ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (529) / 2026

Maria Janoszka,

ROMANTYZM Z BLISKA I DALEKA (MAGDALENA SIWIEC: 'STRATEGIE ROMANTYCZNE. PROJEKTY, LEGENDY, KOMENTARZE')

A A A
Jedno ze starych znaczeń perspektywy to „przeziernik, dalekowidz” (Linde 1811: 665) – przyrząd przybliżający obraz dzięki odpowiedniemu układowi soczewek. W najnowszej książce Magdaleny Siwiec, zbiorze dziewięciu szkiców koncentrujących się na różnych obszarach literatury romantycznej, obok pojęcia strategii czy projektu niejednokrotnie pojawia się pojęcie perspektywy – przede wszystkim w znaczeniu punktu czy sposobu widzenia. Wydaje mi się jednak, że przypomnienie tego dawnego znaczenia perspektywy dobrze określa taktykę krakowskiej badaczki przyjętą w tym tomie, charakterystyczną zresztą dla całości jej dorobku – jej komparatystyczne analizy „widzą daleko”, zestawiają przykłady zaczerpnięte z różnych literatur narodowych, wskazują analogie bądź kontrasty, ujawniają nieoczywistości lub potencjał dla nowych odczytań.

Odnajdziemy tu kontynuację tematów interesujących Siwiec od dawna: obrazy czasu i wieczności, problem nowoczesności romantyzmu, relacje między romantyzmem i modernizmem, różne oblicza ironii, wreszcie dzieje określonych motywów lub tematów w ujęciu komparatystycznym, takich jak mit Księgi czy legenda o Wandzie. Badaczka nie ignoruje także perspektywy feministycznej, akcentując specyfikę wybranych aspektów pisarstwa Narcyzy Żmichowskiej oraz George Sand, zajmuje się również działalnością polskich krytyczek literackich do roku 1918. Odnajdziemy tu też bardzo silnie zaakcentowaną percpective française – niemal wszystkie szkice przywołują w jakiś sposób konteksty francuskie, a część jest im w całości poświęcona, choć Siwiec sięga także do innych ważnych dla romantyzmu literatur narodowych: angielskiej i niemieckiej. Lista pisarzy i pisarek, którym autorka poświęca w „Strategiach romantycznych” więcej uwagi, jest bardzo długa (pomijam nazwiska tylko wzmiankowane): Honoré de Balzac, Victor Hugo, Alphonse de Lamartine, Alfred de Musset, Gérard de Nerval, George Sand, Alfred de Vigny, Samuel Taylor Coleridge, John Keats, William Wordsworth, Ernst Theodor Amadeus Hoffmann, Novalis, Jean Paul, August Klingemann, Karel Hynek Mácha, z polskich zaś – oprócz trzech wieszczów i Cypriana Norwida – także Seweryn Goszczyński i wspomniana już Żmichowska. Główny nacisk pada jednak na Adama Mickiewicza, Juliusza Słowackiego i Norwida, poetów najgłębiej uosabiających i wyrażających rozmaite aporie nowoczesności, która również jest jedną z najczęściej przywoływanych w tej książce kategorii.

Całość zbioru otwiera grupa trzech szkiców poświęconych różnie rozumianym projektom romantycznym. Analiza porównawcza wstępów do ballad Mickiewicza, Wordswortha i Hugo prowadzi badaczkę do wniosku o paradoksalnym charakterze projektowanego romantyzmu, który z jednej strony ma być formą powrotu do natury i naiwności (nieosiągalnych przecież w czasach sentymentalnych, jak wiadomo z koncepcji poezji naiwnej i sentymentalnej Friedricha Schillera), z drugiej zaś formułowany jest na solidnych podstawach wiedzy kulturowej i historycznoliterackiej, wymierzony przeciwko dobrze rozpoznanym tendencjom klasycystycznym – a jednocześnie niespecjalnie sprecyzowany w swym wymiarze pozytywnym. Siwiec uznaje już ową nieokreśloność za gest wywrotowy, prowokacyjny wobec klasycystycznych reguł tworzenia: „Może istotą ich przełomowości jest właśnie nie tyle stawianie mocnych tez i założeń, ile rozchwianie jednoznaczności dotychczas obowiązujących norm i podziałów?” (s. 33).

W kategorię nigdy niezrealizowanych projektów badaczka wpisuje także wielokształtny mit Księgi, która w literaturze romantycznej może oczywiście występować jako materialny przedmiot zawierający cenny przekaz, ma jednak o wiele większe znaczenie jako symbol wyższego porządku świata i natury, kodujący ich sensy, dający dostęp do tajemnic Wszechrzeczy. Staje się więc obietnicą poznania, ostatecznie nigdy jednak niespełnioną, niezależnie od tego, czy rozumiana jest dosłownie, czy metaforycznie (zob. s. 40). Obrasta często w sensy inicjacyjne (np. u Novalisa i Słowackiego), pozostając jednak tylko obietnicą Prawdy, realnie może stanowić bowiem jedynie fragment, strzępek, chaos niezrozumiałych znaków. Jak wskazuje Siwiec, z wyobrażeniem mitycznej Księgi koresponduje też romantyczne marzenie o epopei jako próbie tworzenia dzieła totalnego, posługującego się pierwotnym, nieskażonym językiem, także obiektem tęsknoty romantyków (zob. s. 36–38).

