje prawa!” (s. 42).
Autorka w żadnym momencie nie pozwala sobie na sentymentalne uniesienia ani nostalgiczne westchnienia. Jej narracja pozostaje uważna na doświadczenie kobiet, a zarazem nie stroni od wskazania niesprawiedliwości i ograniczeń – przede wszystkim wynikających z nierówności klasowych i systemowych. Na szczególe uznanie zasługuje fakt, że, podobnie jak pamiętnikarki, Tosiek nie obawia się formułowania śmiałych sądów na temat rzeczywistości ubiegłego wieku. Jednym z nich jest przekonanie, że życie kobiet na wsi bywało wielokrotnie trudniejsze niż mężczyzn. „Przepraszam za brzydkie pismo” staje się w tym sensie formą hołdu złożonego kobietom i ich doświadczeniom. W literaturze podejmującą tematykę zwrotu ludowego autorki i autorzy często ulegają presji, aby w pewnym momencie podkreślić, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni doświadczali różnych form opresji. Tosiek konsekwentnie unika tego zabiegu. Nie staje po stronie mężczyzn, lecz pozostaje wierna głosom pamiętnikarek, które same zaznaczały, że ich mężowie nie angażowali się m.in. w prace domowe, a na roli wykonywali tylko część obowiązków (zob. s. 150). Taka jednoznaczność stanowiska wydaje się niezwykle odważnym gestem ze strony autorki.
Jednym z najważniejszych elementów „Przepraszam za brzydkie pismo” jest część czwarta, poświęcona życiu społecznemu i kulturalnemu. To właśnie tutaj mocno wybrzmiewa potrzeba zakorzenienia się w większej wspólnocie – takiej, która nie tylko rozumie codzienne problemy, lecz także daje przestrzeń do realizacji marzeń i ambicji. Tosiek podkreśla, że kobiety z klas ludowych również marzyły, ale nie tylko o „wielkim świecie”, lecz o tym, co nam dziś wydaje się oczywiste: o wolności w działaniu, myśleniu i słowie. Szczególne miejsce w tej części zajmują koła gospodyń wiejskich, które stawały się przestrzenią spotkań i wsparcia. Jak zauważa autorka: „[w]śród członkiń kół gospodyń wiejskich zawiązywało się silne poczucie solidarności, pojawiała się gotowość do wspierania się nawzajem. Żaliły się na mężów i dzieci, wspólnie uczęszczały na kursy czy lokalne wydarzenia kulturalne” (s. 198). Ta perspektywa wydaje się niezwykle aktualna także dziś, ukazuje bowiem, jak silne i potrzebne jest doświadczenie siostrzeństwa. Choć pamiętnikarki nie posługiwały się tym terminem, ich wspólnotowe doświadczenie doskonale wpisują się w owe pojęcie. bell hooks pisała: „[j]esteśmy uczone, że nasze relacje z kobietami raczej zubożają, niż wzbogacają nasze doświadczenie; (…) że nigdy nie będzie między nami solidarności, ponieważ nie potrafimy tworzyć więzi między sobą” (hooks 2022: 91). W zestawieniu z cytowaną przez Tosiek perspektywą widać wyraźnie, że solidarność kobiet stanowiła – i nadal stanowi – formę oporu wobec opresji oraz lekarstwo na wiele trudnych doświadczeń. Choć nie usuwała ich całkowicie, pozwalała je łatwiej znosić. Przykłady pamiętnikarek dowodzą, że koła gospodyń wiejskich pełniły funkcję nie tylko edukacyjną, lecz także budującą silne więzi społeczne. To właśnie tam kobiety mogły rozwija swoje pasje i zainteresowania, a w najtrudniejszych momentach liczyć na realną pomoc. Jak pisała Henia z okolic Radzynia Podlaskiego: kiedy „została sama z kilkudniową córką – w wyjątkowo trudnym połogu i z nieobsianym polem – z pomocą przyszły jej właśnie koleżanki z koła” (s. 198).
