JĘZYK POLSKI; ZDRÓJ
A
A
A
Alice Lyons
The Polish Language
If language could shrug shoulders,
raise eyebrows and turn palms up
you might have a tiny idea.
To make an effigy you’d need
a lot of concrete (more than you think)
a stork, some amber,
honey from bees that live near rape
a quantity of shirts freely removed
from the backs of anyone you meet
big lumps of lead and coal
and a great deal of wood from a primeval forest.
A poultice of sliced onions on the throat
may help you speak it.
Cats are known to rub up against its sibilance.
Crush a cherry and a beet
in your fingers
to arrive at its colour:
czerwony.
If that fails to convince, make a soup.
When you are fed up with the world
say sprzykrzy
or phone information in Zakopane
and just listen.
As a matter of fact
in this sonorous, consonant tongue
my art was revivified.
My Polish brothers and sisters in art
(the ones who survived)
robbed of flint you made fire
out of evil you wrote live.
Język polski
Gdyby język mógł wzruszyć ramionami,
rozłożyć ręce i podnieść brwi,
można by mieć jakieś pojęcie.
Na jego podobiznę trzeba by
dużo betonu (więcej niż myślisz),
bociana, trochę bursztynu,
miodu od pszczół z ula przy rzepaku,
kilka koszul ochoczo zdjętych
z pleców każdego, kogo spotkasz,
wielkich grud węgla i ołowiu
i mnóstwo drewna z pierwotnej puszczy.
Okład na gardło z krojonej cebuli
może pomóc ci w wymowie.
Koty ponoć chciwie ocierają się o jego syki.
Zgnieć w palcach
czereśnię i buraka,
by uzyskać jego kolor:
czerwony.
Albo uwarz zupę, jeśli to cię nie przekona.
Kiedy masz dość świata,
powiedz sprzykrzy
albo zadzwoń na informację w Zakopanem
i się wsłuchaj.
Prawdę mówiąc,
w tym dźwięcznym, spółgłoskowym języku
odrodziła się moja sztuka.
Moi polscy bracia i siostry w sztuce
(wy, którzy przeżyliście),
ograbieni z krzemienia, wzniecaliście płomień,
wrzuceni w piekło, pisaliście „piękno”.
Alice Lyons
Geyser
You e-mailed your whole desktop, which is typical
the blue of it Scrovegni chapel blue
a smile I’ve never seen before it is aware of smiling
reveals itself to the camera in the computer.
Squared-off angels no they are JPEGs hover
over a faux Polaroid you switched to sepia mode
so I wouldn’t look like a geyser
a river of years to reach such tender self-regard
for a moment you are unencumbered
by the monster critical eye (you meant geezer)
scissored hair blunt and sister-like and merciful
your entire kitchen liquid in the glossy Frigidaire.
It puts me in mind of Fra Angelico those tricky frescoes
I seem to translate everything to Quattrocento time
Christ in a blindfold eyes like poached eggs gazing
down and inward the gathered regal robes
the marble throne all white and pouring up yes
like a geyser pouring up while Roman soldiers
unencumbered by their bodies beat and spit and mock.
I have always loved those arrested gestures
the mute green rectangle beautiful as your computer
in Philadelphia where Safari’s compass points
permanently Northeast and the Finder icon smiles
twice and benevolently straight on and in profile.
Zdrój
Wysłałaś mi mailem cały pulpit, jak zwykle
błękit błękitu kaplicy Scrovegnich
uśmiech którego nie znam jeszcze nieświadomy uśmiechu
ukazuje się kamerce internetowej.
Kwadratowate anioły nie to JPEGi unoszą się
nad udawanym polaroidem któremu dodałaś efekt sepii
żeby nie wyglądać jak stary zdrój
morze lat żeby dotrzeć do tak czułej wizji siebie
na tę chwilę kiedy nie obciąża cię
potworne krytyczne oko (chciałaś napisać zbój)
obcięte nożyczkami włosy ciężkie siostrzane i łaskawe
cała kuchnia płynna w błyszczącej Amice.
Przypomina mi się Fra Angelico te zawiłe freski
zdaje się że wszystko tłumaczę na Quattrocento
zawiązane oczy Chrystusa jak jajka w koszulkach spoglądają
w dół i do środka marszczone szaty królewskie
marmurowy tron wszystko białe i tryska
jak tryska zdrój kiedy nieobciążeni
ciałami Rzymianie biją plują i szydzą.
Zawsze uwielbiałam te zatrzymane gesty
przytłumioną zieleń prostokąta piękną jak twój komputer
w Filadelfii gdzie kompas Safari wskazuje
zawsze północny wschód a ikonka Findera uśmiecha się
podwójnie i życzliwie na wprost i z profilu.
The Polish Language
If language could shrug shoulders,
raise eyebrows and turn palms up
you might have a tiny idea.
