Kinga Nowosielska, Terra Krzoska, Emil Papierniok, Wisenna Bartoszek, Michalina Gałka Nosiadek,
WIERSZE
A
A
A
Kinga Nowosielska
[I miejsce]
wojna
czyli właśnie tak wygląda
martwy człowiek
jest całkiem podobny do żywego
(rzucony)
leży bardziej nienaturalnie
niczym szmaciana lalka
wyglądem właściwie
się nie różni
a przecież przed chwilą wydarto z niego ducha
kałuża krwi
(aureola)
wciąż wydaje się abstrakcją
rozlewa po asfalcie
słowo na w
towarzyszy od zawsze
narody niezmiennie wystrzegają się jej
śmierć zostawia posmak na języku
(żelazny)
po raz pierwszy mam z nią styczność
kończenie się
jest najbardziej ludzką rzeczą
nie potrafimy się do tego przyzwyczaić
Terra Krzoska
[II miejsce]
pojedź i wróć
kończy się tak że dwie dziewczyny
wystalkowaly adres swojej znajomej z internetu
pojechały do niej
weszły do mieszkania oknem
porozmawiały chwile
zakochały się wszystkie nawzajem
i zostały już razem na zawsze
zrobiły to dzięki zdjęciu które tamta
zrobiła ze swojego łóżka
i na którym za oknem było widać gałęzie wiśni
i chmury ułożone w kształt gołębia którego wnętrzności
wypełzały z jego ciała i zapełniały niebo
żeby do niej dojechać wsiadły w pociąg
który przeciął wymięte ziemie uschłe góry i miasta
przeciął wreszcie granice państw wibrując nieustannie
od wysyłanego z przedziału obok
pełnego sekretów handlowych i dowodów na malwersacje
finansowe i działanie przeciw interesowi społeczeństwa sygnałowi
który okaże się wystarczającym by ktoś
dokonał wreszcie linczu ulicznego na kilku albo większości
prezesów najważniejszych firm i spółek energetycznych
technologicznych motoryzacyjnych i medialnych
wibrując nieustannie od rytmicznych pomruków kocięcia
którego lapy przed chwilą to wszystko wypisały
i puściły w świat żeby spocząć zmęczone na klawiaturze
kiedy uznało że może się już trochę zdrzemnąć
a potem kończy się to jeszcze raz i znowu i znowu
i może żeby mogło się kończyć
twarzami w odbiciach luster samochodów i rowerów
miastami w których jest pełno graffiti ale
nie dostaje się wpierdolu i można
sadzić kwiaty na balkonie jeśli się chce
dłońmi które mogą wyrzucić te kwiaty za barierkę
tego balkonu i dłońmi które mogą je chwycić
one wszystkie muszą zawsze jechać
jednym pociągiem
Emil Papierniok
[III miejsce]
A ja się czuję umami
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
A ja się dziś czuję umami
i każde słowo, które wypluwam
smakuje Pad Thaiem
Wczoraj byłem słony
nie smutny ani rozczarowany
nie mściwy ani nieufny
może tylko lekko odwodniony
Miałem w sobie kryształki,
które drażnią oczy i ściągają wargi,
a w żyłach płynął mi sos sojowy
i pięści się zaciskały
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
A dzisiaj się czuję umami
i każda myśl, która przychodzi
pachnie ciepłym bulionem
Czasami bywam gorzki
i wtedy trudno mnie przełknąć
zostawiam posmak z tyłu głowy
drażniący i szorstki
Gdy jestem mdły
to jakby nie było mnie wcale
chętnie naciągnąłbym kołdrę na głowę
i zlał się z materacem
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
Lecz dzisiaj się czuję umami
i moje ciało jest miękkie
jak tofu
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
Spokojny
Zły
Znudzony
Umami
Wisenna Bartoszek
[wyróżnienie]
***
Nic nie chce umrzeć tej jesieni
tylko babci się zmarło, a brzoza wciąż stoi
zielona
nie chce zasnąć snem zimowym
amen
Michalina Gałka Nosiadek
[wyróżnienie]
Święty obrazek
Podglądam klęczącego ojca, wygięty maliniak,
Którego owoc chciała ukraść nocna burza.
Ojciec przypomina słoik na kompoty –
pękaty i przejrzysty, ale pusty w środku.
Obserwuję. Z adresem na wszywce kłania się sadowi.
Sierpień jest parny i lepki. Przed obiadem
końskie muchy z papciem podbierają słodycz –
pastelowe ciągutki, kędzierzawe obierki ze spadów.
Zaraz ogród przyklei się do kolan, będzie trzeba smarować
rzepkę miodem ze swojskiej pasieki.
Bo codziennie stawia zielone przed oczy – jak święty obrazek,
Madonnę od dobrego zbioru i wszystkich boleści.
W papierówkach nasz dziedziniec. Wyprawia kocie wesele.
A ty, tatku, nie pamiętasz, że nacierałeś ciemieniuchę tłustym,
wołałeś po imieniu kocięta i chłopców. Mnie spuszczałeś
bejsbolówkę na pryszczate czoło, pozwalałeś zapalić, gdy bolały zęby.
Lato puszcza soki. Mówisz: już się październiczy.
Parzymy ruski szusz. Presley z winylów ciągle daje radę.
Pytasz dlaczego
facet z lustra pokazuje język,
jabłonki na mojej podomce jeszcze nie zakwitły.
