EMPIRIA MĘSKOŚCI (KATARZYNA WOJNICKA: 'MĘŻCZYZNOLOGIA')
A
A
A
Pisząc o mężczyznach i męskościach, można wpaść w dwie pułapki – banału, czyli wynajdywania koła na nowo, jak i uciekania w abstrakcję, czyli tracenia z oczu realnych i żyjących ludzi. Katarzyna Wojnicka w swojej książce „Mężczyznologia” pokazuje, że sprowadzenie na ziemię dyskursu genderowego w badaniach socjologicznych pozwala na dyskusję o codziennych problemach i możliwych rozwiązaniach. Sięgając do niezliczonych statystyk, wywiadów i własnych doświadczeń, stara się pokazać nam, jak myśli i działa ta połowa populacji identyfikująca się jako mężczyźni, unikając skrajności, według których „mężczyźni albo są straszni, albo mają strasznie” (s. 9). Dodatkowo, publikacja ta to pogłębiony przegląd obecnego stanu badań i teorii naukowych tytułowej dziedziny. Wszystko zostało nam przedstawione w odważnym stylu naukowym, który jest zaskakującą odmianą w tego typu pozycji, ale momentami może zwodzić autorkę na manowce.
„Mężczyznologia” to zbiór kilkunastu rozdziałów-esejów, które, choć ze sobą silnie korespondują i podlegają logicznemu następstwu, byłyby w stanie obronić się jako osobne artykuły. Każdy z rozdziałów skupia się na jednym zagadnieniu, od związków romantycznych, poprzez politykę, aktywizm, aż do wojny czy migracji. Dwa początkowe teksty razem ze wstępem zarysowują nam zarówno pole zainteresowań autorki, jak i najważniejsze dla niej poglądy naukowe. Tym sposobem dowiadujemy się, że w swojej pracy i, siłą rzeczy, tej książce, obiekty zainteresowań Wojnickiej „[t]o w zdecydowanej większości, cis-, heteroseksualni, dorośli mężczyźni zamieszkujący w Europie, głównie tej środkowo-wschodniej, północnej i zachodniej. Naturalnie zdarzają się wśród nich także osoby nieheteroseksualne czy nienormatywne genderowo, lecz stanowią raczej margines, albowiem lwia część moich badań dotyczy tych jak najbardziej normatywnych, czyli mówiąc po niesocjologicznemu, przeciętnych czy też standardowych” (s. 13-14).
W rozdziale „Teorie” zostają nam natomiast przybliżone głównie cztery koncepty badawcze: męskości hegemonicznej Raewyn Connell; męskości hybrydowej Michaela Messnera; męskości troski lub opieki Marca Gärtnera, Klausa Schwermy i Stefana Beiera oraz męskości obrony Carol Johnson. Szczególną sympatią Wojnicka darzy Connell: „Jak wspomniałam wcześniej, koncepcja Connell jest wciąż jednym z najbardziej wyrafinowanych, a zarazem najpopularniejszych narzędzi teoretycznych służących analizie współczesnych fenomenów męskości i badaniom nad relacjami (władzy) pomiędzy grupami mężczyzn oraz mężczyznami i przedstawicielkami innych płci” (s. 25). Lekko mnie to zdziwiło, zwłaszcza że chociażby recenzowana przeze mnie niedawno pozycja Urszuli Kluczyńskiej i Anny Kłonkowskiej poświęciła dużo miejsca krytyce tejże, uznając ją za lekko przestarzałą, wszak pierwotnie powstała ona w latach 70. XX wieku (zob. Kluczyńska, Kłonkowska 2024: 40-46). Niemniej, Wojnicka dostarcza na przestrzeni książki wielu dowodów na przydatność teorii Connell, więc trudno mi polemizować z takim stanowiskiem.