To make an effigy you’d need
a lot of concrete (more than you think)
a stork, some amber,
honey from bees that live near rape
a quantity of shirts freely removed
from the backs of anyone you meet
big lumps of lead and coal
and a great deal of wood from a primeval forest.
A poultice of sliced onions on the throat
may help you speak it.
Cats are known to rub up against its sibilance.
Crush a cherry and a beet
in your fingers
to arrive at its colour:
czerwony.
If that fails to convince, make a soup.
When you are fed up with the world
say sprzykrzy
or phone information in Zakopane
and just listen.
As a matter of fact
in this sonorous, consonant tongue
my art was revivified.
My Polish brothers and sisters in art
(the ones who survived)
robbed of flint you made fire
out of evil you wrote live.
Język polski
Gdyby język mógł wzruszyć ramionami,
rozłożyć ręce i podnieść brwi,
można by mieć jakieś pojęcie.
Na jego podobiznę trzeba by
dużo betonu (więcej niż myślisz),
bociana, trochę bursztynu,
miodu od pszczół z ula przy rzepaku,
kilka koszul ochoczo zdjętych
z pleców każdego, kogo spotkasz,
wielkich grud węgla i ołowiu
i mnóstwo drewna z pierwotnej puszczy.
Okład na gardło z krojonej cebuli
może pomóc ci w wymowie.
Koty ponoć chciwie ocierają się o jego syki.
Zgnieć w palcach
czereśnię i buraka,
by uzyskać jego kolor:
czerwony.
Albo uwarz zupę, jeśli to cię nie przekona.
Kiedy masz dość świata,
powiedz sprzykrzy
albo zadzwoń na informację w Zakopanem
i się wsłuchaj.
Prawdę mówiąc,
w tym dźwięcznym, spółgłoskowym języku
odrodziła się moja sztuka.
Moi polscy bracia i siostry w sztuce
(wy, którzy przeżyliście),
ograbieni z krzemienia, wzniecaliście płomień,
wrzuceni w piekło, pisaliście „piękno”.
przeł. Joanna Młotek
Alice Lyons
Geyser
You e-mailed your whole desktop, which is typical
the blue of it Scrovegni chapel blue
a smile I’ve never seen before it is aware of smiling
reveals itself to the camera in the computer.
Squared-off angels no they are JPEGs hover
over a faux Polaroid you switched to sepia mode
so I wouldn’t look like a geyser
a river of years to reach such tender self-regard
for a moment you are unencumbered
by the monster critical eye (you meant geezer)
scissored hair blunt and sister-like and merciful
your entire kitchen liquid in the glossy Frigidaire.
It puts me in mind of Fra Angelico those tricky frescoes
I seem to translate everything to Quattrocento time
Christ in a blindfold eyes like poached eggs gazing
down and inward the gathered regal robes
the marble throne all white and pouring up yes
like a geyser pouring up while Roman soldiers
unencumbered by their bodies beat and spit and mock.
I have always loved those arrested gestures
the mute green rectangle beautiful as your computer
in Philadelphia where Safari’s compass points
permanently Northeast and the Finder icon smiles
twice and benevolently straight on and in profile.
Zdrój
Wysłałaś mi mailem cały pulpit, jak zwykle
błękit błękitu kaplicy Scrovegnich
uśmiech którego nie znam jeszcze nieświadomy uśmiechu
ukazuje się kamerce internetowej.
Kwadratowate anioły nie to JPEGi unoszą się
nad udawanym polaroidem któremu dodałaś efekt sepii
żeby nie wyglądać jak stary zdrój
morze lat żeby dotrzeć do tak czułej wizji siebie
na tę chwilę kiedy nie obciąża cię
potworne krytyczne oko (chciałaś napisać zbój)
obcięte nożyczkami włosy ciężkie siostrzane i łaskawe
cała kuchnia płynna w błyszczącej Amice.
Przypomina mi się Fra Angelico te zawiłe freski
zdaje się że wszystko tłumaczę na Quattrocento
zawiązane oczy Chrystusa jak jajka w koszulkach spoglądają
w dół i do środka marszczone szaty królewskie
marmurowy tron wszystko białe i tryska
jak tryska zdrój kiedy nieobciążeni
ciałami Rzymianie biją plują i szydzą.
Zawsze uwielbiałam te zatrzymane gesty
przytłumioną zieleń prostokąta piękną jak twój komputer
w Filadelfii gdzie kompas Safari wskazuje
zawsze północny wschód a ikonka Findera uśmiecha się
podwójnie i życzliwie na wprost i z profilu.
przeł. Joanna Młotek
| Zadanie dofinansowane ze środków budżetu Województwa Śląskiego. Zrealizowano przy wsparciu Fundacji Otwarty Kod Kultury. |
![]() |
![]() |











ISSN 2658-1086

