STEROWANY JESTEM WCIĄŻ (STARVENTURE)
A
A
A
Mieszkający razem z bratem i ojcem Virlandil za żadne skarby nie chce podjąć pracy w fabryce zabawek. Spiczastouchy bohater liczy bowiem na to, że los na loterii się do niego uśmiechnie. Niestety, kolejne zdrapki nie przynoszą nic poza rozczarowaniem. Czy wizyta w kasynie odmieni życie płomiennowłosego protagonisty? W aspekcie finansowym – tak, choć zdecydowanie na minus. Ale to właśnie w przybytku hazardu Virlandil spotyka mocno wstawionego jegomościa, który przedstawia bohaterowi szansę na nowy wymiar egzystencji. Wchodząc następnego dnia na pokład promu kosmicznego należącego do korporacji S.T.A.R., protagonista rusza ku przygodzie, która w mgnieniu oka staje się istnym dramatem. Wszak splotem nieoczekiwanych wydarzeń Virlandil jako jedyny z pasażerów trafia na obcą planetę, gdzie z właściwym sobie wdziękiem pakuje się w jeszcze większe kłopoty, które czekają na niego w osobliwym mieście podlegającym permanentnej inwigilacji.
Debiutanckie „Starventure” Katarzyny Kubasik to obiecujące otwarcie serii, która powinna przypaść do gustu miłośnikom/miłośniczkom przygodowej SF niepozbawionej akcentów humorystycznych, ale także wątków zachęcających do refleksji. Autorka stopniowo odsłania przed nami arkana uniwersum, w którym aparat władzy bez problemu potrafi przejąć fizyczną kontrolę nad mieszkańcami wybranych światów (wykorzystując ową zdalną, podświadomą manipulację do forsowania określonych trendów czy uciszania potencjalnych buntów). Uniwersum, gdzie ceną za wygodne, stabilne, wolne od trosk życie jest wyrzeczenie się kreatywności oraz indywidualności, a wszelkie przejawy niesubordynacji są surowo karane.
Skrzące się od dynamicznej akcji cartoonowe perypetie niepokornego protagonisty zabierają nas w podróż futurystycznymi zakątkami, niejednokrotnie stanowiącymi niemałe wyzwanie percepcyjne (vide: miejsca pracy oraz hale, w których rozróżnienie między podłogą a sufitem jest kwestią umowną) oraz urzekają miłą dla oka paletą barw. Posiadające horyzontalny układ stron, zamknięte w miękkiej oprawie „Starventure” to solidny start serii, która (miejmy nadzieję) jeszcze niejednym nas zaskoczy. Warto!
Debiutanckie „Starventure” Katarzyny Kubasik to obiecujące otwarcie serii, która powinna przypaść do gustu miłośnikom/miłośniczkom przygodowej SF niepozbawionej akcentów humorystycznych, ale także wątków zachęcających do refleksji. Autorka stopniowo odsłania przed nami arkana uniwersum, w którym aparat władzy bez problemu potrafi przejąć fizyczną kontrolę nad mieszkańcami wybranych światów (wykorzystując ową zdalną, podświadomą manipulację do forsowania określonych trendów czy uciszania potencjalnych buntów). Uniwersum, gdzie ceną za wygodne, stabilne, wolne od trosk życie jest wyrzeczenie się kreatywności oraz indywidualności, a wszelkie przejawy niesubordynacji są surowo karane.
Skrzące się od dynamicznej akcji cartoonowe perypetie niepokornego protagonisty zabierają nas w podróż futurystycznymi zakątkami, niejednokrotnie stanowiącymi niemałe wyzwanie percepcyjne (vide: miejsca pracy oraz hale, w których rozróżnienie między podłogą a sufitem jest kwestią umowną) oraz urzekają miłą dla oka paletą barw. Posiadające horyzontalny układ stron, zamknięte w miękkiej oprawie „Starventure” to solidny start serii, która (miejmy nadzieję) jeszcze niejednym nas zaskoczy. Warto!
Katarzyna Kubasik: „Starventure”. Kurc. Koluszki 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

