ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (529) / 2026

Julia Dusza,

(HER)STORIA PRZEDMIOTÓW CODZIENNYCH (ANNABELLE HIRSCH: 'HISTORIA KOBIET W 101 PRZEDMIOTACH')

A A A
Na widok tytułów książek obiecujących przekazanie wiedzy w liczbach bądź krokach zwykle zachowuję sceptycyzm. Księgarnie o zasięgu masowym oferują pozycje zawierające fragmentaryczne ciekawostki historyczne, służące do szybkiego, względnego nadrobienia przez czytelnika lub czytelniczkę lekcji historii. Konsekwencją tego jest powielanie stanowisk, które znacząco zniekształcają obraz przeszłości. Z dość sporym dystansem podchodziłam więc do nowości Wydawnictwa słowa/obraz terytoria „Historia kobiet w 101 przedmiotach” Annabelle Hirsch.

Opowiedzenie historii kobiet w nieco ponad stu rzeczach wydawało mi się jednym z przykładów popfeministycznych pozycji licznie pojawiających się na rynku wydawniczym. Praca Hirsch okazała się jednak czymś więcej niż kolejnym „przewodnikiem po feminizmie”. Autorka w swojej refleksji koncentruje się na rzeczach, które raczej pełnią rolę tła wydarzeń historycznych, niż stanowią samodzielne źródło analizy. Przedmioty kojarzone są z życiem codziennym, a tym samym należą do sfery prywatnej, obszaru łączonego z kobietami: „Garnki i tym podobne przedmioty są przeciwieństwem pomników. Nie upamiętniają żadnej wygranej bitwy ani rewolucji, nie uwieczniają traktatów ani innych ważnych dla społeczeństwa przełomów, rzadko można je powiązać z określoną datą, nie sposób powiedzieć: tego dnia wszystko się zmieniło” (s. 5). Wskazane obiekty, choć niezbędne w codziennych czynnościach, niezwiązane były bezpośrednio z wielkimi męskocentrycznymi wydarzeniami.

Owa dewaluowana przestrzeń intymna stanowi istotny punkt rozważań dla teorii feministycznych. W polskiej filozofii feministycznej rozmyślenia nad codziennością stanowią punkt badań dla Jolanty Brach-Czainy. W swoich esejach zatytułowanych „Szczeliny istnienia” niewidoczne codzienne obowiązki nazywa „krzątactwem”. Filozofka wskazuje marginalizację zajęć domowych w tytułowe szczeliny, choć codzienność to podstawa funkcjonowania życia ludzkiego: „Podstawę naszego istnienia stanowi codzienność. A że fakt istnienia przeżywamy jako niezwykle ważny, więc ogarnia nas zdumienie, ilekroć uświadamiamy sobie, że upływa ono na drobiazgach” (Brach-Czaina 2022). Opisywane codzienne czynności podtrzymują życie ludzkie. Owa niewidoczna praca wykonywana przez kobiety stanowi pominiętą część wydarzeń historycznych. Bez kobiet i ich niedostrzegalnych, przez niemal wszystkie dziedziny nauk, czynności nie doszłoby do żadnych „traktatów ani innych ważnych dla społeczeństwa przełomów” (s. 5). Głównym założeniem Hirsch jest wydobycie ze wspomnianych „szczelin” tego, co dotychczas zapomniane.

„Historia kobiet w 101 przedmiotach” ma charakter (her)storyczny. Pisarka stara się dokonać kompleksowego przeglądu przedmiotów wskazujących na marginalizację dokonań kobiet przez nauki takie jak np. historia, historia sztuki, medycyna, literaturoznawstwo, filozofia, archeologia czy informatyka. Przez wieki dominująca, patriarchalna opowieść nie uwzględniała roli kobiet w budowanie świata. W podręcznikach do historii narracja o dziejach kobiet konstruowana jest w sposób tendencyjny, przedstawiana raczej jako linia wznosząca się niż jako rzeczywista, zmienna w czasie krzywa, odzwierciedlająca złożoność ich sytuacji historycznej. Hirsch od okresu prehistorycznego do lat współczesnych, za pomocą 101 przedmiotów, stara się utworzyć symboliczną historią kobiet. Rezultatem tych praktyk jest książka, w której spotykają się ze sobą posąg egipskiej królowej Hatszepsut i pierścionek ikony amerykańskiego kapitalizmu, Kim Kardashian. Autorka stara się wykazać, jak zarówno poprzez intymne obiekty, będące niemal atrybutami kobiet, jak i wynalazki, za którymi stały kobiety, tworzy się nowa, dotychczas „nieinteresująca” historia.