Poszukując z kolei odpowiedzi na pytanie o charakter romantycznych obrazów wieczności, badaczka wskazuje niejednoznaczność relacji éternité i czasu – wieczność może być zarówno czasem doskonałym, jak i jego brakiem, budzić fascynację lub grozę. Przedstawieniom wieczności pojmowanym jako hierofania, chwilowe wejście w czas sakralny (np. u Mickiewicza, Hugo, Słowackiego) towarzyszą jej wyobrażenia jako doskonałej bezczasowości lub bezczasowości znajdującej się w wiecznym ruchu (np. u Novalisa i Słowackiego). Przegląd ujęć negatywnych, wynikających z postawy nihilistycznej (Klingemann), zniszczenia boskiego porządku (Jean Paul), ukierunkowania na życie i rozwój (Mácha) lub doświadczenia mysterium tremendum i mysterium fascinosum (np. Hugo), ujawnia zaś lęk przed bezczasowością jako brakiem ruchu i zmiany, a także jej niedającą się wyrazić, budzącą grozę naturą (zob. s. 66).

Drugą część książki tworzą zaś szkice zogniskowane wokół różnorodnie rozumianego pojęcia wspólnoty wyobrażonej. W „Norwida pochwalnej lekcjach Słowackiego. Wspólnocie w ironii” Siwiec wyraża przekonanie, że jednym z ważnych źródeł admiracji autora „Promethidiona” dla starszego poety jest jego wielopoziomowa ironia (zob. s. 75), której rozpiętość obejmuje zarówno gry literackie, lekkość dowcipu czy ostrość drwiny, jak i ukrytą pod nimi prawdę cierpienia. Odpowiada to Norwidowemu podziałowi na ironię dobrą, wyrażającą nieusuwalną sprzeczność realności i ideału, oraz złą – negatywną, destrukcyjną, pozbawioną wymiaru etycznego (zob. s. 76–77). Zwracając uwagę na rzeczywiste proporcje czasu poświęconego twórczości Słowackiego w wykładach, badaczka widzi je jako formę nie tylko apologii talentu i wrażliwości poety, lecz także jako rodzaj obrony ironii, niejednoznaczności literatury oraz „ciemności” poetyckiej mowy, podjętej przez Norwida w imieniu własnym.

Bardzo ciekawie jawi się też obraz relacji bratersko-siostrzanych w twórczości Żmichowskiej jako formy dekonstruowania mitu miłości romantycznej, w którym figury brata i siostry służyły najczęściej zaakcentowaniu niemożliwości realizacji ideału miłosnego w ludzkiej rzeczywistości (zob. Piwińska 1981: 296). Bratersko-siostrzany kształt tego mitu eksponował także niejako mimowolnie inny jego aspekt: ideał miłości romantycznej czynił kochanków (połówki platońskiej jedni) tak do siebie podobnymi, że tworzyli wręcz całość sobowtórową. Nie sposób uniknąć tu skojarzeń z narcystycznym zakochaniem w samym sobie, ubóstwieniem obrazu siebie w innym człowieku. Siwiec zauważa, że rozwijanie przez Żmichowską – zarówno w korespondencji, jak i w utworach powieściowych – dyskursu bratersko-siostrzanego, gdzie interlokutorzy mimo podobieństw zachowują swą tożsamość i autonomię, jest strategią świadomie wymierzoną w ów mit i jego szkodliwe konsekwencje, a także wyzyskaniem pozytywnego potencjału relacji, która pozwala kobietom uzyskać status partnerski (zob. s. 96). Choć wybór tej strategii wynika niewątpliwie z biograficznych doświadczeń autorki „Poganki”, jej przeniesienie np. na stosunki między postaciami powieści „Niektóre pisma bezimiennej autorki przez zupełnie nieznanego wydawcę ogłoszone” są szansą na wykreowanie wzorca komunikacji opartego na wzajemnym szacunku, szczerości i bezinteresowności, niedostrzeganego przez bohaterkę utworu między kochankami.

