ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (529) / 2026

Piotr Pochel,

CZELUŚĆ ISTNIENIA. (ŻYCIOWY) 'RAPTULARZ' URSZULI KOZIOŁ (URSZULA KOZIOŁ: 'RAPTULARZ')

A A A
Nikt nie spodziewał się tego, że „Raptularz” będzie ostatnim tomikiem poetyckim Urszuli Kozioł. Za omawiany zbiór wierszy poetka została uhonorowana w roku 2024 literacką nagrodą Nike. Trudno uwierzyć, że urzeczywistniły się słowa z jej wiersza „Z niczym tu przyszłam”: „i wkrótce będzie jakby mnie nie było” (Kozioł 2024: 88).

Refleksja nad ludzką egzystencją, starość, przemijanie i śmierć to główne zagadnienia tworzące trzon najnowszego tomu poetyckiego Kozioł. Tę gamę problemów poszerza poetka o wartość miłości, potrzebę rozmowy z samą sobą i zmaganie się ze słowem. Ta dosadnie sprecyzowana tematyka zbioru nie tylko została zaakcentowana treścią wierszy. Znakomicie wydźwięk ów podkreśla grafika znajdująca się na okładce tomiku, którą zaprojektował Piotr Kieżun. Pomarańczowa figura kształtem przypominająca koło konotuje skojarzenia związane z zachodzącym słońcem — tutaj znajduje się za chmurami. Grafika subtelnie łączy się z treścią wierszy Kozioł, która najwięcej miejsca poświęciła właśnie motywowi vanitas. Ukryte za „niebieskimi punktami” i powoli chowające się za horyzontem pomarańczowe słońce mogłoby symbolizować sui generis pożegnanie, które poprzedzałoby odchodzenie człowieka. Łączenie grafiki zdobiącej obwolutę książeczki i znakomicie dopasowana kolorystyka współgrają z treścią wierszy, stąd dopełniają wymowę tego zbiorku.

Nie bez znaczenia jest również tytuł tomiku — „Raptularz”. Terminem tym określa się notatnik, zeszyt do zapisywania przemyśleń, brudnopis. Analizując treść wierszy, można by odnieść wrażenie, że „Raptularz” Kozioł jest notatnikiem (z) życia; zeszytem, w którym — na brudno, bez poprawek, pozbawiając zapisywanych treści ponownej redakcji — podmiot liryczny uwiecznia w formie graficznej wyimki z życia i o życiu w postaci kolejno zamieszczanych w tomiku wierszy. Jednakże „Raptularz” Kozioł takim brudnopisem nie jest! W nim nie znalazły się przypadkowe i nieważne zapiski. Te wiersze-notatki są perłami egzystencjalnych przemyśleń — często gorzkich i silnie doświadczających osobę mówiąca w tym zbiorku. 

Koncentracja tematyki tomu Kozioł wokół spraw ostatecznych (ale istotnie ważnych dla człowieka!) uprawnia mnie do jeszcze innego zgoła odczytywania tytułu tej poetyckiej książeczki. Słowo „raptularz” w języku łacińskim oznacza porwanie, gwałtowne odebranie czegoś. Ujmując rzecz nieco profetycznie, można by dostrzec w ogłoszeniu drukiem „Raptularza” pewną zapowiedź przyszłości, która przypomina kasandryczną przepowiednię, gdyby połączyć ją z przedwczesnym, gwałtownym i zaskakującym odejściem Kozioł.

