ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (529) / 2026

Barbara Orzeł,

MÓZG Z EPOKI KAMIENIA W CYFROWYM DISNEYLANDZIE (NICKLAS BRENDBORG: '(SUPER)STYMULOWANI. JAK NAUKA I PRZEMYSŁ MANIPULUJĄ NASZYMI INSTYNKTAMI')

A A A
Trochę przewrotnie, rozpocznę cytatem z epilogu: „Zastanawiam się, ilu ludzi na świecie zaniedbuje dziś swoje talenty i marzenia z powodu nadbodźców, przez które wszystko oprócz sztucznej nadstymulacji jest tak trudne do udźwignięcia?” (s. 260). Neurobiologia, trochę behawioryzmu, szczypta dystopii, a wszystko to polane sosem „społeczeństwa nadmiaru”, które nie może powstrzymać się od scrollowania, podjadania i kupowania. Brzmi jak przepis na idealną książkę na okres świąteczno-noworoczny, kiedy to – cóż tu ukrywać – wydajemy i konsumujemy najwięcej w całym roku. „(Super)stymulowani” Nicklasa Brendborga to publikacja, która udaje łatwą, dopóki nie złapiemy się na tym, że właśnie zostaliśmy wciągnięci w jeden z najbardziej perfidnych opisów współczesnego człowieka – istoty, której mózg zatrzymał się w paleolicie, a ciało nagle wylądowało w supermarkecie, na TikToku i w lodówce z gotowymi posiłkami.

Brendborg – biolog molekularny, który ma talent do pisania jak błyskotliwy felietonista – opowiada historię, którą wszyscy niby znamy. Wszyscy, czyli my: zmęczeni, przebodźcowani, nieco „zgrillowani” przez dopaminę, wiecznie w trybie „jeszcze jeden filmik, potem idę spać”. Autor pokazuje, że to nie nasza wina. A właściwie – i tu tkwi haczyk – nasza i nie nasza. Winnych jest bowiem wielu: ewolucja, która zostawiła nas z mózgiem reagującym na cukier jak na nagrodę z nieba; kapitalizm, który zamienił ludzkie słabości w świetny produkt; platformy, które bez żenady wkładają ręce do naszego układu nagrody.

Najmocniejsza część książki to ta, w której autor pokazuje, że ewolucja to nie zwinny start-up z Doliny Krzemowej. To bardziej zarząd państwowego molocha – wszystko się toczy, ale w tempie godnym potężnej instytucji publicznej. Nasz mózg wciąż uważa, że żyjemy w świecie zagrożeń, braku i sporadycznych okazji do zdobycia kalorii. Tymczasem świat, który nam zbudowano, jest zaprojektowany tak, by każdy klik, każdy haust powietrza i każde otwarcie lodówki aktywowało neurony tak samo, jak kiedyś widok dojrzałego owocu na sawannie.

Brendborg robi to, co robi najlepiej: rozkłada naszą codzienność na czynniki pierwsze i pokazuje, jak precyzyjnie okazuje się dostrojona do ludzkich słabości. A jest co „pochłaniać”! Monografia składa się z siedemnastu rozdziałów (niektóre z tytułów to: „Ciężar nowoczesności”, „Co łączy sól i skoki spadochronowe”, „Euforia na skróty”, „Sekrety dopaminy”, „Matrix, tylko że naprawdę”, „Od kosmetyków do broni jądrowej”).

