OPISAĆ DZIAŁANIE FOTOGRAFII ('CO ROBI ZDJĘCIE?', RED. B. FLAK, M. NOWICKA, A. OLSZEWSKA)
A
A
A
W maju 2022 Muzeum Fotografii w Krakowie (MuFo) w nowej siedzibie udostępniło do zwiedzania wystawę stałą „Co robi zdjęcie?”. Ekspozycja zaznajamia odbiorców z różnorodnymi historiami i praktykami fotograficznymi, zarówno w zakresie technologii, używania medium jak i jego społecznego oddziaływania. Trzy lata później, w sierpniu tego roku (2025), pojawiła się książka wydana przez Muzeum we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Zespół redaktorski w składzie Bartosz Flak, Martyna Nowicka oraz Agnieszka Olszewska zaprosił do pracy nad tomem piętnaścioro autorek i autorów, których pisarstwo zawiera się w szeroko rozumianych studiach nad fotografią. Jak podkreślają redaktorki i redaktor w podcaście „Głębia ostrości”, wszystkie teksty są nowe i powstały specjalnie na to zamówienie. Grono redaktorskie opracowało wstępny zestaw tematów, dobierając następnie autorki i autorów. Warto zaznaczyć, że w wyborze tym spotkały się osoby kojarzone ze środowiskiem kuratorskim, akademickim, artystycznym, dziennikarskim i literackim. Ponieważ role, w których występują poszczególne osoby autorskie, nierzadko przenikają się i dublują, nie chcę ich tu kategoryzować, a zatem po prostu wymienię w kolejności rozdziałów: Wojciech Nowicki, Weronika Kobylińska, Łukasz Zaremba, Adam Mazur, Monika Szewczyk-Wittek, Zofia Krawiec, Maciej Marcisz, Milena Soporowska, Jacek Dehnel, Kaja Puto, Filip Springer, Aleksandra Boćkowska, David Campany, Marcin Stachowicz oraz Radek Rak. Taki spis treści z pewnością przyciągnie osoby o różnych zainteresowaniach i literackich preferencjach, ponieważ jednak czytelniczki i czytelnicy nie muszą koniecznie poruszać się płynnie we wszystkich domenach aktywności autorek i autorów, w mojej ocenie zabrakło choć krótkich notek biograficznych.
Finalnie książka podzielona została na pięć obszarów, które zaproponował zespół kuratorski MuFo, a są to: „Technologia”, „Fotografujący”, „Fotografowane”, „Informacja” oraz „Przyszlość”. Co ważne, publikacja nie jest katalogiem wystawy, a raczej rozszerzeniem dyskursu, który ekspozycja proponuje. Znalazło to swój wyraz nie tylko w różnorodności tematycznej i formalnej tekstów, o której więcej za chwilę, ale także w warstwie ilustracyjnej: fotografie zamieszczone na kartach książki to obrazy dodaje do zbioru, jaki znajduje się w salach muzealnych. Część z nich nie pochodzi nawet z kolekcji MuFo, a stanowi przedłużenie archiwum instytucji. Myślę, że to trafna decyzja grona kuratorskiego i redaktorskiego, dzięki temu książka animuje wystawę, nie powiela narracji z sal ekspozycyjnych, a proponuje nowe ścieżki eksploracji tytułowego pytania. Jest ono zresztą bardzo wieloznaczne, z czego redaktorki i redaktor świetnie sobie zdają sprawę, pisząc ze wstępie: „Wśród odpowiedzi znajdą się takie, którą pozwolą zrozumieć, czym fotografia jest, jak powstaje, jakie okoliczności technologiczne, osobowe, społeczno-kulturowe, komunikacyjne lub polityczne składają się na jej ostateczny kształt i znaczenie, jak również to jak działa fotografia, jak ustawia relację człowieka ze światem, jak kształtuje formy komunikacji, jak informuje ludzkie ciała i sposoby myślenia” (s. 8). Ten długi, z konieczności, fragment bardzo trafnie zapowiada zawartość książki, jej heterogeniczną formę i nielinearną narrację. Można, rzecz jasna, czytać wszystkie części po kolei, zwłaszcza, iż w tle rysuje się pewien zamierzony porządek: od studiów poświęconych aspektom techniki tworzenia, dystrybuowania i archiwizowania zdjęć, przez refleksje na temat różnych form autorstwa, następnie - tematów i obrazów przed obiektywem, potem zaś – o tym, co widać poza zdjęciem lub poprzez nie, by dobrnąć do mniej lub bardziej realistycznych wizji na to, co nadejdzie. Ale czytelniczki i czytelnicy mogą równie dobrze otwierać książkę na tych rozdziałach, które przykują ich zainteresowanie tytułem, tematem czy nazwiskiem osoby autorskiej. Zwłaszcza, że wszystkie teksty są wybitnie oryginalne, noszą ślady indywidualnego stylu i potraktowania formy.
