Olga Lalić-Krowicka, Vojislav Karanović,
WIERSZE
A
A
A
MYCIE
Iskrzące się tygrysie oczy
Szybko znikają
W gęstych zaroślach. Gasną,
Toną we własnym zmęczeniu.
Mowa paproci
(wydaje się)
Stała się niewyraźna
Być tutaj i nie czuć
Tarcia futra
O zimny kamień!
Język to muzyka, którą
Zaklinamy węże
Które strzegą cudzych skarbów.*
Barwy bez mrugnięcia okiem ślizgają się po ścianie.
Albo głaszczemy po włosach
Burzę, gdy się kołysze
W skorupce orzecha.
Jak jest pięknie
Myć twarz
Czarną wodą!
Nadaremno jest
Ugniatać powietrze dłońmi.
Zaczarowane linie
Wyginają się po naszych twarzach.
______________
* Ambrose Bierce: Słownik diabła
MIASTO TYGRYSÓW
Gdyby ci ktoś powiedział: jesteś skórzaną walizką,
W tobie pozostały zapakowane tylko najniezbędniejsze
Rzeczy, uśmiechnąłbyś się. Bezgłośnie
Pokazałbyś język cielęcy
Który leży (wystawiony) na białym
Talerzu z porcelany,
I na małą butelkę, do której wszystkie dźwięki
Zlały się,
Zamarzły w lodówce.
Potem wznieśliby cię.
I zabrali.
A nawet nie wiedziałbyś o tym, że wyjechałeś w podróż.
Że wyruszyłeś do miasta tygrysów. Tam
Gdzie są belki z ludzkich kości,
Podstrzesza z ludzkich kości,
A ściany z ludzkiej skóry.
Tam, gdzie słońce w sercu puszczy zatapia się
Jak ogromny krwisty dysk.
ZA KRÓTKO
Wyobrażam, że w mojej piersi
Zamiast serca mam liść klonu.
Moje ciało drży ze strachu
Od nagłego uderzenia pioruna.
W błękitnej ciemności
Uderzenia serca lśnią
Jak krople rtęci.
Przypominam sobie, że jestem człowiekiem.
Czy klon wie, że jego korona
Przez krótki czas
W pewnej klatce piersiowej
Szumiała?
Zastanawiam się. Zamyślony.
Jak to przystoi ludziom.
KINO
Sprzyja mi ten mrok.
Lubię, gdy obrazy migocą przed moimi oczami.
I że postacie w filmie
Istnieją autentycznie krótko.
I tylko sporadycznie.
Sprzyja mi identyfikacja.
Życie, które prowadzą poza tobą.
(I bez ciebie).
I że zarówno siebie, jak i drugiego, choć w mroku,
Widzisz wtedy jako coś żywego.
A nie tak jak, to gdy zapala się światło,
I wokół siebie widzisz gliniane twarze.
(Niektóre uśmiechy wciąż drgają).
Znowu stagnacja.
Upiorowość.
Znowu w sobie.
Ten powrót nie sprzyja.
Nie ma już postaci.
Nie ma nawet bliskiej historii.
Teraz obrazy znów
Migocą w każdym z nas:
Oddzielnie
Spojrzenie jest jak
Przecięcie płonącym mieczem.
To w nas:
Po co to wszystko?
SALTO MORTALE
Głęboko wątpię,
Że słowo na zewnątrz oznacza
To, co nam się wydaje
Że oznacza.
Nie mówię, że świat jest
Zamknięty na klucz w ludzkiej czaszce;
Ale nie jestem pewien, czy granica znajduje się
Tam, gdzie ją sobie
Wyobraziliśmy. I zakreśliliśmy.
Nasz oddech jest bardziej zanurzony w powietrzu.
Nasze zmysły są po prostu zapluskane
Istnieniem.
Oto sposób, aby to sprawdzić.
Zalecieć się, wskoczyć do basenu.
Tuż przed dotknięciem wody,
Uderzyć głową mocno o krawędź.
Czy tonę?
Czy to wy mnie toniecie?
Świadomość ma gładką skórę,
Jak delfin.