„Raptularz” to zbiorek poezji przepełniony smutkiem, przygnębieniem, rezygnacją i rozczarowaniem otaczającą podmiot liryczny rzeczywistością. Mocno zaakcentowany motyw przemijania wybrzmiewa niemalże w każdym wierszu: „Nie mijaj ranku / [...] / przedłuż mi zmierzchu swą wczesność do syta” (s. 7); w innym miejscu — „chciałabym już / nie być” (s. 59), czy jeszcze tutaj: „Moje rzeki stąd / uchodzą do morza / cichcem” (s. 76). Na przemijanie świata podatna jest osoba mówiąca w lirykach „Raptularza”. Równie mocno wyczuwalne jest jej zmęczenie życiem silnie podkreślane chęcią rozstania się z nim: „wiem że znów chcę odejść / jak najdalej” (s. 76). Brak woli (do) życia, apatia i zniechęcenie uwypuklone zostały przez Kozioł poprzez zwielokrotnione zastosowanie metafory odejścia: „odprowadź mnie / w ciemne czeluści / nostalgii” (s. 35, 37 i 64) — trzykrotnie pojawiającej się w różnych wierszach wchodzących w skład zbiorku. Owa życiowa ospałość podmiotu lirycznego niesie za sobą konsekwencje w postaci powolnego, cichego, symbolicznego umierania – duchowego. Nieprzystawalność osoby mówiącej do świata rzutuje także (a może przede wszystkim właśnie) na jej przemyślenia z nim związane. Myśli „ja” lirycznego w wierszach Kozioł są oderwane od rzeczywistości, lewitują, unoszą się w powietrzu, wyzwalają się ze sfery profanum: „w powietrzu moja myśl / kołuje nad obłokami” (s. 16). To poczucie braku zespolenia ze światem rzeczywistym powoduje, że trwanie podmiotu lirycznego na ziemi ogranicza się do fizyczności, cielesności, materii — duch znajduje się gdzieś indziej; zdążył oddzielić się od ciała: „w powietrzu wisi moja dusza / blisko mnie” (s. 16).

W lirykach Kozioł wyraźnie podkreśla dualistyczną naturę człowieka. Nie tylko koncentruje się na duchowym odchodzeniu jednostki z tego świata. Zwraca uwagę także na — wydawałoby się rzecz powszechną, znaną każdemu — śmierć ciała: jego rozkład, powrót do Natury, zespolenie się z Matką Ziemią: „Odprowadź mnie robaczku / mieszkający pod ziemią / tam odprowadź mnie ty / który już mieszkasz we mnie”. Raz kolejny poetka, tym razem pisząc o procesie gnilnym człowieka, odwołuje się do zwielokrotnionej metafory umierania, rozkładu ciała ludzkiego, gdyż wykorzystuje ów środek poetycki dwukrotnie w różnych utworach. Ta w jakimś sensie przerażająca przenośnia kreuje przed odbiorcami wierszy Kozioł niezbyt obiecującą perspektywę jutra, ale dosadnie prawdziwą, szczerą, nieuwikłaną w zbędne ornamenty. Tym samym uświadamia autorka „Raptularza” czytelników o kruchości ludzkiej egzystencji, o przynależności człowieka do Natury, o jego rychłym zespoleniu się z Gają.

Kursowi wyrazistego umierania, jaki zaoferowała Kozioł w swoim ostatnim tomie, towarzyszą wielcy zmarli ze świata literatury. Kreśląc w wierszu „Znaki czasu” poetycki obraz śmierci dwojga ludzi, prowokuje poetka do poszukiwań analogii i podobieństw między swoją twórczością a liryką Daniela Naborowskiego.

„Raptularz” jest znakomitym tworem literackim, który przedstawia Kozioł jako „mistrzynię (nieoczywistych) metafor”. Poetka posiada znakomite wyczucie słów, które li tylko pobrzmiewają, więc ich dźwięk jest cicho słyszalny. Nie ulega wątpliwości, że świat poetycki wykreowany w tym tomie wyrażają wykwintne metafory. I tak podmiot liryczny wiersza „To lubię” (tytułem Kozioł sygnalizuje intertekstualne nawiązanie do Mickiewiczowskiej ballady) upija się ciemnością. Narząd słuchu dzięki zastosowaniu personifikacji staje się „łowcą brzmienia”, zaś odwołując się do paradoksu, „wsłuchuje się w światło” (s. 12). Tworzenie przez Kozioł tak wyrafinowanych przenośni pozwala na synestezyjny odbiór rzeczywistości przez osobę mówiącą w wierszu — może ona jednocześnie percypować za pomocą różnych zmysłów. W wierszu „Gdzie mój dom” podmiot liryczny stwierdzał: „Przytulam się do pamięci / o ukochanym / zanim stracę pamięć / zanim przestanę być” (s. 66). W liryku tym metafora pamięci pełni dwojaką funkcję. Z jednej strony, upersonifikowana pamięć stanowi kojące wspomnienie, łagodzące pustkę przypomnienie o kimś ważnym. Gest przytulenia „do pamięci” o tej osobie wskazywałby na silną więź, która łączyła podmiot liryczny z owym nieobecnym. Z drugiej strony, pamięć jest „narzędziem”, na którym „ja” liryczne „zapisało” wspomnienia. Jeżeli podmiot wiersza Kozioł będzie dbał o nie, zagwarantuje im nieprzerwane trwanie, jednocześnie stwarzając możliwość do powielania gestu bliskości, serdeczności, intymności.

