NIEFORTUNNY PRZYPADEK (PRALNIA)
A
A
A
François wiedzie szarą, monotonną egzystencję. Praca kierowcy w miejscowej pralni nie jest spełnieniem marzeń bohatera (w dodatku nadzieje na podwyżkę właśnie się rozwiały), a samotne życie w jednej z paryskich kamienic zdecydowanie nie polepsza sytuacji. Jedynym promykiem nadziei dla ćmiącego papierosy marki Fortuna, wiecznie przemokniętego protagonisty (wszak regularnie zapomina o parasolu, zaś deszcze nawalne nie odpuszczają) jest wygrana na loterii.
Mężczyzna regularnie kupuje losy – konsekwentnie obstawiając tę samą sekwencję liczb – mając nadzieję, że dzięki wygranej (aktualna kumulacja to 10 milionów franków) odmieni życie swoje oraz Maryvonne; pracującej w kiosku matki samotnie wychowującej małą Romy. Czekając na ten szczęśliwy dzień, François cierpliwie rozwozi wypraną garderobę pod wskazane adresy. Podczas jednej z dostaw wydarza się coś, co może pomóc protagoniście w zmianie jego społecznego statusu. Ale cena, jaką przyjdzie mu za to zapłacić, może okazać się zbyt duża.
„Pralnia” Jorisa Mertensa wciąga już od pierwszych stron, zabierając nas w podróż ulicami i zaułkami Paryża doby lat 70. minionego wieku. Sugestywnie odzwierciedlona urbanistyczna oraz społeczno-kulturowa panorama francuskiej stolicy (Belg pieczołowicie oddaje niuanse modowe, motoryzacyjne czy architektoniczne) stanowi kapitalne tło dla przypowieści o wielkich planach i zawiedzionych nadziejach.
Autor „Beatrice” w mistrzowski sposób wprowadza nas w realia tego ponurego mikroświata: otwierająca komiks rozkładówka ukazująca z lotu ptaka panoramę Paryża skąpanego w wieczornym deszczu ustanawia estetyczną dominantę utworu, w którym symbolika wody i oczyszczenia powraca w najróżniejszych kontekstach. Mertens eksperymentuje ze zmiennością perspektyw oraz sekwencjonowaniem kadrów – w omawianym dziele znajdziemy między innymi całostronicowe ilustracje, zestawy składające się z dwóch wertykalnych paneli, jak również plansze zawierające sekwencje 8, 9 czy 12 kadrów. Warto także podkreślić, że autor miejscami chętnie rezygnuje ze słownego komentarza na rzecz stricte wizualnej formy artystycznej ekspresji.
Reasumując: „Pralnia” to znakomity dramat psychologiczny w noirowej otoczce, w sam raz dla osób mających w życzliwej pamięci nowofalowy klasyk „Windą na szafot” (1958) w reżyserii Louisa Malle’a.
Mężczyzna regularnie kupuje losy – konsekwentnie obstawiając tę samą sekwencję liczb – mając nadzieję, że dzięki wygranej (aktualna kumulacja to 10 milionów franków) odmieni życie swoje oraz Maryvonne; pracującej w kiosku matki samotnie wychowującej małą Romy. Czekając na ten szczęśliwy dzień, François cierpliwie rozwozi wypraną garderobę pod wskazane adresy. Podczas jednej z dostaw wydarza się coś, co może pomóc protagoniście w zmianie jego społecznego statusu. Ale cena, jaką przyjdzie mu za to zapłacić, może okazać się zbyt duża.
„Pralnia” Jorisa Mertensa wciąga już od pierwszych stron, zabierając nas w podróż ulicami i zaułkami Paryża doby lat 70. minionego wieku. Sugestywnie odzwierciedlona urbanistyczna oraz społeczno-kulturowa panorama francuskiej stolicy (Belg pieczołowicie oddaje niuanse modowe, motoryzacyjne czy architektoniczne) stanowi kapitalne tło dla przypowieści o wielkich planach i zawiedzionych nadziejach.
Autor „Beatrice” w mistrzowski sposób wprowadza nas w realia tego ponurego mikroświata: otwierająca komiks rozkładówka ukazująca z lotu ptaka panoramę Paryża skąpanego w wieczornym deszczu ustanawia estetyczną dominantę utworu, w którym symbolika wody i oczyszczenia powraca w najróżniejszych kontekstach. Mertens eksperymentuje ze zmiennością perspektyw oraz sekwencjonowaniem kadrów – w omawianym dziele znajdziemy między innymi całostronicowe ilustracje, zestawy składające się z dwóch wertykalnych paneli, jak również plansze zawierające sekwencje 8, 9 czy 12 kadrów. Warto także podkreślić, że autor miejscami chętnie rezygnuje ze słownego komentarza na rzecz stricte wizualnej formy artystycznej ekspresji.
Reasumując: „Pralnia” to znakomity dramat psychologiczny w noirowej otoczce, w sam raz dla osób mających w życzliwej pamięci nowofalowy klasyk „Windą na szafot” (1958) w reżyserii Louisa Malle’a.
Joris Mertens: „Pralnia” („Nettoyage à sec”). Tłumaczenie: Ernest Kacperski. Egmont Polska. Warszawa 2025.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