Ta różnorodność jest zarówno zaletą, jak i wadą publikacji. Nowicki, Dehnel czy Springer zaproponowali eseje, w której to formie wyrażają się bardzo często, a choć teksty są nowe, to autorzy powracają w nich do tematów, które są obecne w ich pisarstwie od dawna. I tak Nowicki przywiązany jest do materialności – „ciała” – fotografii, podążając ponownie już śladem zniszczenia i blaknięcia materiału. Springer wikła się w zniuansoaną relację między krajobrazem a widokiem, wnikając w koncepcję fotografii ojczystej Jana Bułhaka, co robił już w książce „Mein Gott, jak pięknie” (2023). Nie oceniam tego negatywnie, w końcu autorzy są ekspertami w tych tematach, chcę tylko wskazać, że korzystają z, nomen omen, klisz. Najbardziej ożywczą propozycją jest tekst Dehnela, kolekcjonera starych fotografii, który przygląda się temu co niewygodne, niepokojące, a nawet jednoznacznie złe, formując etyczne wezwanie: „Musimy zbierać świadectwa z powodów moralnych, ale zarazem ten proces jest w swoim najgłębszym sensie niemoralny” (s. 136). I chodzi mu nie tylko o obsceniczne treści zdjęć, ale i dyskusyjne sposoby ich tworzenia i archiwizowania. Jego słowa „Kolekcja (…) jeśli tylko za cel stawia sobie odzwierciedlenie całości ludzkiego doświadczenia (…), musi się zmierzyć z obrazami niepokojącymi, odstręczającymi” (s. 129) brzmiały mi w głowie dziś rano, kiedy na pchlim targu sięgałam po spore, umieszczone w pięknych winietach fotografie pochodzące najpewniej z końca XIX wieku. Przedstawiały białych mężczyzn w strojach w stylu safari, dumnie pozujących ze strzelbą nad ciałami zamordowanych zwierząt: nosorożca, lwów, słonia. Nie kupiłam ich, co nie znaczy, że zdecydowałam się odwrócić wzrok: nie zapomnę ich i będę o nich opowiadać na zajęciach, zastanawiając się, z czyjej kolekcji pochodziły i jak znalazły się na targu staroci w stosie obrazów z rodzinnych świąt, wycieczek czy po prostu portretów.
Jako dla osoby związanej z akademicką historią i teorią fotografii, najciekawsze dla mnie okazały się teksty spoza mojej dziedziny. Przede wszystkim – autorefleksyjny esej Zofii Krawiec o jej cyklu selfies, relację z punktu widzenia nie tylko artystki, ale i osoby równocześnie za i przed obiektywem, uczestniczki społecznościowych sieci dystrybucji zdjęć, odbiorczyni wspierających, wzmacniających, ale i chamskich i krzywdzących komentarzy. Zostanie mi w pamięci zdanie „Fotografowanie to rodzaj czarowania” (s. 94). Wiele dowiedziałam się dzięki rozmowom Moniki Szewczyk-Wittek pod wspólnym tytułem „Marzenia i zlecenia”. Autorka zadała trojgu fotografów – Karolowi Grygorukowi, Kasi Stręk oraz Bartowi Pogodzie – pytania o nakładanie się biznesu, branży kreatywnej i świata sztuki. Dzięki jej pomysłowi książka wzbogaciła się o trzy kolejne głosy, a rozmówczyni i rozmówcom pozostaje życzyć spełnienia ich fotograficznych marzeń.
Dzięki licznym ilustracjom, w większości reprodukowanym, ale też w formie QR-kodów, publikacja spogląda w stronę książek fotograficznych, choć zdecydowanie słowo zajmuje w niej więcej miejsca. Relacjom tekstu i obrazu poświęca zresztą swój esej David Campany, światowej sławy artysta, kurator i pedagog, przypominając ścisły związek fotografii i dyskursu już od źródeł. Sugeruje on, iż „Fotografie, na przykład, ukazują, ale nie są w stanie wyjaśnić ani precyzyjnie wyrazić intencji” (s. 185). Można uznać, iż cała książka „Co robi zdjęcie?” jest taka próbą wytłumaczenia i ukonkretnienia migotliwych znaczeń, które oferują nam zdjęcia.