Rozpoczynając od czasów prehistorycznych, Hirsch, wskazując na malowidła naskalne pochodzące z okresu późnego paleolitu czy figurkę Baubo, dowodzi, jak bardzo badania archeologiczne, formułujące się w XIX wieku, nosiły znamiona dyskryminacji płciowej. XIX wiek to czas zinstytucjonalizowanej mizoginii (co wskazuje autorka również w późniejszych rozdziałach) i znalazło to odzwierciedlenie w naukach rozwijających się w tym okresie, zwłaszcza właśnie w kształtującej się wówczas archeologii. Na wydarzenia z przeszłości nakładano fałszywe wzorce myślowe pochodzące z czasów współczesnych badaczom. Skutkowało to oczywiście odebraniem sprawczości kobietom w przeszłości: „Dzięki użyciu nowych narzędzi udało się na przykład ustalić, że wiele szkieletów uznawanych za szkielety »mężczyzn z epoki kamienia« i podziwianych za ich rzekomą męską siłę należało w istocie do kobiet. Wygląda na to, że przez znaczną część dziejów ludzkości kobiety były niemal tak samo wysokie i krzepkie jak mężczyźni, a zatem nie tylko podobnie do nich się odżywiały – co może świadczyć o zbliżonym statusie społecznym – lecz także, jak wolno przypuszczać, brały udział w polowaniach” (s. 14). Role płciowe zatem były dużo bardziej skomplikowane, niż podpowiadały nam XIX-wieczne nauki, co umożliwia dalszą refleksję nad przypisywaniu kobietom podrzędnego położenia.

Jak wykazuje Hirsch, dominację płciową od lat zdobywano dzięki ekonomicznemu wyzyskowi. Doświadczenie to opisane zostało przez autorkę w kontekście dziedzin nauk, które pierwotnie rozwijały kobiety, a w toku wydarzeń zostały przejęte przez mężczyzn. Dowodem na taką męskocentryczną władzę są dyscypliny medyczne. Opieka nad drugą istotą od zawsze stanowiło domenę kobiet, dlatego medycyna stała się jedną z dziedzin, w których były aktywne. Hirsch analizuje proces przejęcia przez mężczyzn położnictwa. Pierwszy symulator porodu, „La machine”, został stworzony przez kobietę, Angélique du Coudray, w XVIII wieku: „Du Coudray uszyła go z tkaniny i skóry i wypchała materiałem, stworzyła podbrzusze kobiety, jajniki, jelita, waginę, pęcherz moczowy i odbytnicę; do modelu dodała też naturalnej wielkości główkę dziecka, którą dopracowała w najdrobniejszych szczegółach (…)” (s. 118). Du Coudray, jak pisze autorka, udzielała kursów odbierania porodów i przeszkoliła blisko dwa tysiące osób (zob. s. 119). Wraz z nastaniem XIX wieku położnictwo, jak i reszta dyscyplin medycznych, stało się męskocentryczną domeną. Podobnie rzecz ma się z informatyką oraz techniką – jedną z najważniejszych osób tworzących pierwowzory dzisiejszych komputerów była kobieta, Ada Lovelace. Maszynie analitycznej w książce Hirsch zostaje poświęcony rozdział, ponieważ przy współpracy z Charlesem Babbage’em XIX-wieczna matematyczka „[w] swoich notatkach przewidziała, że maszyna będzie w stanie nie »tylko« rozwiązać zadania matematyczne, lecz także przetworzyć dane – pod warunkiem, że zostaną przełożone na »język« zrozumiały dla urządzenia” (s. 154). Zatem, jak udowadnia autorka, pierwszą osobą, która myślała o programowaniu, była właśnie kobieta (zob. s. 155).

Trop (her)storyczny w ostatnich latach wskazuje na potrzebę reinterpretacji historii. Współcześnie ukazują się przeróżne lektury czy wystawy muzealne (np. „Kwestia kobieca 1550-2025” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie) uzupełniające dzieje kobiet w wielu dziedzinach oraz przywracające im utraconą sprawczość. Annabelle Hirsch, chociaż wyraźnie skupia się na zachodniej perspektywie, przedstawiając historię kobiet, dąży do ponownego opowiedzenia wybranych wydarzeń historycznych. Opisywane kobiety w większości to jednak arystokratki, dlatego narracja wydaje się przedstawiać punkty widzenia tylko do pewnego stopnia różnorodne. Mimo tej ograniczonej perspektywy, która sprawia, że nadrobienie historii kobiet okazuje się tu dość elitarną historią kobiet, ta próba opowiedzenia wydarzeń z przeszłości za pośrednictwem anegdot związanych z przedmiotami stanowi oryginalny pomysł rozprawienia się z trwającą od wieków „kwestią kobiecą”.

LITERATURA:

Brach-Czaina J.: „Szczeliny istnienia”. Warszawa 2022 [e-book].
Annabelle Hirsch: „Historia kobiet w 101 przedmiotach”. Przeł. Barbara Bruks, Kamil Idzikowski, Zofia Sucharska. Wydawnictwo słowo/obraz terytoria. Gdańsk 2025.