TOP 5 NAJLEPSZYCH FILMÓW W POLSKIEJ DYSTRYBUCJI W ROKU 2025
A
A
A
1. „Sirât”. Reżyseria: Oliver Laxe. Scenariusz: Santiago Fillol, Oliver Laxe. Hiszpania, Francja 2025.
Podczas jednej ze scen siedząca obok mnie obca kobieta mocno chwyciła mnie za rękę. Przy innej znaczna część publiczności zasłoniła sobie usta, zduszając tym gestem westchnięcie zaskoczenia. Nie pamiętam filmu, który tak mocno zaangażował publiczność. Emocje odczuwalne były długo po seansie, kiedy widzowie i widzki, zamiast rozchodzić się do swoich spraw, siedzieli w milczeniu lub wymieniali się wrażeniami. „Sirât” to doświadczenie. Przeżycie, w którym stanowimy jedność z filmowym bohaterami. To nic trudnego – ojciec z synem i psem oraz grupa punkowców szybko budzą sympatię, a świat z przedednia apokalipsy, w którym każdy stawiany krok może okazać się tym ostatnim, jest nam boleśnie znajomy.
2. „Szkoda, że nareszcie”. Reżyseria: Sebastian Juszczyk. Polska 2025.
Tegoroczna edycja Millennium Docs Against Gravity przyniosła dwa świetne dokumenty o polskiej muzyce – „Najgłupszą płytę świata” Konrada Kulczyńskiego i Jakuba Knery o płycie „P.O.L.O.V.I.R.U.S.” Kur oraz właśnie „Szkoda, że nareszcie” o Jacku „Budyniu” Szymkiewiczu. Drugi tytuł jest dużo bardziej poruszający, opowiada nie tylko o branży muzycznej, ale przede wszystkim o człowieku. Film odsłania depresyjne oblicze nieodżałowanego muzyka, który oparł swój sceniczny wizerunek na ekstrawertycznej energii. Reżyser pokazuje wielowymiarowy portret artysty: frontmana grupy Pogodno, świetnego tekściarza, autora ambitnych projektów i człowieka walczącego z własnymi demonami. W zbudowanej na paradoksach biografii przeciwieństwa się nie wykluczają, tylko pomagają uchwycić w powidokach złożoną osobowość Budynia.
3. „Dziewczyna z igłą” („Pigen med nålen”). Reżyseria: Magnus von Horn. Scenariusz: Magnus von Horn, Line Langebek. Polska, Szwecja, Dania 2024.
Od lat nie widziałam filmu tak bezlitosnego i pięknego zarazem. To kino, które nie działa dobrze na samopoczucie, a naszkicowany w nim okrutny obraz świata bardziej przypomina twórczość Rainera Wernera Fassbindera czy Davida Lyncha niż współczesne realizacje. Temat zainspirowała aktualna sytuacja kobiet w Polsce, jednak opartą na faktach historię osadzono w okresie po I wojnie światowej, co pozwala Magnusowi von Hornowi na zbudowanie bardziej uniwersalnej opowieści. To wyszeptana ochrypłym głosem baśń, w której podział na dobro i zło nie jest oczywisty, ale archetypiczne postaci łatwo można odczytać i wpisać w różne interpretacje. Zdjęcia Michała Dymka sugestywnie przenoszą do rzeczywistości sennego koszmaru, a chemia między wcielającymi się w główne role Vic Carmen Sonne i Trine Dyrholm sprawia, że ani przez chwilę nie podważa się prawdziwości ekranowej wizji.
4. „Operacja Maldoror” („Maldoror”). Reżyseria: Fabrice Du Welz. Scenariusz: Fabrice Du Welz. Belgia, Francja 2024.
Fabrice Du Welz takimi filmami jak „Kalwaria” (2004) czy „Alleluja” (2014) udowodnił, że mroczne strony ludzkiej psychiki nie są mu obce. Jeden z największych współczesnych artystów europejskiego kina gatunkowego jak francuscy ekstremiści ujawnia odrażające oblicze zbrodni, ale też niebezpiecznie blisko podchodzi do osób, które ją popełniają, pokazując, że granica między nimi a nami jest zatrważająco cienka. Podobnie jest w „Operacji Maldoror”, gdzie kierowany żądzą sprawiedliwości policjant ociera się o szaleństwo, kiedy świat na każdą jego dobrą intencję odpowiada złem. Tak jak w przypadku „Pieśni Maldorora” Lautreamonta, do których nawiązuje tytuł, nagromadzenie perwersji i nihilizmu może wywoływać w odbiorcach deliryczną reakcję. Czy jednak nie właśnie takiego zanurzenia w ciemności oczekuje się od thrillera?
5. „Złodziej z przypadku” („Caught Stealing”). Reżyseria: Darren Aronofsky. Scenariusz: Charlie Huston. USA 2025.
Film na podstawie prozy Charliego Hustona (autora scenariusza) nie tylko dzieje się w latach 90., ale sprawia wrażenie, jakby był nakręcony w tamtych czasach. Darren Aronofsky pokazuje niedzisiejszych bywalców nowojorskich knajp, charakternych nieudaczników, którym wiele się nie udało, ale uparcie próbują żyć na własnych zasadach. Film jest punkowym odpowiednikiem „Po godzinach” Martina Scorsesego – bohater zostaje wrzucony w wir absurdalnych zdarzeń przypominający najbardziej szalony sen. Nie tylko walczy o przeżycie, ale też próbuje rozprawić się z własnymi demonami. To dowcipna (tak, Aronofsky może mieć poczucie humoru) i bezpretensjonalna opowieść, lekka i zawadiacka jak utwór „Been Caught Stealing” Jane’s Addiction, którego echa wybrzmiewają w oryginalnym tytule filmu.