Czy wieloznaczność tytułowego pytania została w tomie wyczerpana? Oczywiście, że nie, jednak autorkom i autorom udało się zaproponować jego przeróżne parafrazy i ujęcia. Brak domknięcia refleksji jest w tym wypadku zdecydowanie zaletą, ponieważ może doprowadzić do kolejnej wariacji – po wystawie i książce – na temat tego, „co robi zdjęcie?”. Ciekawe, w jakiej formie tym razem.
LITERTURA:
Springer F.: „Mein Gott, jak pięknie!”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2023.
„Co robi zdjęcie?” Nowa publikacja krakowskiego Muzeum Fotografii, podcast Głębia ostrości, https://open.spotify.com/episode/0p3uQgq9XV3UJnFKyUBbWO
Finalnie książka podzielona została na pięć obszarów, które zaproponował zespół kuratorski MuFo, a są to: „Technologia”, „Fotografujący”, „Fotografowane”, „Informacja” oraz „Przyszlość”. Co ważne, publikacja nie jest katalogiem wystawy, a raczej rozszerzeniem dyskursu, który ekspozycja proponuje. Znalazło to swój wyraz nie tylko w różnorodności tematycznej i formalnej tekstów, o której więcej za chwilę, ale także w warstwie ilustracyjnej: fotografie zamieszczone na kartach książki to obrazy dodaje do zbioru, jaki znajduje się w salach muzealnych. Część z nich nie pochodzi nawet z kolekcji MuFo, a stanowi przedłużenie archiwum instytucji. Myślę, że to trafna decyzja grona kuratorskiego i redaktorskiego, dzięki temu książka animuje wystawę, nie powiela narracji z sal ekspozycyjnych, a proponuje nowe ścieżki eksploracji tytułowego pytania. Jest ono zresztą bardzo wieloznaczne, z czego redaktorki i redaktor świetnie sobie zdają sprawę, pisząc ze wstępie: „Wśród odpowiedzi znajdą się takie, którą pozwolą zrozumieć, czym fotografia jest, jak powstaje, jakie okoliczności technologiczne, osobowe, społeczno-kulturowe, komunikacyjne lub polityczne składają się na jej ostateczny kształt i znaczenie, jak również to jak działa fotografia, jak ustawia relację człowieka ze światem, jak kształtuje formy komunikacji, jak informuje ludzkie ciała i sposoby myślenia” (s. 8). Ten długi, z konieczności, fragment bardzo trafnie zapowiada zawartość książki, jej heterogeniczną formę i nielinearną narrację. Można, rzecz jasna, czytać wszystkie części po kolei, zwłaszcza, iż w tle rysuje się pewien zamierzony porządek: od studiów poświęconych aspektom techniki tworzenia, dystrybuowania i archiwizowania zdjęć, przez refleksje na temat różnych form autorstwa, następnie - tematów i obrazów przed obiektywem, potem zaś – o tym, co widać poza zdjęciem lub poprzez nie, by dobrnąć do mniej lub bardziej realistycznych wizji na to, co nadejdzie. Ale czytelniczki i czytelnicy mogą równie dobrze otwierać książkę na tych rozdziałach, które przykują ich zainteresowanie tytułem, tematem czy nazwiskiem osoby autorskiej. Zwłaszcza, że wszystkie teksty są wybitnie oryginalne, noszą ślady indywidualnego stylu i potraktowania formy.
