ON YOUR FEET, MERLIN! (STARHENGE. CZĘŚĆ PIERWSZA - SMOK I ODYNIEC)
A
A
A
W roku 2112 antropomorficzne, bezwzględne maszyny wypowiadają wojnę ludzkości. Przeciwko elektronicznym mordercom Kasty stają Rycerze Veldt, walczący zarówno za pomocą najnowszej technologii, jak i przedwiecznych, magicznych inkantacji. Obie strony konfliktu wiedzą, jak skuteczną bronią są podróże w czasie: pytanie, która frakcja wykorzysta je do zadania decydującego ciosu. Wydaje się, że przyszłość rodzaju ludzkiego spoczywa w rękach Merlina, przenoszącego się do średniowiecznej Brytanii. Ale czasoprzestrzenny galimatias nabiera rumieńców, gdy nieoczekiwanie (i nie do końca z własnej woli) do gry włącza się Amber Weaver: współczesna nam miłośniczka magii, legend oraz… sztuki komiksu.
Brawurowe połączenie legend arturiańskich z wysokooktanową, dystopijną fantastyką w duchu „Terminatora” (1984) Jamesa Camerona ujęte w metafikcyjną ramę: tak w skrócie można zarekomendować „Smoka i Odyńca”, czyli gwarantujące opad szczęki otwarcie epickiego cyklu „StarHenge”, za którego sterami stoi Liam Sharp. Brytyjski pisarz („God Killers”), scenarzysta i rysownik komiksowy – podczas swojej wieloletniej kariery współpracujący między innymi z Grantem Morrisonem („Green Lantern”), Gregiem Rucką („Wonder Woman”), Steve’em Nilesem („Spawn: The Dark Ages”) czy Garthem Ennisem („Batman: Reptilian”) – stworzył iście wybuchową komiksową mieszankę. Nawiązania do treści „Historii królów Brytanii” Geoffreya z Monmouth płynnie łączą się tu z pierwszoosobową, mnożącą aluzje do najróżniejszych tekstów popkultury, zaprawioną humorem oraz skrzącą się od dosadnych sformułowań narracją Amber, prowadzącą nas przez tę wielowątkową przypowieść o przepracowywaniu traumy oraz odnajdywaniu swojego miejsca w świecie.
Pomysłowe sekwencjonowanie oraz modelowanie kadrów (istotna rola rozkładówek i całostronicowych paneli, ale także ramek akcentujących detale); bogata ornamentyka; eksperymentowanie z intensywnością kolorystyki, efektem świetlistości oraz głębi; kapitalny design statków kosmicznych, siepaczy Kasty oraz legendarnych postaci, jak również sugestywnie uchwycony obraz mrocznej natury: „Smok i Odyniec” jest albumem gwarantującym wizualną ucztę, w dodatku pełną rewelacyjnych stylizacji. Kredkowe, cartoonowe rysunki w zeszycie w linie (ukazujące dzieciństwo protagonistki); pastele i rastry wykorzystane w sekwencji walki utrzymanej w konwencji mainstreamowego komiksu superbohaterskiego; fotorealistyczne, nasycone sepią kadry poświęcone współczesnym wydarzeniom czy tradycja neoklasycystycznego malarstwa ożywająca z pełną mocą w scenach mitycznych (nadając przy okazji dorosłemu Arturowi rysy Seana Connery’ego) – to główne, choć nie jedyne plastyczne rozwiązania wykorzystane w pierwszym tomie „StarHenge”.
Mówiąc krótko: wydany w poręcznym formacie i w twardej oprawie (z wybiórczym lakierem UV na okładce) „Smok i Odyniec” ma szanse podbić serca czytelników/czytelniczek ceniących sobie twórczość Simona Bisleya, Dave’a McKeana czy Hansa Ruediego Gigera. Polecam!
Brawurowe połączenie legend arturiańskich z wysokooktanową, dystopijną fantastyką w duchu „Terminatora” (1984) Jamesa Camerona ujęte w metafikcyjną ramę: tak w skrócie można zarekomendować „Smoka i Odyńca”, czyli gwarantujące opad szczęki otwarcie epickiego cyklu „StarHenge”, za którego sterami stoi Liam Sharp. Brytyjski pisarz („God Killers”), scenarzysta i rysownik komiksowy – podczas swojej wieloletniej kariery współpracujący między innymi z Grantem Morrisonem („Green Lantern”), Gregiem Rucką („Wonder Woman”), Steve’em Nilesem („Spawn: The Dark Ages”) czy Garthem Ennisem („Batman: Reptilian”) – stworzył iście wybuchową komiksową mieszankę. Nawiązania do treści „Historii królów Brytanii” Geoffreya z Monmouth płynnie łączą się tu z pierwszoosobową, mnożącą aluzje do najróżniejszych tekstów popkultury, zaprawioną humorem oraz skrzącą się od dosadnych sformułowań narracją Amber, prowadzącą nas przez tę wielowątkową przypowieść o przepracowywaniu traumy oraz odnajdywaniu swojego miejsca w świecie.
Pomysłowe sekwencjonowanie oraz modelowanie kadrów (istotna rola rozkładówek i całostronicowych paneli, ale także ramek akcentujących detale); bogata ornamentyka; eksperymentowanie z intensywnością kolorystyki, efektem świetlistości oraz głębi; kapitalny design statków kosmicznych, siepaczy Kasty oraz legendarnych postaci, jak również sugestywnie uchwycony obraz mrocznej natury: „Smok i Odyniec” jest albumem gwarantującym wizualną ucztę, w dodatku pełną rewelacyjnych stylizacji. Kredkowe, cartoonowe rysunki w zeszycie w linie (ukazujące dzieciństwo protagonistki); pastele i rastry wykorzystane w sekwencji walki utrzymanej w konwencji mainstreamowego komiksu superbohaterskiego; fotorealistyczne, nasycone sepią kadry poświęcone współczesnym wydarzeniom czy tradycja neoklasycystycznego malarstwa ożywająca z pełną mocą w scenach mitycznych (nadając przy okazji dorosłemu Arturowi rysy Seana Connery’ego) – to główne, choć nie jedyne plastyczne rozwiązania wykorzystane w pierwszym tomie „StarHenge”.
Mówiąc krótko: wydany w poręcznym formacie i w twardej oprawie (z wybiórczym lakierem UV na okładce) „Smok i Odyniec” ma szanse podbić serca czytelników/czytelniczek ceniących sobie twórczość Simona Bisleya, Dave’a McKeana czy Hansa Ruediego Gigera. Polecam!
Liam Sharp: „StarHenge. Część pierwsza – Smok i Odyniec” („StarHenge, Book One: The Dragon and The Boar”). Tłumaczenie: Karolina Cyrulik. Labrum. Wrocław 2024.
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