Rozdział „Metodologie” zupełnie mnie zaskoczył i zmylił swoim tytułem. Spodziewałem się raczej suchego opisu metodologii badań socjologicznych, o których, z racji wykształcenia filologicznego, nie wiem zbyt wiele. Zamiast tego dostałem fascynujące refleksje o relacji badaczki i badanych w trakcie wywiadów pogłębionych, tak istotnych w naukach społecznych. Autorka szczerze ocenia swój wpływ na rozmowy, które przeprowadza z badanymi, i nie zaprzecza, że takowy istnieje: „[M]uszę dodać, że na początku mojego projektu badawczego byłam trzydziestoletnią, cisgenderową, heteroseksualną singielką, urodzoną, wychowaną i mieszkającą w Polsce. Pod koniec projektu byłam doświadczoną, rozwiedzioną naukowczynią ze stopniem doktorki habilitowanej, z podwójnym obywatelstwem, mieszkającą w Szwecji. (…) Dziś jest to dla mnie jasne, ale 15 lat temu nie zastanawiałam się zbytnio, jaki wpływ na moje badania będą miały moja płeć, wiek, tożsamość seksualna, ale także to, że jestem Polką czy przynależność do klasy średniej (niższej, bo jednak pochodzę z niewielkiego miasteczka)” (s. 39). Dowiadujemy się o licznych przeszkodach i ułatwieniach, które Wojnicka napotykała przy kontaktach z badanymi mężczyznami, a jakie wynikały z jej tożsamości. W zasadzie postulowałbym o zmianę tytułu tego rozdziału na „Autoetnografie”, bo opisywane tam wydarzenia same w sobie są ciekawym przedmiotem badań. Na przestrzeni tekstu dowiadujemy się również o ogromnym doświadczeniu naukowczyni i odczuwamy silną obecność narracji autorskiej, co nie jest popularne w stylu naukowym – ale o tym później.
Następne rozdziały, choć mają podobne struktury i koncepcje, podchodzą do opisywanych zagadnień dość różnie. Jedne, m.in. „Ojcostwo”, starając się uchwycić temat kompleksowo, sięgają po konteksty daleko w przeszłość, nawet aż do XVI wieku i „Trenów” Jana Kochanowskiego (zob. s. 61). Inne natomiast skupiają się raczej na określonym aspekcie problemu, jak na przykład rozdział „Związki”, który poświęcono głównie współczesnym migrantom w Europie, co dyktuje stan badań: „Na polskim gruncie nie ma niestety wielu naukowych publikacji poruszających podobną problematykę. (…) O wiele więcej napisano o mężczyznach singlach przebywających na emigracji, wśród których znajdują się Polacy, ale o nich za chwilę” (s. 50). Niektóre eseje również skupiają się bardziej na przeglądzie statystyk i aktualnego stanu badań niż interpretacji („Praca”). Na przestrzeni książki napotykamy również mnóstwo odwołań do innych prac Wojnickiej, co jest o tyle wartościowe, że większość z nich pojawia się pierwotnie (i wyłącznie) w języku angielskim.
Uwagę należy poświęcić stylowi, w jakim „Mężczyznologia” została napisana. Zacznę od zaznaczenia, że jestem zupełnym zwolennikiem odchodzenia od niepotrzebnego skomplikowania języka nauki. Nie uważam, że wartość mają jedynie prace przypominające pisarstwo Romana Ingardena albo posiadające wysoki próg wejścia jak teksty, które stworzyli Gilles Deleuze i Félix Guattari. Co więcej, moim zdaniem kluczową umiejętnością autora lub autorki jest przedstawienie swoich tez i argumentów w przystępny i możliwie jak najprostszy sposób. Podejrzewam, że zdanie to podziela Wojnicka. Na przestrzeni książki mocno odczuwamy, jak już wspominałem, obecność autorki w narracji. Podoba mi się ten zabieg, bo oznacza szczerość i przypomina nam, że absolutnej obiektywności, nawet w nauce, nie da się osiągnąć. Teksty piszą ludzie (jeszcze!), więc usuwanie ludzkiego pierwiastka z narracji nie jest, moim zdaniem, potrzebne. Jednakowoż stajemy również przed pytaniem, na które – zaznaczam od razu – nie mam odpowiedzi: kiedy luźna narracja staje się błędem stylistycznym? W niektórych momentach lektury omawianej pozycji uśmiechałem się, gdy zaskakiwała mnie wstawka bardziej felietonistyczna, na przykład: „A więc trzymajcie się, będzie się działo” (s. 13) lub: „Koniec disclaimera” (s. 85). Czasami jednak wytrącało mnie to z klimatu naukowego (autorka wielokrotnie mówiła o swojej książce jako naukowej, bez przedrostka „popularno-”) i na chwilę dekoncentrowało. Znów, nie chcę stawiać się na pozycji strażnika patetycznego i elitarnego stylu naukowego ani nie zamierzam potępiać w czambuł wszystkich prób zmiany standardów w tymże zakresie. Zatem nie oceniam tego negatywnie, a raczej ostrzegam, że niektórym może przeszkadzać.
