ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (529) / 2026

Andrzej Ciszewski,

OSTATNIA NADZIEJA (PANDORA. CZĘŚĆ PIERWSZA)

A A A
Odziani w białe pancerze szturmowcy odnajdują na rubieżach pustynnej planety Ferus kapsułę ratunkową. Niestety, nie ma już w niej poszukiwanej uciekinierki, ani – co gorsza – niezwykle cennego, choć enigmatycznego ładunku. Na domiar złego żołnierze wpadają w zasadzkę zgotowaną przez zamaskowanych bojowników, którzy skrzętnie (aczkolwiek nie bez strat własnych) rozprawiają się ze sługami międzyplanetarnego Protektoratu, na którego czele stoi złowieszczy lord Titus. Tymczasem Rina (wspomniana uciekinierka) znajduje schronienie u Arnauda, do którego drzwi w swoim czasie zapuka także Talia: mechaniczka specjalizująca się w budowaniu i serwisowaniu cybernetycznych protez. Buntownicza protagonistka nie wie jednak, że Rina ma pod swoją opieką istotę, która może okazać się ostatnią nadzieją kolonistów w walce z chorobą zwaną pustynną śmiercią.

Debiutancki tom „Pandory” – autorskiego projektu bydgoskiego twórcy i badacza komiksów, Kamila Dukiewicza („Black Hound”, „Rzeźzin”) – to brawurowe otwarcie emocjonującej space opery, będącej listem miłosnym do „Gwiezdnych wojen” George’a Lucasa, „Diuny” Franka Herberta, „Mad Maxa” George’a Millera, ale także „Incala” duetu Jodorowsky/Moebius oraz „Areny” Petera Manoogiana. Sprawnie zawiązana perypetia; wartkie tempo akcji; dynamiczne sekwencje pojedynków (także tych z użyciem broni białej) czy przekonująco zarysowane realia świata przedstawionego (w tym design pojazdów oraz kostiumów) to nie jedyne atuty tego dzieła rysowanego sympatyczną, uproszczoną kreską.

Wydana w poręcznym formacie w miękkiej oprawie ze skrzydełkami „Pandora” sprawdza się jako futurystyczna przypowiastka o bohaterstwie, poświęceniu, politycznych machinacjach i propagandzie, ale również jako wciągająca historia o odkrywaniu zaskakującej roli, jaką czasem może nam życie napisać. Polecam!
Kamil Dukiewicz: „Pandora. Część pierwsza”. Kultura Gniewu. Warszawa 2025.