Studium „Legenda o Wandzie i jej romantyczne reinterpretacje. Interferencje polsko-francuskie” prezentuje zaś w szerokiej perspektywie romantyczne ujęcia legendy krakowskiej, która dotarła również nad Sekwanę, stając się tam najczęściej inspiracją fabuł dość zróżnicowanych, lecz nie zawsze bardzo pogłębionych – od romansowych historii o szczęśliwym lub tragicznym zakończeniu (np. anonimowa „Venda, reine de Pologne” lub „Vanda ou la superstition” Heleny Ponińskiej), przez obrazy walki z chorobą, a może chorobliwą wersją polskości (w „Krzywym zwierciadle historii współczesnej” Balzaca [zob. s. 137–139]), po projekty emancypacyjne. Polskie romantyczne przetworzenia legendy wyzyskiwały zaś najczęściej tragiczny konflikt wartości (pogaństwo i chrześcijaństwo u Krasińskiego i Norwida) lub wątek obrony przez obcością (Krasiński). Norwid ukazał jednak ten konflikt w nieszablonowym oświetleniu: Wandę dręczy melancholia związana z przeczuciem chrześcijaństwa, jej jeszcze niedostępnego, a skok do Wisły staje się prefiguracją ofiary Chrystusa (zob. s. 123). Słowacki uczynił zaś Wandę w „Królu-Duchu” duchem wiodącym, niezbędnym do rozwoju wewnętrznego Popiela, powracającym później przez wieki w różnych wcieleniach jako nieodzowny element wielkiego metafizycznego agonu, choć w innych dziełach z okresu mistycznego zdarza się poecie traktować postać krakowskiej władczyni także z ironią lub modyfikować oceny jej samobójstwa.

Nie zaskakuje, że francuska Wanda raczej nie aktualizuje bogactwa sensów, które wydają się oczywiste Polakom, i nierzadko bywa tylko sygnaturą interesującej odmienności Słowian lub znakiem ofiary poniesionej dla wyższego dobra, dlatego szczególnie ciekawie jawią się te przywołania jej historii, które wykazują jedynie pewne podobieństwa do legendy, a jednocześnie kreują nieszablonowe obrazy kobiecości dojrzałej i świadomej siebie. Siwiec podkreśla tu znaczenie postaci Wandy, teściowej Consuelo z powieści „La Comtesse de Rudolstadt” George Sand, kontynuacji „Consuelo” – Wanda jest jednocześnie i przywódczynią duchową tajemnego stowarzyszenia, i przewodniczką wprowadzającą młodszą kobietę w życie bardziej świadome, w zgodzie z własnym „ja”, wyemancypowane spod władzy konwencjonalnych norm i nakazów np. w sferze małżeństwa (zob. s. 150–154).

Poświadczenie wagi perspektywy francuskiej dla analiz polskiej literatury zawiera z kolei trzecia część książki, zatytułowana „Komentarze krytyczne”. Objętościowo dominuje tam obszerne studium „Związki polsko-francuskie w polskiej krytyce literackiej (1764–1918)”, opublikowane wcześniej jako hasło w „Słowniku polskiej krytyki literackiej 1764–1918. Terminach – pojęciach – zjawiskach – przekrojach”. Syntetyczny przegląd wielokształtności tych relacji ukazuje niebagatelne znaczenie francuskiego życia literackiego dla kultury polskiej różnych etapów nowoczesności, bynajmniej nie tylko jako wzorca, który należy próbować przeszczepić do polskiej rzeczywistości. We wskazanym okresie literatura francuska jawi się przede wszystkim jako ważny – a często wręcz najważniejszy – punkt odniesienia, kontekst nie do pominięcia – zarówno dla głosów afirmatywnych czy wręcz frankofilskich, jak i dla obrońców rodzimości. Krytycznoliterackie relacje polsko-francuskie kształtują się bowiem w efekcie dyskusji o różnym stopniu dynamiki i temperaturze emocji, które – w zależności od epoki lub subiektywnych preferencji krytyków – rozgrywają się między opozycjami wzorca i antywzoru, naśladownictwa i oryginalności, konserwatyzmu artystycznego i nowatorstwa, rozwoju i regresu, obcości i rodzimości.

Siwiec przedstawia zarówno tendencje dominujące w określonym czasie bądź też zestawy argumentów, którymi operują krytycy, jak i stanowiska bardziej zniuansowane, a także najważniejsze dyskusje krytycznoliterackie – np. wokół naturalizmu. Syntetyczność charakterystyki związków polsko-francuskich nie wyklucza więc wrażliwości na detal modyfikujący obraz całości. Badaczka pokazuje, jak zmieniają się cechy kojarzone z literaturą francuską i do jakiego stopnia na jej obraz wpływają przyzwyczajenia bądź uprzedzenia krytyków, którzy nie zawsze dostrzegają wystarczająco szybko zmiany popularnych estetyk – np. wielu romantyków krajowych długo kojarzy Francję z dominacją klasycyzmu sprowadzanego jedynie do przestrzegania reguł i dopiero od lat 30. XIX w. zaczyna uwzględniać również ruch romantyczny. Studium to przedstawia też stopniowe zwiększanie się prestiżu krytyki literackiej, która przyczynia się do wzrostu świadomości czytelników, a tym samym polepsza ich orientację w procesach kulturotwórczych. Czasami przywoływana jest również kwestia jakości i odpowiedniego wyboru tłumaczeń odgrywających ważną rolę w popularyzowaniu francuskich trendów. Relacje z Francją stają się więc jednym z trudnych do zignorowania czynników wielostronnie rozumianego rozwoju nie tylko literatury polskiej, ale i jej krytyki.