W rozdziałach dotyczących jedzenia widać, jak precyzyjnie autor potrafi uchwycić fenomen ultraprzetworzonej żywności. W podanych przez niego przykładach aż czuć tę warstwę: gładką, słodką, chrupiącą i zaprojektowaną do tego, by zabić sygnał sytości. Jedzenie przestaje być pożywieniem; staje się wydarzeniem neurologicznym. Autor wciąga nas też w historię powstawania batonów, chipsów, napojów energetycznych i całego przemysłu „jedzenia instant”. Pokazuje mechanizmy projektowania produktów spożywczych, w których kluczowe są: smak maksymalny, opór minimalny. W świecie opisywanym przez Brendborga wszystko ma być „bezszwowe”, „przyjemne”, „intuicyjne”. Czytelnik/czytelniczka błyskawicznie orientuje się, że to „intuicyjne” oznacza: bez żadnej bariery, która mogłaby nas zatrzymać. I tu kluczowe pojęcie – desensytyzacja, która „(…) sprawia, że miliarderom z czasem zaczynają się nudzić ich rezydencje i supersamochody, podczas gdy zwykli zjadacze chleba wciąż ekscytują się pierwszą kawalerką na kredyt lub używanym Oplem Corsą. To z powodu desensytyzacji poszukiwacze wrażeń stawiają przed sobą coraz większe, ryzykowniejsze wyzwania” (s. 65).

W kolejnych partiach autor przechodzi do tego, co robi najsilniejsze wrażenie: ujawnia mechanikę nagród. Biolog zauważa, że „(…) wahania poziomu dopaminy w mózgu stanowią część procesu uczenia się. Jeśli coś okazuje się lepsze, niż oczekiwaliśmy, skok dopaminowy uczy mózg, że warto to powtórzyć, by poczuć się dobrze” (s. 168). Książka pokazuje, że wszystko, co działa na zasadzie: „kliknij–otrzymaj efekt”, jest dla nas jak supernormal stimulus. Współczesny świat oparł się na tej logice jak na fundamencie. Brendborg nie moralizuje (i to wielki plus). On pokazuje. Rozkłada. Przetwarza na przystępny język. Ale zarazem nie proponuje banalnych recept w stylu: „wyłącz telefon o 20.00, pij więcej wody i medytuj”. Co to, to nie. Autor nie udaje coacha. Jego nie interesuje „samorozwój”, lecz świadomość. Brendborg doskonale wie, że nauka nigdy nie wygra z kapitalizmem, jeśli jej jedyną bronią będzie wykres. Dlatego „(Super)stymulowani” to w gruncie rzeczy książka o potrzebie demistyfikacji – o tym, że dopóki nie mamy języka, którym opisalibyśmy własne uzależnienia od nowoczesnych bodźców, dopóty będziemy bezbronni.

W ostatnich rozdziałach badacz konsekwentnie powtarza: problem nie leży w tym, że jesteśmy „słabi”. Jesteśmy biologicznie niedostosowani do świata, który sam siebie turbo podkręcił. Superstymulacja nie jest efektem wynaturzenia – jest efektem logicznego, aż do bólu przewidywalnego dopasowania rynku do naszych najbardziej atawistycznych potrzeb. Cenię autora za to, że nie popada w ton apokaliptyczny. To nie jest kolejna książka w stylu: „cywilizacja upadnie, bo oglądamy TikToka przed snem”. Naukowiec bezlitośnie punktuje absurdy współczesności, ale nie zamienia się w kaznodzieję. Jego ironia jest celna, ale nienachalna. Inteligentna, a nie arogancka.

Brendborg stworzył książkę, która mieści się dokładnie w tym miejscu, gdzie nauka zaczyna flirtować z humanistyką, a antropologia styka się z neurobiologią. To książka błyskotliwa, dowcipna i gorzko prawdziwa. Nie „przestrasza”, ale zmusza do refleksji – i nie w sposób tanio poradnikowy, tylko porządnie, rzeczowo, z naukowym kręgosłupem. W czasach przesytu publikacji o „przeciążeniu cyfrowym” „(Super)stymulowani” bronią się lekkością stylu, bogactwem przykładów i spójną diagnostyką współczesności. Dla mnie – bardzo dobra, potrzebna lektura. Taka, po której myśli się nie: „świat się kończy”, lecz raczej: „aha, to jednak wszystko logiczne”. A to już połowa zwycięstwa.
Nicklas Brendborg: „(Super)stymulowani. Jak nauka i przemysł manipulują naszymi instynktami”. Przeł. Alicja Głuszak. Copernicus Center Press. Kraków 2025.