ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 października 19 (523) / 2025

Olga Lalić-Krowicka, Vojislav Karanović,

WIERSZE

A A A
MYCIE

Iskrzące się tygrysie oczy

Szybko znikają

W gęstych zaroślach. Gasną,

Toną we własnym zmęczeniu.



Mowa paproci

(wydaje się)

Stała się niewyraźna



Być tutaj i nie czuć

Tarcia futra

O zimny kamień!



Język to muzyka, którą

Zaklinamy węże

Które strzegą cudzych skarbów.*



Barwy bez mrugnięcia okiem ślizgają się po ścianie.

Albo głaszczemy po włosach

Burzę, gdy się kołysze

W skorupce orzecha.



Jak jest pięknie

Myć twarz

Czarną wodą!



Nadaremno jest

Ugniatać powietrze dłońmi.



Zaczarowane linie

Wyginają się po naszych twarzach.

______________

* Ambrose Bierce: Słownik diabła




MIASTO TYGRYSÓW

Gdyby ci ktoś powiedział: jesteś skórzaną walizką,

W tobie pozostały zapakowane tylko najniezbędniejsze

Rzeczy, uśmiechnąłbyś się. Bezgłośnie

Pokazałbyś język cielęcy

Który leży (wystawiony) na białym

Talerzu z porcelany,

I na małą butelkę, do której wszystkie dźwięki

Zlały się,

Zamarzły w lodówce.



Potem wznieśliby cię.

I zabrali.



A nawet nie wiedziałbyś o tym, że wyjechałeś w podróż.

Że wyruszyłeś do miasta tygrysów. Tam

Gdzie są belki z ludzkich kości,

Podstrzesza z ludzkich kości,

A ściany z ludzkiej skóry.

Tam, gdzie słońce w sercu puszczy zatapia się

Jak ogromny krwisty dysk.



ZA KRÓTKO

Wyobrażam, że w mojej piersi

Zamiast serca mam liść klonu.

Moje ciało drży ze strachu

Od nagłego uderzenia pioruna.



W błękitnej ciemności

Uderzenia serca lśnią

Jak krople rtęci.



Przypominam sobie, że jestem człowiekiem.



Czy klon wie, że jego korona

Przez krótki czas

W pewnej klatce piersiowej

Szumiała?



Zastanawiam się. Zamyślony.

Jak to przystoi ludziom.



KINO

Sprzyja mi ten mrok.

Lubię, gdy obrazy migocą przed moimi oczami.

I że postacie w filmie

Istnieją autentycznie krótko.

I tylko sporadycznie.



Sprzyja mi identyfikacja.

Życie, które prowadzą poza tobą.

(I bez ciebie).

I że zarówno siebie, jak i drugiego, choć w mroku,

Widzisz wtedy jako coś żywego.



A nie tak jak, to gdy zapala się światło,

I wokół siebie widzisz gliniane twarze.

(Niektóre uśmiechy wciąż drgają).

Znowu stagnacja.

Upiorowość.

Znowu w sobie.



Ten powrót nie sprzyja.



Nie ma już postaci.

Nie ma nawet bliskiej historii.

Teraz obrazy znów

Migocą w każdym z nas:



Oddzielnie

Spojrzenie jest jak

Przecięcie płonącym mieczem.



To w nas:

Po co to wszystko?



SALTO MORTALE

Głęboko wątpię,

Że słowo na zewnątrz oznacza

To, co nam się wydaje

Że oznacza.



Nie mówię, że świat jest

Zamknięty na klucz w ludzkiej czaszce;

Ale nie jestem pewien, czy granica znajduje się

Tam, gdzie ją sobie

Wyobraziliśmy. I zakreśliliśmy.



Nasz oddech jest bardziej zanurzony w powietrzu.

Nasze zmysły są po prostu zapluskane



Istnieniem.



Oto sposób, aby to sprawdzić.

Zalecieć się, wskoczyć do basenu.

Tuż przed dotknięciem wody,

Uderzyć głową mocno o krawędź.



Czy tonę?

Czy to wy mnie toniecie?



Świadomość ma gładką skórę,

Jak delfin.



 
Przekład: Olga Lalić-Krowicka.