Podczas jednej ze scen siedząca obok mnie obca kobieta mocno chwyciła mnie za rękę. Przy innej znaczna część publiczności zasłoniła sobie usta, zduszając tym gestem westchnięcie zaskoczenia. Nie pamiętam filmu, który tak mocno zaangażował publiczność. Emocje odczuwalne były długo po seansie, kiedy widzowie i widzki, zamiast rozchodzić się do swoich spraw, siedzieli w milczeniu lub wymieniali się wrażeniami. „Sirât” to doświadczenie. Przeżycie, w którym stanowimy jedność z filmowym bohaterami. To nic trudnego – ojciec z synem i psem oraz grupa punkowców szybko budzą sympatię, a świat z przedednia apokalipsy, w którym każdy stawiany krok może okazać się tym ostatnim, jest nam boleśnie znajomy.
2. „Szkoda, że nareszcie”. Reżyseria: Sebastian Juszczyk. Polska 2025.
Tegoroczna edycja Millennium Docs Against Gravity przyniosła dwa świetne dokumenty o polskiej muzyce – „Najgłupszą płytę świata” Konrada Kulczyńskiego i Jakuba Knery o płycie „P.O.L.O.V.I.R.U.S.” Kur oraz właśnie „Szkoda, że nareszcie” o Jacku „Budyniu” Szymkiewiczu. Drugi tytuł jest dużo bardziej poruszający, opowiada nie tylko o branży muzycznej, ale przede wszystkim o człowieku. Film odsłania depresyjne oblicze nieodżałowanego muzyka, który oparł swój sceniczny wizerunek na ekstrawertycznej energii. Reżyser pokazuje wielowymiarowy portret artysty: frontmana grupy Pogodno, świetnego tekściarza, autora ambitnych projektów i człowieka walczącego z własnymi demonami. W zbudowanej na paradoksach biografii przeciwieństwa się nie wykluczają, tylko pomagają uchwycić w powidokach złożoną osobowość Budynia.
3. „Dziewczyna z igłą” („Pigen med nålen”). Reżyseria: Magnus von Horn. Scenariusz: Magnus von Horn, Line Langebek. Polska, Szwecja, Dania 2024.
Od lat nie widziałam filmu tak bezlitosnego i pięknego zarazem. To kino, które nie działa dobrze na samopoczucie, a naszkicowany w nim okrutny obraz świata bardziej przypomina twórczość Rainera Wernera Fassbindera czy Davida Lyncha niż współczesne realizacje. Temat zainspirowała aktualna sytuacja kobiet w Polsce, jednak opartą na faktach historię osadzono w okresie po I wojnie światowej, co pozwala Magnusowi von Hornowi na zbudowanie bardziej uniwersalnej opowieści. To wyszeptana ochrypłym głosem baśń, w której podział na dobro i zło nie jest oczywisty, ale archetypiczne postaci łatwo można odczytać i wpisać w różne interpretacje. Zdjęcia Michała Dymka sugestywnie przenoszą do rzeczywistości sennego koszmaru, a chemia między wcielającymi się w główne role Vic Carmen Sonne i Trine Dyrholm sprawia, że ani przez chwilę nie podważa się prawdziwości ekranowej wizji.
4. „Operacja Maldoror” („Maldoror”). Reżyseria: Fabrice Du Welz. Scenariusz: Fabrice Du Welz. Belgia, Francja 2024.
Fabrice Du Welz takimi filmami jak „Kalwaria” (2004) czy „Alleluja” (2014) udowodnił, że mroczne strony ludzkiej psychiki nie są mu obce. Jeden z największych współczesnych artystów europejskiego kina gatunkowego jak francuscy ekstremiści ujawnia odrażające oblicze zbrodni, ale też niebezpiecznie blisko podchodzi do osób, które ją popełniają, pokazując, że granica między nimi a nami jest zatrważająco cienka. Podobnie jest w „Operacji Maldoror”, gdzie kierowany żądzą sprawiedliwości policjant ociera się o szaleństwo, kiedy świat na każdą jego dobrą intencję odpowiada złem. Tak jak w przypadku „Pieśni Maldorora” Lautreamonta, do których nawiązuje tytuł, nagromadzenie perwersji i nihilizmu może wywoływać w odbiorcach deliryczną reakcję. Czy jednak nie właśnie takiego zanurzenia w ciemności oczekuje się od thrillera?
5. „Złodziej z przypadku” („Caught Stealing”). Reżyseria: Darren Aronofsky. Scenariusz: Charlie Huston. USA 2025.
Film na podstawie prozy Charliego Hustona (autora scenariusza) nie tylko dzieje się w latach 90., ale sprawia wrażenie, jakby był nakręcony w tamtych czasach. Darren Aronofsky pokazuje niedzisiejszych bywalców nowojorskich knajp, charakternych nieudaczników, którym wiele się nie udało, ale uparcie próbują żyć na własnych zasadach. Film jest punkowym odpowiednikiem „Po godzinach” Martina Scorsesego – bohater zostaje wrzucony w wir absurdalnych zdarzeń przypominający najbardziej szalony sen. Nie tylko walczy o przeżycie, ale też próbuje rozprawić się z własnymi demonami. To dowcipna (tak, Aronofsky może mieć poczucie humoru) i bezpretensjonalna opowieść, lekka i zawadiacka jak utwór „Been Caught Stealing” Jane’s Addiction, którego echa wybrzmiewają w oryginalnym tytule filmu.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