Nie przeszkadza mi za to pozycjonowanie się na straży porządnej korekty, której, niestety, w tej książce zabrakło, co traktuję jako zarzut wobec wydawnictwa PWN. Podczas redakcji umknęło wiele literówek, błędów ortograficznych czy zwyczajnie błędów logicznych. I tak czytamy: „Krzysztof Arcimowicz, autor takich książek jak »Obraz mężczyzny w polskich medoach: prawda, fałszy, stereotyp« z 2003 roku (…)” (s. 14). Dwie literówki w tytule jednej książki. Innowacyjny również jest zapis przymiotnika „północno-amerykański” (s. 22). Irytuje wszechobecna konstrukcja z niepotrzebnym bezokolicznikiem: „wydaje się być logiczne” (s. 21). Zdarzają się zdania niemające sensu zapewne przez niestarannie wprowadzane poprawki korektorskie, jak na przykład: „Polskie tłumaczenie jej tytułu jest w tym przypadku o wiele trafniejsze, bo brzmi »Homo politicus: społeczne podstawy polityki« i dzięki nikt nie podziewa się, że będzie w niej miejsce na dyskusje na temat relacji między męskim genderem a polityką” (s. 97). Korektorka nie wyłapała również i niespójności logicznych: „Wyjątek stanowią cztery (!) kraje, w których liczba mężczyzn w parlamentach w dniu, w którem piszę te słowa, wynosi równo lub mniej niż 50% i doprawdy nie zgadniecie, które z państw wchodzą w skład tej elitarnej grupy. Są to kolejno Rwanda (36,2 %), Kuba (44,3%), Nikaragua (45%) i Meksyk (50,2%) oraz Andora (50%) i Zjednoczone Emiraty Arabskie (także 50%)” (s. 99). Doliczyłem się sześciu państw. Nie będę śledził błędów interpunkcyjnych, ale ich też, naprawdę, nie brakuje. Oczywiście nie mam pretensji do autorki o taki stan korekty, ale do wydawnictwa, które w nazwie ma naukę.
„Mężczyznologię” Wojnickiej czyta się przyjemnie, a dodatkowo zwyczajnie czuje się sympatię do naukowczyni i podziw wobec jej niepodważalnego ogromu wiedzy. Pozycja przeprowadza czytelników i czytelniczki przez morze badań naukowych i tak naprawdę w większości jest tylko krótkim wprowadzeniem do rozległych problemów badawczych i poświęconym ich pozycjom bibliograficznym. Autorka ma wyrazisty i odważny styl pisania, co niektórych może zrazić. Niemniej, książka stanowi wartościowy wkład w porządkowanie wiedzy z zakresu badań nad mężczyznami i męskościami, jednocześnie będąc jednym z pierwszych polskojęzycznych opracowań wielu wspomnianych przez Wojnicką publikacji. Miłą odmianą był dla mnie empiryczny wymiar zagadnienia, bo zwykle poruszam się raczej w ramach teorii i interpretacji. Autorka „Mężczyznologii” natomiast wyrusza w teren i dokumentuje doświadczenia innych i swoje własne.
LITERATURA:
Kluczyńska U., Kłonkowska A.: „Socjologia męskości. Teorie w badaniach”. Łódź 2024.
„Mężczyznologia” to zbiór kilkunastu rozdziałów-esejów, które, choć ze sobą silnie korespondują i podlegają logicznemu następstwu, byłyby w stanie obronić się jako osobne artykuły. Każdy z rozdziałów skupia się na jednym zagadnieniu, od związków romantycznych, poprzez politykę, aktywizm, aż do wojny czy migracji. Dwa początkowe teksty razem ze wstępem zarysowują nam zarówno pole zainteresowań autorki, jak i najważniejsze dla niej poglądy naukowe. Tym sposobem dowiadujemy się, że w swojej pracy i, siłą rzeczy, tej książce, obiekty zainteresowań Wojnickiej „[t]o w zdecydowanej większości, cis-, heteroseksualni, dorośli mężczyźni zamieszkujący w Europie, głównie tej środkowo-wschodniej, północnej i zachodniej. Naturalnie zdarzają się wśród nich także osoby nieheteroseksualne czy nienormatywne genderowo, lecz stanowią raczej margines, albowiem lwia część moich badań dotyczy tych jak najbardziej normatywnych, czyli mówiąc po niesocjologicznemu, przeciętnych czy też standardowych” (s. 13-14).
