WIERSZE
A
A
A
dzień 13. Wewnątrz
(– więc weź tylko słowo do ręki
i obejrzyj jak burgund pod światło,
a wrosnąć w słowa tak radośnie,
a pokochać słowa tak łatwo. –).
(Zuzanna Ginczanka, Gramatyka)
Bycie brązowym tego oto stołu –
nie ma w tej konstrukcji nic
niepoprawnego, ona nasyca.
Ci, którzy już mogą wychodzić – nie wychodzą do Zewnątrz.
Nie chcą. Przedtem się rwą,
rwą monolit, potem stygną w prajednię, w pra.
Można powiedzieć:
„tu zostanę w siebie, bez granic”,
można powiedzieć:
„ja bez granic zostanie tu”,
można powiedzieć:
„granice we mnie tu nie są”,
można powiedzieć:
„zostania granic tu we mnie nie ma”,
można powiedzieć:
„bycie w siebie bez granic tu zostanie,
jestem, który
jestem tu.
Nie da się już być inaczej niż tu i ja.
Zewnątrz to nieskończone, niepotrzebne
i nieistniejące miejsce, w którym nie ma mnie”.
Można powiedzieć.
I to wyczerpuje.
dzień 43. idem
Identyfikacja, pochodna identyczności.
Przy pewnej wprawie można odnaleźć się
z wdziękiem semiotycznym. Zostać semitą,
semi-semitą. Różnić się pięknie, brzmieć tak samo,
choć w trzech językach. Identyfikacja
niech pochodzi od falsyfikacji,
jej podlega, jak psy próbom pracy.
To rodzaj terapii, która identyfikuje, falsyfikuje,
prostuje. Praca czyni zdrowym,
zdrowie każdego jest idem. Jesteś
tym, co przepracujesz, zostaniesz spróbowany,
waruj.
dzień 60. Jest to jakieś wyjście
A potem – co? Nie wiadomo,
który zegar się myli. Sekundniki
jeszcze wczoraj różniły się o pół tyknięcia,
teraz równo. To znak dla wychodzących,
zbieżenie się zegarów jest wskazówką.
Czas w towarzystwie czasu
traci bezwzględność, zawiesza przedsądy,
bo nic nie jest przed. Jeden tak,
drugi tik. To znak, że wychodzenie
jest wchodzeniem.
Myślę, że oba fałszują rytm,
grają na czas.
(– więc weź tylko słowo do ręki
i obejrzyj jak burgund pod światło,
a wrosnąć w słowa tak radośnie,
a pokochać słowa tak łatwo. –).
(Zuzanna Ginczanka, Gramatyka)
Bycie brązowym tego oto stołu –
nie ma w tej konstrukcji nic
niepoprawnego, ona nasyca.
Ci, którzy już mogą wychodzić – nie wychodzą do Zewnątrz.
Nie chcą. Przedtem się rwą,
rwą monolit, potem stygną w prajednię, w pra.
Można powiedzieć:
„tu zostanę w siebie, bez granic”,
można powiedzieć:
„ja bez granic zostanie tu”,
można powiedzieć:
„granice we mnie tu nie są”,
można powiedzieć:
„zostania granic tu we mnie nie ma”,
można powiedzieć:
„bycie w siebie bez granic tu zostanie,
jestem, który
jestem tu.
Nie da się już być inaczej niż tu i ja.
Zewnątrz to nieskończone, niepotrzebne
i nieistniejące miejsce, w którym nie ma mnie”.
Można powiedzieć.
I to wyczerpuje.
dzień 43. idem
Identyfikacja, pochodna identyczności.
Przy pewnej wprawie można odnaleźć się
z wdziękiem semiotycznym. Zostać semitą,
semi-semitą. Różnić się pięknie, brzmieć tak samo,
choć w trzech językach. Identyfikacja
niech pochodzi od falsyfikacji,
jej podlega, jak psy próbom pracy.
To rodzaj terapii, która identyfikuje, falsyfikuje,
prostuje. Praca czyni zdrowym,
zdrowie każdego jest idem. Jesteś
tym, co przepracujesz, zostaniesz spróbowany,
waruj.
dzień 60. Jest to jakieś wyjście
A potem – co? Nie wiadomo,
który zegar się myli. Sekundniki
jeszcze wczoraj różniły się o pół tyknięcia,
teraz równo. To znak dla wychodzących,
zbieżenie się zegarów jest wskazówką.
Czas w towarzystwie czasu
traci bezwzględność, zawiesza przedsądy,
bo nic nie jest przed. Jeden tak,
drugi tik. To znak, że wychodzenie
jest wchodzeniem.
Myślę, że oba fałszują rytm,
grają na czas.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |










ISSN 2658-1086

