ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 stycznia 1 (529) / 2026

Aleksandra Szymańska-Dańczyszyn,

'JESTEŚ JAK KARALUCH - PRZEŻYJESZ WSZYSTKO' (JAKUB MORGENSTERN: 'KARALUCH')

A A A
Debiutancka powieść Jakuba Morgensterna „Karaluch” to pamiętnik dorastania w cieniu uzależnienia i matczynej przemocy. To także głęboka refleksja nad kondycją ludzkiej odporności i strategii przetrwania. Już sam tytuł staje się przewrotną metaforą – karaluch to istota niepozorna, odpychająca, a jednak zdolna przetrwać najtrudniejsze warunki. Morgenstern tworzy portret dziecka, nastolatka i wreszcie młodego mężczyzny, który wbrew wszelkim przeciwnościom próbuje przetrwać w niesprzyjającym świecie.

Narracja Kuby Gwiazdowskiego, głównego bohatera powieści, od samego początku przykuwa uwagę brutalną szczerością i autoironią: „Już w podstawówce zauważyłem, że robienie z siebie małego robaka, bezradnej ofiary i powiedzenie czegoś o matce działa jak karta wyjścia w więzienia w Monopoly. Z reguły wszyscy współczują, rozumieją, okejują, kiwają głowami i dają sobie ze mną spokój. Fajnie mieć matkę alkoholiczkę. Polecam!” (s. 22). Opowiadający balansuje między ironią, cynizmem a autentycznym cierpieniem, co pozwala czytelnikom i czytelniczkom zarówno się uśmiechnąć, jak i poczuć bolesny ciężar sytuacji dziecka dorastającego w rodzinie dysfunkcyjnej. Gwiazdowski używa humoru jako tarczy, która chroni go przed bezpośrednim doświadczeniem traumy, jednocześnie odsłaniając dynamikę relacji rodzinnych i społecznych.

Centralną osią powieści jest relacja bohatera z rodzicami. Matka przedstawiona jest jako postać niemal totalitarna, określona przez narratora mianem „Haus Gestapo”. Ojciec, choć niemalże nieobecny, wypowiada znaczące dla tożsamości bohatera słowa: „Jesteś jak karaluch. Ulany głupi karaluch. Przeżyjesz wszystko” (s. 61). To stwierdzenie staje się leitmotivem powieści – karaluch symbolizuje bowiem zdolność przetrwania, ale też upokorzenie, zdegradowanie i odczłowieczenie. W obliczu brutalnej matczynej dominacji i ojcowskiej nieobecności narrator uczy się radzić z traumą na własny sposób – sięgając po alkohol: „To dzięki alkoholowi stałem się spokojniejszy. Nawet gdy w budzie na kolejnych przedmiotach wjeżdżały jedynki i zagrożenia. Nawet gdy Marysia, moja domowa gnębicielka, dosiadała mnie i okładała pięściami po głowie. Dzięki alkoholowi śmiałem się z tego w duchu. Wiedziałem, że przecierpię dany dzień, a wieczorem albo w weekend dostąpię etanolowego zbawienia” (s. 27).

Równolegle do alkoholu, innym mechanizmem przetrwania staje się dla Jakuba modlitwa i wiara, które traktuje w sposób instrumentalny – jako sposób na „oszukanie losu” i ochronę przed konsekwencjami własnych błędów. Narrator wypowiada słowa: „Zaopiekuj się mną, Jezu Chryste, Królu wiecznej chwały!” (s. 42) w chwilach ryzyka, pijackich ekscesów, wpadania w długi. Modlitwa, choć pełni funkcję ochronną, ma także korzenie w domu rodzinnym – jest mechanizmem przyswojonym pod presją matki i dziadków, w których wychowaniu religia i rytuały miały charakter przymusowy i kontrolujący. Dla Jakuba staje się ona nie tyle wyrazem autentycznej duchowości, ile narzędziem adaptacyjnym, które pozwala mu funkcjonować w opresyjnym środowisku. Wraz z kolejną próbą wyzwolenia się spod wpływu uzależnienia, rodzinnej przemocy i manipulacji, stosunek bohatera do wiary ulega radykalnej przemianie: „Wyrzekam się Jezusa Chrystusa, mojego domniemanego pana i zbawcy. Uznaję go fałszywym prorokiem. Wyrzekam się chrztu świętego, komunii świętej, a także bierzmowania, które zostały systemowo wtłoczone we mnie, bez mojej zgody. Wyrzekam się pierdolonego latającego szczura, zwanego Duchem Świętym, i sram mu do mordy” (s. 244). Bluźniercza „modlitwa” staje się gestem emancypacji – symbolem odrzucenia narzuconych zasad i poszukiwania własnej tożsamości oraz autonomii wobec rodzinnych rygorów.

Moment swoistego katharsis pozwala narratorowi przeprowadzić autoanalizę i zmierzyć się ze swoim „ja” z czynnego uzależnienia. Bohater wyznaje: „Jakub Gwiazdowski. Alkoholik. Przestępca. Sprawca przemocy. Gwałciciel. Oszust. Manipulant. Cham. Nieuk. Egoista. Kłamca. Beznadziejny syn. Jeszcze gorszy wnuk. I poza wszelką skalą normalności: chujowy partner” (s. 261). Kuba konfrontuje się z własną przeszłością, mierzy się z traumą, stawiając czoła sobie, swojej tożsamości i konsekwencjom własnych działań. W kulminacyjnym momencie bohater podejmuje decyzję o odebraniu sobie życia. Z desperackiego impasu wyciąga go jednak dawny kolega – trzeźwiejący alkoholik – który staje się figurą realnej alternatywy wobec destrukcyjnego modelu życia. To właśnie jego interwencja uruchamia proces zmiany: zamiast śmierci bohater wybiera terapię.

„Karaluch” Kuby Morgensterna to przegięta i szczera opowieść o dorastaniu w dysfunkcyjnej rodzinie, o uzależnieniu i próbie przetrwania dzięki wyuczonym strategiom adaptacyjnym. Autor udowadnia, że dążenie do przetrwania może przybierać zaskakujące formy – czasem brutalne, czasem ironiczne, zawsze wyraziste.
Jakub Morgenstern: „Karaluch”. NEWHOMERS. Warszawa 2025.