ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 października 20 (524) / 2025

Anna Strzałkowska (Szumiec),

WCALE NIE TAKA NIEDŹWIEDZIA PRZYSŁUGA (ARTO PAASILINNA: 'NIELUDZKI LOKAJ PRZEWIELEBNEGO HUUSKONENA')

A A A
„– Kochany Oskarze! Sam przecież bywasz dla nas jako ten niedźwiedź: po ojcowsku trzymasz swoje owieczki w poczuciu grzechu, drzemią w tobie kaznodziejska siła i ogień, ale doskonale wiemy też o istnieniu tej czułej, zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że miękkiej strony przewielebnego Huuskonena, która tak bardzo przypomina gęste niedźwiedzie futerko – wyrecytowała Taina Säärelä jak z nut” (s. 37).

Lektura groteskowych perypetii zapalczywego małomiasteczkowego pastora i wyjątkowo utalentowanego niedźwiedzia, którym to ów duchowny oddanie się zajmuje, raz po raz dostarcza czytelniczkom i czytelnikom literacko ożywczych wrażeń. Arto Paasilinna (1942-2018), uznany fiński dziennikarz i prozaik, autor ponad 30 powieści (m.in. słynnego „Roku zająca”), przyzwyczaił odbiorczynie i odbiorców do znakomitej narracji, łączącej absurdalny dowcip z tematami egzystencjalnymi, dynamicznej, lecz pozwalającej na skupienie. „Nieludzki lokaj…”, po raz pierwszy wydany w Polsce kilka miesięcy temu (w Finlandii książka została opublikowana w 1995 roku), niedźwiedzią przysługą dla twórczości Paasilinny z pewnością nie jest. Duża w tym również zasługa tłumacza polskiego wydania, Sebastiana Musielaka.

Utwór Paasilinny wydaje się, jak czytamy w komentarzu tłumacza, „luźnym pastiszem znacznie starszej powieści o grzesznym pastorze, który zbratał się z Szatanem – »Gösty Berlinga«” Selmy Lagerlöf, jej literackiego debiutu z 1891 roku”. Wpisuje się tym samym w nurt popularnych w Finlandii i Skandynawii historii traktujących o życiu pastorów, przede wszystkim wiejskich proboszczów (s. 379). Sama fabuła „Nieludzkiego lokaja…” nie jest przesadnie złożona – i nie o to w tym, jak się wydaje, idzie. Oskar Huuskonen z kościoła parafialnego w Nummenpie na 50. urodziny otrzymuje bowiem od wiernych wyjątkowy prezent w postaci małego niedźwiadka nazwanego później Diabełkiem (a jeszcze później: Szatanem właśnie), którego okoliczności nabycia są tak dramatyczne, jak zabawne. Podarek ten, w mniejszym lub większym stopniu, wpływa na różne aspekty życia bohatera. Dotykamy ludzkich bolączek, jesteśmy świadkiniami i świadkami rozstań i śmierci, próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie o prawdziwą wartość życia. Te egzystencjalne, filozoficzne rozważania, nurtują Huuskonena, gorliwego w religijnych napominaniach – i niekoniecznie lubianego – proboszcza, który, wiedziony impulsem w postaci otrzymanego niedźwiadka, postanawia diametralnie odmienić swój los.

Odbiorczynie i odbiorcy śledzą więc przemianę charakterologiczną tytułowego duchownego, ale i innych postaci, napotykających na swojej drodze niezwykły tandem. A przygody Huuskonena i jego towarzysza z całą pewnością nie należą do banalnych. Wyruszamy wraz z nimi w bliższe i dalsze podróże – od niedalekiej zimowej gawry po… Maltę! Co jednak najważniejsze, obserwujemy wielowymiarowość relacji, zależności społeczne, rodzinne, a nawet romantyczne (w których to kością niezgody jest – choć bardzo często tylko pozornie – nie zawsze sympatyczny niedźwiadek). Diabełek/Szatan, niedźwiadek potrafiący służyć jako lokaj, obdarzony talentem tanecznym, składający łapy jak do modlitwy, występujący jako atrakcja na statku to, rzecz jasna, zabawna figura groteski i jeden z najistotniejszych punktów opowieści pod kątem jej struktury. To jednak także symbol zmiany, przyczynek do rozważań na temat miejsca człowieka w świecie rozumianym metaforycznie i dosłownie – jaka wszak, inna niż ludzko-niedźwiedzia, relacja lepiej „udźwignęłaby” ciężar konieczności/możliwości powrotu do prostoty i dzikości? Jak zaznacza Juhani Karila we fragmencie zamieszczonym na tylnej okładce książki: „Natura u tego fińskiego autora jest nie do zatrzymania. Wyłazi na siłę tak z pastora, jak z całego społeczeństwa, co u Paasilinny nie jest nigdy końcem świata, a jedynie niekończącą się paradą absurdalnych zdarzeń”.

To właśnie gra perspektywą, próby przełamywania schematów, łącząca kilka gatunków narracja oraz specyficzny, acz ujmujący humor, decydują o wartości powieści. Zdecydowanie warto poświęcić wieczór – lub kilka – na spotkanie z prozą Arto Paasillinny (i, powtórzę, z pracą tłumaczeniową Sebastiana Musielaka). „Nieludzki lokaj…” jest ciekawą propozycją nie tylko dla osób zaczytujących się literaturą nordycką, badających kulturowe motywy antropo- i postantropocentryczne, ale także dla czytelniczek i czytelników poszukujących powiewu świeżości, choćby w artystycznej konwencji.
Arto Paasilinna: „Nieludzki lokaj przewielebnego Huuskonena”. Tłum. Sebastian Musielak. Wydawnictwo Książkowe Klimaty. Wrocław 2025.