ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (529) / 2026

Andrzej Ciszewski,

MÓJ SERDECZNY WRÓG (SUPERMAN: OSTATNIE DNI LEXA LUTHORA)

A A A
Bez owijania w bawełnę: Lex Luthor jest umierający i chce, by nikt inny, tylko Superman, znalazł lekarstwo na nieubłaganie postępującą chorobę. Choć wszelkie możliwe sondaże opinii publicznej optują za tym, by Człowiek ze Stali nie marnował czasu na swojego adwersarza – wszak nikt nie zamierza płakać po łysym geniuszu – to jednak powiewający czerwoną peleryną bohater robi, co może, by ocalić wyrachowanego złoczyńcę. Cały dowcip polega na tym, że walka z bezwzględną chorobą wkrótce okaże się najmniejszym zmartwieniem protagonistów.

Ukazujący się pod szyldem DC Black Label album „Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora” to kolejny mocny punkt w scenopisarskim dorobku Marka Waida („Kingdom Come – Przyjdź Królestwo”, „Daredevil: Wściekłość i wrzask”, „Potter’s Field: Cmentarz Bezimiennych”, „Hunter-Killer”). Powierzając obowiązki narratora Clarkowi Kentowi (aczkolwiek nie zabrakło także trzecioosobowych partii narracji), Amerykanin odtwarza przebieg tytułowych wydarzeń, zgrabnie przeplatając ze sobą różne płaszczyzny czasoprzestrzenne. Stąd, obok wypraw do Kandoru, Strefy Widmo, Themisciry czy Tritonis, odbędziemy podróż do przyszłości (ściślej: do XXXI stulecia), ale także przeniesiemy się do Smallville, gdzie będziemy mogli lepiej zrozumieć relację łączącą niegdyś Lexa i Clarka.

Niewątpliwą siłą historii napisanej przez Waida są wyraziste dramatis personae. Poczucie winy i bycia odrzuconym, zwątpienie, zazdrość, gorycz porażki, bezradność – to tylko niektóre z emocji, które towarzyszą bohaterom tej trykociarskiej psychodramy. Kontrolowany patos idzie tu w parze z wnikliwą analizą ludzkich uczuć, pozwalających lepiej zrozumieć motywacje Kenta i Luthora. Pieczołowite rysunki Bryana Hitcha („Venom”, „The Authority”, „Liga Sprawiedliwości”, „Ultimates: Superludzie”) – współtworzone przez kładącego tusz Kevina Nowlana („Superman vs Aliens”, „Opowieści Jutra Alana Moore’a”, „Batman: Miecz Azraela”, „New Mutants”) – rewelacyjnie oddają realia kalejdoskopowo zmieniających się scenerii, których malowniczość wiele zawdzięcza świetnie dobranej palecie barw, w czym z kolei zasługa Davida Barona („Bloodshot Odrodzenie”, „Divinity”, „Green Arrow and Black Canary”, „Batman Confidential”).

Imponujące rozkładówki oraz dynamiczny układ kadrów (także całostronicowych) sprawiają, że lektura recenzowanego albumu (liczącego 168 stron i wydanego w twardej oprawie w formacie 21 x 27 centymetrów) okazuje się bardzo pozytywnym doświadczeniem. Gorąco polecam – także osobom, które nie są stałymi czytelnikami/czytelniczkami komiksowych przygód Człowieka ze Stali. Bo „Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora” to uniwersalna w swej wymowie przypowieść o tym, co tak naprawdę czyni nas ludźmi.
Mark Waid, Bryan Hitch, Kevin Nowlan, David Baron: „Superman: Ostatnie dni Lexa Luthora” („Superman: The Last Days of Lex Luthor”). Tłumaczenie: Marek Starosta. Egmont Polska. Warszawa 2025 [linia wydawnicza: DC Black Label].