„Przepraszam za brzydkie pismo” to lektura obowiązkowa dla każdej czytelniczki i każdego czytelnika zainteresowanych zwrotem ludowym, a zarazem poszukujących perspektywy, która przypomina, że chłopki były buntowniczkami – kobietami pragnącymi niezależności i sprawczości. Antonina Tosiek nie dokonuje rewolucji w obrazie ubiegłego wieku, lecz odnajduje szczelinę, przez którą przeprowadza historie tych, które czynem próbowały zmienić otaczającą je rzeczywistość, a czasem poprzez słowo emanowały imponującą samoświadomością. To książka ważna i potrzebna, ponieważ otwiera zupełnie nowe wrota: skoro buntowniczki można dostrzec w pamiętnikach z XX wieku, to być może jeszcze więcej podobnych historii kryje się w tekstach nieodczytanych, ukrytych w teczkach różnych instytutów.
LITERATURA:
Borys M.: „Rasa, klasa, płeć i wieś. Feministyczne epistemologie marginesu”. „Praktyka Teoretyczna” 2013, nr 4 (10).
Federici S.: „Płaca przeciwko pracy domowej”. Przeł. J. Mazur. „Magazyn Kontakt” 2020, nr 264. https://magazynkontakt.pl/placa-przeciwko-pracy-domowej/.
hooks b.: „Teoria feministyczna. Od marginesu do centrum”. Przeł. E. Majewska. Warszawa 2022.
„»Przepraszam za brzydkie pismo« to reportaż oparty na ponad 800 pamiętnikach mieszkanek wsi”. 18.07.2025. https://www.facebook.com/VoguePolska/photos/przepraszam-za-brzydkie-pismo-to-reporta%C5%BC-oparty-na-ponad-800-pami%C4%99tnikach-miesz/1147824004042290/?_rdr.
Zakrzewski P.: „Antonina Tosiek: Opowieść o emancypacji kobiet z miasta i ze wsi to dwie równoległe historie [WYWIAD]” „Culture.pl” 05.08.2025. https://culture.pl/pl/artykul/antonina-tosiek-opowiesci-o-emancypacji-kobiet-z-miasta-i-ze-wsi-to-dwie-rownolegle-historie-wywiad.
Zestawienie „Przepraszam za brzydkie pismo” z głośnymi „Chłopkami” Kuciel-Frydryszak jest często powtarzaną praktyką, jakby owa publikacja miała stanowić jedyny punkt odniesienia w obrębie popularnego dziś zwrotu ludowego. Sama zresztą miałam okazję pisać na łamach „artPAPIERu” o książce Kuciel-Frydryszak, podkreślając, że warto wsłuchiwać się w historie naszych babek i prababek, aby uczyć się rozpoznawania zagrożeń i wyciągać z przeszłości ważne lekcje. Trzeba jednak zauważyć, że między tymi dwiema książkami trudno wskazać wiele punktów stycznych. Tosiek formułuje bowiem śmiałą, a zarazem niezwykle mi bliską tezę: bohaterki jej narracji nie były w żadnym razie biernymi ofiarami systemu ani nie potrzebowały przewodnika, który miałby wytłumaczyć ich doświadczenia. Wręcz przeciwnie – autorka oddaje głos samym kobietom z klas ludowych, pozwalając im mówić własnym językiem i na własnych zasadach.
Autorka czyni to, sięgając po pamiętniki tytułowych wiejskich kobiet, których „[z]decydowana większość (…) nigdy nie była publikowana – umarły w teczkach Towarzystwa Przyjaciół Pamiętnika” (zob. Zakrzewski 2025). Tosiek w zaledwie pięciu rozdziałach, zatytułowanych: „Pamiętnikarki o potrzebie opowieści”, „Pamiętnikarki o edukacji”, „Pamiętnikarki o pracy”, „Pamiętnikarki o życiu społecznym i kulturalnym” i „Pamiętnikarki o ciele i relacjach”, przyjmuje rolę czułej narratorki. Z uwagą wprowadza na książkową scenę kolejne bohaterki, stając nie tyle w roli obrończyni, ile raczej reprezentantki ich głosów. Wiele fragmentów opatrzonych jest komentarzem historycznym, który pozwala zrozumieć realia epoki, w jakiej pamiętniki spisywano i zgłaszano na konkursy. Tosiek unika jednak pokusy nadmiernego objaśniania. Zamiast tego w odpowiednich momentach subtelnie uzupełnia treść, tak aby czytelniczka i czytelnik mogli lepiej dostrzec sytuację, problematykę i dylematy, z jakimi mierzyły się nasze przodkinie ze wsi.