[I miejsce]
wojna
czyli właśnie tak wygląda
martwy człowiek
jest całkiem podobny do żywego
(rzucony)
leży bardziej nienaturalnie
niczym szmaciana lalka
wyglądem właściwie
się nie różni
a przecież przed chwilą wydarto z niego ducha
kałuża krwi
(aureola)
wciąż wydaje się abstrakcją
rozlewa po asfalcie
słowo na w
towarzyszy od zawsze
narody niezmiennie wystrzegają się jej
śmierć zostawia posmak na języku
(żelazny)
po raz pierwszy mam z nią styczność
kończenie się
jest najbardziej ludzką rzeczą
nie potrafimy się do tego przyzwyczaić
Terra Krzoska
[II miejsce]
pojedź i wróć
kończy się tak że dwie dziewczyny
wystalkowaly adres swojej znajomej z internetu
pojechały do niej
weszły do mieszkania oknem
porozmawiały chwile
zakochały się wszystkie nawzajem
i zostały już razem na zawsze
zrobiły to dzięki zdjęciu które tamta
zrobiła ze swojego łóżka
i na którym za oknem było widać gałęzie wiśni
i chmury ułożone w kształt gołębia którego wnętrzności
wypełzały z jego ciała i zapełniały niebo
żeby do niej dojechać wsiadły w pociąg
który przeciął wymięte ziemie uschłe góry i miasta
przeciął wreszcie granice państw wibrując nieustannie
od wysyłanego z przedziału obok
pełnego sekretów handlowych i dowodów na malwersacje
finansowe i działanie przeciw interesowi społeczeństwa sygnałowi
który okaże się wystarczającym by ktoś
dokonał wreszcie linczu ulicznego na kilku albo większości
prezesów najważniejszych firm i spółek energetycznych
technologicznych motoryzacyjnych i medialnych
wibrując nieustannie od rytmicznych pomruków kocięcia
którego lapy przed chwilą to wszystko wypisały
i puściły w świat żeby spocząć zmęczone na klawiaturze
kiedy uznało że może się już trochę zdrzemnąć
a potem kończy się to jeszcze raz i znowu i znowu
i może żeby mogło się kończyć
twarzami w odbiciach luster samochodów i rowerów
miastami w których jest pełno graffiti ale
nie dostaje się wpierdolu i można
sadzić kwiaty na balkonie jeśli się chce
dłońmi które mogą wyrzucić te kwiaty za barierkę
tego balkonu i dłońmi które mogą je chwycić
one wszystkie muszą zawsze jechać
jednym pociągiem
Emil Papierniok
[III miejsce]
A ja się czuję umami
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
A ja się dziś czuję umami
i każde słowo, które wypluwam
smakuje Pad Thaiem
Wczoraj byłem słony
nie smutny ani rozczarowany
nie mściwy ani nieufny
może tylko lekko odwodniony
Miałem w sobie kryształki,
które drażnią oczy i ściągają wargi,
a w żyłach płynął mi sos sojowy
i pięści się zaciskały
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
A dzisiaj się czuję umami
i każda myśl, która przychodzi
pachnie ciepłym bulionem
Czasami bywam gorzki
i wtedy trudno mnie przełknąć
zostawiam posmak z tyłu głowy
drażniący i szorstki
Gdy jestem mdły
to jakby nie było mnie wcale
chętnie naciągnąłbym kołdrę na głowę
i zlał się z materacem
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
Lecz dzisiaj się czuję umami
i moje ciało jest miękkie
jak tofu
Spokojny
Zły
Znudzony
Natchniony
Spokojny
Zły
Znudzony
Umami
Wisenna Bartoszek
[wyróżnienie]
***
Nic nie chce umrzeć tej jesieni
tylko babci się zmarło, a brzoza wciąż stoi
zielona
nie chce zasnąć snem zimowym
amen
Michalina Gałka Nosiadek
[wyróżnienie]
Święty obrazek
Podglądam klęczącego ojca, wygięty maliniak,
Którego owoc chciała ukraść nocna burza.
Ojciec przypomina słoik na kompoty –
pękaty i przejrzysty, ale pusty w środku.
Obserwuję. Z adresem na wszywce kłania się sadowi.
Sierpień jest parny i lepki. Przed obiadem
końskie muchy z papciem podbierają słodycz –
pastelowe ciągutki, kędzierzawe obierki ze spadów.
Zaraz ogród przyklei się do kolan, będzie trzeba smarować
rzepkę miodem ze swojskiej pasieki.
Bo codziennie stawia zielone przed oczy – jak święty obrazek,
Madonnę od dobrego zbioru i wszystkich boleści.
W papierówkach nasz dziedziniec. Wyprawia kocie wesele.
A ty, tatku, nie pamiętasz, że nacierałeś ciemieniuchę tłustym,
wołałeś po imieniu kocięta i chłopców. Mnie spuszczałeś
bejsbolówkę na pryszczate czoło, pozwalałeś zapalić, gdy bolały zęby.
Lato puszcza soki. Mówisz: już się październiczy.
Parzymy ruski szusz. Presley z winylów ciągle daje radę.
Pytasz dlaczego
facet z lustra pokazuje język,
jabłonki na mojej podomce jeszcze nie zakwitły.
Pierwszy Slam im. Janiny Podlodowskiej (wywodzący się z tradycji Otwartego Konkursu Jednego Wiersza) został zorganizowany przez Powiatową i Miejską Bibliotekę Publiczną im. Konstantego Prusa 18 października 2025 w ramach projektu „Literatura to życie! Rybnicki Festiwal Biografii”.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |












ISSN 2658-1086