Iskrzące się tygrysie oczy
Szybko znikają
W gęstych zaroślach. Gasną,
Toną we własnym zmęczeniu.
Mowa paproci
(wydaje się)
Stała się niewyraźna
Być tutaj i nie czuć
Tarcia futra
O zimny kamień!
Język to muzyka, którą
Zaklinamy węże
Które strzegą cudzych skarbów.*
Barwy bez mrugnięcia okiem ślizgają się po ścianie.
Albo głaszczemy po włosach
Burzę, gdy się kołysze
W skorupce orzecha.
Jak jest pięknie
Myć twarz
Czarną wodą!
Nadaremno jest
Ugniatać powietrze dłońmi.
Zaczarowane linie
Wyginają się po naszych twarzach.
______________
* Ambrose Bierce: Słownik diabła
MIASTO TYGRYSÓW
Gdyby ci ktoś powiedział: jesteś skórzaną walizką,
W tobie pozostały zapakowane tylko najniezbędniejsze
Rzeczy, uśmiechnąłbyś się. Bezgłośnie
Pokazałbyś język cielęcy
Który leży (wystawiony) na białym
Talerzu z porcelany,
I na małą butelkę, do której wszystkie dźwięki
Zlały się,
Zamarzły w lodówce.
Potem wznieśliby cię.
I zabrali.
A nawet nie wiedziałbyś o tym, że wyjechałeś w podróż.
Że wyruszyłeś do miasta tygrysów. Tam
Gdzie są belki z ludzkich kości,
Podstrzesza z ludzkich kości,
A ściany z ludzkiej skóry.
Tam, gdzie słońce w sercu puszczy zatapia się
Jak ogromny krwisty dysk.
ZA KRÓTKO
Wyobrażam, że w mojej piersi
Zamiast serca mam liść klonu.
Moje ciało drży ze strachu
Od nagłego uderzenia pioruna.
W błękitnej ciemności
Uderzenia serca lśnią
Jak krople rtęci.
Przypominam sobie, że jestem człowiekiem.
Czy klon wie, że jego korona
Przez krótki czas
W pewnej klatce piersiowej
Szumiała?
Zastanawiam się. Zamyślony.
Jak to przystoi ludziom.
KINO
Sprzyja mi ten mrok.
Lubię, gdy obrazy migocą przed moimi oczami.
I że postacie w filmie
Istnieją autentycznie krótko.
I tylko sporadycznie.
Sprzyja mi identyfikacja.
Życie, które prowadzą poza tobą.
(I bez ciebie).
I że zarówno siebie, jak i drugiego, choć w mroku,
Widzisz wtedy jako coś żywego.
A nie tak jak, to gdy zapala się światło,
I wokół siebie widzisz gliniane twarze.
(Niektóre uśmiechy wciąż drgają).
Znowu stagnacja.
Upiorowość.
Znowu w sobie.
Ten powrót nie sprzyja.
Nie ma już postaci.
Nie ma nawet bliskiej historii.
Teraz obrazy znów
Migocą w każdym z nas:
Oddzielnie
Spojrzenie jest jak
Przecięcie płonącym mieczem.
To w nas:
Po co to wszystko?
SALTO MORTALE
Głęboko wątpię,
Że słowo na zewnątrz oznacza
To, co nam się wydaje
Że oznacza.
Nie mówię, że świat jest
Zamknięty na klucz w ludzkiej czaszce;
Ale nie jestem pewien, czy granica znajduje się
Tam, gdzie ją sobie
Wyobraziliśmy. I zakreśliliśmy.
Nasz oddech jest bardziej zanurzony w powietrzu.
Nasze zmysły są po prostu zapluskane
Istnieniem.
Oto sposób, aby to sprawdzić.
Zalecieć się, wskoczyć do basenu.
Tuż przed dotknięciem wody,
Uderzyć głową mocno o krawędź.
Czy tonę?
Czy to wy mnie toniecie?
Świadomość ma gładką skórę,
Jak delfin.
Przekład: Olga Lalić-Krowicka.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