Ta różnorodność jest zarówno zaletą, jak i wadą publikacji. Nowicki, Dehnel czy Springer zaproponowali eseje, w której to formie wyrażają się bardzo często, a choć teksty są nowe, to autorzy powracają w nich do tematów, które są obecne w ich pisarstwie od dawna. I tak Nowicki przywiązany jest do materialności – „ciała” – fotografii, podążając ponownie już śladem zniszczenia i blaknięcia materiału. Springer wikła się w zniuansoaną relację między krajobrazem a widokiem, wnikając w koncepcję fotografii ojczystej Jana Bułhaka, co robił już w książce „Mein Gott, jak pięknie” (2023). Nie oceniam tego negatywnie, w końcu autorzy są ekspertami w tych tematach, chcę tylko wskazać, że korzystają z, nomen omen, klisz. Najbardziej ożywczą propozycją jest tekst Dehnela, kolekcjonera starych fotografii, który przygląda się temu co niewygodne, niepokojące, a nawet jednoznacznie złe, formując etyczne wezwanie: „Musimy zbierać świadectwa z powodów moralnych, ale zarazem ten proces jest w swoim najgłębszym sensie niemoralny” (s. 136). I chodzi mu nie tylko o obsceniczne treści zdjęć, ale i dyskusyjne sposoby ich tworzenia i archiwizowania. Jego słowa „Kolekcja (…) jeśli tylko za cel stawia sobie odzwierciedlenie całości ludzkiego doświadczenia (…), musi się zmierzyć z obrazami niepokojącymi, odstręczającymi” (s. 129) brzmiały mi w głowie dziś rano, kiedy na pchlim targu sięgałam po spore, umieszczone w pięknych winietach fotografie pochodzące najpewniej z końca XIX wieku. Przedstawiały białych mężczyzn w strojach w stylu safari, dumnie pozujących ze strzelbą nad ciałami zamordowanych zwierząt: nosorożca, lwów, słonia. Nie kupiłam ich, co nie znaczy, że zdecydowałam się odwrócić wzrok: nie zapomnę ich i będę o nich opowiadać na zajęciach, zastanawiając się, z czyjej kolekcji pochodziły i jak znalazły się na targu staroci w stosie obrazów z rodzinnych świąt, wycieczek czy po prostu portretów.
Jako dla osoby związanej z akademicką historią i teorią fotografii, najciekawsze dla mnie okazały się teksty spoza mojej dziedziny. Przede wszystkim – autorefleksyjny esej Zofii Krawiec o jej cyklu selfies, relację z punktu widzenia nie tylko artystki, ale i osoby równocześnie za i przed obiektywem, uczestniczki społecznościowych sieci dystrybucji zdjęć, odbiorczyni wspierających, wzmacniających, ale i chamskich i krzywdzących komentarzy. Zostanie mi w pamięci zdanie „Fotografowanie to rodzaj czarowania” (s. 94). Wiele dowiedziałam się dzięki rozmowom Moniki Szewczyk-Wittek pod wspólnym tytułem „Marzenia i zlecenia”. Autorka zadała trojgu fotografów – Karolowi Grygorukowi, Kasi Stręk oraz Bartowi Pogodzie – pytania o nakładanie się biznesu, branży kreatywnej i świata sztuki. Dzięki jej pomysłowi książka wzbogaciła się o trzy kolejne głosy, a rozmówczyni i rozmówcom pozostaje życzyć spełnienia ich fotograficznych marzeń.
Dzięki licznym ilustracjom, w większości reprodukowanym, ale też w formie QR-kodów, publikacja spogląda w stronę książek fotograficznych, choć zdecydowanie słowo zajmuje w niej więcej miejsca. Relacjom tekstu i obrazu poświęca zresztą swój esej David Campany, światowej sławy artysta, kurator i pedagog, przypominając ścisły związek fotografii i dyskursu już od źródeł. Sugeruje on, iż „Fotografie, na przykład, ukazują, ale nie są w stanie wyjaśnić ani precyzyjnie wyrazić intencji” (s. 185). Można uznać, iż cała książka „Co robi zdjęcie?” jest taka próbą wytłumaczenia i ukonkretnienia migotliwych znaczeń, które oferują nam zdjęcia.
Czy wieloznaczność tytułowego pytania została w tomie wyczerpana? Oczywiście, że nie, jednak autorkom i autorom udało się zaproponować jego przeróżne parafrazy i ujęcia. Brak domknięcia refleksji jest w tym wypadku zdecydowanie zaletą, ponieważ może doprowadzić do kolejnej wariacji – po wystawie i książce – na temat tego, „co robi zdjęcie?”. Ciekawe, w jakiej formie tym razem.
LITERTURA:
Springer F.: „Mein Gott, jak pięknie!”. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2023.
„Co robi zdjęcie?” Nowa publikacja krakowskiego Muzeum Fotografii, podcast Głębia ostrości, https://open.spotify.com/episode/0p3uQgq9XV3UJnFKyUBbWO
„Co robi zdjęcie?”. Red. B. Flak, M. Nowicka, A. Olszewska. Wydawnictwo Czarne/Muzeum Fotografii w Krakowie. Kraków-Wołowiec 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