W rozdziale „Teorie” zostają nam natomiast przybliżone głównie cztery koncepty badawcze: męskości hegemonicznej Raewyn Connell; męskości hybrydowej Michaela Messnera; męskości troski lub opieki Marca Gärtnera, Klausa Schwermy i Stefana Beiera oraz męskości obrony Carol Johnson. Szczególną sympatią Wojnicka darzy Connell: „Jak wspomniałam wcześniej, koncepcja Connell jest wciąż jednym z najbardziej wyrafinowanych, a zarazem najpopularniejszych narzędzi teoretycznych służących analizie współczesnych fenomenów męskości i badaniom nad relacjami (władzy) pomiędzy grupami mężczyzn oraz mężczyznami i przedstawicielkami innych płci” (s. 25). Lekko mnie to zdziwiło, zwłaszcza że chociażby recenzowana przeze mnie niedawno pozycja Urszuli Kluczyńskiej i Anny Kłonkowskiej poświęciła dużo miejsca krytyce tejże, uznając ją za lekko przestarzałą, wszak pierwotnie powstała ona w latach 70. XX wieku (zob. Kluczyńska, Kłonkowska 2024: 40-46). Niemniej, Wojnicka dostarcza na przestrzeni książki wielu dowodów na przydatność teorii Connell, więc trudno mi polemizować z takim stanowiskiem.
Rozdział „Metodologie” zupełnie mnie zaskoczył i zmylił swoim tytułem. Spodziewałem się raczej suchego opisu metodologii badań socjologicznych, o których, z racji wykształcenia filologicznego, nie wiem zbyt wiele. Zamiast tego dostałem fascynujące refleksje o relacji badaczki i badanych w trakcie wywiadów pogłębionych, tak istotnych w naukach społecznych. Autorka szczerze ocenia swój wpływ na rozmowy, które przeprowadza z badanymi, i nie zaprzecza, że takowy istnieje: „[M]uszę dodać, że na początku mojego projektu badawczego byłam trzydziestoletnią, cisgenderową, heteroseksualną singielką, urodzoną, wychowaną i mieszkającą w Polsce. Pod koniec projektu byłam doświadczoną, rozwiedzioną naukowczynią ze stopniem doktorki habilitowanej, z podwójnym obywatelstwem, mieszkającą w Szwecji. (…) Dziś jest to dla mnie jasne, ale 15 lat temu nie zastanawiałam się zbytnio, jaki wpływ na moje badania będą miały moja płeć, wiek, tożsamość seksualna, ale także to, że jestem Polką czy przynależność do klasy średniej (niższej, bo jednak pochodzę z niewielkiego miasteczka)” (s. 39). Dowiadujemy się o licznych przeszkodach i ułatwieniach, które Wojnicka napotykała przy kontaktach z badanymi mężczyznami, a jakie wynikały z jej tożsamości. W zasadzie postulowałbym o zmianę tytułu tego rozdziału na „Autoetnografie”, bo opisywane tam wydarzenia same w sobie są ciekawym przedmiotem badań. Na przestrzeni tekstu dowiadujemy się również o ogromnym doświadczeniu naukowczyni i odczuwamy silną obecność narracji autorskiej, co nie jest popularne w stylu naukowym – ale o tym później.
Następne rozdziały, choć mają podobne struktury i koncepcje, podchodzą do opisywanych zagadnień dość różnie. Jedne, m.in. „Ojcostwo”, starając się uchwycić temat kompleksowo, sięgają po konteksty daleko w przeszłość, nawet aż do XVI wieku i „Trenów” Jana Kochanowskiego (zob. s. 61). Inne natomiast skupiają się raczej na określonym aspekcie problemu, jak na przykład rozdział „Związki”, który poświęcono głównie współczesnym migrantom w Europie, co dyktuje stan badań: „Na polskim gruncie nie ma niestety wielu naukowych publikacji poruszających podobną problematykę. (…) O wiele więcej napisano o mężczyznach singlach przebywających na emigracji, wśród których znajdują się Polacy, ale o nich za chwilę” (s. 50). Niektóre eseje również skupiają się bardziej na przeglądzie statystyk i aktualnego stanu badań niż interpretacji („Praca”). Na przestrzeni książki napotykamy również mnóstwo odwołań do innych prac Wojnickiej, co jest o tyle wartościowe, że większość z nich pojawia się pierwotnie (i wyłącznie) w języku angielskim.