Tosiek buntuje się przeciwko rynkowemu zawłaszczeniu uniwersalnego wizerunku chłopki, stwierdzając jednoznacznie: „[s]koro nie istnieje uniwersalna historia – nie ma także i nie było jednej »wsi« ani modelowego życiorysu »chłopki« czy »rolniczki«” (s. 15). W ten sposób autorka odchodzi od koncepcji tzw. „chłopki totemicznej” (zob. s. 15) na rzecz obrazu zindywidualizowanego, podkreślając, że każda z bohaterek reprezentowała inne wartości, pragnienia i marzenia, a także odmienne podejście do samej wsi. Co istotne, Tosiek nie ulega narracji przedstawiającej kobiety z klas ludowych wyłącznie jako bierne ofiary, bezrefleksyjnie poddające się obowiązkom i pracy opiekuńczej. Przeciwnie, autorka ukazuje rozległe spektrum doświadczeń. W jej książce pojawiają się zarówno bohaterki, które pragnęły opuścić wieś, często marząc o edukacji, traktowanej przez nie jako „narzędzie w procesie emancypacyjnym” (s. 87), jak i te, które świadomie powracały do wiejskiej wspólnoty, czując się jej coś winne. Często podejmowały wówczas pracę nauczycielek, kształcąc kolejne pokolenia i stając się aktywnymi uczestniczkami życia społecznego (zob. s. 111).
Cała opowieść zawarta w „Przepraszam za brzydkie pismo” opiera się na niuansach, które mają podjąć walkę z „uprzedzeniami i przekłamaniami” (s. 16), aby zbliżyć się do „faktycznej reprezentacji” (s. 16). Tosiek nie unika trudnych emocji, wstydu, strachu czy poczucia niewiedzy, które towarzyszyły, jeśli nie wszystkim, to z pewnością większości bohaterek. Jak zauważa autorka, dla wielu pamiętnikarek „[n]apisanie pamiętnika i zgłoszenie go do ogólnopolskiego konkursu to akt uznania własnych doświadczeń za warte uwagi” (s. 26). Trzeba przy tym pamiętać, że pamiętnikarki nie otrzymywały wsparcia od swoich rodzin. Wręcz przeciwnie – zarówno one same, jak i Tosiek podkreślają, że najczęściej obawiały się opinii własnych mężów, mimo że pisały przede wszystkim o sobie i swoich odczuciach (zob. s. 201).
W „Przepraszam za brzydkie pismo” nie chodzi o napisanie historii od nowa ani o formułowanie rewolucyjnych tez, które przewróciłyby zwrot ludowy do góry nogami. Tosiek wskazuje raczej na konieczność powiedzenia wprost, że wiejskie kobiety były buntowniczkami: istotami myślącymi, czującymi, świadomymi ograniczeń, jakie na nie nakładano. „Spisanie pamiętnika stawało się jednym ze sposobów wyrażenia buntu, a także szansą na przejęcie symbolicznej kontroli nad własną historią” (s. 40). Autorka swoją książką poszerza perspektywę zwrotu ludowego o wątek dotąd marginalizowany. W dotychczasowych narracjach akcentowano przede wszystkim wykorzystywanie i braki, których doświadczały kobiety z klas ludowych, rzadko natomiast dostrzegano te chłopki, które aktywnie walczyły o własną podmiotowość. Tosiek udowadnia, że takich bohaterek było wiele, a dowiadujemy się o nich właśnie dzięki pamiętnikom, do których dotarła. Warto więc powiedzieć wprost: „Przepraszam za brzydkie pismo” to publikacja, która z pełnym przekonaniem głosi, że kobiety z klas ludowych były postaciami walczącymi o autonomię i domagały się roli pierwszoplanowej we własnym życiu.