Siwiec przygląda się także projektowi Paula Bénichou, którego koncepcje (m.in. określenie pierwszego pokolenia francuskich romantyków mianem Magów, podejmowane przez romantyzm próby ponownego zaczarowania pooświeceniowej – a więc odczarowanej – rzeczywistości) przywoływała już w wielu swych wcześniejszych pracach. Tu wszakże tropi pewne niekonsekwencje historyka literatury, wewnętrzne aporie czy odczytania konstruowane trochę pod tezę, jednak nie po to, by podważać zasadność dwupokoleniowego modelu francuskiego romantyzmu (zob. s. 245), ujmowanego przez Bénichou w dużej mierze w kategoriach przeciwieństw, lecz w celu ujawnienia potencjału drzemiącego w owych miejscach nieoczywistych czy wewnętrznie sprzecznych. Badaczka wskazuje m.in. dyskusyjność przypisywania pierwszemu pokoleniu romantyków (Hugo, Vigny’emu, Lamartine’owi) optymizmu i nadziei na budowę nowego świata w duchu ideałów romantycznych, podkreśla drzemiące już w ich wczesnej twórczości sygnały zwątpienia czy rozterek filozoficznych i religijnych. Liczne ambiwalencje w stosunku Magów do polityki, sztuki i religii oraz ujawniające niemało pęknięć rozumienie roli poetów jako duchowych przewodników ludzkości skłaniają Siwiec do wniosku, że opozycyjne wobec siebie modele łączy więcej wewnętrznych analogii czy więzi kontynuacji, niż Bénichou eksplicytnie ujawnił, a „czarowanie było już po części roz-czarowaniem” (s. 246).

W ostatnim szkicu krakowska badaczka omawia kilka francuskich romantologicznych prac z ostatnich trzech dekad, zawierających propozycje badawcze, które – wykorzystując kategorię nowoczesności – dążą do wprowadzenia pewnych przewartościowań w ujęciach syntetyzujących. W przytaczanych przez Siwiec opracowaniach na pierwszy plan wysuwa się kategoria kryzysu, który przybiera różne formy: od przyjęcia postaw krytycznych wobec nowoczesności (choć zrodzonych w jej obrębie, jak wskazują Michael Löwy i Robert Sayre; to „nowoczesna krytyka nowoczesności” [s. 265]), przez diagnozowanie rozdarcia twórców uwikłanych w sieć zależności rynkowych i oczekiwań odbiorczych (Alain Vaillant), po poczucie kryzysu poezji i reprezentacji wynikające bardziej ze zmian świadomościowych twórców niż z presji ekonomicznej (Jean-Pierre Bertrand i Pascal Durand). Inne podziały proponuje zaś Michel Brix – bada on stosunek romantyków francuskich do estetyki platońskiej, wyróżniając „romantyzm oficjalny” (m.in. pani de Stäel, Hugo, Vigny), któremu przypisuje tendencje bardziej klasyczne w kontynuowaniu tradycji platońskich, i „romantyzm prawdziwy”, rozszerzany aż na Gustave’a Flauberta i Marcela Prousta (zob. s. 266–267). Siwiec nie chodzi oczywiście o proste przeniesienie – także przecież silnie zróżnicowanych – propozycji francuskich na polski romantyzm, badaczka dostrzega jednak w nich szansę na modyfikację pewnych paradygmatów myślenia czy wyeksponowanie kwestii rzadziej do tej pory dostrzeganych.

„Strategie romantyczne” Siwiec to książka o miejscach wspólnych i różnicach, o budowaniu i dekonstruowaniu, o kontynuacjach i zerwaniach, zmiennych punktach widzenia, a także o perspektywach kolejnych i kolejnych odczytań romantyzmu, który dzięki temu jawi się jako nigdy niezakończony projekt, zawsze w trakcie stawania się.

LITERATURA:

Linde S.B.: „Słownik języka polskiego”. T. 2, cz. 2.: „P”. S.n. Warszawa 1811.

Piwińska M.: „Złe wychowanie. Fragmenty romantycznej biografii”. Warszawa 1981.
Magdalena Siwiec: „Strategie romantyczne. Projekty, legendy, komentarze”. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków 2025 [seria: Studia Komparatystyczne].