Uwagę należy poświęcić stylowi, w jakim „Mężczyznologia” została napisana. Zacznę od zaznaczenia, że jestem zupełnym zwolennikiem odchodzenia od niepotrzebnego skomplikowania języka nauki. Nie uważam, że wartość mają jedynie prace przypominające pisarstwo Romana Ingardena albo posiadające wysoki próg wejścia jak teksty, które stworzyli Gilles Deleuze i Félix Guattari. Co więcej, moim zdaniem kluczową umiejętnością autora lub autorki jest przedstawienie swoich tez i argumentów w przystępny i możliwie jak najprostszy sposób. Podejrzewam, że zdanie to podziela Wojnicka. Na przestrzeni książki mocno odczuwamy, jak już wspominałem, obecność autorki w narracji. Podoba mi się ten zabieg, bo oznacza szczerość i przypomina nam, że absolutnej obiektywności, nawet w nauce, nie da się osiągnąć. Teksty piszą ludzie (jeszcze!), więc usuwanie ludzkiego pierwiastka z narracji nie jest, moim zdaniem, potrzebne. Jednakowoż stajemy również przed pytaniem, na które – zaznaczam od razu – nie mam odpowiedzi: kiedy luźna narracja staje się błędem stylistycznym? W niektórych momentach lektury omawianej pozycji uśmiechałem się, gdy zaskakiwała mnie wstawka bardziej felietonistyczna, na przykład: „A więc trzymajcie się, będzie się działo” (s. 13) lub: „Koniec disclaimera” (s. 85). Czasami jednak wytrącało mnie to z klimatu naukowego (autorka wielokrotnie mówiła o swojej książce jako naukowej, bez przedrostka „popularno-”) i na chwilę dekoncentrowało. Znów, nie chcę stawiać się na pozycji strażnika patetycznego i elitarnego stylu naukowego ani nie zamierzam potępiać w czambuł wszystkich prób zmiany standardów w tymże zakresie. Zatem nie oceniam tego negatywnie, a raczej ostrzegam, że niektórym może przeszkadzać.
Nie przeszkadza mi za to pozycjonowanie się na straży porządnej korekty, której, niestety, w tej książce zabrakło, co traktuję jako zarzut wobec wydawnictwa PWN. Podczas redakcji umknęło wiele literówek, błędów ortograficznych czy zwyczajnie błędów logicznych. I tak czytamy: „Krzysztof Arcimowicz, autor takich książek jak »Obraz mężczyzny w polskich medoach: prawda, fałszy, stereotyp« z 2003 roku (…)” (s. 14). Dwie literówki w tytule jednej książki. Innowacyjny również jest zapis przymiotnika „północno-amerykański” (s. 22). Irytuje wszechobecna konstrukcja z niepotrzebnym bezokolicznikiem: „wydaje się być logiczne” (s. 21). Zdarzają się zdania niemające sensu zapewne przez niestarannie wprowadzane poprawki korektorskie, jak na przykład: „Polskie tłumaczenie jej tytułu jest w tym przypadku o wiele trafniejsze, bo brzmi »Homo politicus: społeczne podstawy polityki« i dzięki nikt nie podziewa się, że będzie w niej miejsce na dyskusje na temat relacji między męskim genderem a polityką” (s. 97). Korektorka nie wyłapała również i niespójności logicznych: „Wyjątek stanowią cztery (!) kraje, w których liczba mężczyzn w parlamentach w dniu, w którem piszę te słowa, wynosi równo lub mniej niż 50% i doprawdy nie zgadniecie, które z państw wchodzą w skład tej elitarnej grupy. Są to kolejno Rwanda (36,2 %), Kuba (44,3%), Nikaragua (45%) i Meksyk (50,2%) oraz Andora (50%) i Zjednoczone Emiraty Arabskie (także 50%)” (s. 99). Doliczyłem się sześciu państw. Nie będę śledził błędów interpunkcyjnych, ale ich też, naprawdę, nie brakuje. Oczywiście nie mam pretensji do autorki o taki stan korekty, ale do wydawnictwa, które w nazwie ma naukę.
„Mężczyznologię” Wojnickiej czyta się przyjemnie, a dodatkowo zwyczajnie czuje się sympatię do naukowczyni i podziw wobec jej niepodważalnego ogromu wiedzy. Pozycja przeprowadza czytelników i czytelniczki przez morze badań naukowych i tak naprawdę w większości jest tylko krótkim wprowadzeniem do rozległych problemów badawczych i poświęconym ich pozycjom bibliograficznym. Autorka ma wyrazisty i odważny styl pisania, co niektórych może zrazić. Niemniej, książka stanowi wartościowy wkład w porządkowanie wiedzy z zakresu badań nad mężczyznami i męskościami, jednocześnie będąc jednym z pierwszych polskojęzycznych opracowań wielu wspomnianych przez Wojnicką publikacji. Miłą odmianą był dla mnie empiryczny wymiar zagadnienia, bo zwykle poruszam się raczej w ramach teorii i interpretacji. Autorka „Mężczyznologii” natomiast wyrusza w teren i dokumentuje doświadczenia innych i swoje własne.
LITERATURA:
Kluczyńska U., Kłonkowska A.: „Socjologia męskości. Teorie w badaniach”. Łódź 2024.
Katarzyna Wojnicka: „Mężczyznologia”. Wydawnictwo Naukowe PWN. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