Antonina Tosiek nie tylko sięga po źródła historyczne, ukazujące życie i funkcjonowanie społeczeństwa wiejskiego, lecz w jej narracji wyraźnie pobrzmiewają również nurty myśli feministycznej. Wprost odwołuje się do Hélène Cixous i bell hooks, a w tle można dostrzec także echa refleksji Sylvii Federici. W książce pojawia się bowiem wiele wzmianek o pracy reprodukcyjnej, którą chłopki wykonywały nieustannie – Tosiek podkreśla, że ich obowiązki nie kończyły się wraz z zejściem z pola. Po powrocie do domu czekało je gotowanie, a opiekę nad dziećmi często musiały łączyć z pracą na roli, ponieważ najmłodszych nie można było pozostawić bez nadzoru (zob. s. 155). Ta perspektywa koresponduje z postulatem Federici o „płacy za pracę domową” (zob. Federici 2020). W ostatniej części, zatytułowanej „Wyjście z opowieści”, autorka przyznaje otwarcie, że o „pamiętnikarkach zapisujących swoje opowieści z miejsca społecznej i symbolicznej dyskryminacji [myśli – E.K.] też przez pryzmat teorii (…) bell hooks” (s. 303). Tosiek odwołuje się tu do kategorii „marginesu”, rozwijanej właśnie przez wspomnianą filozofkę i pisarkę feministyczną. W tym ujęciu pamiętnikarki stają się tymi, które „mówią z marginesu” (zob. Borys 2013: 44), czyli z pozycji nadającej podmiotowość tym, którzy zostali wykluczeni; pozycji, będącej „wyrazem oporu wobec skostniałego i jednowymiarowego systemu wiedzy tworzonego w centrum” (zob. Borys 2013: 44). Choć nie wszystkie nazwiska teoretyczek feministycznych padają w książce wprost, trudno uznać to za mankament. W obliczu innych, niezwykle istotnych aspektów poruszonych przez Tosiek, brak bezpośrednich odniesień pozostaje drugorzędny wobec wyrazistości i trafności feministycznych tropów, jakie wybrzmiewają w jej narracji.
Można zastanawiać się, na ile pamiętniki stanowią wiarygodne źródło wiedzy o dawnym życiu kobiet. Nietrudno bowiem zauważyć, że gatunek ten z natury przyjmuje subiektywną perspektywę. Jeśli zaś teksty miały być zgłaszane do konkursów, niektóre autorki mogły ulec pokusie nie tyle świadomego fałszowania faktów, ile raczej podkoloryzowania pewnych aspektów biografii, które nie zawsze miały realne przełożenie na rzeczywistość. Na ten problem zwraca uwagę Tosiek, podkreślając, że „[i]ch uważna lektura pozwala dostrzec między innymi, w jaki sposób piszące kobiety negocjują autorską podmiotowość, jak rozumieją swoje miejsce w przestrzeni prywatnej i publicznej” (s. 49). Można więc odczytywać zapiski dwojako: jako świadectwa fantazji i literackich przetworzeń albo – z większą otwartością – jako wyraz autentycznego doświadczenia, które zostało spisane z potrzeby zabrania głosu we własnej sprawie. Pamiętniki stawały się sposobem na zapisanie własnych losów własnym głosem. Jak podkreślała jedna z pamiętnikarek: „(…) my kobiety wiejskie, na których barki spadł ogromny ciężar obowiązku, stokroć cięższy, jak na mężczyzn, wołamy o swoje prawa!” (s. 42).
Autorka w żadnym momencie nie pozwala sobie na sentymentalne uniesienia ani nostalgiczne westchnienia. Jej narracja pozostaje uważna na doświadczenie kobiet, a zarazem nie stroni od wskazania niesprawiedliwości i ograniczeń – przede wszystkim wynikających z nierówności klasowych i systemowych. Na szczególe uznanie zasługuje fakt, że, podobnie jak pamiętnikarki, Tosiek nie obawia się formułowania śmiałych sądów na temat rzeczywistości ubiegłego wieku. Jednym z nich jest przekonanie, że życie kobiet na wsi bywało wielokrotnie trudniejsze niż mężczyzn. „Przepraszam za brzydkie pismo” staje się w tym sensie formą hołdu złożonego kobietom i ich doświadczeniom. W literaturze podejmującą tematykę zwrotu ludowego autorki i autorzy często ulegają presji, aby w pewnym momencie podkreślić, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni doświadczali różnych form opresji. Tosiek konsekwentnie unika tego zabiegu. Nie staje po stronie mężczyzn, lecz pozostaje wierna głosom pamiętnikarek, które same zaznaczały, że ich mężowie nie angażowali się m.in. w prace domowe, a na roli wykonywali tylko część obowiązków (zob. s. 150). Taka jednoznaczność stanowiska wydaje się niezwykle odważnym gestem ze strony autorki.