Zabieg tworzenia przez Kozioł „metafor nieoczywistych” jest interesującą praktyką pisarską poetki uhonorowanej literacką Nike. Ów polega na rozbrzmieniu w odbiorcy dźwięków literackich, które tylko doskonale słychać na pozór. W rzeczywistości budzą one wątpliwość, wydają się być zafałszowanym akordem, melodią-falsyfikatem. W utworze „Nie z tej epoki” poetka zapisała: „oni mówią / że mnie się trzęsą ręce / ale to trzęsą się myśli / na szczęście / oni o tym nie mają pojęcia” (s. 74). I chce się definitywnie stwierdzić, że pobrzmiewa tutaj muzyka Mickiewiczowskiej poezji, ale jednak coś w tych wersach nie pasuje, coś powoduje wahanie, wzbudza niepewność. Jednakże upieram się przy tym, że słowa z utworu Kozioł przypominają wypowiedź Karusi z ballady „Romantyczność”: „Źle mnie w złych ludzi tłumie, / Płaczę, a oni szydzą; / Mówię, nikt nie rozumie; / Widzę, oni nie widzą!” (Mickiewicz 1986: 101). W tych dwu kreacjach da się dostrzec analogie. Zarówno podmiot z wiersza Kozioł, jak i Karusia są niezrozumiani przez otaczających ich ludzi. Zaintonowane przez bohatera wiersza współczesnej pisarki zdanie: „oni mówią” akcentuje nieomylność wypowiadających się ludzi, ich apodyktyczne stanowisko na temat „ja” lirycznego. Podobnie jest w „Romantyczności”. Zaś owo szyderstwo z Karusi jest oznaką braku empatii. Obie postaci dochodzą do tych samych wniosków, twierdząc, że otaczający ich ludzie żyją w niewiedzy, gdyż nie wykazują chęci zrozumienia sytuacji, w jakiej znajdują się bohaterowie utworów.

Podobnie rzecz ma się w utworze „Bez światłocienia”, w którym Kozioł pisała: „Znalazłam się w kraju / gdzie każdy dzień / staje się nagle / bez uprzedzenia / i bez uprzedzenia / nastaje noc” (s. 56). Obecność „metafor nieoczywistych” jest zgoła w tym utworze zwielokrotniona. Już sam tytuł nawiązuje do wiersza Cypriana Kamila Norwida „Moja piosnka [II]”. Z kolei, w przedostatniej strofie podmiot liryczny utworu wieszcza, zwracając się do Boga, wyraża tęsknotę za klarownością, przejrzystością i rzeczowością tych wszystkich ludzi, którzy mówiąc: „tak” — myślą: „tak”; zaś mówiąc: „nie” — myślą: „nie”: „Do tych, co mają tak za tak — nie za nie — / Bez światło-cienia... / Tęskno, mi Panie...” (Norwid 1968: 182 — podkreślenie w postaci druku rozstrzelonego pochodzi od autora wiersza). O ile „ja” mówiące w liryku Kozioł znajduje się w kraju (wszystkie podkreślenia, jeśli nie zaznaczono inaczej, moje — P.P.), w którym wszystko dzieje się nagle, szybko, pośpiesznie, o tyle podmiot liryczny „Mojej piosnki [II]” tęskni do kraju, w którym, m.in.: szanowano Boże pożywienie, pielęgnowano bocianie gniazda (symbol polskości), okazywano poszanowanie drugiemu człowiekowi. Piętrzenie „metafor nieoczywistych” przez Kozioł to niezwykle interesujący chwyt poetycki, który otwiera przed czytelnikiem/odbiorcą/interpretatorem możliwości mnogiego odczytywania jej utworów. Tak zaprojektowany wiersz nie zakleszcza w sidłach jednej li tylko słusznej interpretacji (o ile taka w ogóle istnieje, w co wątpię), ale pozwala na otwarcie innych perspektyw i sposobów dekodowania znaków poetyckich.