Jednym z najważniejszych elementów „Przepraszam za brzydkie pismo” jest część czwarta, poświęcona życiu społecznemu i kulturalnemu. To właśnie tutaj mocno wybrzmiewa potrzeba zakorzenienia się w większej wspólnocie – takiej, która nie tylko rozumie codzienne problemy, lecz także daje przestrzeń do realizacji marzeń i ambicji. Tosiek podkreśla, że kobiety z klas ludowych również marzyły, ale nie tylko o „wielkim świecie”, lecz o tym, co nam dziś wydaje się oczywiste: o wolności w działaniu, myśleniu i słowie. Szczególne miejsce w tej części zajmują koła gospodyń wiejskich, które stawały się przestrzenią spotkań i wsparcia. Jak zauważa autorka: „[w]śród członkiń kół gospodyń wiejskich zawiązywało się silne poczucie solidarności, pojawiała się gotowość do wspierania się nawzajem. Żaliły się na mężów i dzieci, wspólnie uczęszczały na kursy czy lokalne wydarzenia kulturalne” (s. 198). Ta perspektywa wydaje się niezwykle aktualna także dziś, ukazuje bowiem, jak silne i potrzebne jest doświadczenie siostrzeństwa. Choć pamiętnikarki nie posługiwały się tym terminem, ich wspólnotowe doświadczenie doskonale wpisują się w owe pojęcie. bell hooks pisała: „[j]esteśmy uczone, że nasze relacje z kobietami raczej zubożają, niż wzbogacają nasze doświadczenie; (…) że nigdy nie będzie między nami solidarności, ponieważ nie potrafimy tworzyć więzi między sobą” (hooks 2022: 91). W zestawieniu z cytowaną przez Tosiek perspektywą widać wyraźnie, że solidarność kobiet stanowiła – i nadal stanowi – formę oporu wobec opresji oraz lekarstwo na wiele trudnych doświadczeń. Choć nie usuwała ich całkowicie, pozwalała je łatwiej znosić. Przykłady pamiętnikarek dowodzą, że koła gospodyń wiejskich pełniły funkcję nie tylko edukacyjną, lecz także budującą silne więzi społeczne. To właśnie tam kobiety mogły rozwija swoje pasje i zainteresowania, a w najtrudniejszych momentach liczyć na realną pomoc. Jak pisała Henia z okolic Radzynia Podlaskiego: kiedy „została sama z kilkudniową córką – w wyjątkowo trudnym połogu i z nieobsianym polem – z pomocą przyszły jej właśnie koleżanki z koła” (s. 198).
„Przepraszam za brzydkie pismo” to lektura obowiązkowa dla każdej czytelniczki i każdego czytelnika zainteresowanych zwrotem ludowym, a zarazem poszukujących perspektywy, która przypomina, że chłopki były buntowniczkami – kobietami pragnącymi niezależności i sprawczości. Antonina Tosiek nie dokonuje rewolucji w obrazie ubiegłego wieku, lecz odnajduje szczelinę, przez którą przeprowadza historie tych, które czynem próbowały zmienić otaczającą je rzeczywistość, a czasem poprzez słowo emanowały imponującą samoświadomością. To książka ważna i potrzebna, ponieważ otwiera zupełnie nowe wrota: skoro buntowniczki można dostrzec w pamiętnikach z XX wieku, to być może jeszcze więcej podobnych historii kryje się w tekstach nieodczytanych, ukrytych w teczkach różnych instytutów.
LITERATURA:
Borys M.: „Rasa, klasa, płeć i wieś. Feministyczne epistemologie marginesu”. „Praktyka Teoretyczna” 2013, nr 4 (10).
Federici S.: „Płaca przeciwko pracy domowej”. Przeł. J. Mazur. „Magazyn Kontakt” 2020, nr 264. https://magazynkontakt.pl/placa-przeciwko-pracy-domowej/.
hooks b.: „Teoria feministyczna. Od marginesu do centrum”. Przeł. E. Majewska. Warszawa 2022.
„»Przepraszam za brzydkie pismo« to reportaż oparty na ponad 800 pamiętnikach mieszkanek wsi”. 18.07.2025. https://www.facebook.com/VoguePolska/photos/przepraszam-za-brzydkie-pismo-to-reporta%C5%BC-oparty-na-ponad-800-pami%C4%99tnikach-miesz/1147824004042290/?_rdr.
Zakrzewski P.: „Antonina Tosiek: Opowieść o emancypacji kobiet z miasta i ze wsi to dwie równoległe historie [WYWIAD]” „Culture.pl” 05.08.2025. https://culture.pl/pl/artykul/antonina-tosiek-opowiesci-o-emancypacji-kobiet-z-miasta-i-ze-wsi-to-dwie-rownolegle-historie-wywiad.
Antonina Tosiek: „Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