Oprócz spraw ostatecznych Kozioł jest sumienną obserwatorką rzeczywistości XXI wieku. Pozwolę sobie na wniosek, który brzmi niczym truizm: współcześni ludzie są zabiegani, zapracowani, nie mają czasu nawet na chwilę się zatrzymać. Poetka w wierszu „Gdzie to tak śpieszno” stawia pytanie właśnie o ludzki pęd życia: „Gdzie to tak śpieszno / i po co ten galop?”. Podmiot liryczny podejmuje próbę znalezienia odpowiedzi na dość banalne, ale niezwykle istotne pytanie. Usiłuje skupić uwagę na poważnych konsekwencjach wynikłych z szybkości życia, jednocześnie apelując o wytchnienie: „przystańmy / wkrótce nas tu nie zastaną”. Kozioł, komentując dzisiejszą rzeczywistość, nie porzuca fundamentalnych zagadnień skoncentrowanych w tomiku „Raptularz”. Pęd życia, prędkość, brak czasu, pogoń za karierą i pieniędzmi — zdaniem poetki — mogą spowodować, że w życiu człowieka zabraknie chwil poświęconych najbliższym. Kozioł raz kolejny przypomina o odchodzeniu człowieka. Zachłyśnięcie się pędem życia może sprawić, że ów nie zauważy momentu, w którym zabraknie mu czasu na podejmowanie jakichkolwiek działań zmierzających do zacieśnienia relacji międzyludzkich. Człowiek może zostać zaskoczony faktem przejścia w niepamięć.

Inną fundamentalną wartością, której Kozioł poświęciła w tomiku sporo miejsca, jest miłość i związane z nią cierpienie. W „Złudzeniu optycznym” podmiot liryczny wyraża swą metaforyczną śmierć wynikającą z odejścia najbliższej osoby: „[...] moja płeć umarła / w tym samym momencie / w którym ukochany / na wieki wieków zamknął oczy”. Eufemistycznie określona śmierć ukochanej osoby spowodowała pustkę i pozostawiła smutek, a świat uległ zniszczeniu. Odejście bliskiego oddziaływać zaczęło na różne sfery życia podmiotu lirycznego: odebrało chęć (do) życia, uaktywniło szereg negatywnych uczuć i emocji, nawet zatrzymało wskazówki zegara. Z lektury wierszy Kozioł wynika, że powiedzenie: „Czas leczy rany” jest sfalsyfikowanym frazesem nijak mającym się do rzeczywistości, w której ów musi żyć po śmierci kogoś bliskiego: „Z biegiem lat / smutek ogromnieje we mnie / śpiesznie / wycofuję się z miejsc / gdzie widywano mnie / z tobą” (s. 15). Okazuje się, że czas nie jest lekarstwem na ból po odejściu kogoś ważnego. Wręcz przeciwnie — wyzwala w jednostce negatywne uczucia, które ta czuje potrzebę uzewnętrznić: „czemu na oczach świata / odszedłeś / porzuciłeś mnie” (s. 15).

„Raptularz” jest bez wątpienia ważną pozycją książkową na rynku poezji. Podejmowana przez Kozioł problematyka bez wyjątku dotyczy wszystkich ludzi. Śmierć została wpisana w biografię każdego człowieka, więc nikt nie powinien przechodzić obojętnie obok najnowszego tomiku Kozioł. Może to właśnie ten czas, by się zatrzymać. Zastanowić. Pomyśleć. I przez chwilę kontemplować poezję.

Zbiorek wierszy Kozioł można odczytywać jako testament poetki. W nim bowiem ona dokonywa rozrachunku z własnym życiem i przedstawia swą wolę (nie)życia. Wyraża też swą chęć na odejście z tego świata. Według własnych zasad. Po swojemu.

Literatura:

Mickiewicz A.: „Romantyczność”. W: Tegoż: „Wybór poezyj”. Oprac. Cz. Zgorzelski. Wrocław–Warszawa–Kraków 1986, s. 99–104.

Norwid C.K.: „Moja piosnka [II]”. W: Tegoż: „Pisma wybrane”. T.1. Oprac. J.W. Gomulicki. Warszawa 1968, s. 181–182.
Urszula Kozioł: „Raptularz”. Państwowy Instytut Wydawniczy. Warszawa 2024.